Dzisiaj jest: 13 Maj 2021        Imieniny: Gloria, Robert, Serwacy
Walki polsko-ukraińskie na Wołyniu.  Listopad 1918–marzec 1919 roku

Walki polsko-ukraińskie na Wołyniu. Listopad 1918–marzec 1919 roku

/ Honorowa Setka „Szarej" dywizji pogratuluję swojemu atamanowi Wiktorowi Sokira-Jachontowu. Wołodymyr Wołyński, 27 maja 1918 roku. Źródło: Centralny archiwum państwowe najwyższych władz i rządów Ukrainy, b. 4465 op. 1, sp.…

Readmore..

Moje Kresy.  Czesław Włodarski  cz.2

Moje Kresy. Czesław Włodarski cz.2

/ Brat Czesława kpr.Tadeusz Włodarski Jeszcze przed nadejściem Niemców w 1941roku musiałem chodzić do ruskiej szkoły. We wsi wówczas były dwie szkoły, jedna w starym przedwojennym budynku w ukraińskiej części…

Readmore..

ILE JEST W NAS Z KRESÓW?

ILE JEST W NAS Z KRESÓW?

/ Kresowianie we Wrocławiu- na tle zburzonego Ostrowa Tumskiego Nieraz sobie zadaję te pytania: Ile pozostało w nas z Kresów? Czy nasze życie ma coś wspólnego z tamtymi czasami i…

Readmore..

Bohaterzy Ukrainy przyszli nocą mordować Lachów  w Ludmiłpolu na Ziemi  Swojczowskiej

Bohaterzy Ukrainy przyszli nocą mordować Lachów w Ludmiłpolu na Ziemi Swojczowskiej

/ Zdjęcie: Bolesław Sawa z kolonii Ludmiłpol na Ziemi Swojczowskiej, Bohaterzy Ukrainy przyszli nocą mordować Lachów w Ludmiłpolu na Ziemi Swojczowskiej Nazywam się Bolesław Sawa. Mam 85 lat i mieszkam…

Readmore..

Anarchia Syrnyka  w Trykutniku  bieszczadzkim. cz.2

Anarchia Syrnyka w Trykutniku bieszczadzkim. cz.2

„Nacjonalizm” Dmytro Doncowa był taką samą ideologiczną podstawą dla przywódców OUN zorganizowania i przeprowadzenia ludobójstwa na ludności polskiej, jak „Mein Kampf” Adolfa Hitlera dla nazistów niemieckich do budowania pieców krematoryjnych…

Readmore..

Kotów Kościół Matki Boskiej Śnieżnej

Kotów Kościół Matki Boskiej Śnieżnej

Kotów Gmina Potutory, powiat brzeżański woj. tarnopolskie. W DOLINIE ZŁOTEJ LIPY Wieś Kotów położona jest w dolinie Złotej Lipy dawnym w powiecie brzeżańskim II Rzeczypospolitej, w gminie Potutory 13 km…

Readmore..

Tadeusz Rozwadowski.  Generał, który ocalił Polskę- 155. rocznica urodzin generała

Tadeusz Rozwadowski. Generał, który ocalił Polskę- 155. rocznica urodzin generała

19 maja przypada 155. rocznica urodzin gen. Tadeusza Rozwadowskiego, niezłomnego obrońcy Lwowa, zwycięskiego dowódcy wojny polsko-bolszewickiej, odznaczonego Krzyżem Komandorskim Orderu Wojennego Virtuti Militari. Bez wątpienia należy do najwybitniejszych dowódców w…

Readmore..

BANDEROWSKA UKRAINA JEST FAKTEM.  CZY SIĘ DZISIAJ (2021 ROK) COŚ ZMIENIŁO?

BANDEROWSKA UKRAINA JEST FAKTEM. CZY SIĘ DZISIAJ (2021 ROK) COŚ ZMIENIŁO?

Były prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, pełniący swój urząd w konsekwencji zamachu stanu i rewolucji finansowanej z zewnątrz, podpisał pakiet ustaw przyjętych przez parlament Ukrainy w kwietniu b.r., a ustanawiających ludobójców…

Readmore..

Rokowania i układy  pogłębiają zaborcze  plany.

Rokowania i układy pogłębiają zaborcze plany.

/ Autorstwa Rj1979 - Praca własna, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=2493031 Poseł do sejmu miasta Krakowa Jordan, nie z tego jest sławny, że jest posłem, tylko, że został nim dla swoich zasług-…

Readmore..

