Cichociemni na Wołyniu

Cichociemni byli wszędzie. Uczestniczyli niemal we wszystkich poważniejszych akcjach. Byli zaciekle tropieni przez Gestapo i Abwehrę, a później NKWD. Cichociemni przeszkoleni w zakresie dywersji prowadzili szkolenie kadry dywersyjnej w oddziałach partyzanckich takich jak „Wachlarz”. Tu uczestniczyło 26 cichociemnych. Na 5 odcinków czterema dowodzili skoczkowie. Na Wołyniu np. organizowali samoobronę i tworzyli leśne oddział partyzanckie AK, chroniące ludność polską  przed zbrodniczą działalnością  UPA. W 1944 r. po ogłoszeniu Akcji „Burza” znaleźli się w szeregach 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK. Na Wołyniu walczyło 10- ciu cichociemnych z tym, że w samej  27 WDP AK znalazło się 8-miu, bo nim powstała dywizja Sowieci porwali jednego z pierwszych dowódców OP AK, Władysława Kochańskiego, drugiego działającego w delegaturze wołyńskiej Jana Kozłowskiego wycofano do Warszawy, gdzie brał udział w Powstaniu Warszawskim. - mjr Franciszek Konstanty Pukacki "Gzyms". Urodził się w 1916 r. w Wyskoci  pow. Kościański.W kampanii wrześniowej początkowo dowodzi plutonem 8 kompanii 60 pułku piechoty. Walczył nad Bzurą. 13 września został, awansowany rozkazem Naczelnego Wodza WP na stopień porucznika. Za osobiste męstwo w walce został odznaczony Krzyżem Virtuti Militari V klasy. Po kapitulacji przez Węgry, Jugosławię przedostaje się do Francji, gdzie dostał przydział do Legii Oficerskiej. 3 dni po kapitulacji Francji przedostał się do Anglii . Na wniosek Sosabowskiego zostaje skierowany do Samodzielnej Brygady Spadochronowej. Po przeszkoleniu 10 listopada 1941 roku zostaje  zaprzysiężony w Oddziale VI Sztabu Naczelnego Wodza oraz przybiera pseudonim „Gzyms”. W nocy z 3 na 4 marca 1942 Pukacki zostaje zrzucony pod Wyszkowem w składzie IV ekipy spadochronowej, podczas operacji lotniczej o kryptonimie "Collar". W kraju zostaje dowódcą Ośrodka Dywersyjnego w Szepietówce II Odcinka "Wachlarza", później dowódcą Oddziału Partyzanckiego "Gzyms" w Inspektoracie Rejonowym Równe. Po powstaniu 27 WDP AK zostaje dowódcą 1 batalionu 45 pp .Na czele batalionu przeszedł pełny szlak bojowy dywizji, poczynając od boju o Turopin w operacji kowelskiej dnia 22-23 marca, a kończąc w nocy z 25 na 26 lipca 1944 r. na Lubelszczyźnie.6 sierpnia 1944 r. został aresztowany w Otwocku przez radzieckie organa bezpieczeństwa, wywieziony i internowany w Związku Radzieckim kolejno w Charkowie, Riazaniu i Griazowcu, gdzie podjął w nocy z 10 na 11 sierpnia 1947 r. próbę ucieczki. Został zatrzymany przy przekroczenia granicy i osadzony w Twierdzy Brzeskiej. 18 czerwca 1948 r. został repatriowany do kraju. Od 1951 r. pracował jako kamieniarz, następnie jako dyplomowany mistrz kamieniarski w Zjednoczeniu Robót Kamieniarskich Budownictwa. W latach 1956 – 1962 studiował zaocznie na Wydziale Prawa UW w Warszawie uzyskując dyplom mgr prawa.W latach 1976-79 przewodniczył zespołowi Historycznemu Cichociemnych w Warszawie, a przez wiele lat był jego członkiem. Pukacki był wykonawcą w kamieniu pomnika Poległych Żołnierzy I Samodzielnej Brygady Spadochronowej i Cichociemnych, który znajduje się na Cmentarzu Komunalnym na Powązkach w Warszawie. Zmarł nagle 4 listopada 1980 w pociągu, pomiędzy Ostrowem Wielkopolskim, a Kaliszem, został pochowany na cmentarzu w Krotoszynie.

Czytaj więcej...

"Żołnierz Niepodległości"- pułkownik "Lis- Kula"

