Dzisiaj jest: 11 Maj 2021        Imieniny: Mira, Franciszek, Ignacy
Moje Kresy.  Czesław Włodarski  cz.2

Moje Kresy. Czesław Włodarski cz.2

/ Brat Czesława kpr.Tadeusz Włodarski Jeszcze przed nadejściem Niemców w 1941roku musiałem chodzić do ruskiej szkoły. We wsi wówczas były dwie szkoły, jedna w starym przedwojennym budynku w ukraińskiej części…

Readmore..

ILE JEST W NAS Z KRESÓW?

ILE JEST W NAS Z KRESÓW?

/ Kresowianie we Wrocławiu- na tle zburzonego Ostrowa Tumskiego Nieraz sobie zadaję te pytania: Ile pozostało w nas z Kresów? Czy nasze życie ma coś wspólnego z tamtymi czasami i…

Readmore..

Bohaterzy Ukrainy przyszli nocą mordować Lachów  w Ludmiłpolu na Ziemi  Swojczowskiej

Bohaterzy Ukrainy przyszli nocą mordować Lachów w Ludmiłpolu na Ziemi Swojczowskiej

/ Zdjęcie: Bolesław Sawa z kolonii Ludmiłpol na Ziemi Swojczowskiej, Bohaterzy Ukrainy przyszli nocą mordować Lachów w Ludmiłpolu na Ziemi Swojczowskiej Nazywam się Bolesław Sawa. Mam 85 lat i mieszkam…

Readmore..

Anarchia Syrnyka  w Trykutniku  bieszczadzkim. cz.2

Anarchia Syrnyka w Trykutniku bieszczadzkim. cz.2

„Nacjonalizm” Dmytro Doncowa był taką samą ideologiczną podstawą dla przywódców OUN zorganizowania i przeprowadzenia ludobójstwa na ludności polskiej, jak „Mein Kampf” Adolfa Hitlera dla nazistów niemieckich do budowania pieców krematoryjnych…

Readmore..

Kotów Kościół Matki Boskiej Śnieżnej

Kotów Kościół Matki Boskiej Śnieżnej

Kotów Gmina Potutory, powiat brzeżański woj. tarnopolskie. W DOLINIE ZŁOTEJ LIPY Wieś Kotów położona jest w dolinie Złotej Lipy dawnym w powiecie brzeżańskim II Rzeczypospolitej, w gminie Potutory 13 km…

Readmore..

Tadeusz Rozwadowski.  Generał, który ocalił Polskę- 155. rocznica urodzin generała

Tadeusz Rozwadowski. Generał, który ocalił Polskę- 155. rocznica urodzin generała

19 maja przypada 155. rocznica urodzin gen. Tadeusza Rozwadowskiego, niezłomnego obrońcy Lwowa, zwycięskiego dowódcy wojny polsko-bolszewickiej, odznaczonego Krzyżem Komandorskim Orderu Wojennego Virtuti Militari. Bez wątpienia należy do najwybitniejszych dowódców w…

Readmore..

BANDEROWSKA UKRAINA JEST FAKTEM.  CZY SIĘ DZISIAJ (2021 ROK) COŚ ZMIENIŁO?

BANDEROWSKA UKRAINA JEST FAKTEM. CZY SIĘ DZISIAJ (2021 ROK) COŚ ZMIENIŁO?

Były prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, pełniący swój urząd w konsekwencji zamachu stanu i rewolucji finansowanej z zewnątrz, podpisał pakiet ustaw przyjętych przez parlament Ukrainy w kwietniu b.r., a ustanawiających ludobójców…

Readmore..

Rokowania i układy  pogłębiają zaborcze  plany.

Rokowania i układy pogłębiają zaborcze plany.

/ Autorstwa Rj1979 - Praca własna, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=2493031 Poseł do sejmu miasta Krakowa Jordan, nie z tego jest sławny, że jest posłem, tylko, że został nim dla swoich zasług-…

Readmore..

Odszedł żołnierz 27 WDP AK i autor.

Odszedł żołnierz 27 WDP AK i autor.

28 Kwietnia 2021 r., dotarła do nas smutna wiadomość zmarł Eugeniusz Rachwalski ps. "Kotwica", kowelanin, żołnierz 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK, po wojnie wrocławianin. Był , naocznym świadkiem wydarzeń na…

Readmore..

