Dzisiaj jest: 27 Styczeń 2022        Imieniny: Angela, Jan, Przybysław
Tęsknota

Tęsknota

/ Na zdjęciu Powrót z sianokosów. Zdjęcie z okolic Synowódzka wykonał autor wiersza Ryszard Frączek A gdy mnie czasem zmaga zwątpieniei tęskno na duszy izamyśleniawychodzę ja wtedy nastep dalekiw gwieździe…

Readmore..

ZBRODNIE NKWD - CZERWONA MORDOWNIA NA KRESACH  II RP - ZABÓJCZE DONOSY

ZBRODNIE NKWD - CZERWONA MORDOWNIA NA KRESACH II RP - ZABÓJCZE DONOSY

Najbardziej zmasowaną formą zbrodniczych działań antypolskich ze strony prosowieckich Żydów była wielka fala skierowanych przeciwko Polakom zabójczych donosów. Były one nieustannym zjawiskiem lat 1939-1941 na Kresach II RP. Zbolszewizowani Żydzi,…

Readmore..

Szlakiem krzyży wołyńskich. Cd. Chołoniewicze -spotkanie z Natalią Słuczyk

Szlakiem krzyży wołyńskich. Cd. Chołoniewicze -spotkanie z Natalią Słuczyk

/ Tablica na krzyżu w Chołoniewiczach Spotkanie z Natalią Słuczyk było, jak to ujął ks. biskup Marcjan Trofimiak – Dei Consilio (nieprzeniknionym wyrokiem Bożym). Kiedy szukając za dworem Kerna studni,…

Readmore..

Uśmiechnięty, rozśpiewany Lwów

Uśmiechnięty, rozśpiewany Lwów

„Lwów jest miastem, które ciągle się uśmiecha. Uczucie jakie żywią lwowianin dla Lwowa nie jest już miłością... jest opętaniem. Opętaniem przez wielką czarownicę - duszę Lwowa. Dusza ta wszędzie i…

Readmore..

Moje Kresy.  Weronika Antoniewicz. Cz.4

Moje Kresy. Weronika Antoniewicz. Cz.4

/ Jubileusz 80-lecia Weroniki Antoniewicz w 2014 roku Po ogłoszeniu 9 maja 1945 roku zakończenia wojny, mama razem z rodzinami u nas mieszkającymi postanowiła, że opuszczamy ojcowiznę w Łosiaczu i…

Readmore..

Moje partyzanckie  ścieżki na Wołyniu. cz.1

Moje partyzanckie ścieżki na Wołyniu. cz.1

Matka wysłała mnie i szwagra Janka do Zasmyk po „rąbankę”. Nie wiedziałem, że Janek, pracujący jako konduktor na kolei, jest w konspiracji i utrzymuje łączność między Lublinem, Kowlem, Zdołbunowem, Równem.…

Readmore..

Nieszczęściem jest zajmowanie się całym światem kosztem  własnej Ojczyzny

Nieszczęściem jest zajmowanie się całym światem kosztem własnej Ojczyzny

„Nie oglądajmy się na wszystkie strony. Nie chciejmy żywić całego świata, nie chciejmy ratować wszystkich, chciejmy patrzeć w ziemię ojczystą, na której wspierając się, patrzymy ku niebu. Chciejmy pomagać naszym…

Readmore..

Szlakiem krzyży wołyńskich - Chołoniewicze –studnia śmierci

Szlakiem krzyży wołyńskich - Chołoniewicze –studnia śmierci

Chołoniewicze–studnia śmierci. Gromada Chołoniewicze, gmina Silno, powiat Łuck,woj. wołyńskie, parafia Chłoniewicze Babcia Natalia Słuczyk, stanęła na zaoranym polu i laską pokazała miejsce „tu była studnia”. Do niej wrzucili rodzinę sklepikarza…

Readmore..

Zmarł Franciszek Kiejdo „Orzeł” - żołnierz 8 Brygady „Tura”

Zmarł Franciszek Kiejdo „Orzeł” - żołnierz 8 Brygady „Tura”

W dniu 8 stycznia 2022 roku na wieczną wartę odszedł Franciszek Kiejdo. Urodził się 3 października 1922 roku w miejscowości Mordasy w powiecie oszmiańskim, województwo wileńskie. W trakcie wojny był…

Readmore..

Za jednym z zasłoniętych Lwów na Cmentarzu Obrońców Lwowa ujęła się natura.

Za jednym z zasłoniętych Lwów na Cmentarzu Obrońców Lwowa ujęła się natura.

