Dzisiaj jest: 16 Grudzień 2019        Imieniny: Albina, Zdzisław
Moje Kresy  Michał Raczyński cz.2

Moje Kresy Michał Raczyński cz.2

/ Mama Michała - Maria Raczyńska zd.Koźmenko Z woli Boga i moich rodziców urodziłem się we wsi Zielińce powiat Borszczów, województwo tarnopolskie w listopadzie 1923 roku. Moja mama Maria Raczyńska…

Readmore..

IKONA ŚWIĘTEJ GLAFIRY -PATRONKI GRAŻYNY

IKONA ŚWIĘTEJ GLAFIRY -PATRONKI GRAŻYNY

/ 1-święta Głafira-ikona Grażyna…czyż jest taka święta?-I tak i nie. Prawda jest taka, że tę formę imienia wymyślił Adam Mickiewicz dla bohaterki swojego poematu. Musiał chyba jednak znać powiązania. Otóż…

Readmore..

Pamiętnik kpt. Mariana Strzetelskiego. Cz.4

Pamiętnik kpt. Mariana Strzetelskiego. Cz.4

/ Zdjęcie wykonane w czasie pomiarów geodezyjnych w rejonie Drohobycza przez Biuro Techniczne -Leon Krobicki & Bronisław Wirstlein około roku 1910. Z lewej strony stoi Marian Strzetelski, obok siedzi Rudolf…

Readmore..

II Atak na Birczę

II Atak na Birczę

Drugi atak na Birczę UPA rozpoczęła 29 listopada o godz. 22, w jasną, księżycową noc, przy wsparciu ognia moździerzowego. Wielkości sił ukraińskich nie udało się ustalić. Garnizon birczański tworzył wówczas…

Readmore..

Kresy i kresowi działacze na  celowniku prokuratury.

Kresy i kresowi działacze na celowniku prokuratury.

Z olbrzymim niepokojem obserwuję zakroją na szeroką skalę w Polsce kuriozalną akcję przesłuchań kresowcy działaczy przez prokuraturę. Konsekwencją tej „akcji” są już nawet pierwsze wyroki w sądach które oskarżają z…

Readmore..

Z Kresów pod choinkę… 12 grudnia, czwartek, 17.00,  Opole, Piastowska 18, WBP

Z Kresów pod choinkę… 12 grudnia, czwartek, 17.00, Opole, Piastowska 18, WBP

Wojewódzka Biblioteka Publiczna im. E. Smołki w Opolu oraz Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich Oddział w Opolu zapraszają na prezentację Tomasza Kuby Kozłowskiego z Domu Spotkań z Historią w…

Readmore..

Wyciągnięte z szuflady: Stefan Babula   nieznany wojownik o  „ Niepodległą”

Wyciągnięte z szuflady: Stefan Babula nieznany wojownik o „ Niepodległą”

28.11.1898r. urodził się w Żmudcze(Wołyń), prawie nikomu dziś nie znany, wojownik o Niepodległą, Stefan Babula. Od roku 1918, uczestnik wielu wojen. Gdy wybuchł konflikt zbrojny, polsko-ukraiński w listopadzie 1918r., brał…

Readmore..

KALENDARIUM LUDOBÓJSTWA: GRUDZIEN 1944 oraz „W roku 1944”

KALENDARIUM LUDOBÓJSTWA: GRUDZIEN 1944 oraz „W roku 1944”

1 grudnia 1944 roku: We wsi Hińkowce pow. Zaleszczyki banderowcy zamordowali 30 Polaków. Czesława Kierzyk z domu Lewicka: „W moją pamięć, 11-letniego wówczas dziecka, mocno wryły się wydarzenia 1 grudnia…

Readmore..

Kolejny Znak Kresowej Pamięci odsłonięty  – upamiętnienie „Operacji Burza”

Kolejny Znak Kresowej Pamięci odsłonięty – upamiętnienie „Operacji Burza”

Środowiska zachodniopomorskich Kresowian spotkały się, 20 listopada 2019 r., w Nowogardzie, by upamiętnić Operację „Burza”. Było to powstanie zbrojne żołnierzy Armii Krajowej na Kresach, w przededniu wejścia Armii Czerwonej. Ostatnim…

Readmore..

Sympozjum naukowe: Dziedzictwo kulturowe wschodnich ziem dawnej Rzeczypospolitej.  Korzenie i wspólnota Pałac Lubomirskich w Lublinie, 5-6 grudnia 2019.