    Kalendarium ludobójstwa - MAJ 1946 oraz WIOSNA 1946

Kalendarium ludobójstwa - MAJ 1946 oraz WIOSNA 1946

1 maja: We wsi Olszanica pow. Lesko w walce UPA poległ Kazimierz Borek, milicjant. 2 maja: W okolicy wsi Huczwice pow. Lesko: „2 maja 1946 r. sotnia „Chrina” zaatakowała pododdział…

Readmore..

Majowy numer KSI (05/2021) wydany

Majowy numer KSI (05/2021) wydany

W gazecie m.in: Petycja - Żądamy zwolnienia z Polskiego Związku Piłki Siatkowej Eugeniusza Andrejuka, który publicznie pochwalił ukraińskie ludobójstwo!!!...str. 4Odszedł żołnierz 27 WDP AK i autor.....str. 6Lublin, czy to jeszcze…

Readmore..

PODOLE – CZASY MINIONE

PODOLE – CZASY MINIONE

/ Legendarna twierdza w Kamieńcu Podolskim PODOLE – to piękna kraina, zwana przez wielu “Ziemią mlekiem i miodem płynąca”. Klimat Podola jest umiarkowany. Temperatury dodatnie dochodzą do 35 C, ujemne…

Readmore..

Kresowe rzeki – żywioł i melancholia cz.II

Tak jak obiecałam przybliżę Państwu kolejne kresowe rzeki. Tym razem będą to rzeki dawnych polskich krain: Wołynia i Polesia. Te regiony szczególnie obfitują w rzeki, jeziora i mokradła.

Przyjrzyjmy się mapie tych obszarów. / Fot. 1-mapka

Już na pierwszy rzut oka widać w tym regionie solidną sieć rzeczną.

Zacznijmy od Słuczy.

SŁUCZ

 / Słucz

Rzekę i życie ludzi mieszkających w pobliżu pięknie opisał Feliks Trusiewicz w swojej książce, wydanej w Bibliotece „Wołanie z Wołynia”,  która nawet w tytule ma tę rzekę: „ Nad Słuczą”.

 

/ książka Trusiewicza „Nad Słuczą”

Słucz pokazana tu jest o każdej porze roku i w różnych sytuacjach życiowych mieszkańców. Na przykład wiosną pomagała na swój sposób w świętowaniu Wielkanocy. Kościół był w Ludwipolu i trzeba było pokonywać wielki trud jadąc po błotnistej drodze na mszę do tej świątyni, ale i w tym przypadku pomagała rzeka:

„Młodzież preferowała drogę rzeczną. W dół łódź płynęła z nurtem rzeki. Natomiast powrót wymagał wysiłku. Chociaż wody Słuczy były leniwe trudniej było płynąć pod prąd za pomocą wioseł. Używano więc długich drągów, którymi opierając się o dno rzeki pchano łódź do przodu.”

 

/ Łodzią po Słuczy

Zima nad Słuczą przychodziła szybko i była mroźna i śnieżna. W tym roku również i my w Polsce przypomnieliśmy sobie taką zimę i poczuliśmy jej piękno i grozę. Pan Trusiewicz tak opisuje zimę w Brzezinach nad Słuczą:

„Zbliżała się zima. Już w pierwszych dniach grudnia ostry mróz skuł lodem wody Słuczy i przybrzeżnych moczarów. Potem spadł obfity śnieg i grubą warstwą, jak pierzyną, pokrył i ubielił całą okolicę. Chłopskie chaty o słomianych dachach pokryły grube czapy puszystego puchu. Szczególnie poranek był cichy, bezwietrzny, śnieg już nie padał i panowała cisza, majestatyczna, zimowa cisza, nawet ptaszek nie zaćwierkał.”