Ohydne skrzynie w które władze Lwowa zapakowały Lwy na Cm. Obrońców Lwowa ucierpiały podczas tegorocznych huraganów, aż w końcu jedna z nich rozleciała się całkowicie. Już po dwóch dniach zastąpiono…

Readmore..

Duda „szczytuje” na szczycie Trójkąta Lubelskiego

Duda „szczytuje” na szczycie Trójkąta Lubelskiego

Solidarność dla Ukrainy wobec rosyjskich nacisków i prowokacji oraz sytuacja bezpieczeństwa w regionie – to główne tematy szczytu Trójkąta Lubelskiego, który odbył się w Hucie na Ukrainie. To także kolejna…

Readmore..

Demaskujemy mieszkających w Polsce, być może obok nas zbrodniarzy wojennych którzy żyją na podstawie zrabowanych Polakom dokumentów

Demaskujemy mieszkających w Polsce, być może obok nas zbrodniarzy wojennych którzy żyją na podstawie zrabowanych Polakom dokumentów

Od czytelnika i zarazem korespondenta KSI Antoniego Dąbrowskiego z Dębna otrzymaliśmy poniżej zamieszczony (archiwalny już) materiał prasowy potwierdzający fakt przenikania na tereny PRL uciekających przed Armią Czerwoną zbrodniarzy wojennych. Na…

Readmore..

Weźcie garść ziemi polskiej

/ Ludwik Wrodarczyk (ur. 25 sierpnia 1907 w Radzionkowie, zm. 6 grudnia 1943 w Karpiłówce) – polski zakonnik, męczennik, katecheta, administrator parafii św. Jana Chrzciciela w Okopach (diecezja łucka w województwie wołyńskim), ofiara zbrodni Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA) podczas II wojny światowej, Sprawiedliwy wśród Narodów Świata oraz Sługa Boży Kościoła katolickiego. Po wywiezieniu księdza samochodem z Karpiłówki do uroczyska Pałki, położonego w pobliżu kolejki wąskotorowej na linii Rokitno–Moczulanka, rozebranego do naga poddano nieludzkim torturom. Kłucie bagnetami i igłami, przypiekanie zbolałych nóg rozpalonym żelazem nie odnosiło pożądanego skutku. Kapłan wciąż jeszcze żył. Rozwścieczeni oprawcy przystąpili do bardziej bestialskich tortur. Widząc swą niechybną śmierć, męczennik poprosił oprawców o pozwolenie odmówienia modlitwy. Zezwoli wspaniałomyślnie. Uklęknąwszy na mchu, kapłan długo się modli. Po zakończeniu powiedział: Jestem gotów. Dwanaście ubranych w czerwone spódnice ukraińskich dziewcząt położyło księdza na ziemi i przywiązało do leżącej kłody drzewa. Następnie z zimną krwią rozpoczęły przecinanie jego ciała piłą. Przerżniętego do połowy, dającego jeszcze znaki życia postawiły na nogi i przywiązały do rosnącego drzewa, by z kolei z odległości kilkunastu metrów otworzyć do niego karabinowy ogień. Ks. Ludwik Wrodarczyk był martwy. Po wykopaniu dołu i wrzuceniu do niego zwłok, zbrodniarze przykryli brudnym workiem z sieczką głowę swej ofiary. Na przysypany piaskiem grób nałożyli darń i kilka urwanych gałęzi.

Świętą była Polska. Od św. Wojciecha do bł. Andrzeja Boboli, cóż to za poczet kapłanów i zakonników a nauczycieli ludu, pierwszych zawsze w pracy i pierwszych w ofierze. Od św. Stanisława biskupa do św. Stanisława Kostki ileż to świętej sławy bywało w narodzie! Od św. Jadwigi do Jadwigi Wielkiej, o jakież kwitły Bogu w Polsce macierzyńskie i dziewicze wieńce. Od Bolesława Chrobrego aż do Sobieskiego, cóż to za rycerstwo prawdziwie anielskie!

Nie dziwmy się, że Papieże, proszącym Polakom o święte relikwie odpowiadali: „Chcecie relikwii św., weźcie garść ziemi polskiej, ściśnijcie ją, a popłynie z niej krew męczeńska".To męczeństwo za Wiarę św. i dziś nie ustało - ks. Henryk Haduch na Jubileusz 950 –letni Chrztu Polski (966-1916).

