Dzisiaj jest: 17 Luty 2020        Imieniny: Zbigniew, Julian, Łukasz
Pamiętnik kpt. Mariana Strzetelskiego. Cz.6

Pamiętnik kpt. Mariana Strzetelskiego. Cz.6

/ Oddział Zaopatrzenia Technicznego Wojska Polskiego V Dywizji Syberyjskiej generała Czumy -Nowonikołajewsk rok 1919. Kapitan Marian Strzetelski siedzi w drugim rzędzie trzeci od prawej strony. W tym czasie był Naczelnikiem…

Readmore..

WIO NA PIECHOTĘ DO LWOWA

WIO NA PIECHOTĘ DO LWOWA

26 kwietnia 2019 roku odbył się w oddziale krakowskiego Stowarzyszenia Polskich Artystów Teatru Filmu i Telewizji "Loża" kolejny koncert piosenki lwowskiej. Wystąpili - Zespół "Chawira" w składzie Karol Wróblewski -…

Readmore..

Alfabetyczny spis miejscowości  z Kresów  Południowo -Wschodnich z roku 1939. Litera „A” oraz „B”

Alfabetyczny spis miejscowości z Kresów Południowo -Wschodnich z roku 1939. Litera „A” oraz „B”

Litera A Abramowiec, gm. Turzysk, pow. Kowel (http://wolyn.freehost.pl/miejsca-a/abramowiec-04.html) Adamczuki, wieś, gm. Pulemiec, pow. Luboml, woj. wołyńskie (Siemaszko, s. 528, brak informacji) Adamków (Adamkowskie), futor, gm. Klewań, pow. Równe, woj. wołyńskie…

Readmore..

Powrót na

Powrót na "Dzikie Pola", czyli Kresy Rzeczypospolitej

Dzikie Pola od XV w. to odległe stepy zwane Niżem, lub częściej Zaporożem, kresy rozległej i dostojnej Rzeczypospolitej, wówczas europejskiego mocarstwa. Były to również kresy cywilizacji chrześcijańskiej, najdalszy bastion owego …

Readmore..

Jadwiga Skibińska-Podbielska.  „Epopeja wołyńska 1913-1945”

Jadwiga Skibińska-Podbielska. „Epopeja wołyńska 1913-1945”

„Epopeja wołyńska 1913-1945” to obszernych rozmiarów saga rodzinna opowiadająca o losach Polaków mieszkających w okolicy Łucka na Wołyniu w czasie zakreślonym w tytule. Opowieść zaczyna się przed I wojną światową,…

Readmore..

„WOŁANIE Z WOŁYNIA” 25-LECIE DZIAŁALNOŚCI  WYDAWNICZEJ

„WOŁANIE Z WOŁYNIA” 25-LECIE DZIAŁALNOŚCI WYDAWNICZEJ

Szanowni Państwo!23 stycznia 2020 r. o godz. 13.00 w holu głównym Biblioteki Uniwersyteckiej w Toruniu zostanie otwarta wystawa pt. «Wołanie z Wołynia – 25-lecie działalności wydawniczej». Inicjatorką wystawy, autorką jej…

Readmore..

KALENDARIUM LUDOBÓJSTWA.  Luty 1945 rok.

KALENDARIUM LUDOBÓJSTWA. Luty 1945 rok.

1 lutego 1945 roku: We wsi Dobrowody pow. Zbaraż: „01.02.1945 r. zostali zam. Polacy: 6 osób NN”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie do listy strat ludności polskiej podanej przez…

Readmore..

Lutowy numer KSI (02/2020) wydany

Lutowy numer KSI (02/2020) wydany

W lutowej gazecie m.in: Echa 75 rocznicy Akcji „Burza” i działań 27 WDP AKZe znacznym opóźnieniem, powstałym nie z naszej przyczyny, pragniemy poinformować o upamiętnieniu75 rocznicy Akcji „Burza” w Lublinie,…

Readmore..

Kaplica Polskiej Golgoty Wschodu: Katyń + Sybir + Kresy.... i co dalej..???

Kaplica Polskiej Golgoty Wschodu: Katyń + Sybir + Kresy.... i co dalej..???

W grudniowym numerze na stronach 13 i 14 przedstawiony został skrót dokumentacji związanej z powstawaniem Kaplicy w bastionie św.Barbary na Jasnej Górze. Trzeba przekazywać ciąg dalszy tej sprawy, ponieważ rozwija…

Readmore..