W tej książce autor opisuje losy polskiej rodziny, mieszkającej w Brzezinach. Poznajemy też losy Kazimierza, który musiał pokonać kilka rzek, by móc powrócić do domu, do rodziny. Pomagali mu dobrzy ludzie, nie zawsze Polacy, i dzięki nim osiągnął swój cel. Najpierw przedostał się przez Don łódką, potem zmierzył się z Dnieprem na koniu – wpław, aż do wyspy. Tam spotkał rybaków, którzy pomogli mu łodzią przedostać się na drugi brzeg, gdyż nurt z tamtej strony był silniejszy i na koniu nie dałby rady. W końcu dotarł do Słuczy. Niestety w wiosce dowiedział się, że choć jest już tak blisko domu, to przekroczenie tej rzeki będzie najtrudniejsze, bo bolszewicy zrobili granicę na Słuczy. Kazimierz był załamany, ale się nie poddawał. Nocą, czołgając się w krzakach dotarł do Słuczy i obserwował ruch straży nad rzeką. Strażnicy parami chodzili wzdłuż granicy, mijali się idąc w przeciwnych kierunkach. W dodatku strażnik na dachu obserwował i strzelał z broni automatycznej do ludzi próbujących przejść na polską stronę.

Kazimierz wybrał odpowiednią pogodę na taką przeprawę- zdecydował się na to nocą, w dodatku przy wtórze grzmotów i ulewnym burzowym deszczu.

„To mój czas- pomyślał. Przeżegnał się i jak zwinny wąż wpełznął po przejściu strażników do wody. Cały zanurzony, początkowo odpychał się nogami od dna, aż osiągnął głębinę i zaczął płynąć w strugach obfitego deszczu. Wkrótce dopłynął do porośniętego łozą brzegu. Chwycił za gałąź i ukrył się w jej gąszczu.”

 

/ Słucz-Hubków

Uciekinier dotarł do domu, do rodziny, ale warto przeczytać całość tej książki, bo jest naprawdę interesująca, zwłaszcza dla miłośników Kresów. Chciałabym kiedyś siąść nad Słuczą- tak jak potem Kazimierz, przyjrzeć się okolicy i pomyśleć o historii, wspomnieć ludzi…

„Relaksem dla Kazimierza było spojrzenie na panoramę okolicy. Jak na dłoni miał przed sobą zalaną słońcem wieś. Dwa długie rzędy słomianych strzech tworzyły szeroką ulicę. Widać było kilka żurawi studziennych i dużo bocianich gniazd na strzechach. Patrząc dalej widział dolinę rzeki Słucz, pokrytą kobiercem zielonych, wiosennych traw, mieniących się kolorami różnych kwiatów, pasące się bydło, bielejące stadka gęsi, żerujące bociany. To wszystko szerokim łukiem otaczała niebieska wstęga rzeki Słucz, na obrzeżach malowana kwiatami bazi z przybrzeżnych łóz.”

Nie tylko Feliks Trusiewicz pisał o Słuczy. Wspominał o niej również Józef Ignacy Kraszewski w książce „Wieczory wołyńskie”. Pisze o tej rzece tak:

„Na drodze do Żytomierza spotkamy miasteczko, w którem wykruszone kawałki muru nad Słuczą świadczą, że nie darmo wspominają o niem dzieje wojen z Litwą. Słucz jest tu bardzo piękna i przygotowuje niejako do Teterowa. Dno jej i brzegi wyścielają ogromne bryły granitu, obrosłe mchami, którego koloryt przy żółtych piaskach, przezroczystości wód i przy zieleni zarośli prześlicznie się wydaje”

/ Słucz i kawałki muru

I jeszcze współczesne opisy rzeki Słucz i jej okolic w opracowaniu Miry Żakówny  pt. „Wołyńskimi drogami. Od Horynia po granicę.”

„Świat różowieje. Woda Słuczy zda się również poczerwieniała. Rzeka płynie wartko. Wiosła pracują miarowo. Wnet, wdrożone w regułę systematycznego ruchu, mniej zwracamy na nie uwagi. Zabiera ją za to bardzo usilnie otaczające nas piękno. Bo oto wjeżdżamy na wschód od Ludwipola w najpiękniejszy odcinek przełomu. Odwieczną swą pracą wcięła się rzeka głęboko w prastare granity i gnejsy. Sterczą one dzisiaj stromymi wysokimi ścianami nad poziom Słuczy, oskarżając niszczycielskie zapędy rzeki.

