Dzisiaj jest: 29 Listopad 2020        Imieniny: Błażej, Walter, Fryderyk
Po powrocie z Krzemieńca

Po powrocie z Krzemieńca

/ Kościół Jezuitów pw. śś. Ignacego Loyoli i Stanisława Kostki oraz Liceum Krzemienieckie, w tle Góra Bony z ruinami zamku; źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe (domena publiczna) „Kędy wóz twój, bracie,…

Readmore..

Zuzanna Ginczanka  poetka z Wołynia

Zuzanna Ginczanka poetka z Wołynia

/ Zuzanna Ginczanka, fotografia z lat 30‑tych. Domena publiczna Zuzanna Ginczanka (właściwie Sara Polina Gincburg) uważana za jedną z najzdolniejszych poetek dwudziestolecia międzywojennego, urodziła się w Kijowie w 1917r. Jej…

Readmore..

UWAGA!!! Targi książki historycznej

UWAGA!!! Targi książki historycznej "listopad 2020"

TARGI KSIĄŻKI HISTORYCZNEJ ONLINE 26-29 LISTOPADA https://replika.eu/tytul/wirtulane_targi_ksiazki/ Targi książki historycznej, które na przełomie listopada i grudnia odbywały się w Warszawie były zawsze dużym wydarzeniem kulturalnym. Niestety w tym roku wirus…

Readmore..

Rozwój kultury naukowej i artystycznej ściśle uzależniony jest od stanu i rozwoju nauki i sztuki czystej

Rozwój kultury naukowej i artystycznej ściśle uzależniony jest od stanu i rozwoju nauki i sztuki czystej

Jakub Moroz - moderator panelu dyskusyjnego „Kultura, głupcze” podczas Kongresu Polska Wielki Projekt - wyjaśnił, iż tytuł panelu kryptonimuje po pierwsze, wagę spraw kulturalnych w życiu państwowym, w życiu narodowym,…

Readmore..

Ewa Dzieduszycka, „Podróżniczka”. Wspomnienia kresowej arystokratki wyciągnięte z szuflady po pół wieku

Ewa Dzieduszycka, „Podróżniczka”. Wspomnienia kresowej arystokratki wyciągnięte z szuflady po pół wieku

„Podróżniczka” to wspomnienia Ewy z Koziebrodzkich hrabiny Dzieduszyckiej, które przeleżały w szufladzie we Wrocławiu ponad pół wieku, nim wreszcie wypłynęły na światło dzienne. Autorka tej książki urodziła się w 1878…

Readmore..

20 listopada 1918 r. w Ustrzykach Dolnych

20 listopada 1918 r. w Ustrzykach Dolnych

/ Stanisław Maczek – Wikipedia, wolna encyklopedia Listopad 1918 r. był początkiem budowy niepodległej Polski i początkiem walki o jej wschodnie granice. Rozpoczęta w listopadzie 1918 r. ukraińsko- polska wojna…

Readmore..

„Kojdanowska Niepodległa Republika”.  Historia zapomniana

„Kojdanowska Niepodległa Republika”. Historia zapomniana

/ Dom Ludowy w Dzierżyńsku w 1932 r. Żródło wikipedia - domena publiczna W roku setnej rocznicy zwycięstwa w "Bitwie warszawskiej " warto wspomnieć o faktach nie tylko mało znanych,…

Readmore..

WIELCY LWOWIANIE  - MAURYCY ALLERHAND, LESZEK ALLERHAND

WIELCY LWOWIANIE - MAURYCY ALLERHAND, LESZEK ALLERHAND

Maurycy Mojżesz Allerhand (ur. 28 czerwca 1868 r. w Rzeszowie, zm. w sierpniu1942 r. we Lwowie) – polski prawnik, cywilista, adwokat, profesor Wydziału Prawa Uniwersytetu Lwowskiego. Pochodził z zamożnej żydowskiej…

Readmore..

Życiorys z relacją. Rękopis wyciągnięty  z szuflady

Życiorys z relacją. Rękopis wyciągnięty z szuflady

/ Zdjęcie: ojciec w mundurze - Zdjęcie ze zbiorów rodzinnych Kozłowski Albert syn Adolfa i Aleksandry z domu Rakowska. Urodzony dnia 29 września 1913 roku w kolonii Nowiny Dobratyńskie, gmina…

Readmore..

