Dzisiaj jest: 12 Listopad 2019        Imieniny: Renata, Witold, Konrad
Bez Kresów nie ma Polski.

Bez Kresów nie ma Polski.

SPRAWOZDANIA TOWARZYSTWA NAUKOWEGO we LWOWIE pod redakcją PRZEMYSŁAWA DĄBKOWSKIEGO sekretarza generalnegoRocznik VI - 1926 Zeszyt 2 NAKŁADEM TOWARZYSTWA NAUKOWEGO Z DRUKARNI ZAKŁADU NARODOWEGO IM. OSSOLIŃSKICH we LWOWIE pod zarządem Józefa…

Readmore..

Znaki na niebie i inne cuda

Znaki na niebie i inne cuda

„Dermanka w gminie Ludwipol, rodzinna miejscowość Antoniny Woźniak, leżała na lewym brzegu rzeki Słucz, 3 km od granicy polsko-sowieckiej. Na Wołyniu był wtedy jeszcze względny spokój, który w niewielkim stopniu…

Readmore..

Kresowianie bastionem walki o prawa większości w Polsce...??? - cz.1

Kresowianie bastionem walki o prawa większości w Polsce...??? - cz.1

Brak od ponad 70 lat oczekiwanej przez kresowe środowiska ustawy ustanawiającej 11 lipca jako symboliczny dla całych Kresów "Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Męczeństwa i Ludobójstwa Kresowian", odchyla wahadło zegara historii…

Readmore..

Pamiętnik kpt. Mariana Strzetelskiego. C.d. 3

Pamiętnik kpt. Mariana Strzetelskiego. C.d. 3

/ Fotp: Jednoroczny kurs w szkole Ochotników w 11 Baonie Pionierów (Saperów) w Pradze Czeskiej w latach 1899/1900. Stoją od lewej – tytularny Feldfebel Marian Strzetelski (bez czapki), Josef Ignac,…

Readmore..

Moje Kresy  Michał Raczyński cz.1

Moje Kresy Michał Raczyński cz.1

Statystyczny, przeciętny Polak bez żadnego wysiłku myślowego jest w stanie podać liczne przykłady bohaterskiej postawy polskiego żołnierza w czasie ostatniej wojny światowej. Przytoczy bohaterstwo Westerplatte i obrońców Warszawy, opowie o…

Readmore..

KALENDARIUM LUDOBÓJSTWA LISTOPAD 1944

KALENDARIUM LUDOBÓJSTWA LISTOPAD 1944

1 listopada (Wszystkich Świętych) 1944 roku: We wsi Gontowa – Milno pow. Zborów Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: „Rożek Jan i Zaleski Paweł - zastrzelony na posterunku” (Adolf Głowacki: "Milno –…

Readmore..

SEJM: Czy będzie Parlamentarny Zespół ds. Kresów, Kresowian i Dziedzictwa Ziem Wschodnich Dawnej Rzeczypospolitej?

SEJM: Czy będzie Parlamentarny Zespół ds. Kresów, Kresowian i Dziedzictwa Ziem Wschodnich Dawnej Rzeczypospolitej?

Inauguracyjne posiedzenia każdej z izb parlamentu muszą się odbyć najpóźniej 12 listopada ale już dzisiaj Kresowianie i Miłośnicy Kresów z Ruchu Społecznego Porozumienie Pokoleń Kresowych zastanawiają się nad kontynuacją w…

Readmore..

Zaproszenie na Wystawę  „Podróż Nadziei....”

Zaproszenie na Wystawę „Podróż Nadziei....”

Wystawa „Podróż Nadziei: Polskie dzieci z Pahiatua, Nowa Zelandia 1944-2019” będzie dostępna dla publiczności na Krakowskim Przedmieściu 64 w Warszawie w dniach 31 października - 17 listopada. Wystawa organizowana jest…

Readmore..