Sympozjum naukowe: Dziedzictwo kulturowe wschodnich ziem dawnej Rzeczypospolitej. Korzenie i wspólnota Pałac Lubomirskich w Lublinie, 5-6 grudnia 2019.

Program wydarzenia: 5 GRUDNIA 2019 ROKU (czwartek)12.00–12.30Uroczyste otwarcie Sympozjum – Katarzyna Mieczkowska, Dyrektor Muzeum Lubelskiego w LublinieKRESY JAKO TOPOS KULTUROWY12.30–13.00„Gdzie leży Wschód? Gdzie zaczynają się Kresy?” – Marcin Gapski (Muzeum…

Readmore..

Biskup Kocyłowski nie będzie patronem ulicy..?

Biskup Kocyłowski nie będzie patronem ulicy..?

„W wyniku głosowania na dzisiejszej 22 Sesji Rady Miasta Przemyśla, przyjęty został projekt zmiany nazwy ulicy biskupa bł. Jozafata Kocyłowskiego na historyczną nazwę tej ulicy: biskupa Jana Śnigurskiego, również przemyskiego…

Readmore..

Grudniowy numer KSI (12/19) wydany

Grudniowy numer KSI (12/19) wydany

W grudniowej gazecie m.in.: Wiktor Poliszczuk 11 rocznica śmierci szlachetnego UkraińcaWspominając Go, nie możemy jednocześnie zapomnieć, jak był lekceważony przez władze polskie, przez urzędników i funkcjonariuszy państwa polskiego, polskich dziennikarzy…

Readmore..

Tylko mądrzy, dbający o swoje zdrowie unikają zarazy

/ By Pawel Zarychta - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=72914147

„Gdy myślę nocą o Niemcach, sen mnie opuszcza” - tym zdaniem zaczyna Dieter Schenk, niemiecki historyk i kryminolog, historyczną relację „Noc morderców. Kaźń polskich profesorów we Lwowie”.
To jedna z tysięcy zbrodni dokonanych przez Niemców  na Polakach będąca częścią planu wymordowania polskiej inteligencji. Została dokonana przez członków Einsatzkommando zur besonderen Verwendung, do tej jednostki należało 250 mężczyzn - to była banda morderców. Z prawnego punktu widzenia nie ma żadnych wątpliwości, że każdy, kto wziął udział w akcji aresztowania, automatycznie stał się współsprawcą morderstwa, gdyż aresztowanie było częścią całego planu wymordowania polskiej inteligencji (Dieter Schenk)

 Po napaści Niemiec na Polskę 1 września 1939 r. Oświęcim (niem. Auschwitz) dekretem Hitlera z 8 października 1939 roku został wcielony do III Rzeszy i znalazł się administracyjnie w Niemczech, w powiecie bielskim (Landkreis Bielitz) rejencji katowickiej (Regierungsbezirk Kattowitz) prowincji Górnego Śląska (Provinz Oberschlesien).

 Konzentrationslager Auschwitz został założony przez niemieckie władze policyjne w 1940 roku celem izolacji Polaków, polskich więźniów politycznych – głównie schwytanych członków różnych organizacji konspiracyjnych.

 14 czerwca 1940 roku przywieziono do KL Auschwitz pierwszy transport polskich więźniów politycznych; z więzienia w Tarnowie przybyło łącznie 728 osób. Wśród nich było kilkunastu obywateli polskich narodowości żydowskiej.
Dużą grupę w pierwszym transporcie stanowili osiemnasto-, dwudziestoletni uczniowie gimnazjów i studenci aresztowani jesienią 1939 roku oraz zimą i wiosną 1940 roku w różnych miejscowościach Polski południowej (okolice Nowego Targu, Zakopanego, Nowego Sącza, Krynicy, Sanoka). Podążali w kierunku granicy ze Słowacją z zamiarem jej nielegalnego przekroczenia i przedostania się przez Węgry do Francji, do tworzonej tam przez gen. Władysława Sikorskiego polskiej armii. Niemcy określali ich mianem „turystów” bądź „graniczników”.
Oprócz „turystów” w transporcie przywieziono do obozu także organizatorów akcji przerzutu na Węgry. Byli to głównie mieszkańcy Zakopanego i okolic, narciarze i przewodnicy tatrzańscy. Wśród nich Bronisław Czech – znakomity narciarz, taternik, trzykrotny uczestnik olimpiad.
W transporcie znaleźli się również członkowie utworzonego jesienią 1939 roku Związku Walki Zbrojnej, liczną grupę stanowiła też młodzież aresztowana wiosną 1940 roku w ramach akcji AB wymierzonej w polską inteligencję, zaangażowana w działalność konspiracyjną, polegającą m.in. na kolportowaniu ulotek i nielegalnej prasy. Obok wspomnianej grupy uczniów i studentów, byli także nauczyciele, prawnicy oraz urzędnicy. Przeważali ludzie bardzo młodzi. (IPN)

