Dzisiaj jest: 21 Październik 2020        Imieniny: Urszuli, Celiny, Hilarego
Panienko Najświętsza, powróć nas z Sybiru do Ojczyzny Naszej!

Panienko Najświętsza, powróć nas z Sybiru do Ojczyzny Naszej!

/ źródło zdjęcia: Halina Paszkowska Nazywam się Halina Paszkowska i urodziłam się jako jedynaczka 1 sierpnia 1933 roku w Warszawie. W 1937 roku wyjechaliśmy na wschód na Polesie, do miejscowości…

Readmore..

 Alfabetyczny spis miejscowości Kresów Południowo-Wschodnich z roku 1939    Litera T i U

Alfabetyczny spis miejscowości Kresów Południowo-Wschodnich z roku 1939 Litera T i U

Litera T Tabaczuki, futor, gm. Krupiec, pow. Dubno Taboreszti, gm. Tyszkowce, pow. Horodenka, obok Czortowiec Taborzyska, gm. Oleszów, pow. Tłumacz, obok Kłubowce, Ostrynia Tadanie, wieś i dwór, gm. Kamionka Strumiłowa,…

Readmore..

„Oszmiańskie historie”

„Oszmiańskie historie”

/ Dom Spółdzielni Spożywców „Społem” w Holszanach zbudowany w 1922 r. staraniem Pawła Wojnickiego. Foto: zbiory ks. Mariana Wojnickiego Powiat oszmiański za czasów Rzeczypospolitej Obojga Narodów był największym z powiatów…

Readmore..

Mjr Feliks Jaworski.  Zapomniany bohater wojny polsko-bolszewickiej  1918-1920

Mjr Feliks Jaworski. Zapomniany bohater wojny polsko-bolszewickiej 1918-1920

W południe 16 sierpnia 1920 roku do Radzynia wkroczyła jazda majora Feliksa Jaworskiego, wyzwalając miasto spod władzy bolszewików, wypierając jednostki Grupy Mozyrskiej w kierunku Łukowa i Mordów. Po drodze w…

Readmore..

PRZEMILCZANA ZBRODNIA LUDOBÓJSTWA

PRZEMILCZANA ZBRODNIA LUDOBÓJSTWA

Z dr Lucyną Kulińską rozmawiał Janusz Paluch "Rozmowy o Kresach i nie tylko" Kraków 2010 Małe wydawnictwo. Wywiad przeprowadzony w kwietniu 2008 roku. Na temat zbrodni nacjonalistów ukraińskich na Polakach…

Readmore..

Wspomnienia Mikołaja Zubika  cz. III – bitwa pod Lenino

Wspomnienia Mikołaja Zubika cz. III – bitwa pod Lenino

/ źródło zdjęcia: Mikołaj Zubik Po czasie w głodzie i chłodzie przed zachodem słońca pociąg zatrzymał się na polach Baszkirii, gdzie nas wyładowano. Poszczególne kompanie ruszyły pieszo po zasypanych śniegiem…

Readmore..

Ze wschodniej rubieży Wołynia na zachód. Wspomnienia partyzanta OP. „Bomby”

Ze wschodniej rubieży Wołynia na zachód. Wspomnienia partyzanta OP. „Bomby”

/ Kpt. Władysław Kochański „Bomba” 8 lipca 1943 r. Inspektor rówieński Armii Krajowej, kpt. Tadeusz Klimowski ps. "Ostoja" skierował w rejon Kostopola kapitana Władysława Kochańskiego ps. "Bomba" vel "Wujek" z…

Readmore..

Moje Kresy – Alfred Michalak  cz.4

Moje Kresy – Alfred Michalak cz.4

/Brzeg 1950 Szkoła Zawodowa ul.Młynarska,Alfred ze szkolnym zespołem ludowym Ostateczne i całkowite oczyszczenie Lwowa z Niemców nastąpiło w nocy z 27 na 28 lipca, ale już bez udziału żołnierzy Armii…

Readmore..

