Dzisiaj jest: 19 Czerwiec 2019        Imieniny: Gerwazy, Protazy, Julianna
85. zapomniana rocznica

85. zapomniana rocznica

Przed wejściem do Klubu Towarzyskiego mieszczącego się w Warszawie przy ulicy Foksal, 15 czerwca 1934 r. członek Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów dokonał w Warszawie zamachu na ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego.…

Readmore..

Szarża pod Rokitną - czerwiec 1915 r.

Szarża pod Rokitną - czerwiec 1915 r.

/ Wojciech Kossak: Szarża pod Rokitną (1934) (http://www.pinakoteka.zascianek.pl/Kossak_W/Images/Rokitna.jpg ) W dniu 13 czerwca 1915 roku pod Rokitną w rejonie Czerniowiec, rotmistrz Legionów Polskich, Zbigniew Dymitr Dunin Wąsowicz, poprowadził samobójczą szarżę…

Readmore..

Bohater zapomniany.  Płk Kazimierz Bąbiński zasłużył się Ojczyźnie

Bohater zapomniany. Płk Kazimierz Bąbiński zasłużył się Ojczyźnie

Kazimierz Damian Bąbiński, ps.” Luboń”( vel: Orlica, Maciej Boryna, Zrąb, Krzysztof ) urodził się w Opatowie 29 października 1895 r., syn Rudolfa, Stanisława i Marii z domu Marska. W sierpniu…

Readmore..

Pomnik kaprala „Wojtka” z II Korpusu Polskiego gen. Andersa stanął  w Szczecinie

Pomnik kaprala „Wojtka” z II Korpusu Polskiego gen. Andersa stanął w Szczecinie

/ Foto: Marek Jaszczyński (https://gs24.pl/szczecin-mis-wojtek-juz-stoi-na-skwerze-swojego-imienia-wideo-zdjecia/ga/c1-14151749/zd/36064235 W 75 rocznicę zwycięskich walk II Korpusu Polskiego dowodzonego przez gen. Władysława Andersa pod Monte Cassino, w Szczecinie odsłonięto pomnik znanego na całym świecie Niedźwiedzia…

Readmore..

Hańba, zdrajcy – Skwer Tarasa Szewczenki pozostaje w Lublinie.

Hańba, zdrajcy – Skwer Tarasa Szewczenki pozostaje w Lublinie.

To co wydarzyło się podczas sesji Rady Miasta Lublin w dniu 30.05.2019 r wstrząsnęło mną tak dotkliwie, że dopiero po trzech dniach mogłem przystąpić do spisania relacji. Władze Rady Miasta…

Readmore..

X Wielki Koncert Kresowy  na wrocławskim Rynku

X Wielki Koncert Kresowy na wrocławskim Rynku

Już po raz dziesiąty na wrocławskim Rynku odbył się, 24 i 25 maja 2019 r., Wielki Koncert Kresowy. Był on, wyrazem podziękowania dla wszystkich tych, którzy wspierają inicjatywy na rzecz…

Readmore..

ZIELONA GÓRA. Pomnik ludobójstwa na Kresach powinien stanąć w centrum miasta

ZIELONA GÓRA. Pomnik ludobójstwa na Kresach powinien stanąć w centrum miasta

W siedzibie „Gazety Lubuskiej” po raz kolejny już zebrał się społeczny komitet budowy pomnika upamiętniającego ofiary mordów na Kresach w czasie II wojny światowej i krótko po jej zakończeniu. W…

Readmore..

Zapomniana rocznica  zbrodni w Odessie

Zapomniana rocznica zbrodni w Odessie

2 maja minęła rocznica, o której nie wspomniano w polskich mediach głównego nurtu – piąta rocznica zbrodni w Odessie. Jak napisał red. Krzysztof Podgórski na Facebooku: „Zbrodnia w Odessie –…

Readmore..

Czerwcowy numer KSI (6/19) wydany

Czerwcowy numer KSI (6/19) wydany

W czerwcowej gazecie m.in.: Uroczyste Obchody XVI. Wojewódzkich Dni Kultury Kresowej w Kędzierzynie-KoźluJak udało się nam ustalić: Wojewoda opolski Adrian Czubak objął patronatem honorowym XVI Wojewódzkie Dni Kultury Kresowej w…

Readmore..

Zasmyccy „Jastrzębiacy”

Zasmyccy „Jastrzębiacy”

Uważnie oglądający film „Wołyń” Wojtka Smarzowskiego na pewno pamiętają scenę, w której jedni Polacy przekazują informacje o zbliżającym się frontalnym ataku OUN-UPA i ostrzegają, drudzy zaś lekceważą ten sygnał nie…

Readmore..

Obchody Dnia Ponarskiego w Warszawie -2019r.

Obchody Dnia Ponarskiego w Warszawie -2019r.

We wtorek 28 maja 2019r., przy Krzyżu Ponarskim na warszawskich Powązkach odbyły się uroczystości związane z Dniem Pamięci Polaków zamordowanych w latach 1941-1944 w podwileńskich Ponarach. W obchodach wzięli udział…

Readmore..