Wołyń – rok 1943

Wołyń – rok 1943

Zabłotce leżą między Włodzimierzem Wołyńskim a Sokalem, 5 km od Bugu. Mieszkańcy Zabłociec to Polacy i Ukraińcy. Wołyń słynie nie tylko z bardzo urodzajnej ziemi, ale przede wszystkim z bardzo…

Readmore..

Jądro ciemności B. Huka cz. II

Jądro ciemności B. Huka cz. II

Podrozdział: Kresy jako obszar aksjologii negatywnej. Huk pisze: „Koncept kresów, w XIX w. zabójczy w stosunku do kultury ruskiej, w XX w. stał się podłożem polskich koncepcji i ograniczonych praktyk…

Readmore..

Moje Kresy – Bogumiła Tymorek cz.1

Moje Kresy – Bogumiła Tymorek cz.1

Dzień 16 czerwca 1929 roku stał się dniem wiekopomnym, radosnym, głęboko zapisanym w mej pamięci i historii mego długiego przecież życia. Spotkało mnie w życiu wiele dobrego, jednak znacznie więcej…

Readmore..

Romankiewiczowie

/ Rodzina Romankiewiczów. Zdjęcie z lat 30. W środku Leontyna i Julian, na lewo syn Adam, na prawo syn Kazimierz, poniżej syn Andrzej

Leontyna Romankiewicz z d. Stachurska przyjechała do Jarosławia z Zaleszczyk (woj. tarnopolskie) w czerwcu 1945 r. z dwoma synami: Andrzejem (lat 15) i Romualdem (lat 5). Osiedlenie się w Jarosławiu nie było przypadkowe. W mieście tym mieszkali stryjeczni bracia jej zmarłego w 1942 roku męża - Juliana. Julian Romankiewicz (ur. 1896 r. w Radymnie) pod koniec pierwszej wojny światowej, w obliczu odzyskiwania przez Polskę niepodległości, opuścił armię austriacką, razem ze swoim przyjacielem Bronisławem Stachurskim, pochodzącym z Zaleszczyk. Julian przyrzekł przyjacielowi, że kiedy powojenna sytuacja się ustabilizuje, ożeni się z jego siostrą Leontyną.

/ Leontyna Romankiewicz

/ Julian Romankiewicz

Osiedlił się więc w Zaleszczykach i podjął pracę jako nauczyciel (miał ukończone seminarium nauczycielskie). Będąc porucznikiem rezerwy, został w Zaleszczykach komendantem Stowarzyszenia „Sokół”. Z potrzeby serca i wierny przyrzeczeniu ożenił się z Leontyną. Zamieszkali w szkole. Na świat przyszło kolejno czterech synów: Kazimierz, Adam, Andrzej, Romuald. Do Zaleszczyk przyjechały także dwie siostry Juliana. Lesława Zielińska, która do chwili wybuchu wojny prowadziła pensjonat „Janina”. Po wojnie nie zdecydowała się na „repatriację” i pozostała w Zaleszczykach wraz z córką Krystyną. Druga siostra Janina Jankowska podjęła pracę jako nauczycielka we wsi Słone pod Zaleszczykami. W 1942 r. została razem z mężem zamordowana przez ukraińskich nacjonalistów. Leontyna i Julian marzyli o własnym domu. Za zgromadzone oszczędności kupili działkę budowlaną. Chcieli, by ich dom w przyszłości był miejscem letniego wypoczynku dla całej rodziny, tej spoza Zaleszczyk. Warto nadmienić, że Zaleszczyki położone na granicy polsko-rumuńskiej, otoczone z trzech stron Dniestrem. W okresie międzywojennym były jednym z najmodniejszych kurortów Polski. Łagodny śródziemnomorski klimat oraz szerokie piaszczyste plaże przyciągały rzesze letników nie tylko z całej Polski, ale także z innych europejskich państw.

/ Pensjonat Janina prowadzony w Zaleszczykach przez Lesławę Zielińską - siostrę J. Romankiewicza