Film „Kresy” wyświetlono  w Gryfinie

Film „Kresy” wyświetlono w Gryfinie

Czwartkowe ( 24 października o godz. 17.00 ) spotkanie w gryfińskim Kinie z okazji prezentacji filmu ,,Kresy’’ pokazało, że warto je w Gryfinie organizować. Ogólnie pojęta tematyka kresowa przebija się,…

Readmore..

Umarłym daj wieczny pokój i światłość wiekuistą za to, że na swój sposób kochali ową ziemię

Umarłym daj wieczny pokój i światłość wiekuistą za to, że na swój sposób kochali ową ziemię

Obecność blisko miliona mieszkających i pracujących nad Wisłą Ukraińców wyznacza początek końca Polski monoetnicznej –napisał Marek Rabij w Tygodniku Powszechnym. Tak bezkrytycznie fałszywa teza jest efektem celowej propagandy prowadzonej przez…

Readmore..

Dziękuję za wyrazy współczucia i dzielenie smutku.

Dziękuję za wyrazy współczucia i dzielenie smutku.

Jeszcze nie tak dawno dzieliliście mój smutek z powodu odejścia do Domu Pana mojej mamy a dzisiaj pomagacie mi znieść ciężar kolejnej straty jaką jest nagła śmierć mojego syna Adama.…

Readmore..

Listopadowy  numer KSI (11/19) wydany

Listopadowy numer KSI (11/19) wydany

W listopadowej gazecie m.in.: KONKURS FPPnW: OPOWIEDZ MI O POLSCE – MOJA NIEPODLEGŁA 2019Pokażcie jak przeżywacie święto niepodległości, jak wiele dla Was, Waszych bliskich, znaczy Polska. Uchwyćcie w obiektywach obchody…

Readmore..

MIESZKAĆ NA KRESACH

/  Kresowiacy w Wielkopolsce, w Garkach. Zdjęcie z końca lat 50-tych rodziny Drzewieckich. W centrum Jadwiga ( siostra mojej babci Marii Walkow z domu Szozda, obok jej mąż Jan i dzieci: od lewej Wanda, w środku w szatce komunijnej już urodzona po wojnie Barbara i z prawej Winicjusz. W 1940 roku Jadwiga Drzewiecka wraz z dziećmi Wandą i Winicjuszem została zesłana do Kazachstanu. Mąż Jan był na „Zachodzie”, a Barbara jak wspomniałem urodziła się już w Garkach ( obecnie mieszka w Bydgoszczy)..Typowe losy Kresowiaków

Gdy 1 listopada 1945 roku Maria Walkow wraz z synami Bogumiłem (ur. 1929) i Jerzym (ur. 1941) wsiadała do bydlęcego wagonu, zadawała sobie zapewne wiele pytań, w tym jedno, czy kiedyś jeszcze wróci na swoje ukochane Kresy. Rodzina Walkowów, jak i wiele innych opuszczała swoją małą Ojczyznę, Podole, miasteczko Budzanów leżące w powiecie trembowelskim. A warto w tym miejscu powiedzieć chociażby parę słów na temat historii tego miasteczka. Należy tu powiedzieć, że  było przede wszystkim,  bardzo pięknie położone, w jarze Seretu, w czworoboku pomiędzy:  Czortkowem, Buczaczeem, Trembowolą a Kopyczyńcami.

Założył je Jakub Budzanowski, a prawa miejskie (magdeburskie) nadał sam król polski, Zygmunt II August, w roku 1549.