Kresowa tułaczka - i co dalej? -Muchobór Wielki we Wrocławiu

Kresowa tułaczka - i co dalej? -Muchobór Wielki we Wrocławiu

/ Zburzony Wrocław Pisałam już o gehennie naszych przodków, którzy zmuszeni byli opuścić swoje domy na Kresach i w towarowych wagonach tygodniami przemierzali cały kraj, aby osiąść na Ziemiach Zachodnich.…

Readmore..

Przemilczane ludobójstwo – kontynuacja

Przemilczane ludobójstwo – kontynuacja

W 2008 roku ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski wydał książkę zatytułowaną „Przemilczane ludobójstwo na Kresach”. Po 11 latach od jej wydania można więc postawić pytanie – czy rzeczywiście jest ono przemilczane. W…

Readmore..

Pikiety przed sądem i Prokuraturą Krajową. Kresy i kresowi działacze na celowniku prokuratury.

Pikiety przed sądem i Prokuraturą Krajową. Kresy i kresowi działacze na celowniku prokuratury.

Zorganizowane przed sądem w którym będą odbywać się procesy Kresowian pikiety mają na celu pokazanie społeczeństwu i obozowi rządzącemu, że TU JEST JESZCZE POLSKA a nie ukraina której przedstawiciele zrzeszeni…

Readmore..

Aby wychowywać, trzeba być wychowanym - inaczej o Jazłowcu

/ By Tomasz Leśniowski - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=50063786

Początki osady Jazłowieckiej sięgają XIII w. Była wówczas własnością możnego rodu Buczackich, którego jedna gałąź przyjęła nazwę Jazłowieccy. Przybyli tutaj w XIV wieku Ormianie przyczynili się do rozkwitu miasta, które stało się jednym z najpiękniejszych i najbogatszych miast. Ostatnim właścicielem pałacu Poniatowskich w Jazłowcu był Krzysztof Błażowski (właściciel pobliskiej Nowosiółki). Od niego Marcelina Darowska otrzymała pałac (w stanie bardzo zniszczonym,  zamek górny był już wtedy w ruinie) na klasztor i szkołę.

Roger hr. Łubieński pośmiertne wspomnienie Marceliny Darowskiej  ( Matka  Darowska, Warszawa Gebethner i Wolff 1911) rozpoczął słowami :
Gdybym miał do wyboru pomiędzy świadectwem filozofa a niewiasty, jakkolwiek wielką wagę przywiązać należy do słów geniuszu, wyżej bym postawił uczucie, płynące z serca kobiety. Gdybym miał stroić ołtarze jakiejkolwiek rzeczy ludzkiej, wolałbym czcić i korzyć się przed prochami uczuć, z serca niewiasty płynących, jak przed relikwiami geniusza...Biada państwu, które już nie umie wychowywać swoich dzieci.

Biada narodowi, który nie umie rozróżnić wykształcenia od wychowania, który sądzi, że dobro wypływa z czystej wiedzy i literackich wiadomości, że uporządkowane w poprawnej i potoczystej formie szeregi słów powieści lub tym podobnych utworów są w stanie przygotować i zaprawić do życia duszę człowieka i obywatela…
Marya Marcelina Darowska urodziła się w 1829 r. we wsi Szulakach, z ojca Jana Kotowicza, marszałka szlachty i Maksymilianny z Jastrzębskich.  Po stracie męża i syna, wyjechała za granicę. W Rzymie założyła  w roku 1854 „Zgromadzenie Sióstr od Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marji Panny”, które w roku 1863 przeniosła do Polski, a dom macierzysty i pierwszą szkołę założyła w Jazłowcu pod Buchaczem. Stworzyła „system wychowawczy” dla prowadzonych przez zgromadzenie licznych szkół i internatów z bezpłatną szkołą powszechną dla dzieci z okolicznych wsi.