Odszedł żołnierz 27 WDP AK i autor.

Odszedł żołnierz 27 WDP AK i autor.

28 Kwietnia 2021 r., dotarła do nas smutna wiadomość zmarł Eugeniusz Rachwalski ps. "Kotwica", kowelanin, żołnierz 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK, po wojnie wrocławianin. Był , naocznym świadkiem wydarzeń na…

Readmore..

    Kalendarium ludobójstwa - MAJ 1946 oraz WIOSNA 1946

Kalendarium ludobójstwa - MAJ 1946 oraz WIOSNA 1946

1 maja: We wsi Olszanica pow. Lesko w walce UPA poległ Kazimierz Borek, milicjant. 2 maja: W okolicy wsi Huczwice pow. Lesko: „2 maja 1946 r. sotnia „Chrina” zaatakowała pododdział…

Readmore..

Majowy numer KSI (05/2021) wydany

Majowy numer KSI (05/2021) wydany

W gazecie m.in: Petycja - Żądamy zwolnienia z Polskiego Związku Piłki Siatkowej Eugeniusza Andrejuka, który publicznie pochwalił ukraińskie ludobójstwo!!!...str. 4Odszedł żołnierz 27 WDP AK i autor.....str. 6Lublin, czy to jeszcze…

Readmore..

MARKOWA kościół p.w. św. Jana Nepomucena.

Gmina Markowa, powiat podhajecki, Woj. tarnopolskie

Kierując się z Poghajec na południe mijamy Zawałów gdzie na cmentarzu można zobaczyć ruiny kaplicy Raczyńskich. Jadąc dalej drogą na Toustobaby (dzisiaj Wysokie)   po 20 km od Podhajec, dojeżdżamy do Markowej.  Wieś położona jest w dolinie Złotej Lipy. Wśród leniwie wijącej się rzeczki, usłanej wierzbami płaczącymi, wyłania się na wzgórzu murowany kościół p.w. św. Jana Nepomucena. Z wieży kościelnej rozciągają się przepiekane widoki. W stronę południową na Zawadówkę i wspomniane Toustobaby (gdzie urodził się Szczepan Siekierka(+ 2020) działacz kresowy, prezes Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów), na zachód Panowice i Horożankę z ruinami kościoła, na wschód Szejków, na północ Zaturzyn.

WIEŚ WŚRÓD PAGÓRKÓW

Wieś otoczona jest pagórkami od północy Chmielna Górą 348 m.n.p.m., na płd. wsch Ptasia Góra 387 m.n.p.m.. W XV w. Markowa należała do braci Bielickich. W 1487 roku Jan Bielecki sprzedał dobra miecznikowi i podstarościemu halickiemu  Maciejowi Goldaczowi z Zaluniewa. Od 1578 Markowa była własnością arcybiskupów lwowskich. Około roku 1620 podczas najazdu tatarsko-tureckiego wieś spalono. Przed wojna Markowa należała do powiatu podhajeckiego. Lasy, łąki, pastwiska i pola pokrywały okolice. Mieszkańcy zajmowali się rolnictwem, głównie uprawa tytoniu zapewne, dlatego jedno z pobliskich wzgórze nazywano Chmielna Górą. Mieszkańcy żyli w zgodzie. Od 1925 r. działało tu polskie Towarzystwo „Sokół”. Polacy prowadzili kółko rolnicze. Ukraińcy działali w Towarzystwie Oświeceniowym W obu towarzystwach istniały chóry. W wiosce były cztery  młyny, dwie kuźnie. Niedaleko w lesie banderowcy UPA przechowywali w bunkrach broń i amunicję. Były tu dwie parafie. Katolicka p.w. Św. Jana Nepomucena i unicka p.w. Opieki Matki Bożej.

