Dzisiaj jest: 12 Grudzień 2019        Imieniny: Joanna, Aleksandra, Dagmara
Pamiętnik kpt. Mariana Strzetelskiego. Cz.4

Pamiętnik kpt. Mariana Strzetelskiego. Cz.4

/ Zdjęcie wykonane w czasie pomiarów geodezyjnych w rejonie Drohobycza przez Biuro Techniczne -Leon Krobicki & Bronisław Wirstlein około roku 1910. Z lewej strony stoi Marian Strzetelski, obok siedzi Rudolf…

Readmore..

II Atak na Birczę

II Atak na Birczę

Drugi atak na Birczę UPA rozpoczęła 29 listopada o godz. 22, w jasną, księżycową noc, przy wsparciu ognia moździerzowego. Wielkości sił ukraińskich nie udało się ustalić. Garnizon birczański tworzył wówczas…

Readmore..

Kresy i kresowi działacze na  celowniku prokuratury.

Kresy i kresowi działacze na celowniku prokuratury.

Z olbrzymim niepokojem obserwuję zakroją na szeroką skalę w Polsce kuriozalną akcję przesłuchań kresowcy działaczy przez prokuraturę. Konsekwencją tej „akcji” są już nawet pierwsze wyroki w sądach które oskarżają z…

Readmore..

Z Kresów pod choinkę… 12 grudnia, czwartek, 17.00,  Opole, Piastowska 18, WBP

Z Kresów pod choinkę… 12 grudnia, czwartek, 17.00, Opole, Piastowska 18, WBP

Wojewódzka Biblioteka Publiczna im. E. Smołki w Opolu oraz Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich Oddział w Opolu zapraszają na prezentację Tomasza Kuby Kozłowskiego z Domu Spotkań z Historią w…

Readmore..

Wyciągnięte z szuflady: Stefan Babula   nieznany wojownik o  „ Niepodległą”

Wyciągnięte z szuflady: Stefan Babula nieznany wojownik o „ Niepodległą”

28.11.1898r. urodził się w Żmudcze(Wołyń), prawie nikomu dziś nie znany, wojownik o Niepodległą, Stefan Babula. Od roku 1918, uczestnik wielu wojen. Gdy wybuchł konflikt zbrojny, polsko-ukraiński w listopadzie 1918r., brał…

Readmore..

KALENDARIUM LUDOBÓJSTWA: GRUDZIEN 1944 oraz „W roku 1944”

KALENDARIUM LUDOBÓJSTWA: GRUDZIEN 1944 oraz „W roku 1944”

1 grudnia 1944 roku: We wsi Hińkowce pow. Zaleszczyki banderowcy zamordowali 30 Polaków. Czesława Kierzyk z domu Lewicka: „W moją pamięć, 11-letniego wówczas dziecka, mocno wryły się wydarzenia 1 grudnia…

Readmore..

Kolejny Znak Kresowej Pamięci odsłonięty  – upamiętnienie „Operacji Burza”

Kolejny Znak Kresowej Pamięci odsłonięty – upamiętnienie „Operacji Burza”

Środowiska zachodniopomorskich Kresowian spotkały się, 20 listopada 2019 r., w Nowogardzie, by upamiętnić Operację „Burza”. Było to powstanie zbrojne żołnierzy Armii Krajowej na Kresach, w przededniu wejścia Armii Czerwonej. Ostatnim…

Readmore..

Sympozjum naukowe: Dziedzictwo kulturowe wschodnich ziem dawnej Rzeczypospolitej.  Korzenie i wspólnota Pałac Lubomirskich w Lublinie, 5-6 grudnia 2019.

Sympozjum naukowe: Dziedzictwo kulturowe wschodnich ziem dawnej Rzeczypospolitej. Korzenie i wspólnota Pałac Lubomirskich w Lublinie, 5-6 grudnia 2019.