 

/ Strome ściany Słuczy

Tuż za Ludwipolem giną pola i nadbrzeżne piachy. Brzeg narasta wzwyż. Po lewej stronie, gdzie widoczne niezbyt szerokie terasy rzeczne, zielenią się wąskim łanem pola kukurydziane. Cichy szelest ich liści zbiega się z szumem rzeki. Czasem na terasie, wysoko zawieszonej nad stromizną, osiędzie warzywnik lub niewielkie poletko. Wreszcie bliżej Hubkowa terasa zanika. A tylko nagie, strome skały podchodzą do rzeki. Słucz jest dość szeroka — około 30 m. U stóp ścian skalnych czasem przewinie się  ścieżynka, osiądzie skrawek piaszczystej plaży, a czasem bezpośrednio już woda liże stopy szarych skał.

Ciszę ranka przerywa plusk naszych wioseł czy też żaby skaczącej do wody, lub gdzieś na wysoczyźnie, ponad naszymi głowami, świegot zbudzonego ze snu skowronka.(…)

U stóp naszych wije się Słucz olbrzymim zakrętem, podmywając maryniński to kaczański brzeg. Nurt rzeki obija się żwawo o brzegi odrzucając na boki piaski i żwiry. Tworzą one po drugiej, nie podmywanej stronie doliny duże złoże, a nawet wyrastają w podłużne, złote łaty na rzece. Przepiękny jest ten kompleks barw wody, piasku, skalnych ścian i zieleni krzewów i drzew... Poza szumem wody i lasu cisza idzie ku nam z doliny i od dalekich pól.”

Czyż to nie piękne opisy? Warto przeczytać całość. Aż chce się tam być!

HORYŃ

Przejdźmy teraz do kolejnej rzeki Wołynia. To Horyń.

/ Horyń- Dawidogródek

 Rzekę Horyń umiłowali sobie kresowi poeci. W zbiorze „Wołyń bogaty” znalazłam wiersze Stefana Bardczaka o Horyniu. W pierwszym wierszu autor przyrównuje Horyń do Wisły:

Do Horynia
Wisło Wołynia, bądź pozdrowiona,
Dumą kresową mi się rozśpiewaj,
Łódź swoja nieś na ramionach
O, świergotliwa, jak w drzewach.
 
Miasteczka z tobą (Horyniem w słońce)
Drogo przez Wołyń otwarta na oścież-
Księżyc na niebie gońcem,
Jak na łukiem rozpiętym pomoście.
 
Pluskotem wiosła w gęste szuwary,
Skrętem- zakrętem w trzciny,
Cienkim dyszkantem górują komary,
Wiatr basem wtórzy wśród rokiciny.
 
Gwary-pogwary w przytulonym lesie,
Dzwonki liliowe- derkacze na łące-
O, niech nas woda twa poniesie,
Gdzieś nad wodami słońce,
W Polesie.

/ Horyń

 I jeszcze jeden wiersz Bardczaka, trochę inny:

Horyń
Wspomnieć trzeba Horyń, serpentynę Wilii,
Byłem tam niedawno- jutro miesiąc minie,
Że się nad wspomnieniem, jak nad księgą schylić,
Ostróg, jak stary przyjaciel, dziś do mnie przypłynie.
 
Dziś do mnie przypłynie z sadami Horyniem
Poprzez Monastyrek, most linii Zdołbunów-Sowiety,
Jak w porcie zawinie w Janowej Dolinie
W zapachu żywic uśnie, sadów zakwitnie bukietem.

Poeta Czesław Paszkowski też wspomina o Horyniu:

Kraju wołyński! Białym kwiatem wiśni
Spowij me serce jako drzewa sadów.
Falą Horynia moim oczom błyśnij,
Płynącą graniem ptasząt i owadów.

STYR

Kolejna rzeka na naszej mapie to Styr.

/ Styr

  Wróćmy do twórczości Feliksa Trusiewicza. W innej jego powieści kresowej pt. „Hawryłko” znalazłam wzmiankę o wrażeniu jakie wywarł Styr na młodego chłopca:

„Hawryłko wybrał się z Janem na jarmark do miasteczka Kołki, gdzie ten sprzedał kabana. Chłopak po raz pierwszy zobaczył wówczas ten wielki, słynny w okolicy jarmark. Ujrzał też Styr i wysoki drewniany most na tej rzece. Ze szczególnym zainteresowaniem przypatrywał się Hawryłko płynącemu parostatkowi, który skierowany w górę rzeki, z szumem motoru posuwał się do przodu, pozostawiając za sobą wzburzoną falę wody i smugę dymu z komina.”