PIERWSZY DREWNIANY KOŚCIÓŁ

Pierwszy kościół drewniany powstał w latach 1977-1978. Fundatorem był arcybiskup Wacław Hieronim Siearowski i proboszcz kąkolnicki Walenty Cwynarski. Kościół  przynależał jako kapelania lokalna do dekanatu brzeżańskiego. W 1843 roku parafia została włączona do dekanatu kąkolnieckiego. W skład parafii oprócz Markowej wchodziły pobliskie miejscowości Zaturzyn i Zawadówka. Z zachowanego protokołu wizytacji z 1920 roku można dowiedzieć się o wyposażeniu świątyni. Kościół był trzynawowy, czteroprzęsłowy wsparty na sześciu kolumnach, oświetlony sześcioma oknami. Kruchta dawniej nazywana babińcem usytuowana była od frontu, nad którą znajdował się chór z pozytywem (niewielkimi przenośnym organami). Z przodu było wejście do zakrystii. Trzy ołtarze, dwa boczne i główny nadawały świątyni świetności. W ołtarzu głównym znajdowały się dwa obrazy św. Jana Nepomucena w tym jeden był na zasuwie. W zwieńczeniu ołtarza znajdował się obraz św. Walentego, bardzo często spotykany w kresowych kościołach. W ołtarzach bocznych w pierwszym znajdował się obraz Matki Boskiej zasłaniany drugim obrazem św. Antoniego z Padwy. W zwieńczeniu znajdowało się koliste malowidło świętych Ignacego Loyoli i Wincentego a Paulo. Podobną budowę miał drugi ołtarza przedstawiający Jezusa Ukrzyżowanego zasłaniany na zasuwie malowidłem św. Mikołaja. W zwieńczeniu ołtarz kończyło malowidło świętych Jakuba i Sebastiana. Z mensy czyli blatu ołtarza wyłaniało się tabernakulum z sześcioma czerwonymi kolumnami i ośmioma  białymi  aniołami. Ściany kościoła oklejone były płótnem i pokryte malowidłami. Podczas następnej wizytacji w 1882 roku stwierdzono w protokóle, że kościół uległ zniszczeniu, ściany mają szpary tak, że „ Pan Jezus co dnia w stajence się rodzi. Rozpoczęto prowizoryczne remonty. Niestety świątynia spłonęła podczas I wojny światowej.  

Z DARÓW TWOICH PANIE  Wcześniej, bo już w 1895 roku zawiązał się komitet budowy kościoła murowanego. Zachował się projekt wykonawczy z 1906 roku, w którego pracę włączyło się miedzy innymi dwóch znakomitych architektów lwowskich Teodor Talkowski i Władysław Godowski. Ten ostatni wykonał balustradę komunijną. Budowę finansował abp. Józef Bilczewski. Kościół postawiono obok drewnianego kościoła. Został zbudowany na planie krzyża. Korpus świątyni stanowi trójprzęsłowa nawa przechodząca w stronę północną w jednoprzęsłowe prezbiterium, z którego na lewo można przejść do zakrystii na prawo do skarbca. Od południa z frontu do nawy przylega kwadratowa wieża kościelna, której kręconymi schodami dostaje się na chór na piętrze. Elewacja uszkodzona odpadające tynki. Cokół wokół kościoła wyłożony jest kamiennymi płytami. Nad otworem wejściowym okrągłe okno łączące formę krzyża. Poniżej nad portalem napis wykonany z metalowych liter:

Z DARÓW TWOICH PANIE NIESIEMY CI OFIARĘ

W okresie międzywojennym przy kościele działały wspólnoty: Papieskie Dzieło Rozrzewniana Wiary i Stowarzyszenie Żywego Różańca. Po napadzie banderowców w styczniu 1944 r. kościół zamknięto. Po wojnie służył jak magazyn kołchozowy. Od 1984 roku kościół jest opuszczony. Przytłaczają odrapane mury noszące ślady pocisków od kul. Dziurawy dach. W prezbiterium przy pozostałościach ołtarza krzyż, obraz ostatniej wieczerzy i piękne kwiaty. Ktoś tu się modli. Czasem słychać wydobywającą się z pod sklepienia żałobna muzykę. To gruchot gołębi, wiernych mieszkańców świątyni.

GINĘLI Z RĄK SĄSIADÓW

Mieszańców Markowej mordowali miejscowi Ukraińcy banderowcy. Z zachowanych świadectw wynika, że zamordowano 57 Polaków, w tym proboszcza Mikołaja Ferenca. Ks. Jan Kania proboszcz w niedalekiej Hucie Nowej w piśmie z 4.02.19444 r. do kurii we Lwowie pisze, że księdza Ferensa zabito w łóżku. Ksiądz otrzymał 3 kule rewolwerowe w piersi i jedno cięcie siekierą w szyję na głębokość 8 cm. Ksiądz Kania wymienia w sumie z imion i nazwisk 32 osoby, opisując przyczyny śmierci. Mordu dokonywano siekierami, nożami, bagnetami, kołem, strzałami z pistoletów i karabinów. Jan Rafalski po otrzymaniu

3 cięć siekierą i 16-tu ran nożem żył do 8 rano, umierał modląc się za swoich katów. Ks. Kania wspomina, że chciał pogrzebać wszystkich razem, ale miejscowa ludność nie pozwoliła. Toteż ciała spoczęły w 4 mogiłach. W pogrzebie brało udział ośmiu sąsiednich kapłanów polskich i blisko trzy tysiące ludzi.