Program wydarzenia: 5 GRUDNIA 2019 ROKU (czwartek)12.00–12.30Uroczyste otwarcie Sympozjum – Katarzyna Mieczkowska, Dyrektor Muzeum Lubelskiego w LublinieKRESY JAKO TOPOS KULTUROWY12.30–13.00„Gdzie leży Wschód? Gdzie zaczynają się Kresy?” – Marcin Gapski (Muzeum…

Readmore..

Biskup Kocyłowski nie będzie patronem ulicy..?

Biskup Kocyłowski nie będzie patronem ulicy..?

„W wyniku głosowania na dzisiejszej 22 Sesji Rady Miasta Przemyśla, przyjęty został projekt zmiany nazwy ulicy biskupa bł. Jozafata Kocyłowskiego na historyczną nazwę tej ulicy: biskupa Jana Śnigurskiego, również przemyskiego…

Readmore..

Grudniowy numer KSI (12/19) wydany

Grudniowy numer KSI (12/19) wydany

W grudniowej gazecie m.in.: Wiktor Poliszczuk 11 rocznica śmierci szlachetnego UkraińcaWspominając Go, nie możemy jednocześnie zapomnieć, jak był lekceważony przez władze polskie, przez urzędników i funkcjonariuszy państwa polskiego, polskich dziennikarzy…

Readmore..

Było to 76 lat temu

Było to 76 lat temu

20 listopada 1943, 75 lat temu, dowódca Armii Krajowej gen. Tadeusz Komorowski „Bór” wydał podległym dowódcom okręgów rozkaz o rozpoczęciu skierowanej przeciwko Niemcom akcji „Burza”.Burza” była próbą współpracy polsko-sowieckiej w…

Readmore..

SUOZUN: Publikujemy nazwiska ludobójców OUN-UPA. Oni wymordowali wszystkich polskich pasażerów pociągu

SUOZUN: Publikujemy nazwiska ludobójców OUN-UPA. Oni wymordowali wszystkich polskich pasażerów pociągu

Kontekst W dniu 22.05.1944 roku kierownictwo OUN-UPA wydało ludności polskiej powiatu rawskiego rozkaz (coś w rodzaju ultimatum) opuszczenia do północy 22.05.1944 r. „ukraińskich terytoriów etnograficznych” pod groźbą kary śmierci.1 W…

Readmore..

HENRYK ZBIERZHOWSKI BARD LWOWA - MÓJ NIEUSTAJĄCY SĄSIAD. LWOWIAKU, GDZIE SPOCZYWASZ?

Śnił połów gwiazd nad Lwowem, nad łyczakowską nekropolią, dokąd zapewne wybierał się w nieokreślonej przyszłości, żegnając doczesność w dniu 6 listopada 1942 roku w swoim domu w Krynicy, przy ulicy Leśnej 18. Powiadają: scripta manent — mamy tego dowód w strofach jednego z jego najlepszych, najbardziej lwowskich wierszy:

"...A jeśli na gwiazd pójdę połów

I zamknie moje znużone powieki

Śmierć swoją dłonią — tak zimną jak ołów,

Jeszcze zobaczę jak obraz daleki:

Te białe wieże Twych cudnych kościołów

Jak się z oparów wyłaniają rzeki —

I jak się pławią w wieczornej godzinie

W bladym, przeczystym niebios seledynie...

Kocham cię, Lwowie!".