To męczeństwo za Wiarę św. trwało przez kolejne 100 lat i trwa nadal. Krew męczeńska polskiego duchowieństwa wyznania rzymsko katolickiego jest w ziemi nie tylko w obecnych granicach Polski. Zsyłani i ograbiani przez carską i sowiecką Rosję ginęli na bezkresnych jej ziemiach, zsyłani przez Niemców do obozów koncentracyjnych ginęli na terenie całej Europy.

W rocznicę śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki, duszpasterza ludzi pracy i kapelana „Solidarności” zamordowanego 19 października 1984 roku przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa z IV Departamentu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, który był odpowiedzialny za zwalczanie Kościoła katolickiego.– obchodzimy w Polsce Narodowy Dzień Pamięci Duchownych Niezłomnych. Święto przypomina o postawie księży, którzy w trudnych czasach byli gotowi do największych poświęceń za wiarę i ojczyznę.

Pamiętajmy o poświęceniu Polaków, którzy nie opuścili swoich wiernych i mordowani byli na terenie obecnej Ukrainy, Białorusi, Litwy .
Simon Wiesenthal, człowiek sumienie, honorowy obywatel wielu krajów, ciągle pamiętał i walczył o prawdę:

świat musi znać prawdę , najpierw prawda cała, a później sprawiedliwość. Bo jeśli my to wszystko zapomnimy i są ludzie, im zależy na tym, żebyśmy  zapomnieli, to historia może się powtórzyć. Nie jest jakimś prawem, że to musi zacząć się od Żydów, tym razem zaczęło się od Żydów a później było 20 innych narodowości. Każdy dzień powinien być dniem pamięci.

Żydzi więc pamiętają o swoim shoah, co dzieje się z naszą pamięcią o holocauście Polaków dokonanym przez Niemców, Rosjan, Ukraińców?

Ogromna większość osób duchownych pochodzących z terenu metropolii lwowskiej poniosła śmierć w więzieniach lub zginęła na posterunku pracy duszpasterskiej z rąk niemieckich okupantów lub znajdujących oparcie w faszyzmie skrajnych nacjonalistów ukraińskich. Ukraińcy działali w dobrze zorganizowanych grupach i dokonywali licznych ataków na polskie wsie i osady. Jak wynika z bezpośrednich relacji świadków sprawcy zbrodni stosowali wobec swych ofiar tortury, które często przybierały wyrafinowane i nieludzkie formy. Nasilenie napadów i mordów na terenie metropolii lwowskiej skierowane przeciwko Polakom miało miejsce w latach 1943-1945 (wcześniej i później zdarzały się zbrodnie na mniejszą skalę). Ludność wiejska opuszczała swoje domy i chroniła się w miastach. W wielu wypadkach kościoły i plebanie stawały się ośrodkami samoobrony, dowodzonymi przez księży. Palono i niszczono kościoły i kaplice wraz z szatami i naczyniami liturgicznymi oraz archiwami parafialnymi.

Na terenie metropolii lwowskiej przed wybuchem II wojny światowej pracowało 4191 sióstr zakonnych, z czego na terenie archidiecezji lwow6 skiej 2543, diecezji przemyskiej 1362, a w diecezji łuckiej 295. Dotychczas udało się ustalić nazwiska i okoliczności śmierci dwudziestu jeden polskich sióstr zakonnych. Zabójstwa polskich sióstr zakonnych stanowiły - zgodnie z zasadami ideologii nacjonalistycznej głoszonej przez Dmytro Doncowa, a kontynuowanej przez UPA - element walki z groźnymi sąsiadami, a więc w pierwszej kolejności z Polakami. Dla nacjonalizmu ukraińskiego wszelkie normy moralne nie miały znaczenia. W imię hasła: „Nie wstydźmy się mordów, grabieży i podpaleń” szowiniści ukraińscy przystąpili do eksterminacji polskiej ludności, w tym też sióstr zakonnych. (Siostry zakonne - ofiary zbrodni nacjonalistów ukraińskich na terenie metropolii lwowskiej obrządku łacińskiego w latach 1939-1947, s. Agnieszka Michna , IPN 2010r.)