Janina Czubak mieszkanka pobliskiego Zawałowa wspomina „Miałam wtedy 12 lat. Mieszkaliśmy z mamą i babcia w Zawałowie… . Pewnej mroźniej niedzieli idąc z mamą i babcią na mszę św. zobaczyłam grupę rozmawiających parafian. Kobiety płakały. Okazało się, że od nas w odległości około 6 km wsi Markowa banderowcy zamordowali 32 mężczyzn i księdza proboszcza. Polacy naradzali się czy pójść na pogrzeb, który miał się odbyć za trzy dni, czy byłoby to zbyt ryzykowne. Moja mama z babcią postanowiły pójść, ale nie chciały mnie zabrać ze sobą. W końcu dały się jednak przekonać i poszłyśmy wraz z niewielką grupą na pogrzeb do Markowej. Pogrzeb odbywał się w dniu, w którym kościół obrządku wschodniego obchodził święto Chrztu Pańskiego, zwane Jordan. Weszłyśmy do domu pomordowanych. Pośrodku izby stał katafalk, na którym spoczywały trzy ofiary. Starszy mężczyzna leżał pośrodku., a po obu stronach dwaj młodzi. Był to ojciec i dwóch synów. Odrąbane siekierami głowy przyłożone były do tułowia. Na wapnem bielonych ścianach i na suficie widniały ślady krwi. Osierocone kobiety lamentowały. Z kolei na plebani w pokoju na katafalku spoczywały zwłoki proboszcza. Na czole miał wycięty krzyż, którego ramiona miały około 1 cm szerokości. W pokoju pełnym ludzi słychać było szloch. „Jedna kobieta, może była to gospodyni księdza, mówiła do zebranych: Ksiądz mógł żyć, gdyż ukraiński ksiądz posyłał trzy razy swojego diaka, prosząc, żeby koniecznie przyszedł do niego, gdyż grozi mu niebezpieczeństwo. Niestety, prośba ta nie odniosła skutku. Za trzecim razem przekazał przez diaka: Wieś cała jest otoczona. Proszę ratować swe życie. Przechowam księdza. U mnie będzie bezpieczny. Ale proboszcz z Markowej odpowiedział: „Nie mogę opuścić moich parafian. Co ich czeka, to i mnie niech nie ominie”. I stało się tak, jak chciał. Podziękował ukraińskiemu księdzu o troskę o jego życie”. Może nawet cierpiał bardziej niż pozostałe ofiary”.

Romualda Kuca z domu Rafalska opowiada: „Byłam naocznym świadkiem mordu mojego ojca w nocy z 15 na 15 stycznia 1944 r. … Po wejściu do mieszkania bandy, zapytali po polsku ojca, kim jest, kto śpi w łóżku. Gdy odpowiadał, ze to żona i córka ( miałam wtedy 12 lat) dwu bandytów przyłożyło nam do piersi lufy karabinów i kazali być cicho. Zmasakrowali ojcu głowę drewnianą pałką, dwukrotnie przebito klatkę piersiową, stojący obok bandyta powiedział, że dosyć i wyszli z mieszkania. Matka zapaliła lampę i obmywając rany powiedziała, że ojciec oddycha; biegnij do babci…, Rano młodszy brat przywiózł furmanka z Monastrerzysk lekarza Tadeusza Lesikowica, który stwierdził, ze cztery osoby jeszcze żyją. Odwieziono ich do szpitala w Podhajcach. Rano przyjechali niemieccy żołnierze, sfotografowali pomordowanych i odjechali, 2

/ Ksiądz Ferens Mikołaj  otrzymał 3 kule rewolwerowe w piersi i jedno cięcie siekierą w szyję na głębokość 8 cm  fot. Internet z  „Biała Ksiega” Martyrologium duchowieństwa – Polska XX w. (lata 1914-1989)