Skąd nasz ród?  „Jarosławska Księga Kresowian.

Skąd nasz ród? „Jarosławska Księga Kresowian.

 Kilka dni temu postanowiłem trochę pobuszować w internecie w poszukiwaniu wspomnień Kresowian, których jeszcze nie czytałem. Ku mojemu zaskoczeniu natrafiłem na "Jarosławską Księgę Kresowian". Muszę się przyznać, że nie miałem…

Readmore..

Opowieść o Erneście Malinowskim patriocie, projektancie i budowniczym Centralnej Kolei Transandyjskiej

Opowieść o Erneście Malinowskim patriocie, projektancie i budowniczym Centralnej Kolei Transandyjskiej

/ Ernest Malinowski, ok. 1890 r.autor nieznany Fotografia peruwiańska Kresy I Rzeczypospolitej sięgały dzisiejszych ziem Ukrainy, Białorusi i Litwy. Miały dla Polski olbrzymią wartość nie tylko obronną, ale przede wszystkim…

Readmore..

Kresy II RP za pierwszego Sowieta

Kresy II RP za pierwszego Sowieta

Pierwsza okupacja sowiecka, trwająca pomiędzy wrześniem 1939 a czerwcem 1941 roku, była wynikiem tajnego, zawartego na krótko przed hitlerowskim najazdem na Polskę układu Ribbentrop-Mołotow oraz późniejszych roboczych uzgodnień między okupantami…

Readmore..

HUCPA KU CZCI BANDERY

HUCPA KU CZCI BANDERY

Nacjonaliści ukraińscy marszami fetowali 110. rocznicę urodzin przywódcy ruchu Stepana Bandery. W dwóch marszach w Kijowie zorganizowanych przez nacjonalistyczne partie Swobodę i Korpus Narodowy wzięło udział kilka tysięcy osób. Uczestnicy,…

Readmore..

Ślady Polskości na Kresach -KARASIN KRWIĄ NASIĄKNIĘTY

/ Sks. Bronisław Antoni Reroń Fot GTKRK

Jest takie miejsce na Wołyniu, dzisiaj zapomniane gdzie czas się zatrzymał. Wieś schowana w lasach wśród bagien leżąca około 20 km za Maniewiczami przy drodze do Lubieszowa. Karasin wieś dzisiaj zapomniana, nasiąknięta krwią legionistów Piłsudskiego i mordów OUN UPA. Ziemia święta, po której stąpali Tadeusz Kościuszko pobierający naukę w gimnazjum u Pijarów w niedalekim Lubieszowie, brygadier Józef Piłsudski, męczennik ks. Bronisław Reroń i sługa Boży kapucyn ojciec Serafin Kaszuba.

BAGNA – KARASIEWOŁYŃ

Pierwsze wzmianki o Karasinie sięgają połowy XVI wieku. Początkowo ludzie osiedlali się nad brzegiem jeziora i zajmowali się rybołówstwem. Szczególnie obfite jezioro było w karpia i karasia. Stąd jak mówi legenda pochodzi nazwa miejscowości. Dobra karasińskie należały wówczas do zamku w Łucku. Następnie w 1539 r. wieś kupił starosta włodziemierski Fiodor Sanguszko. W 1583 r. dobra odkupił książę, wojewoda wołyński Florian Zakaszewski, biorący udział w bitwie pod Cecorą w 1620 roku u boku hetmana Stanisława Żółkiewskiego. Dawniej osada należała do gminy Horodok.

W czasach II Rzeczypospolitej Karasin wchodził w skład gminy Maniewicze, powiat Kowel. W strukturach kościelnych był filią parafii Maniewicze. Po uzyskaniu samodzielności rok później parafia liczyła zaledwie ok. 200 wiernych.