 

/ Styr-statek

To niepozorne zdjęcie i opis udostępniła nam Kresowianka- to bardzo pasuje do wcześniejszego fragmentu książki.   Kresowianka urodzona na Wołyniu w 1928 roku i wywieziona na Sybir w 1940  pięknie opisała swoje wspomnienia na facebooku:

„Statek kursował przez Kołki do Łucka (nie pamiętam portu początkowego).

Płynęłam nim dwa razy. Miałam 8 lat i właśnie skończyłam drugą klasę. Razem z babcią wybrałyśmy się w odwiedziny do jej najstarszej córki - mojej ukochanej cioci Julci.

Na statku można było spotkać wszystkich mieszkańców kresów. Mieszały się religie i narodowości.

Pod pokładem była pierwsza i druga klasa. W pierwszej klasie podróżowali urzędnicy, duchowni, policjanci i bogatsi obywatele (Polacy i Ukraińcy). Drugą klasę przeważnie zajmowali Żydzi. Na pokładzie zajmowali miejsca Ukraińcy, którzy zazwyczaj płynęli blisko.

Podróż z Kołek do Łucka zajmowała całą noc. Wyruszało się po południu około 17 a na miejsce dopływało około 4. Na szczęście pod pokładem były miejsca do odpoczynku i spania.

Nie wiem kto jest autorem tego zdjęcia. Wypożyczyłam je od mojej przyjaciółki z lat dziecięcych.”

O rzece Styr pisał też Edward Góra w książce i w poemacie serdecznym pt. „Pożegnanie z Wołyniem” :

(…) Pokraśniał Styr zbójecką, czerwoną urodą
I tak szumiał swą mroczną, chybotliwą wodą:
-Ludzie, ludzie, przystąpcie  w dzień jasny, słoneczny
Nad mój nurt połyskliwy, serdeczny, odwieczny,
Popatrzcie sobie w oczy, popatrzcie mi w oczy
A prawda was połączy, prawda was zjednoczy!
Jad germański wysączy, wyszarpie, wypije
I zgoda w was urośnie, miłość w was ożyje.
Tak gadał Styr i szemrał w księżycowe noce,
A tylko szuwar chrzęści i trzcina dygoce,
A trupy bratnie płyną zdławionym korytem. (…)

Nie jest to beztroski opis przyrody, to poemat liryczno- moralizatorski i dramatyczny, ale pięknie napisał autor o Styrze.

Jeszcze piękniej żegnał się z Wołyniem, wspominając jego rzeki:

„Żegnaj Ikwo błękitna, romantyczna rzeko,
Horyniu bystrolotny i Turio daleka,
I Ługo włodzimierska, i Słuczo w granicie
Żegnajcie brzegi Styru kochane nad życie!”

IKWA

Zajmijmy się więc teraz tą romantyczną, błękitną Ikwą, o której Edward Góra wspomina w pierwszym wersie.

/ Ikwa

 Nie ma tej rzeki na naszej mapce. Ikwa to dopływ Styru. Nie możemy jej jednak pominąć, bo to rzeka naszego wieszcza- Juliusza Słowackiego, a nad nią leży Krzemieniec, gdzie się poeta urodził i żył.

O Ikwy srebrnych falach napisał Słowacki w znanym wierszu:

W PAMIĘTNIKU ZOFII BOBRÓWNY
Niechaj mię Zośka o wiersze nie prosi,
Bo kiedy Zośka do ojczyzny wróci,
To każdy kwiatek powie wiersze Zosi,
Każda jej gwiazdka piosenkę zanuci.
Nim kwiat przekwitnie, nim gwiazdeczka zleci,       
Słuchaj — bo to są najlepsi poeci.

Gwiazdy błękitne, kwiateczki czerwone
Będą ci całe poemata składać.
Jabym to samo powiedział, co one,
Bo ja się od nich nauczyłem gadać;       
Bo tam, gdzie Ikwy srebrne fale płyną,
Byłem ja niegdyś, jak Zośka, dzieciną.

Dzisiaj daleko pojechałem w gości
I dalej mię los nieszczęśliwy goni.
Przywieź mi, Zośko, od tych gwiazd światłości,      
Przywieź mi, Zośko, z tamtych kwiatów woni,
Bo mi zaprawdę odmłodnieć potrzeba.
Wróć mi więc z kraju taką — jakby z nieba.

 13 marca 1844. Paryż.