W Zaleszczykach odpoczywał w 1933 r. Józef Piłsudski, często gościły tu Maria Dąbrowska i Maria Pawlikowska – Jasnorzewska. Po wkroczeniu na Kresy wojsk sowieckich w październiku 1939 r. wzmogły się prześladowania Polaków. Rodzina Romankiewiczów została przeznaczona do wywózki na Sybir. Na szczęście udało im się uciec z Zaleszczyk i ukryć na wsi. Leontyna i Julian wraz z synami wrócili do Zaleszczyk w 1941 roku, kiedy miasto znalazło się pod okupacją niemiecką. Chcąc chronić swego najstarszego syna Kazimierza przed represjami ze strony Niemców, podjęli decyzję wysłania go do Warszawy, gdzie mieszkała siostra Juliana – Czesława Chmaj z mężem. W Warszawie Kazimierz na tajnych kompletach ukończył gimnazjum, a następnie podjął studia prawnicze. Bardzo szybko włączył się w działalność niepodległościową – służył w 135. Plutonie Armii Krajowej VII Zgrupowania „Ruczaj”, przyjmując pseudonim „Dym”. Kiedy 1 sierpnia 1944 r. wybucha Powstanie Warszawskie, zadaniem bojowym 135. Plutonu było zdobycie gmachu byłego Departamentu Kawalerii Ministerstwa Spraw Wojskowych przy ul. Marszałkowskiej. Po zaciętej walce powstańcy zdobyli gmach. Niemcy przystąpili do kontrataku i wobec przedłużającego się ostrzału podpalili budynek. W pożarze zginęło trzydziestu żołnierzy z Plutonu, m.in. Kazimierz Romankiewicz i jego kuzyn Kazimierz Chmaj. Szczątki poległych spoczywają we wspólnej mogile na Wojskowych Powązkach w Warszawie. W Muzeum Powstania Warszawskiego nazwisko Kazimierza Romankiewicza znajduje się w Murze Pamięci pod Kolumną 170 poz. 47. Tymczasem w 1942 r. Zaleszczyki znowu zajęli Sowieci. Julian coraz bardziej podupadał na zdrowiu (ischias), doszło do zatoru żylnego. Zmarł 27.12.1942 roku. Został pochowany na cmentarzu w Zaleszczykach. Syn Adam, który jeszcze przed wybuchem wojny przeszedł przeszkolenie wojskowe, został wcielony do Armii Berlinga – do 2 Pułku Łączności I Armii Wojska Polskiego. Znalazł się nad Wisłą, gdy Warszawa krwawiła w Powstaniu. Podobnie jak inni polscy żołnierze, chciał nieść pomoc walczącej stolicy. Odmowa ze strony dowództwa była dla niego wielką traumą. W wojsku pozostał do 1946 roku, biorąc udział m.in. w walkach na Wale Pomorskim, nad Odrą oraz w szturmie na Berlin. W Zaleszczykach pozostała Leontyna Romankiewicz z dwoma najmłodszymi synami -Andrzejem (12 lat) i Romualdem (2 lata). Śmierć męża, brak wiadomości od starszych synów, świadomość tragicznych losów szwagierki Janiny Jankowskiej i brata Bronisława Stachurskiego (zob. losy rodziny Stachurskich - "I tom Jarosławskiej Księgi Kresowian"), nakaz opuszczenia dotychczasowego mieszkania – wszystko to wpłynęło na trudną sytuację Leontyny i jej synów. Pomocy udzieliła im rodzina Budzyńskich - dała schronienie w swoim domu, gdzie dotrwali do końca wojny. Wszystkie te okoliczności spowodowały, że Leontyna postanowiła w czerwcu 1945 roku wyjechać z Zaleszczyk do Jarosławia, gdzie mieszkali stryjeczni bracia zmarłego męża – Tadeusz i Henryk Romankiewicz. Wyjeżdżającym dano tylko cztery godziny na spakowanie się. Leontyna zdążyła zabrać dokumenty, trochę oszczędności, podstawowe rzeczy: odzież, bieliznę oraz z przyczyn sentymentalnych także toaletkę, którą po ślubie zakupili z mężem do sypialni (obecnie odnowiona znajduje się w Krośnie w mieszkaniu wnuczki Leontyny – Moniki). Podróż bydlęcym wagonem trwała około sześciu dni. Oprócz Leontyny i jej synów w wagonie znajdowała się jeszcze jedna kilkuosobowa rodzina. Brakowało jedzenia i picia. Pociąg zatrzymywał się tylko w szczerym polu. Podczas postoju szczęściem było zdobycie ziemniaków i upieczenie ich na prowizorycznym ognisku. W Jarosławiu Romankiewiczowie zamieszkali przy ul. Lubelskiej 7, w oficynie (jedno pomieszczenie). Warunki życia były trudne, żyli bardzo skromnie. Leontyna wyprzedawała co mogła, by starczyło na życie. Nawet stanowiące dla niej wartość bezcenną: kolczyki, broszkę, pierścionek – prezenty od męża. Obrączkę zachowała do końca życia, nigdy nie ściągała jej z palca. Syn Andrzej rozpoczął naukę w liceum, a Romuald poszedł do przedszkola. Poprawa życia nastąpiła dopiero po powrocie z wojska w 1947r. syna Adama, który po zdaniu matury podjął pracę początkowo w Fabryce Wstążek w Jarosławiu, a następnie w Zakładach Przemysłu Odzieżowego „Jarlan”. W Jarosławiu osiedliły się też: siostra Leontyny i Bronisława Stachurskiego – Waleria Kwiatkowska z córką Jadwigą i bratanica Czesława Stachurska – Stecka (zob. "I tom Jarosławskiej Księgi Kresowian"). Warunki mieszkaniowe poprawiły się, gdy w 1950 r. Leontyna z synami zamieszkała w domu nauczycielki Stanisławy Kinasiewicz przy ul. Czechowskiego 2 (niestety nadal nie było bieżącej wody). Kiedy już synowie poszli „na swoje”, na kilka lat przed śmiercią przeniosła się do bloku z bieżącą wodą i gazem przy ul. Legionów. Przez wiele lat marzeniem Leontyny Romankiewicz było odwiedzenie Zaleszczyk i wizyta na grobach męża i ojca. Stało się to możliwe dopiero w 1978 roku, kiedy Adam nawiązał kontakt ze Stowarzyszeniem Zaleszczyczan, założonym prze jego kolegów z gimnazjum z Zaleszczyk – Zdzisława Buczkowskiego i Tadeusza Trojanowskiego. To oni organizowali ten wyjazd. Dla Adama głównym celem było uporządkowanie grobu ojca. Za radą ks. Adama Gąsiora, michality, proboszcza parafii św. Stanisława w Zaleszczykach, w obawie przed zniszczeniem, napis na płycie grobu wykonano w cyrylicy. Drugi wyjazd już trzech synów Juliana: Adama, Andrzeja i Romualda wraz z innymi członkami Stowarzyszenia nastąpił w 1989 r. Wrażenia z pobytu były przygnębiające. Z dawnej świetności Zaleszczyk nie pozostało nic. Miasto zniszczone, zaniedbane, noclegów udzieliła im garstka ludzi pochodzenia polskiego. Stowarzyszenie organizowało jeszcze wyjazdy w innych latach. Szczególny był wyjazd w 1994r., kiedy ksiądz Adam Gąsior witał pielgrzymów w odnowionym z wielkim trudem Kościele Św. Stanisława. Zasłużonymi michalitami dla podtrzymywania pamięci Zaleszczyczan, oprócz ks. Adama Gąsiora, są: ks. Marek Przybylski i ks. Kazimierz Żak. Stowarzyszenie Zaleszczyczan organizowało nie tylko wyjazdy w rodzinne strony, ale także co roku noworoczny zjazd. Wśród członków Stowarzyszenia upowszechniła się kolęda:

 „Cicha noc, święta noc,

 bo Słowo Ciałem się stało.

Cicha noc, święta noc,

 i wszystko niech się ciszą stanie.

Pytam ja siebie i Ciebie siostro

 i bracie, czy można nasz los wyciszyć,

 zapomnieć, zamilknąć, przebaczyć ...

Zapomnieć, gdy Ojców nam brano,

zapomnieć, gdy drzwi zamykano,

drzwi rodzinnego domu, a potem bydlęcego, tłocznego wagonu?

 Cicha noc …”

 Leontyna Romankiewiczowa, mimo wielu tragicznych przeżyć, trudów życia, zachowała pogodę ducha, była niezwykle życzliwą osobą. W wymowie miała charakterystyczny „zaśpiew” kresowy. „Babcia mówi śpiewająco” – tak mówiła Monika, córka Romualda i Teresy z domu Kucza, ilekroć Ją odwiedzała, Babcia piekła kruche ciasteczka, zwane przez wnuczkę „babcilonkami”, według przepisu przywiezionego z Zaleszczyk. Z wielkim rozrzewnieniem i tęsknotą za rodzinnymi kresowymi stronami snuła barwne opowieści ... . Zmarła 10 maja 1988 roku. Została pochowana na Starym Cmentarzu w Jarosławiu.

/ Zaleszczyki kurort

Od redakcji: p/w biogram rodziny pochodzi z IV części "Jarosławskiej Księgi Kresów" którą zredagowały panie: Elżbieta Rusinko Maria Wolska Marta Zadorożna