Znane są w Polsce szkoły żeńskie, prowadzone przez  siostry Niepokalanki. 8 klasowe gimnazja humanistyczne, gospodarcze, seminaria nauczycielskie i szkoły powszechne  znajdują się w ośmiu miejscowościach:  Jazłowcu, Nowym Sączu, Jarosławiu, Niżnikowie, Szymanowie pod Warszawą, Słonimie, Wirowie pod Siedlcami, Maciejowie pod Kowlem se Każda z tych szkół ma prawa państwowe. Szkoły średnie są z internatami i wyłącznie dla internistek. Wszystkie te zakłady posiadają własne i okazałe gmachy z pięknemi ogrodami: w Jarosławiu i Nowym Sączu  nowe, specjalnie w tym celu wystawione domy, w Jazłowcu - pałac Poniatowskich, w Maciejowie - pałac Miączyńskich, w Szymanowie - pałac Lubomirskich, w Słonimie - klasztor Bernardynek, w Niżniowie – klasztor Paulinów, w Wirowie - klasztor mniszek prawosławnych wykończony przed wojną.
Ta dzielna, dobra i mądra kobieta, umiała nie tylko zorganizować zgromadzenie zakonne i stworzyć nowe szkoły, ale, co  niezmiernie ważne i co się u nas tak rzadko dzieje, umiała tym  instytucjom zapewnić ciągłość ideową. W Polsce tak często,  powstają i jaśnieją na horyzoncie szerszym umysły wyższe, genjalne. Tworzą rzeczy piękne i wielkie. Ale, niestety, najczęściej, wraz ze śmiercią czy odejściem takiego twórcy, giną powołane przez niego do życia pożyteczne dzieła. Matka Darowska wiedziała o tem i ustrzegła swą myśl przed zagubą ...to też spisywała i pozwalała spisywać swe myśli, uwagi, programy, wyjaśnienia, listy.  Spisywane sama lustrowała i poprawiała - ks. Józef Rokoszny (były wizytator szkół w Ministerstwie W.R. i O.P) zebrał i zestawił je w 1928 r. pod tytułem „System wychowawczy Marceliny Darowskiej”.  
Kilka przykładów z tego jakże aktualnego, dbającego o godność człowieka dzieła kształcenia i wychowania młodego człowieka:

Wychowanie to nie jest rutyną, ani też nauką oderwaną; jest ono odbiciem kierownictwa Bożego w stosunku do dusz, a wychowawca „narzędziem w ręku jego”. Każde dziecko - to osobna książeczka, w której czytać trzeba oczyma miłości, przez światło łaski, na każdem się uczyć doświadczenia, każde osobno wyrozumiewać

Jakkolwiek największy porządek i ścisłość nienaruszalnie utrzymane być mają w pensjonacie; wszelki despotyzm, władza przemocą podtrzymywana, karność absolutna, dyscyplinarne i ślepe posłuszeństwo w ich następstwie, przypuszczane nie będą nigdy do rządów naszych. Władzą rządzącą i przewagą - miłość.

Nauczyciele są prawą ręką rodziców, w przedłużeniu ich władzy i powagi wobec dzieci. W tym też charakterze mają przedewszystkiem stawać, nie przywłaszczać sobie pierwszeństwa  w uczuciach dzieci, nie wciskać się pomiędzy nich a rodziców, ale działać zawsze z porozumieniem całkowitem z tymi.

Słuszne jest jej wymaganie, aby w wykształceniu średniem dziewcząt nie brakowało wysiłków w dziedzinie sztuk pięknych, a więc uczą się dziewczęta muzyki, śpiewu, rysunku, malarstwa, tańca, deklamacji. Rozumnie przestrzega tu przed snobizmem i silnie zaznacza:
nie dopuścimy się pracy marnej nad muzyką, śpiewem lub rysunkiem nad dziatkami, które wcale zdolności do nich nie mają”. Przedmioty te, pragnąc postawić poważnie, opiera je o historję sztuki.

Aby wychowywać, trzeba być wychowanym; ażeby wszczepiać cnoty, trzeba być cnotliwym; żeby wykorzeniać wady, trzeba ich nie mieć. Każdy komu w jakikolwiek sposób powierzone przewodnictwo nad duszami, winien przede wszystkiem pracować nad duszą własną, bo jeśli siła przykładu nie poprze nauki, daremne będą wszelkie usiłowania jego. Rodzice czy nauczyciele powinni sobie stawiać za niezachwianą zasadę, aby sami pełnili cnoty, które nakazują dzieciom, sami się strzegli złego, którego im wzbraniają i, aby nigdy, broń Boże, nie zachodziła sprzeczność między słowami ich, a czynem.

