Logo

„Uskrzydlony” Merian C. Cooper

/ Amerykańscy ochotnicy, Merian C. Cooper i Cedric Fauntleroy, piloci 7 Eskadry Myśliwskiej

Od wielu już lat -żeby nie mówić od dziesięcioleci- w Stanach Zjednoczonych ukazują się książki i wydawnictwa przypominające o rocznicach zasłużonych dla tego kraju bohaterów. Zarówno Kościuszko, jak i Pułaski stali się symbolami uwypuklającymi zamiłowanie do wolności i demokracji i dlatego corocznie od tego czasu nowojorską Piątą Aleją przesuwa się wielotysięczna parada wolności i demokracji. Nie sposób nawet wymienić wszystkie miejsca szczycące się pomnikami któregoś z tych dwóch bohaterów, jedno wszakże jest pewne: w Stanach Zjednoczonych jest ich nieporównanie więcej aniżeli nad Wisłą.

Gdyby ktokolwiek zadał sobie trud przewertowania książek adresowych czy nawet map USA dowie się, ile miejscowości nosi ich imiona, nie licząc mostów, stacji metra i ulic chociażby w samym Nowym Jorku i jego okolicach.

Byli też i inni Polacy, których bohaterstwo nie odbiegało od dzielności Kościuszki czy Pułaskiego.

Trudno jednak doszukać się nazw ulic czy miejsc upamiętniających grupę amerykańskich lotników, którzy podczas wojny 1920 roku przybyli nam z odsieczą. Dlatego słów kilka o jednym z bohaterów wyprawy na Kijów i obrony Lwowa w roku 1920. Kim był i jak to się stało, że trafił na kresy Polski a tym samym na obrzeża ówczesnej Europy?

Gdy kończyły się działania wojenne I wojny światowej, we Francji znajdował się kilkusettysięczny Amerykański Korpus Ekspedycyjny dowodzony przez gen. Johna Pershinga. W jego siłach lotniczych zdobywali doświadczenie lotnicy, z których część nie zamierzała powracać za Ocean. Dla jednego z nich, kapitana Meriana Coopera , sprawa była cokolwiek donioślejsza. Jego pradziad pułkownik John Cooper walczył pod Savannah wraz z Kazimierzem Pułaskim i był świadkiem jego śmierci. Pamięć o tym zapadła tak głęboko w tradycję rodzinną, że młody Cooper postanowił spłacić Polsce dług wdzięczności. Pisał, że w rodzinie traktowano to jako nakaz. Zdecydował więc przyjechać do Polski. Trafił tu w lutym 1919 roku w ramach misji ARA (American Relief Administration), która pod kierunkiem późniejszego prezydenta Herberta Hoovera niosła pomoc zniszczonej Europie. Jednym z największych beneficjentów pomocy była odradzająca się Rzeczpospolita. Dosłownie setki tysięcy dzieci zawdzięczały misji ciepłą codzienną, strawę, a nawet pomoc medyczną. Cooper przydzielony został do misji żywnościowej we Lwowie i tu rzucił się w wir akcji humanitarnej. Widziano go na najbardziej zagrożonych odcinkach, gdzie z narażeniem życia docierał do potrzebujących. Inicjował nowe formy pomocy, apelował o ofiarność, wskazywał przykładem i pomysłowością, jak należy działać. Tu także poznał generała Tadeusza Rozwadowskiego, któremu wyjawił, że gotów jest służyć Polsce także na linii frontu. A ponieważ był lotnikiem, zaś oficerów tej broni bardzo brakowało, Rozwadowski natychmiast ocenił doniosłość oferty.

Najpewniej za jego namową w dniu 29 kwietnia 1919 Cooper napisał do Naczelnika Państwa list, w którym wyjawił swe zamiary i motywy. Już na początku maja doszło do bezpośredniego spotkania i tu najprawdopodobniej a brak na ten temat pisemnej relacji wyjawił Piłsudskiemu, że gotów jest udać się do Paryża i zebrać szwadron lotników amerykańskich gotowych do służby w Polsce. Bez większych problemów otrzymał zielone światło i już w pierwszych dniach lipca 1919 roku pojawił się nad Sekwaną. Pierwszym, który odpowiedział na jego apel, był sławny już wówczas ppłk Cedric Fauntleroy. Posiadając takiego sojusznika, szybko znalazł kilku dalszych doświadczonych pilotów. Mimo że szczerze wyjaśnił im trudności, łącznie z brakiem lotnisk, odpowiedniego parku i niskim żołdem, wynoszącym zaledwie ułamek tego, co dotychczas otrzymywali, wszyscy bez wahania zgodzili się na wyjazd. W motywacji która, podawali, przewijał się motyw wdzięczności za czyny Pułaskiego i Kościuszki, pragnienie walki z bezbożnym komunizmem i pomocy sojusznikowi Stanów Zjednoczonych. Bohaterstwo Amerykanów poświadczają, nie tylko rozkazy pochwalne przełożonych, ale nawet fakt, że Fauntleroy mianowany został dowódcą lotnictwa całego Frontu Południowego.

By: Agencja Reklamowa BARTEXPO