Założyciel miejscowości  wystawił też  pierwszy drewniany zamek na wzgórzu , który został  zniszczony podczas najazdów tatarskich. W miejsce  dawnych drewnianych umocnień, na początku XVII wieku, Jan i Marcin Chodorowscy, późniejsi właściciele, wznieśli  murowany zamek. W 1631 r.  przeszedł  on w ręce Aleksandra Sieneńskiego, a potem w ręce rodziny Lewoczyńskich. Niestety podczas buntów kozackich, został dwukrotnie zdobyty i splądrowany w latach 1648 i 1651. Twierdzę odbudował Tomasz Łużecki, którą to w 1672 razem z załogą dzielnie bronił jej  przed wojskami tureckimi. Atakujący byli jednak w znacznej przewadze i wtargnęli do Budzanowa, mordując wszystkich bez wyjątku. Turcy powtórzyli to również trzy lata później, ponownie zdobywając zamek w 1675 roku. Od tego czasu zamek popadał w ruinę przez sto lat.  Dopiero w 1765 r. zapadły decyzje by odremontować stojące jeszcze  wieże. Natomiast od  1817 r. na mocy darowizny ruiny stały się własnością proboszcza, który zdecydował  przebudować skrzydło zachodnie  na kościół z prezbiterium w miejscu bastei od południa. Natomiast skrzydło południowe zamieniono na plebanię. W 1846 r. ksiądz Kulczycki  jedno ze skrzydeł  przebudował na klasztor sióstr Miłosierdzia ze szpitalem.  Niestety świątynia została  zniszczona w czasie I wojny światowej. W II RP.  Budzanów nadal posiadał prawa miejskie  i był zamieszkany przez 4 661 osób (rzymscy katolicy 1 100, greko-katolicy 1 674, Żydzi 1 887). Ważniejszymi obiektami były: klasztor, szpital, szkoła. Właścicielem większości posiadłości, w drugiej połowie tego wieku,  był  hr. Baworowski Władysław. Podczas II wojny światowej, Budzanów  został jednak pozbawiony praw miejskich i włączony do nowej wiejskiej gminy Budzanów. Mury fortecy, jednak  jeszcze raz zostały  wykorzystane przez Polaków w  nocy z 21/22 marca 1944 roku, kiedy  bojówka UPA  zaatakowała miasteczko. Cywile  schronili się za mury obronne. Atak odparto dzięki samoobronie, jednak zginęło 7 mieszkańców Budzanowa i spłonęło 90 domów. Warto również wspomnieć, że  4 km na zachód od Budzanowa we wsi Wierzbowiec w kościele św. Stanisława w dniu 18/19 marca 1944 roku w wyniku napadu UPA zamordowano  56 Polaków. Mimo tak  burzliwej historii   miasteczko  dla swoich mieszkańców zdawało się być tym najwspanialszym miejscem na ziemi . Były tam zabytkowe kamieniczki z przełomu XIX i XX w. i wiele zakątków bliskich sercu.  Podróż tych ludzi nie była usłana wielkimi nadziejami czy radością z faktu odkrycia nowego. Na twarzach tych ludzi rzadko pojawiał się uśmiech, błogość wzięta jakby z filmu o Pawlaku i Kargulu.

Tego dnia zaczęła się gehenna setek „pasażerów”, kobiet i dzieci; kolejna przezywana w krótkim czasie dwóch okupacji i mordów dokonywanych przez ukraińskich nacjonalistów. Przez kilka tygodni, w okrutnych warunkach, wraz ze zwierzętami, głodnymi brudni i zmęczeni przemierzali setki kilometrów tempie ślimaczym. Grubo ponad miesiąc trwała podróż do Katowic. Maria Walkow wraz z synami pojechała dalej, do Poznania, gdzie czekał na nich Józef Walkow – mąż i ojciec ( wcielony do II Armii swój szlak bojowy zakończył pod Budziszynem). W Poznaniu byli w przeddzień wigilii Bożego Narodzenia! To tylko epizod, powiedzą niektórzy; epizod, który był udziałem tysięcy Polaków, którzy zmuszeni zostali do opuszczenia swoich domostw. Polska zmieniała granice.  Oni nie wracali do niej. Nigdy jej nie pozostawili. Tak naprawdę, to był tragiczny moment w ich życiu.

/ Młodzież z Budzanowa na Podolu na tle zamku w 1945 roku. Na dole z prawej strony siedzący Bogumił Walkow.