Języki obce. Gruntownie też i wszechstronnie, teoretycznie i praktycznie, wychowanki nasze uczone będą języków obcych, a w szczególności francuskiego, jako europejskiego, niemieckiego, tak dla bogactwa literatury jego, jako też dlatego, że, gdy dwa ramiona Kraju naszego pod władzą niemców zostają, władanie tym językiem często ścisłą dla nas potrzebą. Gdyby zaś  okoliczności pozwalały, język angielski i włoski aby przetrąconym nie był.
Wymowa, czystość akcentu, przy najgruntowniejszej znajomości zasad języka, zaniedbaną nie będzie, owszem: starannie ma być przestrzeganą, a to wszystko, nie żeby schlebiać śmiesznej, a wstydliwej w sobie słabości biednego naszego narodu, lgnącego do cudzoziemszczyzny, niemądrze chełpiącego się z tego, co upadek oznacza, ale :
1. nie godzi psuć, ani karykaturować żadnego dzieła Bożego;
2. wszystko, czego się uczymy, pożądane jest, umieć jak najlepiej, posiadać najcałkowiciej;
3. języki kluczem do wiedzy, do umiejętności, a posiadanie - ich  ułatwieniem prac ważniejszych umysłowych;
4. nieznane są  drogi Opatrzności: przewidzieć nie możemy, kędy nas zwrócą,  gdzie postawią i, czy owo władanie językami, nie będzie środkiem  do spełnienia zadania naszego, od którego zależy i zbawienie nasze;
5. obowiązkiem jest dobrej Polki, utrzymać w kołach towarzystwa swego, w domu swoim, stale i ze wszystkiemi mowę ojczystą. Gdyby nie władała obcemi językami, posądzoną byćby mogła przez płytkie umysły, które niestety zawsze się znajdą w społeczeństwie, że je dlatego właśnie z salonu swego usuwa. Jeśli przeciwnie, posiadać je wszechstronnie będzie, utrzymanie  języka ojczystego wykaże zasadę, hołdem dlań będzie publicznym,  a przykładem stanie się silniejszym.

Spośród wszystkich chlubnych walk kawaleryjskich, stoczonych przez oddziały polskiej jazdy w czasie wojen o niepodległość, trzy-dniowy zwycięski bój pod Jazłowcem (od 11 do 13 lipca 1919 r.) stanowił jeden z symboli esprit de corps – nie tylko 14. Pułku ułanów, lecz w ogóle polskiego kawalerzysty. Bitwa ta wiąże się nierozerwalnie z osobą Konstantego Plisowskiego, byłego rotmistrza słynnego 12. Pułku Huzarów Achtyrskich. W pierwszych dniach lipca 1919r. Jazłowiec, leżący niecałe 16 km na południowy wschód od Buczacza, znalazł się w centrum koncentracji jednostek Ukraińskiej Halickiej Armii (rozpoznanie polskie stwierdziło sześć brygad piechoty przeciwnika należących do III iIV Korpusu ukraińskiego). Generał Iwaszkiewicz, przypuszczając, że oddziały ukraińskie zamierzają uderzyć na polskie przedmoście w Buczaczu, 8 lipca 1919r. nakazał sforsować Strypę i rozbić nieprzyjaciela pod Jazłowcem. Linii rzeki – od Buczacza do Dniestru – broniło ok. 5 tys. żołnierzy UHA, wspartych kilkudziesięcioma karabinami maszynowymi i czterema bateriami artylerii. Bój pod Jazłowcem był przede wszystkim przyczynkiem do chwały 14. pułku, który oficjalnie otrzymał przydomek „Jazłowiecki” już miesiąc po swoim sukcesie – rozkazem Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego z 12 sierpnia 1919r. (IPN)  a NMP Jazłowiecką obrał swoją Patronką.
 
W 1882 r. Marcelina Darowska zwróciła się do Oskara Tomasz Sosnowskiego w Rzymie o wykonanie posągu Niepokalanej, figurę poświęcił w kaplicy Jazłowieckiej  arcybiskup Zygmunt Feliński w 1883 r.
Błogosławiona Marcelina Darowska zmarła w roku 1911 w Jazłowcu. Na powszechnie zanoszone prośby do stolicy apostolskiej, papież Pius XII udzielił  pozwolenia na koronację statuy Pani Jazłowieckiej. Aktu koronacji NMP Jazłowieckiej dokonał 9.07.1939 r. kardynał August Hlond, Prymas Polski w asyście arcybiskupa lwowskiego Bolesława Twardowskiego w otoczeniu biskupów, duchowieństwa i około 40 tys. pielgrzymów.
Zgromadzenie zostało zmuszone do opuszczenia Ukrainy i  7 czerwca 1946 r. siostra Marianna nadzorowała wywiezienie posągu NMP Jazłowieckiej do Szymanowa pod Warszawą. Pomocy przy zdjęciu figury z niszy kaplicy udzielili radzieccy saperzy.
6 października 1996 r Ojciec Święty Jan Paweł II dokonał  beatyfikacji Marceliny Darowskiej. Od tego czasu grobowiec niepokalański, ukryty w zieleni dawnego parku klasztornego, staje się sanktuarium, do którego zjeżdżają pielgrzymi z całej Ukrainy i Polski.