W archiwum sióstr niepokalanek znajduje się list ks. Jana Wosia, w którym autor pisał: „W okresie napadów Ukraińców na ludność polską siostra Teresa jako przełożona domu, wraz z siostrami, tj. s. Celiną i s. Leokadią, schroniły się w opuszczonym przez siostry niepokalanki klasztorze. Banderowcy mordując w bestialski sposób ludność polską, wdarli się przemocą w mury klasztorne. Siostra Leokadia z siostrą niepokalanką, pozostałą tu dla strzeżenia klasztoru, stały się żywym płomieniem. Banderowcy, oblawszy je wpierw benzyną, podpalili. Dla pozostałych sióstr nie było już ratunku. Siostra Teresa ukryła się w stojącej w celi szafie, a siostra Celina w łóżku. Ukraińcy wszedłszy do celi wystrzelili do siostry Celiny, której kula utkwiła w szyi. Klasztor sióstr niepokalanek, jak również kościół parafialny, został zburzony. Dziś po nim nie ma prawie śladu, zachował się jedynie zdewastowany grobowiec sióstr. Ukraińcy pozbawili je życia z tej racji, iż były Polkami i zakonnicami rzymskokatolickimi, ich działalność była przez nich postrzegana jako antyukraińska.

W Niżniowie (dekanat Stanisławów, pow. Tłumacz, woj. stanisławowskie) pracowały siostry józefitki od 1919 r. Prowadziły ambulatorium i pomagały biednym oraz chorym w terenie. Natomiast siostry niepokalanki przybyły tu w 1883 r. i prowadziły seminarium nauczycielskie, a później szkołę powszechną dla dziewcząt.

Klasztor sióstr niepokalanek w Niżniowie od początku wojny przeżywał dramatyczne chwile. W listopadzie 1939 r. siostry usunięto z domu; wróciły w sierpniu 1941 r., gdy zmieniła się sytuacja wojenna. Zamieszkały w zdewastowanym domu i przez to były narażone na liczne niebezpieczeństwa. W nocy z 15 na 16 kwietnia 1944 r. napadnięto na klasztor, jednakże siostry, ciężko pobite i doświadczone, przeżyły. W maju 1944 r., na polecenie przełożonej generalnej m. Zenony Dobrowolskiej, siostry opuściły Niżniów. Pozostała tylko s. Franciszka Kosiorowska - zafurtowa, a do klasztoru sióstr niepokalanek przeprowadziły się siostry józefinki-  „aby jakakolwiek opieka zakonna, dająca nam prawo powrotu, była w klasztorze, uprosiłyśmy siostry józefitki, którym pociski zniszczyły dom, by zajęły nasze mieszkanie”.W czerwcu 1944 r. do Niżniowa zostały wysłane z Szymanowa dwie siostry: s. Zofia i s. Marcela. Siostra Zofia pozostała na miejscu, by nieść pomoc okolicznej ludności i mieć pieczę nad klasztorem. Polacy z Niżniowa cieszyli się z przyjazdu siostry, a ona witając się z nimi, powtarzała: „przyjechałam, by z wami pozostać”. Tak też się stało, gdyż 23 sierpnia 1944 r. s. Zofia, wraz z s. Laetitią, która po nią przyjechała, zostały zamordowane w drodze z Niżniowa do Jazłowca.

W Petlikowcach Starych (dekanat Podhajce, powiat Buczacz, woj. tarnopolskie) od 1907 r. pracowały siostry służebniczki dębickie. Opieką otaczały dzieci w ochronce, chorych i ubogich w ich domach. Prowadziły Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży oraz kolonie i półkolonie dla dzieci. szkolnych i przedszkolnych. Przełożoną tej wspólnoty była s. Beata Kogut, a jej podwładną s. Kryspina Cnota. 16 kwietnia 1944 r. w pierwszą niedzielę po Wielkanocy do kościoła, w którym przebywało kilka osób, wtargnęło dwóch żołnierzy z ukraińskiej Dywizji SS-Galizien i trzech banderowców w cywilnych ubraniach i zaczęli strzelać. Zginęło pięć osób, w tym s. Beata Kogut, a s. Kryspina została ranna.

Siostry szarytki miały w Rozdole zakład, w którym prowadziły szpital, sierociniec i szkołę. Do zakładu w Rozdole należał folwark Derżów, w którym pracowało kilka sióstr.

W czasie napadu na Derżów w nocy z 7 na 8 maja 1944 r. siostry wraz z ludźmi z wioski ukryły się w kościele. Został on podpalony i wszyscy, którzy w nim przebywali, spłonęli. W zgliszczach spalonego kościoła odnaleziono krzyżyki, medaliki i metalowe oprawy okularów, które należały do sióstr.

To tylko kilka opisów postawy sióstr zakonnych, które w trudnych czasach były gotowe do największych poświęceń za wiarę i wiernych.