Wprawdzie z oparami rzeki, w ogrodzie, gdzie Pełtew zamurowano, to jakby na wyrost, nawet w tekście poetyckim, ale wszak na wiele może pozwolić sobie poeta, zwłaszcza tak bardzo lwowski, jakim był Henryk Zbierzchowski1. Rzucony okolicznościami wojny między krynickie pagórki i deptaki, tęsknił do Lwowa, gdzie pozostawił wszystko: miasto młodości i wieku dojrzałego, miasto najlepszych i jakże bogatych i różnorodnych wzlotów twórczych; środowisko, które przez wiele lat go akceptowało, podziwiało i hołubiło (był przecież laureatem nagrody literackiej miasta Lwowa), a on jemu służył, jak tylko umiał: piórem i gorącym lwowskim sercem. Więcej — sercem łyczakowskim. Przez wiele lat bowiem jego „pomieszkanie" — to dom przy ulicy Piaskowej 19, w parkowym ogrodzie pp. Podhorodeckich. Za parkanem tej sielskiej posiadłości był już tylko Kajzerwald, jak na ironię bezleśny od czasu I wojny światowej. Łysawe wzgórza, dostatecznie wyniosłe ponad Lwowem, aby uprawiać widokowe spacery. Dostatecznie pocięte jarami spadzistości od strony Zniesienia, aby zimą miast „Disce puer latinae ...", przypinać hikory i szusować z tych wzgórz do zmierzchu i osobistego zlodowacenia.

Lwowskie zimy mojej młodości były mroźne i śnieżne. Takie też zimy zapewne miewał H. Zbierzchowski w swoim parterowym domku, w oszronionym ogrodzie. Ogród był poetycki i malarski, bo prócz naszego Poety i Feliks Wygrzywalski, malarz rozedrganych słońcem plaż południa, w nim zamieszkiwał w cudacznej pracowni zwanej „Akademią Malarską". Na dodatek znalazł tu przytulisko mistrz stolarski, który prócz drewnianej galanterii powszechnego użytku konstruował w swym warsztacie kajaki, pływające potem Dniestrem i po jeziorkach Gródka Jagiellońskiego.

Opisuję ten zakątek Lwowa, bo był to krajobraz wspólny: mój i Poety Jego — lat prawie wszystkich, a mój zaledwie napoczętej młodości, może najlepszej, najbogatszej, bo gimnazjalnej I wierzy w to, ze Poeta, tworząc w tym krajobrazie, me mógł się od jego urody wyzwolić. Ulice: Piaskowa, Wyspiańskiego, Leśna, Słodowa jak potoki spływały do placu św. Antoniego, a plac ten, to dla nas byt środek Łyczakowa i kto wie, czy nie Lwowa. Niemal każdy lwowianin był, albo chciał być, z Łyczakowa. To nobilitowało, i tak jest aż do dziś.

Z placu można było do Rynku „jedynką", ale i „na piechty", najlepiej Kurkową, u wylotu której pomiędzy II Gimnazjum a Basztą Prochową, kilkoma schodkami w dół, pod Dominikanami, nie zaglądając do „Kozioła", mógł Poeta trafić do swojego umiłowanego „Atlasa" w 15 minut. Kawiarnia Literacka „Atlas" — to legenda literacka Lwowa.

 Co ciekawszy czytelnik wie dobrze, że żaden z piszących dziś o tym mieście autorów nie odważy się zapomnieć o lokalu — róg Rynku i ulicy Grodzickich. Mogę więc szczegółowszy opis knajpy pominąć, choć trzeba pamiętać, że do milieu Zbierzchowskiego knajpa ta nieodłącznie należała.

Mieszkałem „na" Leśnej pod 16. Pomiędzy domkiem krawca Hustowa pod 12 i niewielką, jednopiętrową czynszówką biegła ścieżka, którą można było przemknąć się u stóp Kajzerwaldu przez zieleń ogrodów na posesję, gdzie mieszkał Poeta. Ścieżka wyprowadzała na korty tenisowe i na jakowyś cokół pomniczka, upamiętniający pobyt cesarza Józefa II w dworku na wzgórzach Lonszanówki, co się później od cesarza Kajzerwaldem nazwała.