Pozostawili ukochane Kresy – tak zawsze mówił o nich, mój ojciec, Bogumił; Ukochane, bo ich. Kresowiacy pozostawili to co materialne: domy, gospodarstwa, itp.; pozostawili jednak coś więcej: groby najbliższych, krajobrazy, miejsca gdzie rozmawiano, tańczono, śpiewano; ludzi, z którymi spotykano się każdego dnia. Wspomnienia zabrali ze sobą. Ale te nie mogły im zwrócić w całości, tego co było ich udziałem. I znowu, pewnie wielu powie, że nie stało się źle. Otrzymali poniemieckie gospodarstwa – tylko się cieszyć. Czy dobra materialne mogą zastąpić duchowe? Rodzina Walkowów nie czuła się dobrze w Poznaniu. Wkrótce otrzymała poniemieckie gospodarstwo w Garkach nieopodal Odolanowa w południowej Wielkopolsce. Dom, ponad 13 hektarów, gleba średniej jakości. Tylko, że rodzina ta nie była rolnikami. Józef Walkow, ur. W 1901 roku w Piłatkowicach, w powiecie Borszczowskim w województwie Tarnopolskim mimo trudnej sytuacji rodzinnej – szybko stracił rodziców – chciał uczyć się. Najpierw ukończył kurs pedagogiczny, potem podchorążówkę, dalej kursy notarialne i w 1925 roku zdał egzamin dojrzałości. Mieszkał i pracował we Lwowie i w Stryju. Był sekretarzem prokuratury. W 1928 roku poślubił Marię Szozdę, zamieszkałą w Budzanowie ( duża rodzina, z której znaną postacią był kolarz Stanisław Szozda). Józef był już dobrze usytuowany. Maria pochodziła z bogatego domu. Jej ojciec był burmistrzem Budzanowa. Czy gospodarstwo w Garkach było dla nich „skokiem cywilizacyjnym”?. Przybywając do Garek, nie spotkali się z serdecznym przyjęciem, co specjalnie ich nie dziwiło. Byli „bugolami”, którzy zabierają ziemie po Niemcach. A przecież mogła ona przypaść miejscowym Polakom. Nikt nie zaplątał sobie głowy, tym co przeszli. Przecież każdy jakoś musiał przeżyć okupację. Po kilku miesiącach kontakty stawały się co raz lepsze, wręcz przyjacielskie. Co nie przeszkadzało przekomarzać się, gdzie było podczas wojny gorzej?: tu w Wielkopolsce, czy tam na Kresach.

Po czasie, obiektywnie miejscowi zgadzali się, że tam na Kresach. Rodzina Walkowów,  trafiła do wsi leżącej przez całe wieki także na Kresach. Tym razem zachodnich. Czyli los, może opaczność zdecydowały o tym, że byli oni skazani mieszkać na Kresach. Różne i zarazem podobne są Kresy. Te wschodnie, jasno kojarzone z utraconymi ziemiami: Podolem, Wołyniem, Polesiem, Wileńszczyzną. Mówi się o nich i pisze. Te zachodnie nie funkcjonują tak w świadomości Polaków. Nie ma ich, bowiem wykreślone zostały przez zmieniające się granice w 1945 roku (południowa Wielkopolska jest od tego momentu bliżej centrum). Wspomniane Garki, leżące 4 kilometry od miasteczka Odolanów ( do 1932 roku istniał powiat odolanowski) to przykład regionu, który przez setki lat odpowiadał charakterystyce kresów. Bliskość granicy ( w tym przypadku to kilka kilometrów); wpływy śląskie, niemieckie. Różnice religijne – stosunkowo duża liczba ewangelików. To wszystko stanowi o pewnych podobieństwach, pewnie także mentalnych. Ludzie żyjący na kresach zawsze mieli świadomość odległości od centrum, nie tylko tej geograficznej. Jednocześnie, umieli żyć na pograniczu, w miejscu gdzie mieszały się różne żywioły. Fakt, że wyraźniej to było zauważalne na kresach wschodnich. Tu na zachodzie jednak przeważał zdecydowanie żywioł polski i katolicki.