PRAWIEDLIWI WŚRÓD NARODÓW

Mikołaj Ferenc męczennik, kapucyn, kaznodzieja urodził się 15-go września 1894 roku w Łomżycy - dziś przedmieście Łomży. W wieku 25 lat wstąpił do zakonu kapucynów w Warszawie przyjmując imię Ignacy. W stolicy kształcił się i przebywał do 1939 roku, kiedy został mianowany administratorem parafii w Magierowie. Następnie w latach 1939-1942 posługiwał w Zimnej Wodzie koło Lwowa. W latach 1942-1944 był  administratorem parafii w Markowej. Miał siostrę Helenę i brata Stanisława. Zakonnik był bardzo gorliwym kapłanem. Plebania była domem dla wszystkich. Kapłana często ostrzegali Polacy jak i sami Ukraińcy o grożącym niebezpieczeństwie. Namawiała zakonnika listownie matka, aby prosił biskupa o przeniesienie. Ksiądz mawiał wtedy, że jego misją jest być wśród tych ludzi.  Latem 1943 roku ks. Mikołaj udzielił na sześć miesięcy schronienia Żydówce Ewie Trauenstein i jej synowi Lonkowi mając świadomość, że grozi to śmiercią. Parafian poinformował, że jest to żona przyjaciela porucznika, który zginął podczas wojny. Ewa Trauenstein siadała w kościele w pierwszej ławce z gospodynią Eugenią Stefańską. Syn Lonek nazywany Romkiem jako ministrant służył codziennie do Mszy Świętej. Jak po latach wspominała już Ewa Trauenstein-Turzyńska kapłan mówił ”Wiem, że grozi mi śmierć – ale jestem wysłannikiem Boga i nie zaznałbym spokoju, gdybym pani odmówił u mnie schronienia. Żydówka i jej syn byli świadkami śmierci księdza, po której schronienia udzielił im. proboszcz pobliskiej parafii Nowa Huta - ks. Antoni Kania, członek Armii Krajowej, pseudonim „Ketlin”,. Po wojnie Ewa Trauenstein-Turzyńska doprowadziła do uhonorowania kapłanów przez żydowski Instytut Yad Vashem odznaczeniem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Ich imiona zostały wyryte na kamiennych tabliczkach, ustawionych w Ogrodzie Sprawiedliwych w Jerozolimie.

NIE CHCĘ WŚRÓD BANDYTÓW UMIERAĆ

Ojciec Mychajło  Szczurowski był księdzem ukraińskim kościoła  greko-katlolickiego Opieki Matki Boskiej.  Był wieloletnim proboszczem Markowej w parafii greko-katolickiej Opieki Matki Bożej.  Urodził się w 1867. Wyświęcony w 1892 roku. Został jednym z założycieli stowarzyszenia Prosvita we wsi Markova .

Duchowny ukraiński zdecydowanie sprzeciwiał się działaniom UPA. Nie tylko wielokrotnie proponował polskiemu księdza Mikołajowi Ferencowi, że go ukryje na swojej plebani. Polski kapłan nie skorzystał z propozycji tłumacząc, że chce być do końca z swoimi wiernymi. Jakby przeczuwając nadchodzący koniec w dniu mordu wyspowiadał się u księdza ukraińskiego. Jak wspomina ks. Antoni Kania w dniu pogrzebu polskiego księdza nie odprawiał uroczystej mszy św. w święto Jordanu czyli uroczystość Chrztu Chrystusa. Nie było uroczystej procesji. Ks. Szczurowski odprawił uroczystą mszę za duszę śp. ks. Ferensa, a potem za wszystkich pomordowanych i zaprosił rodziny. Ostatniej niedzieli, tj. 30 stycznia zapowiedział, że opuszcza wieś, albowiem „nie chcę wśród bandytów umierać. Szkoda mojej 30-letniej pracy” - mówił w czasie kazania.

/ Tabliczka z krzyża przed kościołem w Markowej upamiętniający mord rodziny Rafalskich Fot. Ryszard Frączek

Bibliografia.
-Światosław Lenartowicz. "Kościoły i klasztory rzymskokatolickie dawnego województwa ruskiego" - Tom 10. - Kraków 2002
-Pismo ks. Antoniego Kani z relacją o mordach ukraińskich nacjonalistow w parafi i Markowa Huta Nowa 4.II.1944 r. [w:] J. Wołczański, Eksterminacja narodu polskiego..., s. 296.
- („Na rubieży” 2005, nr 77, s. 26–27)
- („Na rubieży” 2004, nr 73, s. 41-42)
- Henryk Konarski, Szczepan Siekierka:  Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1939-1946, Wrocław 2006,  str. 263-264
- Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich - Warszawa 1885. - T. VI. – str. 126

Ryszard Frączek

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.