/ Krynica, willa „Nemo”, 1942 r. Zbierzchowski (pierwszy z lewej) w gronie przyjaciół

Na Piaskową i Wyspiańskiego zaglądałem nierzadko, bo się tam pannę od Nazaretanek odprowadzało, bukiety fiołków nosiło, a na Piaskowej mieszkał serdeczny kolega z VI budy — Stasio Malzacher, a na Słodowej — Tadzio Najda, a przy placu Antoniego — Romciu Tokarski i jego miłe siostry. Poeta, choć mi się przed oczyma ówczesnych zainteresowań nie przewinął, to jednak przez lektury szkolne i harcerskie ogniska był obecny. Mój wspaniały polonista i skaut najważniejszy z II Budy im. Karola Szajnochy — prof. Bolciu Lewicki — na lekcjach nie przepuścił Poety Lwowa. Ale żeby osobiście...? Zbyt niepoważnym byłem szkutem, aby poza obowiązkową „Odą do Nilu" z gimnazjalnych wypisów poszukiwać jeszcze wierszy w Gazecie Porannej, Kurierze, Szczutku.

Przewrotny los łączy jednakże ze sobą ludzi w okolicznościach przedziwnych i na przeróżne sposoby. Przed trzema laty, gdy zaczęliśmy tworzyć Kluby Towarzystwa Miłośników Lwowa w Nowym Sączu i w Krynicy, natrafiłem na miejsce pochówku Henryka Zbierzchowskiego, właśnie w Krynicy, co stało się przy współudziale inżyniera Ryszarda Janowicza z krynickiego zdroju. Na starym cmentarzu krynickim, w piwniczce pod kaplicą (ryc.) zamurowane zostały w listopadzie 1942 roku zwłoki Poety. Piwniczka, zwana szumnie kryptą, była właściwie składem narzędzi ogrodniczych grabarza. Gdyśmy do niej dotarli, to pierwszym uczuciem po wzruszeniu było oburzenie, że nikt, nawet rodzina, nie zadbał, aby Zbierzchowski — ten najbardziej z lwowskich Poeta — nie został tak szybko i tak dokładnie zapomniany.

Kartonowa tabliczka z nazwiskiem, wykazem nagród literackich i stosownymi datami przetrwała w swym papierowym, przedartym na pół majestacie do 26 listopada 1990 roku, tj. do dnia ekshumacji zwłok.

Nie mogłem pogodzić się z myślą, że ten serdeczny Poeta Lwowa, jeden z epigonów Młodej Polski, może ostatni jej przedstawiciel na lwowskim bruku, nie znalazł na ziemskim padole skrawka ziemi, nad którym stosowna mogiła uwieczniłaby Jego żywot niezwykle zasłużony. Bo to i poeta, i prozaik, i dramatopisarz, i satyryk — piewca lwowskich Orląt, które na tamtejszym Campo Santo znalazły swój uhonorowany spoczynek. W Jego strofach Lwów był zawsze na pierwszym miejscu. W latach 20 inni opuszczali gród Lwa dla tworzenia zrębów polskiej kultury i administracji w odradzającym się państwie. On tkwił w swoim ogrodzie poezji przy ulicy Piaskowej i u „Atlasa", bo Lwowa z wyższych nakazów i z wewnętrznej potrzeby opuścić nie mógł.

Jedynym chyba materialnym dorobkiem Zbierzchowskiego było nabycie w latach 20 willi w Krynicy, którą ochrzcił swoim literackim pseudonimem „Nemo". Dziwnie się drogi lwowian ze sobą zbiegają, gdyż projektantem tej willi był inżynier Zaremba, ojciec Lusi Zarembianki, zamordowanej przez Gorgonową.

W przeuroczo położonym na skraju lasu domu, w przeszklonej, słonecznej werandzie, w dniu 6 listopada 1942 roku dokonał żywota. Był już wtedy starszym, schorowanym człowiekiem, bowiem pierwsze lata wojny we Lwowie nie szczędziły Mu trosk i chorób.

Wiemy, że leczył się w szpitalu wojskowym przy Łyczakowskiej, że dokuczała mu Wanda Wasilewska i że skorzystał z pierwszej okazji, aby po wkroczeniu Niemców do Lwowa przenieść się wraz z rodziną w zacisze krynickich wzgórz. Przebywała tu z Nim żona i córka Izabella, dołączyła wnuczka Krystyna, która wyemigrowała w latach późniejszych do Anglii, jest lekarzem i przebywa tam do dziś.