LUDWIK GRONOWSKI  FOTOGRAF WOŁYŃSKI

LUDWIK GRONOWSKI FOTOGRAF WOŁYŃSKI

„Zdjęcia Ludwika Gronowskiego - nieskazitelnie zaobserwowane i wykonane - tworzą niemalże bajeczną atmosferę okresu międzywojennego (fotografie na dole) . Przedstawiają między innymi fragmenty pejzaży o różnych porach roku i ludzi,…

Readmore..

Brzozdowce. Pamięć Kresów wiecznie żywa

Nakładem krakowskiego Wydawnictwa Salwator ukazała się książka „Historia i losy miasteczka Brzozdowce”, której autorem jest Stanisław Horyń.  Brzozdowce to mała miejscowość położona w dolinie Dniestru, w powiecie bóbreckim w województwie lwowskim Drugiej Rzeczpospolitej, dziś na terenie Ukrainy . Autor  wychowany na  świeżej pamięci „małej ojczyzny „ przodków  postanowił zapisać wszystko co wryło mu się w pamięć. Dlatego obok licznych fotografii z minionego czasu znajdujemy wspaniałe opisy dnia powszedniego tej miejscowości. W Brzozdowcach powstały liczne organizacje społeczne i stowarzyszenia. W latach 30-tych w Brzozdowcach działał Brzozdowiecki Klub Sportowy “Strzelec” z prężną drużyną piłki nożnej o tej samej nazwie, Związek Strzelecki, Związek Rezerwistów, Związek Harcerski. W Domu Towarzystwa Szkoły Ludowej znajdowała się sala teatralna z dobudowaną sceną, świetlica i biblioteka. Przy TSL-u działała orkiestra dęta, chór, “Teatr Ludowy KSM”( Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży), Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Męskiej, Katolickie Stowarzyszenie Mężów. Katolickie Stowarzyszenie Kobiet, Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Żeńskiej. Co roku 14 września odbywał się odpust w kościele oraz inne uroczystości kościelne, w których liczny udział brali wyznawcy prawosławni. Podobnie i jak i Polacy uczęszczali na uroczystości do cerkwi. Większe święta obydwu obrządków obchodzono wspólnie.