/  Zdjęcie Zofii i Bogumiła Walkow z końca lat 50-tych. - moi rodzice.

Czy to mogło pomóc kresowiakom ze wschodu? Czy mogli być lepiej rozumiani? I tak i nie. Jednak uwidaczniały się pewne różnice. Było to spowodowane chociażby polityką zaborców w XIX wieku i wpływu ej jej na postawę czy mentalność ludzi. Wielkopolska to zabór pruski (niemiecki). Organizacyjnie wszystko jak w najlepszym porządku. Wschodni kresowiacy to zabory: rosyjski czy austriacki. Różnice w zarządzaniu są powszechnie znane. Pojawili się więc w tej uporządkowanej Wielkopolsce przybysze zza Buga. Jak pokazała historia rodziny Walkowów, niekoniecznie ubodzy, niewykształceni, zacofani cywilizacyjnie. To nie byli tacy Kargule czy Pawlaki.  Obraz Kresowiaka w słomianych butach był dla nich zawsze obraźliwy. I znów warto w tym miejscu powiedzieć kilka słów o znanych postaciach z Budzanowa. A są to np. Maria Bojarska – polska filolog i pedagog, Konstanty Markiewicz   – polski specjalista chorób wewnętrznych, prof. zw. dr hab.  Soma Morgenstern   – austriacki pisarz i dziennikarz żydowskiego pochodzenia, Jan Radziwoński   – polski lekarz-internista i okulista, pionier sztucznego wylęgu ryb w Polsce, kolekcjoner, filantrop, domowy lekarz rodziny Potockich w Krzeszowicach. Lee Strasberg - amerykański reżyser i aktor żydowskiego pochodzenia. Pojawili się w Garkach „nowi”. Trochę inaczej mówiący, o nie rzadko zgoła odmiennych poglądach. Tu w Wielkopolsce jeszcze żywo wspominano Dmowskiego. Z Podola przyjechali „zwolennicy” Piłsudskiego. Słowo zwolennicy pewnie nie pokazuje całej prawdy o ich poczuciu do Ojczyzny i patriotyzmu. W tym wspomnianym wagonie bydlęcym można było mieć tylko rzeczy potrzebne, konieczne. Babcia zabrała obrazy: Matki Boskiej oraz „dziadka” – marszałka Piłsudskiego. Jeden i drugi wisiał w domu zawsze. Także w czasach stalinowskich. Przy moim ojcu, Bogumile nikt złego słowa nie mógł powiedzieć o „Dziadku”. Jak w wielu przypadkach zeszły się wkrótce kresy te wschodnie z zachodnimi. Bogumił poślubił Zofię Mayer z Pleszewa, która była historykiem. Oboje pracowali w szkole w Odolanowie. Z ich związku urodziło się 5 dzieci ( pierwsze zmarło w wieku niemowlęcym): Bogumiła, Aleksandra, Renata i Rafał. W ich duszy uzupełniają się dwa pierwiastki: Wielkopolski i wschodni, kresowy. Nie są już „nowi” i obcy. Bogumił Walkow nigdy nie stał się w pełni tutejszy. Zawsze tęsknił do podolskich jarów, przypominając, że tam nawet jabłka były większe. W istocie, chyba nie pogodził się z utratą tego co pamiętał, tego co przypominało młodość w wielonarodowym Budzanowie. W nim zdecydowanie dominował pierwiastek kresowiaka zza Buga. Szczęśliwie miał oparcie w żonie, która rozumiała i czuła kresowość. II wojna zmieniła granice. Wyrwała ludzi z miejsc, w których od wieków byli zakorzenieni. Przesadziła tysiące Polaków do nowej ziemi. Warto pamiętać, że za tym faktem, procesem historycznym kryją się historie poszczególnych ludzi, rodzin. Bardzo często trudne, bolesne, takie mało filmowe….zwykłe i niezwykłe zarazem.
Rafał Walkow
Lat 49; nauczyciel historii, zamieszkały w Odolanowie (powiat ostrowski, Wielkopolska)