Poszedł na wojnę mając zaledwie 17 lat. Zginął jako 22 -letni major Wojska Polskiego odznaczony orderem Virtuti Militari, awansowany pośmiertnie do stopnia pułkownika. A zginął na Wołyniu  w walce z Ukraińcami o miasteczko Torczyn, 6 marca 1919 roku. Z okazji 100 rocznicy odzyskania przez nasz kraj niepodległości nie można zapomnieć o postaci, wzorze dla młodzieży wychowującej się w okresie międzywojennym. Jak wspominają świadkowie prawie w całej Polsce były szkoły, ulice, drużyny harcerskie jego imienia. Wszyscy znali jego krótki  ale bohaterski  szlak bojowy. Nie zamierzam w tym miejscu pisać jego biografii, bo takowe już napisano.  Dla przykładu Marek   Syriusz - Wolski, redaktor naczelny niezależnego magazynu strategicznego PARABELLUM. w  artykule  zatytułowanym  " Niepodległa 2018. Historia niezwykła płk. Leopolda Lisa-Kuli " przypomina w doskonały sposób tą nietuzinkową ale zapomnianą postać jednego z  "Żołnierzy Niepodległości",  najmłodszego pułkownika legionów- Leopolda Kulę- Lisa. (https://wszystkoconajwazniejsze.pl/marek-sarjusz-wolski-niepodlegla-2018-historia-niezwykla-plk-leopolda-lisa-kuli/ ). Ja zamierzam jedynie przypomnieć  kilka faktów z jego życia które stało się wzorem dla młodzieży w okresie II RP.   Urodził się 22 lata przed odzyskaniem niepodległości, 11 listopada 1896 roku. Rodzice mieszkali w Kosinie, koło Łańcuta  Leopold Kula,  pseudonim „Lis” przyjął po wstąpieniu do Związku Strzeleckiego w Rzeszowie. Tydzień po 18 urodzinach ( a było to17 listopada 1914 r.) porucznik Kula prowadził swoją kompanię do krwawego starcia pod Krzywopłotami. ( obecnie pow. olkuski). Marszałek Józef Piłsudski nazwał to miejsce "Krzywopłockimi legionowymi Termopilami.  Boże Narodzenie 1914 r. por. Kula  spędził wraz ze swoimi podopiecznymi w okopach pod Łowczówkiem, prawie po kolana w błocie. Odparli wszystkie rosyjskie szturmy. Rok 1915 to kolejne sukcesy. Pod Łagowem poprowadził kompanię pod ogniem artylerii tak, że ta nie straciła ani jednego  żołnierza. Kiedy jego oddział przeniosły się na Wołyń i Polesie, na pomoc austriackim dywizjom, znów ujawnił się jego dowódczy talent - jednostka Lisa wyszła z okrążenia w nienagannym porządku i niemal bez strat. Pod Podhaciami jego żołnierze bronili się przed rosyjską piechotą przez sześć dni, niemal bez snu i jedzenia. Legendarne wieści krążyły po krwawej bitwie pod Kostiuchnówką.  Austriacy  odznaczają go krzyżem żelaznym. 7 grudnia 1916 roku mianowany zostaje kapitanem oraz dowódcą VI batalionu – ma wówczas 20 lat Dochodzi jednak do kryzysu przysięgowego. Wśród oficerów, którzy odmawiają złożenia przysięgi cesarzowi Wilhelmowi, Lis-Kula jest jednym z najznaczniejszych. Gdy Legiony idą w rozsypkę, swój rozbrojony pułk prowadzi do Przemyśla. Austriacy degradują go do stopnia sierżanta i posyłają na front włoski.. Od nowa musi pracować na oficerskie szlify, tymczasem jednak nosi zdobyte już odznaczenia bojowe, celowo akcentując, że zasłużył na stopień na polu walki..

Czytaj więcej...

Piosenkarki i piosenkarze z Kresów Wschodnich

Okres powojenny przyniósł upowszechnienie  radia a nieco później telewizji. Upowszechniania kultury – w tym kultury muzycznej stało się faktem. I tu warto przypomnieć, że wśród popularnych piosenkarek i piosenkarzy tego okresu nie zabrakło naszych rodaków  pochodzących z Kresów. Z piosenkarek trzeba wymienić takie nazwiska jak :  Halina Kunicka urodzona we Lwowie (1938 r. ), jedna z największych piosenkarek polskich lat 60. i 70. XX w. Piosenki pisali specjalnie dla niej m.in. Wojciech Młynarski, Agnieszka Osiecka i Ernest Bryll. Artystka sięga też po klasykę przedwojennego kabaretu i romanse rosyjskie. Jej dwanaście płyt, w tym trzy Złote, uzyskało łącznie ponad milion sprzedanych egzemplarzy. Spośród wielu jej przebojów nie sposób nie wymienić: „Czumbałałajkę” „Lato, lato, lato czeka...”, „To były piękne dni”, „Upływa szybko życie”, „Moja piosenka”, „Niech no tylko zakwitną jabłonie” czy „Ballada o dobrej żonie” (wykonanie razem z mężem Lucjanem Kydryńskim”. Koncertowała w całej Polsce, a także dla emigrantów polskich w Europie, Izraelu, USA i Kanadzie i w Australii. Z Wilna pochodziły takie gwiazdy powojennej piosenki polskiej: Ada Rusowicz i Natasza Zylska.