Związki małżeńskie między tymi narodami zdarzały się często. Uczęszczano na liczne pielgrzymki, do Rozdołu (7 km) 16 lipca Święto Matki Bożej Szkaplerznej, do Kochwiny (20 km). 15 sierpnia Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, znana była też nazwą Matki Bożej Zielnej. Od 1920 roku, jako święto kościelno-narodowe zwycięstwa nad wojskami bolszewickimi, słynnego “Cudu nad Wisłą”. Organizowano liczne festyny i zabawy taneczne, które cieszyły się popularnością na całą okolicę. Z wielkim pietyzmem kultywowano też obyczaje i tradycje polskie, zarówno świeckie jak i kościelne (inscenizacje i przedstawienia amatorskie, pokazy tańców ludowych, jasełka, kolędy oraz okolicznościowe obrzędy itp.). Prowadzono kursy, gotowania, pieczenia, kroju i szycia. Szkolenia z zakresu szkoły handlowej i inne. Prowadzone były przez instruktorki i profesorów ze Lwowa. W Brzozdowcach działał bank Kasa Stefczyka, posterunek Policji Państwowej, poczta, siedziba gminy zbiorowej, sieć sklepów różnych branż z wszechstronnym asortymentem. Żyd Diamentsztajn handlował bydłem i miał sklep mięsny, sprzedawał wołowinę i cielęcinę. Majzles miał duży sklep galanteryjny. Zajdel sprzedawał wódkę i miał „wyszynk” piwa. Małka miał sklep z materiałami odzieżowymi. Działała restauracja Tokarza. Prowadzono liczne usługi rzemieślnicze.    Autor nie tylko opracował dzieje miasteczka, zebrał wiele ciekawych i mniej znanych faktów, ale także włączył do książki relacje dawnych mieszkańców Brzozdowiec.  
Sam pochodzący z brzodowieckiej rodziny, miasteczko rodziców zna już tylko z opowiadań i  badań będąc przedstawicielem pierwszego pokolenia Brzozdowian urodzonych tym razem na kresach zachodnich. Rozumiejąc nieuchronny proces odchodzenia starszego pokolenia  podjął próbę zatrzymania w czasie tego, co mogło bezpowrotnie zniknąć, gdyby nie zostało zapisane i udokumentowane. Opisał również jak i kiedy zaczęła się zagład miejscowości. Od jesieni 1943 roku kościół w Brzozdowcach zamieniony został na twierdzę. Na noc cały kościół od parteru, przez chór aż po strych, zmieniał się w sypialnię polskich rodzin z Brzozdowiec i okolicy. Chroniły się w nim kobiety z dziećmi i osoby starsze. Wnętrze świątyni wypełniały rozłożone sienniki i legowiska, które rano trzeba było zwijać, żeby świątynia mogła spełniać swą zwykłą funkcję. Chłopcy od 14 roku życia pełnili dyżury na wieżyczce kościoła. Ich zadaniem była obserwacja terenu wokół Brzozowiec, czy nie widać sygnałów od ustawionych czujek. Posterunki-czujki rozstawione były z dala od kościoła, skąd mogło przyjść zagrożenie. W szkole koło kościoła nocowały dziewczny (też w tym samym wieku, co chłopcy), których zadaniem miała być ewentualna pomoc medyczna, sanitariuszki. W nocy mężczyźni czuwali uzbrojeni na posterunkach wokół muru otaczającego kościół. Mur był bardzo okazały, miał 2 metry wysokości, grubość przy podstawie 1metr, a przy wierzchołku 0, 7 metra. Stanowił na tyle skuteczną obronę, że banderowcy nie odważyli się jej zaatakować. Dorośli „głośno” mówili przy dzieciach, że nasza partyzantka posiada specjalne pociski zapalające. Większość domów była kryta strzechą, domy w zwartej zabudowie i w sąsiectwie z domami ukraińskimi. A polskie dzieci pochwaliły się ukraińskim i Ukraińcy obawiali się o swoje domostwa. Rozsyłane pogłoski o posiadaniu dużej ilości broni, też miały swoje znaczenie. Niektórzy nocowali też w swoich domach, ale były to domy murowane z cegły. Dachy kryte dachówką, posiadały piwnice. Okna były zabarykadowane. Starsze osoby z dziećmi szli do kościoła a pozostali dorośli domownicy i sąsiedzi zostawali w domach. W najgorszej sytuacji byli mieszkańcy, którzy mieszkali z dala od kościoła, od centrum Brzozdowiec, na obrzeżach. Tam bardzo często grasowały bandy, które rabowały, przeważnie żywność, nie gardzili też innymi artykułami.  Jeżeli zauważyli zbijających się banderowców, lub dotarła wiadomość o zbliżaniu grupy to uciekali z domów. Chowali się, gdzie się dało, w polu, (w zbożu, kartoflisku, kukurydze), w zabudowaniach było niebezpiecznie, bali się pożarów.  To fala zbrodni ukraińskich nacjonalistów, z Wołynia wkraczała do sąsiednich województw. Opisuje on samoobronę AK która została zmuszona do walki z banderowcami w obronie cywilnej ludności, której główną winą była polskość. Jak później się okazało Polacy również przeszkadzali nowej radzieckiej władzy. Dlatego wypędzono ich z „ojcowizny” , uznając Kresy II RP za integralną część związku sowieckiego. Pisze o tym autor: 16 października 1945 rok godzina 6 rano, jesienny pochmurny dzień. W kościele brzozdowieckim zgromadziła się niewielka grupa parafian. Olbrzymia grupa koczowała już na stacji w Chodorowie. Czekali na załadowanie pociągu. W kościele rozpoczęła się ostatnia Msza Święta, mszę odprawiał ks. Michał Kaspruk. Już od początku głos mu się łamał, a wśród parafian nie było takiej osoby, żeby nie miała łez w oczach. Po nabożeństwie, parafianie nie odeszli, oczekując na moment najbardziej smutny i wymowny. Zgaszenia wiecznej lampki, wtedy cichy płacz przerodził się szloch. W kilkusetletniej brzozdowieckiej parafii przestała płonąć wieczna lampka. Po tej ostatniej mszy, ludzie obchodzili kościół w milczącej „procesji”, całując mury kościelne i progi oraz zabierając na pamiątkę okruchy ścian umiłowanej świątyni. Zdjęto z ołtarza Cudowny Obraz Pana Jezusa Ukrzyżowanego.  Naczynia, szaty liturgiczne, chorągwie pomogli zabrać parafianie. Cudowny Obraz Pana Jezusa postanowiono zabrać ze sobą. „Niech Cudowny Pan Jezus poprowadzi nas do nieznanego celu. Wszak to największy skarb, jaki wieziemy ze sobą”. Tak mówili i dodawali i „jeszcze Relikwie Krzyża Świętego”. Pod taką opieką szczęśliwie dotrzemy do nieznanego celu. Figurki, feretrony, klucze od kościoła otrzymał proboszcz greko-katolickiej cerkwi ks. Hapij. Wielki dzwon przekazano cerkwi. Zapakowane rzeczy zawieziono na stację do Chodorow. Wypędzeni ze swego rodzinnego gniazda trafili w większości na Pomorze Zachodnie. Autor mieszka w Gryfinie. Rozmawiałem z panem Stanisławem i  jestem pełen podziwu dla jego starań nad zachowaniem pamięci tego tak istotnego fragmentu naszej narodowej historii. Dowodem na to jest właśnie ta książka w której można znaleźć  bardzo wiele unikalnych zdjęć uzupełniających ciekawy tekst. Dzięki takim ludziom pamięć o Kresach II RP będzie ciągle żywa.