/ REROŃ Bronisław Antoni Pamiątkowy krzyż, prawd. miejsce mordu, Równe
źródło: www.genealogia.okiem.pl

Jeziora w samym Karasinie już nie ma, ale dwa kilometry na północy leży malownicze jezioro Trosne, latem pełne turystów. W wiosce zachowała się piękna pounicka drewniana cerkiew p.w. Św. Michała Archanioła z 1691 roku, której urok został przyćmiony po pomalowaniu jak większość ukraińskich cerkwi kolorem niebieskim. Cerkiew pierwotnie była trójdzielna. W 1882 r. dobudowano w tym samym stylu dzwonnicę, kopułą na ośmiobocznym bębnie. Tradycyjnie wnętrze świątyni z ołtarzem ikonostasem. Wartym zobaczenia w Karasinie jest drewniany wiatrak, który spełniał rolę młyna. Dąb, który został użyty do budowy był importowany z Kowla o średnicy około jednego metra. W 2005 roku z inicjatywy miejscowych władz wiatrak zosta przeniesiony z północno–zachodniej części do centrum wsi.

MIAŁ DOPIERO 32 LATA

 Czwartek 19 grudnia 1940 roku był takim samym dniem jak poprzednie. Mróz iskrzył, pisał na szybach historię codziennego dnia. Ksiądz Bronek czuł niepokój. Wiedział, że coś wisi w powietrzu. Modlił się w swoim małym drewnianym kościołku, który wraz z parafianami zbudował w trzy lata. Wracał myślami do swojej rodzinnej wioski Kaliny Wielkiej położonej niedaleko Miechowa. Uśmiechnął się wspominając dzień narodzin, podobno 6 grudnia 1908 roku przyniósł go sam św. Mikołaj. To był dopiero prezent, jaka radość w domu. Przyszedł czas wyboru. Nie pamięta już jak to się stało, że wstąpił do ojców Pijarów w Krakowie, Potem było gimnazjum na Skałce i seminarium w Łucku i święcenia kapłańskie w roku 1938. Kapłan wspomina kolejno parafie w Włodzimierzu, Łucku i Maniewiczach. No i w końcu jako administrator trafił tu do Karasina, nowej parafii liczącej około 200 Polaków. Wraz z wiernymi w ciągu 3 lat zbudował kościół. Nagle do świątyni wpadła gromada mężczyzn. Krzycząc wywlekła kapłana w szatach liturgicznych z kościoła. Księdza wywieziono w nieznanym kierunku. Sprawcy pozostali nieznani. Jedne źródła podają, że byli to Rosjanie, drugie, że banderowcy z OUN UPA. Pewne jest to, że młody, inteligentny prężnie działający kapłan stał się niewygodny nacjonalistom ukraińskim. Po zatrzymaniu prawdopodobnie skatowany, w niewyjaśnionych okolicznościach znalazł się w Równem, gdzie prawdopodobnie na miejscowym cmentarzu znajduje się grób.

 SZPION Z WATYKANU

 Po tragicznej śmieci ks. Reronia w Karasinie czekano na nowego kapłana. Ksiądz dziekan Ludwik Syrewicz skierował do parafii kapucyna ojca Serafina Kaszubę. Zakonnik do Maniewicz dotarł pociągiem wieczorem w wieczór wigilijny. Po rozmowie z ks. Jastrzębskim chciał jechać do Karasina, żeby odprawić ludziom pasterkę. Okazało się to niemożliwe. Rano podstawiono pod plebanię sanie z chuderlawą szkapą. Ksiądz szczelnie opatulony usiadł w saniach. Myślami był jeszcze ma pasterce w kościele maniewickim, piękne ołtarze, wypolerowane posadzki i zapach kadzidła. Kościół cacko uśmiechnął się.

Droga wiedzie lasami, jakaś leśniczówka, wyrąb leśny i lasy. Po dwóch godzinach zaprzęg dociera do plebani. Plebania ograbiona, pusta. Znalazła się kasza, którą jadł małą łyżeczką. Kapłan wspomina Zamartynów na przedmieściach Lwowa, gdzie się urodził. Mój Lwów Semper Fidelis. Myśli przywołują rodziców: tatę Karola i mamę Annę z d. Horak. Dom rodzinny i Bóg, Honor, Ojczyzna to, co wyniósł, pozostało na zawsze w sercu kapłana. Ksiądz wspomina rodzeństwo, które zawsze troszczyło się o niego najmłodszego z czwórki. Brat Józek zginął tragicznie będąc jeszcze dzieckiem. Średnia siostra Janina wyszła za mąż. Najstarsza Maria została nauczycielką, zawsze mnie wspierała modlił się. I nauka w Gimnazjum im. Stanisława Żółkiewskiego we Lwowie, po którym wstąpił do zakonu kapucynów przyjmując imię zakonne Serafin. Pięć lat później w 1933 Alojzy, czyli ojciec Serafin Kaszuba w seminarium zakonnym w Krakowie otrzymał święcenia, po których podjął  i ukończył studia z zakresu filologii polskiej na Uniwersytecie Jagielońskim. Pierwszą placówka zakonnika były w Dublanay  k. Lwowa.

Zakonnik polubił tych prostych ludzi, którzy wsłuchali się w katechezy, kochali, szanowali kapłana. W sierpniu 1941 r. wraz z grupą parafian wybrał się do niedalekiego Luwipola na odpust ku czci Najświętszego Serca Pana Jezusa. Tu zastała księdza  straszna informacja, banderowcy spalili kościół w Karasinie, całą wieś, wymordowali ludzi.  Kapłan wraz z reszta parafian udali się do Bystrzycy, gdzie urządził kaplicę. Kiedy i tu Upowcy spalili wieś ojciec Serafin ze swoja gromadką schronił się w parafii w Dermance.  W czerwcu 1943 roku w sposób cudowny po raz kolejny uniknął śmierci. Kiedy oprawcy palili Dermankę, mordowali ludność, ksiądz przebywał w Horodnicy, która wkrótce stała się ośrodkiem życia religijnego okolicznych miejscowości.

Ojciec Kaszuba nie wyjechał do Polski. Wysiadł z pociągu w Zdołbunowie i pozostał z wiernymi. Był wędrownych kapłanem, tułaczem ściganym przez NKWD. Często  aresztowany, pozostawał niezłomny, wszędzie prowadził prace duszpasterską. W ukryciu bez zameldowania docierał na Litwę, Białorus, Estonię. Wędrował przez Kijów, Zaporoże, na Krym. Unikając bezpieki dotarł do Kazachstanu. Aresztowany w 1966 r. został zesłany na 5 lat do obozu pracy w Arykte, a następnie w Arszatyńsku.

Kapucyn O. Robert Krawiec tak wspomina ojca Serafina. „Ubóstwo było szczególnym charyzmatem O. Serafina. Mawiał:  właściwie nic mi więcej niepotrzebne, kiedy mam Jego”.

Zakonnik adorował Chrystusowa w dwóch postaciach w Eucharystii i w spotykanym człowieku. Do końca w oczach ludzi pozostał „włóczęgą Bożym”, świętym człowiekiem”. W oczach komunistów był pasożytem, niebezpiecznym włóczęgą, watykańskim szpionem.

W sierpniu 1968 roku zmarła w Polsce ukochana siostra Maria. Sowieci po raz kolejny zemścili się na zakonniku nie pozwalając na wyjazd do Polski. Zgodę otrzymał po pogrzebie.

Kapłan przyjechał do Polski i odwiedził grób siostry. Schorowany przeszedł operacje płuc w Wrocławiu. W czerwcu 1970 wrócił do Kazachstanu. Ciągle wędrując spotkał się ze śmiercią  20-go września 1977 r. we Lwowie podczas modlitwy brewiarzowej. Ojciec Święty Franciszek  podpisał w 2017 roku  dekret o heroiczności cnót, o. Serafina Kaszuby OFM Cap.

OSTATNI KAPŁAN

 Ostatnim księdzem w Karasinie był ks. Edmund Domański ( 1908-19884). Żarliwy patriota, humanista, społecznik. Urodził się w pobliskim Rokitnie pow. Sarny 22 stycznia 1908 roku syn Leona i Walerii z Jakubowskich. Po maturze wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego także w Płocku, ai na dalsze studia do Seminarium Duchownego w Łucku. Świecenia kapłańskie przyjął w 1935 roku. Był wikariuszem we Włodzimierzu Wołyńskim. Pracował w Starej Hucie i Moczulance, Maniewiczach i Karasinie. Chronił miejscową ludność przed okupantem niemieckim bandami UPA. Dzięki swojej dyplomacji uratował od rozstrzelania przez Niemców grupę ok. 40 mężczyzn. Na przełomie lat 1944/45 był kapelanem szpitala w Końskich. Po wojnie rozpoczął pracę jako administrator parafii w Iłowej. Tu zakłada Gimnazjum Mechaniczno-Kolejowe. Jest katechetą i dyrektorem. W roku 1947 na wskutek zmian ustrojowych zmuszony był opuścić szkołę i zostaje proboszczem  parafii w Szczutowie k. Sierpca, a następnie w Rokiciu k. Płocka Ostatnia parafią było Królewie. Przebywał u sióstr zakonnych w Laskach k. Warszawy. Zmarł 21 kwietnia 1984 r. w Płońsku. Został pochowany w Warszawie na cmentarzu Bródnowskim.

 

/ Edmund Domański  Fot Archiwum

BRYGAIRER PIŁSUDSKI

W Karasinie mieścił się Sztab I Brygady Legionów Polskich. Legiony działały w ramach armii austro-węgierskiej i podlegały dowództwu Landwehry. Uchwała głosiła „Pod polską komendą, a w ścisłej łączności z naczelnym dowództwem armii austriacko-węgierskiej pójdą Legiony Polskie w bój, aby na szalę tej największej wojny rzucić także godny narodu polskiego czyn, jako warunek i zadatek lepszej dla niego doli”

/ Sztab I Brygady Legionów Polskich w Karasinie. Stoją od lewej: Kazimierz Sosnkowski, Kazimierz Świtalski, Stanisław Rouppert, Józef Piłsudski, Zygmunt Sulistrowski, Tadeusz Piskor, Bolesław Wieniawa-Długoszowski. Maj 1916 r. Źródło: CAW

W dzienniku z Kampanii Rosyjskiej Krasickiego Augusta porucznika w Sztabie Komendy Polskich Legionów Lwów 1934 nakładem „Panteonu Polskiego” str. 393-394 czytamy  Czwatek, 17. II. 1916. „O godz. 7-ej rano wyjechałem na inspekcję z gen. Puchalskim wózkiem do Karasina, … Zajeżdżamy przed komendę I-ej brygady; wychodzi pułk. Sosnkowski i zawiadamia, że brygadjer Piłsudski w nocy zachorował; gorączka 40 stopni. Zastajemy go w łóżku, z poduszek wychyla się głowa z rozwichrzoną fryzurą, z pod krzaczastych brwi błyski...”

Dziesięć dni później 27 lutego 1916 r. w Karasinie miało miejsce niezwykłe wydarzenie. Ksiądz pijar Henryk Ciepichałł kapelan 1 pułku piechoty legionów, w obecności podpułkownika Kazimierza Sosnkowskiego i porucznika Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego, przyjął od chorego na grypę Józefa Piłsudskiego akt wyrzeczenia się protestantyzmu i złożenia wyznania wiary rzymskokatolickiej.