Po wyburzeniu ceglanego muru zamykającego „kryptę" Poety, stwierdziliśmy, że wewnątrz znajduje się duża, drewniana, zbita z sosnowych desek skrzynia. Właściwa trumna była wewnątrz skrzyni, zalana szczelnie zaprawą cementowo-gipsową. Cała ta pośmiertna, sepulkralna konstrukcja miała — być może — na celu przygotowanie do przeniesienia zwłok Poety w stosownym czasie do Lwowa, na Cmentarz Łyczakowski. Bo gdzie mógłby znaleźć swoje pośmiertne przytulisko Henryk Zbierzchowski? Tam, gdzie Zapolska, Konopnicka, Bełza, Grottger, Szajnocha, świątobliwe arcybiskupy, wykrwawione za Lwów i Kresy Orlęta, które ciepłym i serdecznym piórem rymami rozsławiał. Nie mogę wyzbyć się przekonania, że choć przez całe życie skromny, godności i majątków świata niepożądliwy, takiego właśnie sąsiedztwa po śmierci pragnął. My, lwowianie, rozpraszaliśmy i rozpraszamy nasze mogiły po całym globie. On winien był tego rozproszenia uniknąć... Tymczasem Jego prochy przeniesiono do grobu ziemnego na starym krynickim cmentarzu, który jest w mieście czymś w rodzaju cmentarza zasłużonych. Tu m.in. spoczywa Nikifor i wielu zapisanych chwalebnie dla historii Krynicy — ludzi.

Trzeba pieniędzy, aby ziemna mogiła nakryła się granitową płytą z Jego imieniem, a może i podobizną. Płyta musi być z granitu, by czas i pełen wilgoci krynicki klimat nie kruszył zbyt pospiesznie tego, co przyjaźni Poecie ludzie, Jego krajanie z krynickiego i nowosądeckiego Towarzystwa Miłośników Lwowa chcą Mu zafundować.

Spoczął w świeżej mogile, w nowej trumnie, jednakże to, co do niej przeniesiono, było już nikłymi szczątkami, bowiem wilgoć, która wytworzyła się pod zalewą gipsową, nie służyła samozakonserwowaniu zwłok. W miejscu wskazującym na położenie dłoni, w przedziwnie dobrym stanie tkwił malowany na szkle obrazek Czarnej Madonny. Przełożyliśmy tę Matkę, której był wierny do końca, do nowej trumny.

Wiosną, a najpóźniej jesienią bieżącego roku, chcielibyśmy dokonać poświęcenia mogiły i — jeżeli osoby Poecie życzliwe i pamiętające o Nim, a w szczególności Zarząd Główny TML wesprą naszą inicjatywę — zorganizować w Krynicy spotkanie literackie, które przywróciłoby pamięć Poety i Jego twórczość szerszej społeczności.

Wszędzie, gdzie dziś powstają teksty o Lwowie, scenariusze, koncerty, widowiska, tomiki poezji i prozy, nie można pominąć Henryka Zbierzchowskiego. Tkwi w swoim Lwowie niczym cierń serdeczny, jakby powiedział Kornel Makuszyński. Jak niegdysiejsze poranne wydania lwowskich gazet nie mogły obejść się bez wierszyka Poety, wyrwanego z Jego rąk wśród bachusowych ścian „Atlasa" przez redakcyjnego gońca, tak i my, wypełniając najtajniejsze zakątki serca Lwowem, sięgamy po Jego strofy, po autentyzm słów napisanych pod tamtym niezapomnianym niebem.

 Ur. 19.XI.1881 we Lwowie, zm. 6 XI 1942 w Krynicy.

Dokumenty, źródła, cytaty

http://www.lwow.com.pl/przekroj/zbierzchowski.html