HYMN UŁANÓW JAZŁOWIECKICH

Szczęście i pokój daj tej ziemi, Pani,
Co krwią spłynęła wśród wojen, pożogi,
Do Cię swe modły zanosim, ułani,
Odwróć, ach odwróć, o odwróć los srogi
I by radosna była, jako uśmiech dziecka,
Spraw to Najświętsza Pani Jazłowiecka.
Spraw, by zasiadła sławna i potężna
Między narody królując wspaniale,
By się rozeszła sława jej oręża,
Spraw to, o Pani, spraw to ku swej chwale,
By zło jak nawała rozprysła turecka,
Spraw to, Najświętsza Panno Jazłowiecka.
By pod jej rządów wspaniałym ramieniem
Zakwitły miłość i spokój jak w niebie,
Daj, by ułana ostatnim westchnieniem
Było móc polec, polec w jej potrzebie!
Aby jej strzała nie tknęła zdradziecka,
Spraw to, Najświętsza Pani Jazłowiecka.

Tam dochodzi do nas wiadomość, że gdzieś na terenie Rosji, w masie wywiezionych Polaków jest siostra Laureta z Jazłowca. Udało nam się ją ściągnąć do dowództwa armii depeszą generała Andersa z Buzułuku i Lauretka znalazła się w sztabie. Co robić z zakonnicą? Dziekan duszpasterstwa Armii, ksiądz Włodzimierz Cieński zaproponował jej odesłanie do klasztoru. Nie zgodziła się. Jest przecież wojna i Ona chce wojować i pyta, gdzie jest 14 Pułk Ułanów? Została więc w armii, przydzielona do 6 Dywizji Piechoty, gdzie ja byłem zastępcą dowódcy dywizji i tam się zaczęły moje z Nią kłopoty i Jej służba w wojsku. Dostała mundur, angielskie szorty, których z początku nie chciała nosić, bo przecież zakonnicy nie uchodzi pokazywać gołe łydki, a potem nie chciała już ich zdejmować, kiedy na wieczór z powodu malarycznych komarów trzeba było wkładać spodnie. Służyła w dywizji dzielnie i została mianowana starszym wachmistrzem. Razem z armią generała Andersa przeszła na Bliski Wschód. W Palestynie, ponieważ była specem od spraw kościelnych wyznaczyłem Ją do oprowadzania żołnierzy po Ziemi Świętej. Zaczęła tę służbę od oprowadzania mnie i robiła to bardzo dobrze i jestem Jej za to wdzięczny – fragment opowieści Generała Klemensa Rudnickiego z książki  „Dzieje Ułanów Jazłowieckich”  „Odnowa” Londyn 1988r. 
Młoda dziewczyna Zofia Wilczyńska, bo takie było Jej świeckie nazwisko, gdy w 1918 roku Lwów został zajęty przez Ukraińców, ruszyła z karabinem w ręku w obronie Lwiego Grodu. Walczyła wraz z Orlętami Lwowskimi i dosłużyła się stopnia kaprala za dzielność i odwagę. Gdy wojna z Ukraińcami się skończyła, nie widząc możności kontynuowania służby żołnierskiej z karabinem, bo nie było wówczas tego zwyczaju w powstającej Armii Polskiej, poszukała innej armii, która w innej formie, ale także rycerskiej starała się służyć Ojczyźnie. Wstąpiła do Zakonu Niepokalanek, a dziwne to były zakonnice-żołnierze, które gdy nie stało kul lanych do dział w zamczysku, ani murów obronnych postanowiły stworzyć tam bastion w obronie kultury polskiej, wychowując młode dziewczęta do roli matek Polek przyszłych obrońców Rzeczypospolitej.

Smutne, że opowieść pana Radosława w filmie Podróze z Historią pokazywanym w TV Historia i TV Info historię Jazłowca  kończy  na roku 1544 kiedy to dobra Sieniwaskich odkupił kasztelan Mikołaj Jazłowiecki. Nie ma w filmie wzmianki o wielonarodowym charakterze tego miasta, w  1615 roku Radziwiłł potwierdził i poszerzył prawa miejscowych Ormian.

Bożena Ratter