 / Ikwa koło Krzemieńca przed wojną

Krzemieniec to miasto Słowackiego. W opracowaniu „Krzemieniec” w bibliotece „Wołanie z Wołynia” czytamy:

„Krzemieniec to miasto, które Polsce dało Juliusza Słowackiego.

Krzemieniec jest miastem, które w dziwnym blasku i krasie dał Polsce Juliusz Słowacki.”

Ozdobą Krzemieńca są góry otaczające głęboki jar z płynącą po jego dnie rzeką Ikwą, którą zachwycał się i wprowadził do swej poezji Juliusz Słowacki. Ikwa przedziera się między majestatycznie z dołu wyglądającymi górami, na stokach których rosną niezwykle dorodne poziomki, czerwone maki i fioletowy tymianek.

Miasto tonie w bujnej roślinności i rozciąga się na długości siedmiu kilometrów.

Słowacki w swej twórczości zmitologizował Krzemieniec, pisał o nim z zadumą, tkliwością, nostalgią i rozrzewnieniem. W jego wspomnieniach Krzemieniec był Arkadią, synonimem domu rodzinnego i najlepszych lat chłopięcych przeżytych z matką.

 

/ Ikwa sielska

Juliusz Słowacki tak pisał o Krzemieńcu nad Ikwą:

„ Jeżeli kiedy w tej mojej krainie
Gdzie po dolinach moja Ikwa płynie
Gdzie góry moje błękitnieją mrokiem,
A miasto dzwoni nad szmernym potokiem,
Gdzie konwaliją woniące lewady
Biegną na skały, pod chaty i sady…”

Edward Góra w „Pożegnaniu z Wołyniem” cytuje też Słowackiego:

„Ikwo! Płyń przez łąk zielonych kobierce!
Ty także sławna, że fal twoich gwary
Jakoby z Niemnem w olbrzymiej rozterce
Gadają.”

I jeszcze autor dodaje:

„Słowa poety rysują mi kręte brzegi Ikwy.

W poezji są jej wody srebrne i błękitne, właściwie są aż gęste od czarności, mającej odcień brązowy.”

Ikwa nie jest wielką rzeką a jednak zaistniała wielokrotnie w literaturze. Podam jeszcze jeden przykład- Jarosław Iwaszkiewicz napisał wiersz- rozmowę autora z Ikwą po śmierci wieszcza, przytaczam fragment:

Ikwa i ja

Ja:
-Wierzbowa wodo, wonna wikliną,
Skąd twoje fale zielone płyną?
Jakaś wzburzona, jakaś zmącona
Twoja pachnąca fala zielona.
Ikwo, ach Ikwo, wonna i cicha,
Pierś twoja wonią wierzbową wzdycha
I płyniesz wiotka, szybka i słodka.
Czy myślisz wodo, że on cię spotka?
Ikwa:
-Już on nie stanie wśród mojej drogi,
Mój szept dla niego już za ubogi,
On w Oceanu wsłuchany dreszcze —
— Ale się śpieszę, ale chcę jeszcze
Spotkać spojrzenie — źrenice wieszcze.
Ja:
-Źrenice zgasły i nie ma ciała,
Czaszka surowa tylko została,
Zebrali prochy, włosy zebrali
I pochowają od ciebie w dali.
Ikwa:
-Spieszę się, płynę, wstęgą się wiążę,
Może nadążę, ach, może zdążę,
Z Styru na Prypeć, z Dniepru na morze,
Może się jeszcze przed nim położę.(…)

BUG

Bug w naszej pamięci pozostanie rzeką graniczną, przez którą musieli się przeprawić przesiedleńcy z tych regionów Kresów. Istnieje popularne określenie:

-Oni przyjechali zza Buga. Zza Buga- czyli zabużanie.

Zabużanie to Polacy pochodzący z terenów na wschód od Buga. Jest to nazwa określająca obywateli polskich wysiedlonych w latach 1944–1952 z terenów byłych polskich Kresów Wschodnich na podstawie układów republikańskich zawartych w 1944 r. przez PKWN z  republikami radzieckimi (BiałoruskąUkraińską i Litewską).

A Bug płynął i płynie jak dawniej. Oby jak najdłużej… Bug jest ostatnią w Europie tak dużą i w pełni dziką rzeką. Nigdy nieregulowane koryto rzeki stanowi jedyny w swoim rodzaju ekosystem dla rzadkich i zagrożonych gatunków roślin czy zwierząt.