KAMIENIE WOŁAĆ BĘDĄ

W sierpniowy ciepły dzień jedziemy z proboszczem z Maniewicz do Karasina. Było sucho, toteż duktem leśnym dostaliśmy się w okolice miejsca gdzie był kościół. Szliśmy lasem. Tu grzybów nikt nie zbiera miejscowi boją się i szanują to miejsce. Wiedza, że tutaj spalono ludzi i kościół – opowiada ks. Andrzej.

Ks. Andrzej Marcin Kwiczala – syn Andrzeja i Alicji z d. Nikiel, urodził się 30 stycznia 1967 roku w Nysie. Po maturze rozpoczął studia na Akademii Medycznej we Wrocławiu. Po złożeniu egzaminu dyplomowego rozpoczął pracę w Państwowym Szpitalu Klinicznym nr 4 na Oddziale Nefrologii we Wrocławiu. W 1994 roku wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej i rozpoczął studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Po otrzymani święceń w roku 2000 podjął decyzję, że będzie pracował tu na Kresach. Został wikarym w Łucku. Rok później został objął probostwo w parafich p.w. Ducha Świętego w Maniewiczach, p.w. Świętych Cyryla i Metodego w Lubieszowie i p.w. Św. Marcina w Czersku. Jest też wakacyjnych kapelanem harcerzy stacjonujących w Koststiuchnówce, miejscu wielkiej bitwy Legionów Piłsudskiego. Dba o okoliczne groby, cmentarze, miejsca pamięci.

Docieramy do położonego na wzgórku krzyża, otoczonego fundamentem. Zapalamy znicze, modlimy się. Kś. Andrzej opowiada krzyż postawiliśmy w 2003 z kolejarzami z Kielec, wśród których wspominam Pana Antoniego Nowaka. Kieleccy kolejarze przyjeżdżali do kolejarki jeszcze sprzed wojny zmarłej już Pani Stefanii, Polki mieszkającej w Worokomle k. Kamienia Koszyrskiego. Taka brać kolejarska. Jak nie przyjeżdżali to podawali paczki, lekarstwa, żywność pociągiem Warszawa Kijów. Dawali radę opowiadał kapłan. Zawsze w czerwcu odprawiam tu Mszę Św. za zamordowanych, spalonych w kościele, za ks. Bronisława Reronia. Miejscowi opowiadali, że wśród spalonych było 7 dzieci komunijnych. Bratanek ks. Bronisława, już nieżyjący Andrzej Reroń próbował odtworzyć dramat karasiński. W Małej Bazyliki Świętego Antoniego. W Rybniku został wmurowany kamień z spalonego Kościoła w Karasinie.

/ Nieistniejący kościół w Karasinie spalony w 1941 r.

Tego Karasina już nie ma, już nie będzie. Tego ze wspomnień Longina Glijera, które opisał w „Stepach Kazachstanu”. Karasin to niewielka wioska...Tu spędzaliśmy wakacje. Tata od kilku lat był komendantem posterunku policji w Karasinie… Wakacje w Karasinie były cudowne... Tu, w Karasinie pod opieką obojga rodziców wolno było robić wszystko i korzystaliśmy z tej wolności w pełni… W Karasinie przeżyłem jedno z pierwszych silnych uczuć litości i współczucia dla rodzin chłopskich odprowadzających ojców i braci do wojska. Były to ostatnie dni sierpnia 1939 roku.

/ Autor z Dawidem Jaszczyszynem przy krzyż w miejscu spalonego  kościoła

Tego Karasina nie ma. Tamtych ludzi też nie ma. Nie ma grobów pomordowanych, na których nikt nie zapali świeczki. Nie wiadomo gdzie są Ci, którzy rozproszyli się po świecie, wyszli w nieznane z Armią Andersa, spoczywający gdzieś na obcej lub i polskiej ziemi. Pozostaje pamięć i słowa Jezusa z Ewangeli św. Łukasza 19.40  „Powiadam wam: Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą”

Ryszard Frączek   mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.