Dzisiaj jest: 1 Listopad 2020        Imieniny: Dziś jest Wszystkich Świętych
Kornel Ujejski.  Wielki zapomniany rodem z Podola

Kornel Ujejski. Wielki zapomniany rodem z Podola

/ Tablica pamiątkowa w koś. św. Andrzeja klasztoru OO.Bernardynów we Lwowie. 25 października 1897 w kościele Bernardynów we Lwowie odsłonięto tablicę upamiętniającą Kornela Ujejskiego, które ufundowało Stowarzyszenie Rękodzielników Lwowskich „Gwiazda”.…

Readmore..

Od UWO do OUN i UPA. cz.1

Od UWO do OUN i UPA. cz.1

/ 20 lipca 1921 roku władzę w organizacji objął Jewhen Konowalec. O ile znamy zbrodniczą działalność Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i jej zbrojnego ramienia jakim była Ukraińska Powstańcza Armia (UPA),…

Readmore..

Romankiewiczowie

Romankiewiczowie

/ Rodzina Romankiewiczów. Zdjęcie z lat 30. W środku Leontyna i Julian, na lewo syn Adam, na prawo syn Kazimierz, poniżej syn Andrzej Leontyna Romankiewicz z d. Stachurska przyjechała do…

Readmore..

„Świadectwa prawdy tamtych dni” 1939-1941r.

„Świadectwa prawdy tamtych dni” 1939-1941r.

17 września 1939 r. wojska radzieckie bez wypowiedzenia wojny przekroczyły granicę Polski. Był to niespodziewany bezprawny napad na naszą ojczyznę. W ciągu 15 miesięcy z polskich Kresów zesłano przynajmniej dziesięć…

Readmore..

ŚLADAMI SŁÓW SKRZYDLATYCH  RZECZ O BOŻENIE RAFALSKIEJ

ŚLADAMI SŁÓW SKRZYDLATYCH RZECZ O BOŻENIE RAFALSKIEJ

Lutnią obudziłaś drzemiący świat I w jednej struny chwili Stałaś się opoką dźwięku Byłaś i trwałaś wiernie Swojej Ojczyźnie, Miastu swemu Semper fidelis Tyś zwieńczona I w Trójcy Świętej Jedynemu

Readmore..

Panienko Najświętsza, powróć nas z Sybiru do Ojczyzny Naszej!

Panienko Najświętsza, powróć nas z Sybiru do Ojczyzny Naszej!

/ źródło zdjęcia: Halina Paszkowska Nazywam się Halina Paszkowska i urodziłam się jako jedynaczka 1 sierpnia 1933 roku w Warszawie. W 1937 roku wyjechaliśmy na wschód na Polesie, do miejscowości…

Readmore..

 Alfabetyczny spis miejscowości Kresów Południowo-Wschodnich z roku 1939    Litera T i U

Alfabetyczny spis miejscowości Kresów Południowo-Wschodnich z roku 1939 Litera T i U

Litera T Tabaczuki, futor, gm. Krupiec, pow. Dubno Taboreszti, gm. Tyszkowce, pow. Horodenka, obok Czortowiec Taborzyska, gm. Oleszów, pow. Tłumacz, obok Kłubowce, Ostrynia Tadanie, wieś i dwór, gm. Kamionka Strumiłowa,…

Readmore..

„Oszmiańskie historie”

„Oszmiańskie historie”

/ Dom Spółdzielni Spożywców „Społem” w Holszanach zbudowany w 1922 r. staraniem Pawła Wojnickiego. Foto: zbiory ks. Mariana Wojnickiego Powiat oszmiański za czasów Rzeczypospolitej Obojga Narodów był największym z powiatów…

Readmore..

Mjr Feliks Jaworski.  Zapomniany bohater wojny polsko-bolszewickiej  1918-1920

Mjr Feliks Jaworski. Zapomniany bohater wojny polsko-bolszewickiej 1918-1920

W południe 16 sierpnia 1920 roku do Radzynia wkroczyła jazda majora Feliksa Jaworskiego, wyzwalając miasto spod władzy bolszewików, wypierając jednostki Grupy Mozyrskiej w kierunku Łukowa i Mordów. Po drodze w…

Readmore..

PRZEMILCZANA ZBRODNIA LUDOBÓJSTWA

PRZEMILCZANA ZBRODNIA LUDOBÓJSTWA

Z dr Lucyną Kulińską rozmawiał Janusz Paluch "Rozmowy o Kresach i nie tylko" Kraków 2010 Małe wydawnictwo. Wywiad przeprowadzony w kwietniu 2008 roku. Na temat zbrodni nacjonalistów ukraińskich na Polakach…

Readmore..

Wspomnienia Mikołaja Zubika  cz. III – bitwa pod Lenino

Wspomnienia Mikołaja Zubika cz. III – bitwa pod Lenino

/ źródło zdjęcia: Mikołaj Zubik Po czasie w głodzie i chłodzie przed zachodem słońca pociąg zatrzymał się na polach Baszkirii, gdzie nas wyładowano. Poszczególne kompanie ruszyły pieszo po zasypanych śniegiem…

Readmore..

Ze wschodniej rubieży Wołynia na zachód. Wspomnienia partyzanta OP. „Bomby”

Ze wschodniej rubieży Wołynia na zachód. Wspomnienia partyzanta OP. „Bomby”

/ Kpt. Władysław Kochański „Bomba” 8 lipca 1943 r. Inspektor rówieński Armii Krajowej, kpt. Tadeusz Klimowski ps. "Ostoja" skierował w rejon Kostopola kapitana Władysława Kochańskiego ps. "Bomba" vel "Wujek" z…

Readmore..

Banderowcy wyrzynają ludność kolonii Kisielówka, Czesnówka Jesionówka ...