Ada Rusowicz (właśc. Adriana) Rusowicz (1944-1991), dała się poznać jako wokalistka zespołu Niebiesko-Czarni. W 1968 roku zdobyła tytuł najpopularniejszej wokalistki roku. Najbardziej znane jej przeboje to: „Masz u mnie plus”(w duecie ze swoim mężem Wojciechem Kordą), „Duży błąd”, „Czekam na miłość”, „Mogło być inaczej”, „Hej dziewczyno hej”, „Za daleko mieszkasz miły”, „Mój pierwszy walc”, „Nie pukaj do moich drzwi”, „Wczesny zmierzch nad Sanokiem”, „Po to przyszedłeś na świat”, „Gdzie niesiesz swe 20 lat”, „Fatamorgana”, „Musisz się zakochać” i „Świniorz”. Pamiętamy ją także z filmu „Mocne uderzenie” (1966).

Natasza Zylska  (1933-1995). Tę piosenkarkę pamiętają bardziej konserwatywni w upodobaniach melomani, a więc ci z lat 50. XX w. Wtedy to był zenit popularności tej piosenkarki, która śpiewała nam wtedy takie nieśmiertelne przeboje jak: „Kasztany”, „Mexicana”, „Czekolada”, „Baja Bongo” czy „Piotruś”. Często występowała z inną gwiazdą polskiej piosenki, jednak odmiennej płci i nie rodem z Wilna, ale ze Lwowa – Januszem Gniatkowskim.

Dzieckiem Wołynia była wokalistka rockowa, nazywana „królową twista” Helena Majdaniec (ur. W 1941 r. w Mylsku, pow. Zdołbunów) i piosenkarka Teresa Tutinas (ur. 1943 r. w Zdołbunowie).

Helena Majdaniec wylansowała takie znane po dziś dzień przeboje jak: „Rudy rydz”, „Jutro będzie dobry dzień”, „Czarny Ali-Baba”, „Happy end” czy „Zakochani są wśród nas”.

Czytaj więcej...

Czerwona pięcioramienna gwiazda na niebie polskich Kresów

 Dzisiejsza młodzież już tylko  z historii dowiaduje się o odzyskaniu przez ich kraj pełnej i prawdziwej niepodległości. Jeżeli natomiast trafiają na  wspomnienia sprzed 80 lat są to dla nich opisy z  lamusa. Nie mniej nie tylko warto do nich wracać, ale i trzeba, by nie umknęły z pamięci najmłodszych pokoleń. Żyją jeszcze i są wśród nas  ostatni świadkowie tamtego czasu, a ci co odeszli zostawili po sobie spisane wspomnienia. Wszyscy oni nie mogli zapomnieć czasu kiedy cały świat zapomniał o Polsce i Kresach Wschodnich. Jak w kamieniu wryły się w ich pamięć dni i obrazy z września 1939 roku, oraz to wszystko co potem się wydarzyło. Dla nich i dla wielu tysięcy Polaków z Kresów świat się zawalił nie tyle 1 co po 17 września. To, że przez pół wieku nie uczono w naszych szkołach o zdradzieckiej napaści Sowietów na nasz kraj, wmawiając nam ,że to była bratnia pomoc, to nic dziwnego, taka władza , takie czasy. Ale i ostatnio  wrzesień bardziej nagłaśniany jest jako napaść Niemców Hitlerowskich na Polskę, wspominając tylko półgębkiem o „Czerwonej Inwazji”. Stosunkowo łatwo nasze państwo pogodziło się z utratą Kresów II RP, może właśnie dlatego zapomina się o  ostatnim rozdziale tragicznej historii tych ziem. Kresowianie jednak nie pozwalają na tak daleko idąca amnezję historyczną i  starają się ocalić od zapomnienia zarówno czas jak i ludzi z nim związanych. Poniżej wspomnienia świadków, którzy nie są w stanie zapomnieć tego co ich spotkało w 1939 r.

Bolesław Szpryngiel: Napad Niemiec hitlerowskich na Polskę w dniu 1 września 1939 roku na Rudni przyjęto w miarę spokojnie. Ludzie wierzyli, że przy pomocy sojuszników z Zachodu: Francji i Anglii, szybko pokonamy Niemców. Jednak w miarę rozwoju sytuacji i przesuwania się działań wojennych na wschód, a także daremnego oczekiwania na pomoc aliantów - nadzieja na zwycięstwo malała. Gdy przez Rudnię zaczęły przewalać się ogromnie gromady cywilnych uciekinierów: samochodami, zaprzęgami konnymi, rowerami, wreszcie pieszo - powiało prawdziwą grozą . Tłumy te oraz cofające się drobne oddziały wojska dążyły na północ przez Kołki i Maniewicze. Mówiono, że uciekają przed Niemcami w pińskie błota, gdzie bezpiecznie będą oczekiwać końca wojny. Z radia w szkole ludzie dowiadywali się o sytuacji na froncie. Niestety, wieści nie były pomyślne, ale życie codzienne musiało toczyć się dalej i nawet w stanie wojennym wymagało pracy i porządku. Ludzie pracowali więc jak zwykle w polu - zaczął się bowiem okres jesiennych prac: kopanie ziemniaków, orki i siania zbóż ozimych. Dzieci, jak zwykle, poszły do szkół, kupcy w Kołkach otwarli sklepy. Pozory normalności ... 

Czytaj więcej...

GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp3.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud13.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 454 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
10382436