/ Bug

Pamiętamy film „Sami swoi” i dalsze części. To jest właśnie opowieść o ludziach zza Buga, którzy zostali przesiedleni na zachód Polski. Poznajemy ich perypetie, ich mowę ze wschodnim zaśpiewem, ich zwyczaje i ich kłótnie. Dwie rodziny jak niegdyś za Bugiem, tak i teraz mieszkają obok siebie, bo jak sami twierdzą - po co szukać obcego wroga, kiedy swój jest pod ręką.

/  Sami swoi- zabużanie-Kargul i Pawlak

Bug jest wielką rzeką , pełną barw i niesamowitych widoków. Jest piękny i czarujący o każdej porze dnia i roku.

/ Bug zimą i latem

 Skąd nazwa Bug ?

Prawdopodobnie tą nazwę Słowianie przejęli od germańskiego plemienia Gotów, którzy w II i III w n e wędrowali z Pomorza na południe aż nad Morze Czarne przez Mazowsze, Podlasie, Wołyń, Podole.

Wędrowali wzdłuż koryta  rzeki, która mocno meandruje, kręci, tworzy zakola. Germańskie słowo bougen oznacza łuk, zagięcie, określa kształt biegu rzeki. Słowianie uprościli to słowo i tak powstała nazwa rzeki Bug.

Znalazłam artystę, którego tak zachwyciła ta rzeka, że poświęcił jej wiele swoich prac. To jest Stanisław Baj, urodzony w 1953roku w Dołhobrodach nad Bugiem. Maluje on zakola dzikiej rzeki Bug, wprost z natury- od realistycznych po abstrakcyjne. Piękne są jego obrazy i piękny jest Bug- zarówno ta część, która płynie w Polsce, jak i ta, która już teraz jest poza granicami naszego kraju.

/ Stanisław Baj maluje Bug

/ Bug na obrazach Stanisława Baja   

I to jeszcze nie koniec ciekawostek związanych z Bugiem.

Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie, to letnia rezydencja króla Stanisława Augusta. Tworzą ją klasycystyczne zabytki i historyczne ogrody. Otóż spacerując po Łazienkach natkniemy się na dwie rzeźby. Oto jedna z nich:

/ Bug-rzeźba w Łazienkach

Leżący, półnagi mężczyzna, z długimi włosami i brodą, z wieńcem laurowym na głowie i rogiem obfitości, uosabia rzekę Bug - drugą najważniejszą rzekę w Polsce. Wykonana w piaskowcu rzeźba tworzy parę z ustawioną po przeciwnej stronie personifikacją Wisły. Obie znajdują się na tarasie przed Pałacem na Wyspie.

Bug przedstawiony jest jako półnagi, muskularny mężczyzna, z ułożonymi w fale długimi włosami i brodą. Jego głowę zdobi wieniec. W prawej ręce trzyma róg obfitości z owocami i kwiatami. Płody rolne odnoszą się do żyzności krain, przez które przepływa rzeka.

W sztuce starożytnej rzeki uosabiali brodaci mężczyźni, ułożeni w podobnej pozie. To, jaką rzekę przedstawia dana rzeźba, można rozpoznać po tym, jakie towarzyszą jej symbole, odnoszące się do jej położenia geograficznego, kształtu, nazwy czy historii.

W przypadku łazienkowskiej rzeźby elementem, który wskazuje na rzekę Bug, jest umieszczona pod lewym ramieniem mężczyzny głowa byka. Symbol ten odnosi się do zarysu nurtu rzeki, ponieważ jej przebieg, tworzy zakole przypominające wygięte rogi zwierzęcia.

Czyż to nie jest piękna ciekawostka związana z rzeką Bug!? Myśląc o ludziach zza Buga, o Kresowianach, możemy dowiedzieć się więcej o tej rzece.

PRYPEĆ

Jeszcze zostawiłam sobie na koniec ważną rzekę tego regionu- to Prypeć.