Ogólne mordy ludności polskiej zaczęły się z początkiem lipca 1943 r., pierwsze ofiary padły już wczesnym rankiem w Krwawą Niedzielę 11 lipca w Dominopolu, a także na terenie naszej gminy Kisielin. W kościele parafialnym w Kisielinie pw. Matki Bożej Szkaplerznej, brutalnie wymordowano w czasie nabożeństwa setki Polaków, pozostała część broniła się w murach, nieprzerwanie przez 12 godzin. Bandyci odstąpili dopiero nocą, po temu wyratowała się cześć ludności polskiej. W tym samym czasie i także podczas nabożeństwa, dokonano masowej zbrodni w kościele parafialnym pw. Trójcy Świętej i św. Michała Archanioła w miasteczku Poryck. Następnie atakowane były inne miejscowości, w tym duża wieś Rudnia, a ludność polska bestialsko mordowana od niemowląt, po starców. Ogólny mord naszej kolonii Kisielówka nastąpił 21 sierpnia 1943 r., poniżej zamieszczam dokładny opis tamtych tragicznych wydarzeń oraz okoliczności, które poprzedziły napad banderowców. A było tak, że gdy dowiedziałem się iż Ukraińcy wymordowali Polaków w Kisielinie i na Rudni, postanowiłem wrócić w rodzinne strony, aby przekonać się, co się właściwie dzieje i w moim domu.

Dlatego nocą poszedłem do Kisielówki i zapukałem w okno, gdy rodzice zobaczyli mnie zdrowego, popłakali się ze szczęścia, nie wiedzieli bowiem, czy w ogóle jeszcze gdzieś tam żyję. Okazało się przy tym, że w naszych stonach Ukraińcy również mordują Polaków i że całkiem niedawno wymordowali ludność cywilną wsi Dominopol. Nie mogłem oczywiście pozostać w domu, dlatego nieustannie ukrywałem się w kopach na polu, w pobliskich zaroślach oraz w lesie, podobny los dzielił w tym czasie mój tatuś Władysław. W domu pozostawała najczęściej mama Rozalia i brat Longin, ale nawet oni często chowali się w podziemnym schronie, który znajdował się w sadzie, obok pieca.
Zatem były to dni i miesiące niezwykle trudne, oto jak wspomina je Bronek Nieczyporowski: „W tym czasie byliśmy bardzo ostrożni, a gdy zostaje wymordowany Dominopol, gdy Krwawa Niedziela nie ominęła nawet świątyń w Kisielinie i w Porycku zaczynają nam serca drżeć. Chowamy się gdzie kto może, po lasach, zagajnikach, polach i miedzach. Ale nawet wtedy, pomimo tak nieznośnych warunków współżycia z Ukraińcami nie wszyscy Polacy wierzyli, że może dojść do takiej masakry, jaka spotkała mieszkańców Dominopola. Byli nawet i tacy, którzy liczyli na to, że to wszysko jakoś przejdzie. I chociaż nasza organizacja istniała, oczywiście w pewnym ograniczeniu, byli i tacy miejscowi Polacy, którzy ostrzagali nas, że jeśli okażemy, że posiadamy broń, to nas Ukraińcy pobiją, taka była po prostu mentalność. Członkami naszej konspiracji w tych dniach grozy byli: Wacław Pogorzelski, Gronowicz z Oździutycz, Stanisław Ferenc, Konstanty Zymon, Czesław Życzko oraz wielu innych kolegów.”. Świadectwo naszego kolegi Bronka rzuca zatem pewne światło, dlaczego i w naszej kolonii Kisielówka nie zawiązała się czynna, zbrojna samoobrona, która mogłaby stawić opór rozjuszonym banderowcom w razie spodziewanego ataku.
Tak ukrywaliśmy się, aż do 21 sierpnia 1943 r., kiedy w biały dzień, w samo południe, około godziny 14.00 miał miejsce zbrojny napad na naszą kolonię Kisielówkę. Stałem na brzegu lasu chłopskiego, gdy się zaczęło, naprzeciw pola Polaka Zymona z Kisielówki. Nagle zobaczyłem, że do naszego domu idzie pieszo kilka osób, nie mogłem jednak dostrzec, czy posiadają broń, jedna osoba jechała na koniu. Gdy oni zniknęli wśród naszych zabudowań, usłyszałem jeden strzał, a potem nastąpiła cisza. Za chwilę usłyszałem więcej strzałów, już na terenie samej kolonii. Zobaczyłem także jak na dłoni, jak od zabudowań naszej kolonii w kierunku lasu uciekają ludzie w różnym wieku, w tym dzieci, nie mogłem jednak nikogo rozpoznać ponieważ wciąż było daleko, choć już po chwili rozpoznałem Wacława Pogorzelskiego.
W tej dramatycznej chwili, tuż obok mnie stała nasza sąsiadka Helena, moja przyszła żona oraz jej rodzice Franciszka i Andrzej Furtak. Nagle usłyszeliśmy strzały w lesie, w tej sytuacji przestraszyliśmy się i rzuciliśmy się do gwałtownej ucieczki w głąb lasu, w kierunku drewnianej kaplicy hrabiego Szumińskiego. Kaplica stała przy krzyżówce w lesie i póki co, szliśmy sosiną dość pewnie bowiem las ten znałem od dawna dość dobrze. Od kiedy jeszcze przed wojną, wraz z hrabią Szumińskim polowaliśmy tu na ptaki, zające i sarny. Do dziś pamiętam, jak często bywałem w jego domu i widziałem tam całe dwa pokoje, wystrojone przeróżnymi ptaszętami, wypchanymi od środka tytoniem....

Całość w ostatnik numerze Kresowego Serwisi Informacyjnego - link po prawej stronie