 W ulotce „Zachować pamięć 2019” międzynarodowej organizacji  „Polsko – Niemiecka Współpraca Młodzieży (PNWM) czytam :  celem programu jest umożliwienie większej ilości młodzieży z Polski, Niemiec i ewentualnie kraju trzeciego wspólnego odwiedzenia miejsc pamięci hitlerowskiego terroru. W czasie spotkania młodzi ludzie powinni poznać historię miejsca pamięci…uczestnicy powinni mieć okazję do dyskusji nad ksenofobią, wykluczeniem, przemocą czy uprzedzeniem”.
    W Międzynarodowym Domu Spotkań Młodzieży w Oświęcimiu oprócz cytowanej ulotki ( jednej z wielu) mieszkała grupa  młodych obcokrajowców, wolontariuszy zaproszonych w ramach projektu PNWM. Czy według szefa  portalu TVP Info Samuela Pereiry PNWM organizuje szopkę i ściąga prowokatorów do Auschwitz?
 
Celem organizatorów Dni Polonii i Polaków Auschwitz 14-15 sierpnia 2019 było umożliwienie większej liczbie Polaków z kraju i Polonii wspólne odwiedzenie miejsca pamięci niemieckiego terroru, niemieckiej zagłady Polaków. I pochylenie głowy nad rozpaczą, cierpieniem i bólem niewinnych ofiar bezbożnej ideologii przekraczającej swym okrucieństwem granicę człowieczeństwa. Wielu z nas przyjechało ze wspomnieniem bliskich zamordowanych w Auschwitz. W czasie spotkania uczestniczyliśmy we Mszy św. odprawionej na terenie obozu Auschwitz w rocznicę męczeńskiej  śmierci świętego o. Maksymiliana Marii Kolbe.
O. Maksymilian  przywieziony został do Auschwitz 28 maja 1941 r. W odwet za ucieczkę jednego z więźniów Niemcy wybrali dziesięciu ludzi na śmierć głodową. O. Maksymilian Maria Kolbe zgłosił się na ochotnika na śmierć głodową za innego więźnia, ojca i męża. Zmarł 14 sierpnia 1941 r. dobity zastrzykiem fenolu. Jego ciało zostało spalone w krematorium następnego dnia.
    W homilii wygłoszonej w celebrowanej przez elitę polskich duchownych Mszy św.  słuchaliśmy słów, które w naszej wierze katolickiej mówią o słuszności stania w wierze w Boga, w prawdzie i w miłości bliźniego. Tylko ta postawa chroni przed wykluczeniem, przemocą, uprzedzeniem czego doświadczyliśmy od naszych odwiecznych wrogów podczas II wojny światowej jak i po jej zakończeniu.
    I czego doświadczamy w wyniku kolejnej odsłony ksenofobicznej, wykluczającej, stosującej przemoc i uprzedzenie ideologii neomarksizmu kulturowego, który w barwie tęczowej  wkracza do naszych mediów, szkół, uczelni a przede wszystkim naszych dusz i rozumów niczym zaraza. I tylko mądrzy, dbający o swoje zdrowie unikają zarazy –pochwalił ks. prof. Tadeusz Guz zasłuchanych w jego słowa w przepełnionej po brzegi auli Klasztoru Salezjanów tak serdecznie, tak gościnnie nas przyjmujących. A dyskusja rozgorzała na dobre po zakończeniu akademickiego wykładu ks. prof. Tadeusza Guza, filozofa i teologa.

Niemcy zdecydowali się przeprowadzić zagładę Żydów w drugim obozie, w Birkenau. Budowa rozpoczęła się w październiku 1941 r. Powstała komora gazowa zwana bunkrem 1. Jednorazowo wejść do niej mogło 800 osób. Łącznie do obozu Niemcy przywieźli ok. 1,1 miliona Żydów. Przywożono z okolic Oświęcimia i dalszych stron Polski a przede wszystkim ze Słowacji, Protektoratu Czech i Moraw, Niemiec, Austrii, Francji, Belgii, Holandii, Norwegii, Włoch, Jugosławii i Grecji. Większość ludzi bezpośrednio z pociągów prowadzono do komór gazowych, zaraz po przyjeździe i selekcji na rampie. 200 tys. zarejestrowano w obozie, gdzie ponad połowa zginęła w wyniku brutalności esesmanów i funkcyjnych, pracy ponad siły, niedożywienia, katastrofalnych warunków higienicznych i związanych z tym chorób i epidemii (warunki życia) oraz selekcji w obozie.

Od  stycznia 1943 roku pociągi z Żydami kursują z Berlina prosto do Auschwitz. W stolicy mieszka jeszcze 30 000 ludzi. Ciągle kogoś deportowali, każdy miał krewnych czy znajomych, którzy nagle znikali. Proszę sobie wyobrazić, mamy sąsiada którego do wczoraj widywaliśmy a rano już go nie ma. Mało tego, nie wysyła żadnych pocztówek ani listów- zeznają Żydzi, świadkowie tamtych okrutnych czasów w dokumentalnym filmie.
Czy uczestnicy dyskusji organizowanych przez PNWM dyskutują  o brak reakcji Niemców Żydów i nie Żydów na znikanie tysięcy sąsiadów zza płota ? Dlaczego nie protestowali , nie szukali, nie ukrywali swoich sąsiadów? Dlaczego godzili się na wykluczenie, na przemoc, na ksenofobię?

W publikowanym manuskrypcie Barucha Milcha (żydowskiego lekarza urodzonego w Podhajcach na ziemi tarnopolskiej, pracującego w szpitalu w Tłustem) „Szkodliwe robactwo ludzkości czyli mój testament po Hitlerjadzie” przechowywanym w ŻIH w Warszawie czytam:
„Taki mieliśmy początek…wszędzie wywiesili chorągwie sino-żółte, głoszące powstanie samoistnej Ukrainy. Ustanowili różne władze administracyjne, założyli swoją milicję ukraińską –Sicz, składająca się z wiejskich parobczaków i ciemnych elementów, a każdy drugi był starostą lub komendantem. Jak już wspomniałem , po wioskach wszystkich Żydów wymordowali, w miasteczkach tylko tych na kogo mieli oko. Okropne działy się rzeczy
w innych miastach-we Lwowie, Tarnopolu, Czortkowei, Brzeżanach, Stanisławowie..Ukraińcy pierwsi dali przykład, pokazali drogę, tak że nie darmo Niemcy wyrazili się, że niejednego jeszcze od Ukraińców się mogą nauczyć…

W każdym mieście stworzono dla Żydów Judenraty  i zaczął się wstęp do dalszej gehenny. U nas ja też wybrany zostałem do Judenratu. Nie wiedziałem jeszcze, czym to pachnie i bardzo intensywnie udzielałem się w niesieniu pomocy potrzebującym, jak też w ustanowieniu pewnego bezpieczeństwa dla ludności żydowskiej. Dostęp do miejscowych władz prawie wszędzie miałem i tutejsza aryjska ludność odnosiła się do mnie
z respektem za bezinteresowne leczenie jej z poświęceniem prawie. Dlatego też na samym początku po zlikwidowaniu miejskiego ambulatorium ustanowili mnie kierownikiem tutejszego szpitala i lekarzem miejscowej Siczy…
Jak tylko się przekonałem, że Judenrat został stworzony nie po to, żeby Żydom pomagać i ich zabezpieczyć, tylko po to, żeby ich zniszczyć i wyplenić – według  hasła Hitlera, które mówi: „Urn Juden zu vernichten, muss man Juden hahen (Żeby zniszczyć Żydów, trzeba do tego Żydów mieć) - zacząłem się pomału z Judenratu wycofywać.
Z drugiej strony, zaczęli się do tej instytucji garnąć Żydzi o zimnej i egoistycznej krwi, ludzie wyzuci z wszelkich uczuć, moralności. Przymusowo też, zarządzeniem Kreisjudenratów, w skład których od razu weszli wyrafinowani łajdacy, a które stały w kontakcie bezpośrednim z Gestapo, zatrzymano z początku w każdym Judenracie dwie albo trzy osoby porządniejsze, jako figury maskujące.
Ale później i te lepsze osoby zepsuły się i szły szlakiem zbrodniarzy, a jak nie zdołały tak kroczyć, a samobójstwa też nie popełniały, to prędzej czy później kończyły w więzieniu czy łagrze.
W każdym razie Judenrat stał się narzędziem w rękach Gestapo do niszczenia Żydów, a jak sami członkowie później się wyrażali, że są „Gestapem na ulicy żydowskiej”. Wszędzie powołali do siebie Ordnungsdienst, jako organ wykonawczy, składający się z najgorszych elementów, jak rozbijaków, rzeźników, koniarzy, tragarzy, których jakby dla komedii ubrano w mundury z gwiazdką dawidową na kaszkiecie, jako broń dano im porządne pałki do rąk i to miała być policja żydowska utrzymująca porządki na ulicy żydowskiej.
W gruncie rzeczy Judenrat zaczął prowadzić politykę rabunkową w celu napełnienia własnych kieszeni i też tymi pieniędzmi podkupił władze i Gestapo, ale tylko w celu zabezpieczenia losu swego i najbliższej rodziny. Żeby bezinteresownie  Judenrat któremu Żydowi pomógł, nie znam ani jednego wypadku. A o ile dział opieki społecznej od czasu do czasu któremu biedakowi pomógł, dając mu kilka złotych, to później ta kostka rzucona
w gardle mu stanęła, gdyż tacy najbiedniejsi przy łapaniu do łagrów albo przy akcjach byli pierwszymi jako element będący dla Judenratu ciężarem, tak że nieszczęśliwcy już bali się ubiegać o pomoc, zdychając z głodu i zimna.

Do wykonania swoich niecnych czynów, jak ściąganie podatków i nałożonych kontrybucji, łapanie do lagrów, rewizje i napady na domy żydowskie, Judenraty używały swoich Ordnungsdienst, którym dawali procent z łupu, a ci w liczbie dziesięciu -piętnastu napadali na ludzi, bijąc w okrutny sposób, niszcząc, rabując cokolwiek się dało, a to ze straszną bezwzględnością. Prawo do tego dostali od Gestapo, które pono im zagroziło, że muszą się tak z Żydami obchodzić, inaczej to na nich się skrupi, a Żydzi gorzej na tym wyjdą.
Do większych przedsięwzięć Judenrat do pomocy wziął sobie często policję ukraińską, a nieraz i Niemców. W trzecim miesiącu mojej przynależności do Judenratu udało mi się całkiem wycofać, a to w chwili, gdy przeprowadzano nałożoną przez Gestapo na miasto kontrybucję złota i srebra. Z początku energicznie i w tej akcji brałem udział, sam też dużo dałem, nawet pierścionki ślubne, ale gdy zauważyłem różne kombinacje i malwersacje w tej robocie dopuszczone przez niektórych członków Judenratu, a mianowicie niektóre rzeczy zniesione przez najbiedniejszych Żydów formalnie ginęły pod ręką, tedy porządnie się zirytowałem, pokłóciłem się i udało mi się wystąpić.
Fatalnie to się jednak na mnie odbiło, gdyż od tej chwili zaczęli mnie strasznie szykanować, dokuczać podatkami i zabierać różne rzeczy z domu, a później, gdy Judenaltesterem został mianowany lekarz, to ten jeszcze wyładował swoje osobiste porachunki na tle zawodowym, kompletnie mnie zniszczył. On właśnie też w wielkiej mierze przyczynił się do ostatecznej tragedii mojej rodziny. Nie dał mi chwili spokoju, żebym miał wolną głowę pomyśleć o schronieniu rodziny. Cokolwiek trzeba było dla Judenratu, posyłał do mnie szukać i bez pardonu zabierali. Kilka razy nasłał Niemców sprowadzających się do naszego miasta, żeby objęli moje mieszkanie. Podatki niemożliwe dostawałem. Dwa razy o mało nie spowodował, że mnie mieli zabrać do lagru, gdzie potrzebny był lekarz. Przed władzami gadał, że byłem donosicielem NKWD, że wszystkie rzeczy szpitalne sobie rzywłaszczyłem... Rył też i nastawał na moje stanowisko lekarza urzędowego, bo to mnie poniekąd broniło, a to tak długo, że magistrat sprowadził na moje miejsce lekarza aryjczyka, który lekarzom Żydom i całemu miastu dał się dobrze we znaki. (...)
 
„Chcemy przyczynić się do rozwoju odwagi cywilnej i dojrzałości obywatelskiej uczestników projektów” - czytam w ulotce PNWM. Czy wystarczy odwagi cywilnej do realizacji projektu polsko - niemieckiego poruszającego opisane przez Barucha Milcha zachowania?

Bożena Ratter