Niestety nie kojarzy się ona nam dobrze, bo to tam doszło już w naszych czasach do potwornej tragedii- wybuchu elektrowni atomowej… Ten fakt przysłonił sielskie wspomnienia związane z tą rzeką…

/ Wraki statków na skażonej Prypeci

26 kwietnia 1986 rzeka została silnie skażona promieniotwórczo w wyniku awarii reaktora w Czarnobylu…

Na szczęście dzisiaj Prypeć już jest wolna od skażeń i można po niej śmiało pływać kajakami, statkami, ale nie wiem czy bym się teraz odważyła pływać tam wpław…

Naturalny bieg Prypeci charakteryzował się licznymi rozlewiskami, meandrami, rozdzielaniem koryta i łączeniem z odnogami innych rzek.

/ Prypeć

Zaprezentuję tu fragmenty tekstu o Prypeci Aleksandra Jelskiego, wybitnego polskiego etnografa, pisarza i działacza społecznego(ur.1834, zm.1916r). Pisał pod pseudonimem „Bociam z nad Prycza” lub „Litwin:

„Prypeć, po białorusku Prypać (wyraz białoruski prypadź znaczy miejsce przepadziste, bagniste, oparzyste, w mowie flisaków podobno Trypiać), rzeka poleska, prawy dopływ Dniepru, do którego uchodzi w pobliżu Czarnobyla.

/ Prypeć-rozlewiska

Prypeć, mając przeważnie charakter rzeki bagnistej, w biegu swym przez niziny poleskie wielokrotnie rozdziela się i rozgałęzia na liczne ramiona, które następnie łączą się znów z sobą, przyczem kilkakrotnie zatraca swą nazwę i przybiera zupełnie inną, jak Parok, Strumień, Stochod i in., w skutek czego śledzenie głównego koryta jest bardzo utrudnionem a nawet miejscami niemożliwem.

Położenie brzegów Prypeci chociaż w ogóle nizinne, ma jednak i rażące wyjątki. Od wsi Zahoran, o 14 w. od Mozyrza położonej, brzeg prawy coraz się podnosząc formuje wysokie, malownicze wzgórza, nawet urwiska skaliste, parowy i jary.

Komunikacya bardzo jest utrudniona, zwłaszcza w czasie powodzi, kiedy szerokość wód rozlanych, dochodzi niemal 15 w. Poziom wody wtedy bywa tak wysoki, że w miejscach gdzie się latem kosi trawa, przepływają swobodnie duże statki.

 

/ Prypeć

 W czasie spławu statki poruszają się za pomocą szostów, długich drągów, kierunek bowiem za pomocą żagli bardzo jest trudny z powodu częstych zakrętów koryta, prawie pod prostym kątem.

27-furmanką przez Prypeć

 Rybołóstwo stanowi jedno z niewyczerpanych bogactw Prypeci; najgłówniejsze w okolicach Turowa, tudzież przy ujściu rz. Sławecznej, kędy przed puszczaniem lodów ryba się gromadzi w zwartej masie i częstoją łowią dziesiątkami tysięcy pudów. Z ryb poławiają się: jesiotry, sterle, sandacze, szczupaki, miętusy, okonie, liny, leszcze, karasie, podleszcze, płocie, jazie, głównie, biełuhy, wierozuby, wjuny i inne. Raków moc nieprzeliczona i one też się łowią przez mieszkańców.

Niedawno pobudowane koleje żelazne ułatwiają bardzo transporty ryby z Prypeci do Warszawy i w inno miejsca.

Ze statków kursujących po Prypeci, oprócz parostatków, ważniejsze: barki bez masztów, podnoszące do 20,000 pudów.

Oprócz tych statków są jeszcze tak zwane: obiniaki, łodzie, czajki i szuhaleje, podnoszące od 150 do 500 pudów. Na „niż” z pow. pińskiego i mozyrskiego spławia się: drzewo okrętowe, dziegieć, smoła, klepka, różne przeróbki materyałów leśnych, kamienie i wódka.

Z powrotem statki zabierają przeważnie sól i zboże, jakowe produkta z portów Prypeci rozwożą się wozem w głąb kraju, lub transportują dalej wodą.”

 Tak Aleksander Jelski opisywał Prypeć- ważną rzekę tego regionu w czasach II RP.

Czasy się zmieniły, krajobrazy też, a i obfitość ryb i raków już jest chyba tylko wspomnieniem, szkoda… Jednak Prypeć nadal dostojna, piękna i szeroko się rozlewa.

28- Prypeć już wolna od skażeń

 Opracowując temat korzystałam ze stron: