W poniższej opowieści archiwalnej pokazujemy i udowadniamy, że ukraińskie bestie Holokaustu na służbie niemieckiej i „partyzanci” UPA, SB OUN pod rozkazami „Zalizniaków”, „Borysów”, „Kałynowyczów”, „Kruków” itp. zbrodniarzy – to ci sami ludzie.
W styczniu 1943 r. w miasteczku Oleszyce w powiecie Lubaczów „partyzanci” OUN-UPA, w tym czasie jeszcze w mundurach Ukrainische Hilfspolizei, masowo mordowali Żydów – w tym dzieci i kobiety. Wykonywali dla nazistów „brudną robotę” HOLOKAUSTU. W nocy z 31 marca na 1 kwietnia 1944 cała załoga posterunku, kilkunastu łotrów, z rękami po łokcie unurzanymi w żydowskiej krwi, wstąpiła do band UPA. Upozorowano napad i uprowadzenie do lasu. Tak samo jak na Wołyniu, także tu, dezerterując, ukraińscy słudzy Hitlera mordowali napotykanych po drodze Polaków.
„UKRAIŃSKA REWOLUCJA NARODOWA” W OLESZYCACH – LIPIEC 1941
Tak zwana „milicja ukraińska” w Oleszycach powstała natychmiast po wkroczeniu Niemców w czerwcu 1941 r. O tym, że realizowała ona instrukcje OUN Bandery świadczą relacje naocznych świadków – „milicjanci” pozdrawiali się rzymsko-nazistowsko-banderowskim salutem („wyciągnięcie prawego prawego ramienia w przód lekko w prawo nieco powyżej głowy”) wykrzykując przy tym „Sława Ukrainie”, czyli dokładnie tak, jak ustalono na Zgromadzeniu OUN w Krakowie w kwietniu 1941 roku.[1] Następnie realizowali instrukcje spisane przez Banderę i jego towarzyszy w maju 1941 w Krakowie w dokumencie „Walka i działalność OUN w czasie wojny”[2], sporządzili listy wyróżniających się Polaków [3], dokonywali aresztowań ludzi [4] wg tychże instrukcji – aresztowani Polacy, także zgodnie z instrukcjami Bandery – 16.08.1941 r. zostali „zlikwidowani” w lesie Niwki koło Lubaczowa.[5] Na „czarne listy” oczywiście wpisano także pewną ilość Żydów: w tym samum czasie, także w lesie w Niwkach (pod Misztalami) gestapo i milicja ukraińska rozstrzelała 30 Żydów.[6]
„SOBÓTKI ŻYDOWSKIE” W OLESZYCACH – 27.07.1941
Tak jak na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, także w Oleszycach „milicja” ukraińska organizowała pogromy, rytuały poniżania i znęcania się nad Żydami, z ofiarami śmiertelnymi. W Oleszycach w lipcu 1941 mordował Żydów m.in. ukraiński „milicjant” Stepan Lonczak:
„Pewnego pogodnego dnia urządzono w Oleszycach sobótki żydowskie. Kazano gromadzić na rynku wszystkie bolszewickie książki ze sklepów i urzędów, polano je naftą i podpalono. Obowiązkowo obecni na tej uroczystości wszyscy Żydzi musieli najpierw urządzać udane lamenty i żale za utraconą komuną. Potem nadciągnął pochód z portretami zeszpeconych bolszewickich władców. Żydówka musiała całować Stalina, a młody Żyd tę starą Żydówkę. Z kolei zarządzono skakanie przez ogień, który ciągle podsycano. Tłumy gawiedzi szalały z uciechy.
Przy stosie stanęli trzej tędzy greccy katolicy [grekokatolicy] – milicjanci [ukraińscy], którzy lękających się przy skoku ściągali pałami przez plecy. Jeden z takich milicjantów – Stefan Lonczak – puścił się w pogoń za uciekającym Żydziakiem, i dogoniwszy go, z rozmachem palnął kolbą [karabinu] między łopatki- tak skutecznie, że Żydek chlusnął krwią ustami i nosem, zaczem padł martwy padł na ziemię. Było to 27.07.1941, godz. 6:00 [18:00].”[7]
Stanisława B., urodzona w 1924, zapamiętała:
„W kilka dni po przybyciu Niemcy zabrali z synagogi wszystkie książki, kosztowne wyposażenie i położyli je na ulicy. Oblali je benzyną i podpalili. Zgromadzili tam wielu Żydów, głównie bardzo biednych: mężczyzn, kobiety i dzieci. Żydzi musieli biegać dookoła ognia i przeskakiwać nad nim. Jeden mały chłopiec nie chciał skakać, był przestraszony. Widziałem go, stałem w pobliżu. Zaczął uciekać. Ukraiński policjant złapał go i uderzył tego małego chłopca karabinem w plecy. Żydowski chłopiec upadł. Później zobaczyłem krwawy ślad w tym miejscu. Staliśmy bezradni, nie mogliśmy nic zrobić [...]”[8]
Maria i Michał Bystrzyccy w nieznanym dniu i miesiącu w 1941 roku w Oleszycach widzieli, jak ukraińska policja rozstrzelała 2 mężczyzn Żydów.[9]
POLICJANCI UKRAIŃSCY – PRZYSZLI „WOJACY” UPA – SPALILI ŻYDOWSKIE ŚWIĄTYNIE W OLESZYCACH – SIERPIEŃ 1941
Na jeden dzień przed egzekucją 85 Polaków w lesie Niwki
„15 sierpnia 1941 gestapo i policja ukraińska podpaliły trzy bożnice żydowskie, które z całym urządzeniem bogatym, z dachem blaszanym i oknami – spłonęły.”[10] W tym czasie to nie była już „milicja” ukraińska powołana przez OUN Bandery do realizacji „Ukraińskiej Rewolucji Narodowej” - to była już Ukrainische Hilfspolizei, niemieckim komendantem posterunku był nieznany z nazwiska niemiecki podoficer. [11] We wrześniu 1941 r. ukraiński komendant posterunku w Oleszycach nazywał się Wołodymyr Gontarski.[12]
ŻYDOWSKIE ZŁOTO W RĘCE PRZYSZŁYCH „WOJAKÓW” UPA
„[Dnia] 9 stycznia [1942]. Łapią Żydów od lat 18 do 25 i wywożą do robót drogowych – gdzieś aż pod Złoczów. Łapownictwo kwitnie – wszyscy milicjanci [policjanci ukraińscy Ukrainische Hilfspolizei] mają już złote zegarki.”[13]
ŻYD ZDEMASKOWANY NA POSTERUNKU POLICJI UKRAIŃSKIEJ W OLESZYCACH
Gdyby nie to, że ukraińscy policjanci zdemaskowali w swoich szeregach zakamuflowanego Żyda, Wiatrowycz i jemu podobni mogliby się pochwalić żydowskim „bojownikiem” UPA, chociaż ten był bestią i tępił swoich żydowskich współbraci. W pierwszej połowie 1942 r. komendantem posterunku w Oleszycach został mianowany mieszkaniec Lubaczowa nazwiskiem Schram. Nie mógł niestety zdezerterować 1.04.1944 r. razem z pozostałymi policjantami do UPA, ponieważ w dniu 7.06.1942 ujawnione zostało jego żydowskie pochodzenie, z oczywistym śmiertelnym dla niego skutkiem.[14]
„BOHATEROWIE” UPA Z OLESZYC WZIĘLI AKTYWNY, KRWAWY UDZIAŁ W AKCJI „REINHARDT”
„W jasny, mroźny dzień 8 stycznia [1943] wyszło z gmachu żandarmerii w Lubaczowie kilkudziesięciu wypasionych Niemców i policjantów ukraińskich: jedni stanęli na rogach i wylotach ulic, inni wtargnęli w środek dzielnicy żydowskiej i zaczęli strzelać. Mężczyznę, kobietę, starca, dziecko – bez złości, bez awantur, spokojnie i na zimno, tu i tam wszędzie. Padały trupy gęsto i rzęsiście – i „praca” trwała dwie i trzy godziny, aż do utrudzenia, aż do potu czoła..., aż zabrakło stojących na nogach.”[15]
„Z OCHOTĄ […] CELOWALI DO ŻYWYCH LUDZI”
„W Oleszycach ukryło się także mnóstwo Żydów i co dzień ich po kilku i kilkunastu znajdowano. Milicja „ukraińska” była jedyna do tego. Trzeba było patrzeć i widzieć, z jaką ochotą wiedli oni i celowali do żywych ludzi, bez sądu, bez wyroku, bez żadnego rachunku i statystyki, gorzej jak psy lub zające. Strzelali najpierw obok katolickiego cmentarza, ale ruski jehomość się sprzeciwił, bo to były właśnie jego święta (greckie Boże Narodzenie), a tu ciągła salwa i świadomość, że po każdym strzale gaśnie ludzkie młode (nieraz) życie, mające prawo i środki do życia... poczęła odrażać [razić] ludzi nawet bez czucia. Dalsze egzekucje odbywały się na cmentarzu żydowskim.”[16]
„Żydów z Oleszyc, którzy byli w getcie w Lubaczowie i uciekali stamtąd do Oleszyc, łapała w Oleszycach ukraińska milicja [policja] i zabijała, obdzierając z kosztowności i ubrań. Żydów zakopano na cmentarzu żydowskim w Oleszycach.”[17]
W styczniu 1943 r. w Borchowie policja ukraińska ( w tym policjant z posterunku w Oleszycach Hryb) rozstrzelała 5 Żydów, których zakopano na miejscu mordu w zbiorowej mogile.[18]
W lutym 1943 r. w nie ustalonym dniu około południa w lesie „pod Hamernią” (gmina Oleszyce) policja ukraińska na rozkaz Niemców rozstrzelała 3 osoby narodowości żydowskiej – 2 mężczyzn i 1 kobietę. Zwłoki zakopano na miejscu egzekucji.[19]
W okresie 14.01.1943 r. - marzec 1943 r. na cmentarzu żydowskim przy ul. Kolejowej w Oleszycach żandarmeria niemiecka i policja ukraińska rozstrzelała 55-58 Żydów, ale świadkowie zapamiętali tylko 15 nazwisk. Ofiary zostały zakopane w masowym grobie o wymiarach 4 x 2 m. lub 10 x 2 m. na miejscu zbrodni.[20]
W lutym 1943 r. nie ustalonego dnia, koło południa, na cmentarzu katolickim, policjant ukraiński, komendant posterunku policji ukraińskiej w Oleszycach nazwiskiem N. Harasowski, zastrzelił 2 mężczyzn Żydów. [21]
UKRAIŃCY „HARASOWSKI, HRYB, WOWK, POKRYSZKA” BYLI „NAJWPRAWNIEJSI W TECHNICE STRZELANIA DO ŻYDÓW”
„Prowadzono wolnym krokiem wynędzniałą matkę z dzieckiem na ręku, starego łachmaniarza sinego od głodu i chłodu, młodą zgrabną dziewczynę żydowską – tych z tej, tamtych z innej ulicy. Na miejscu padał rozkaz, aby się rozebrać z bielizny (głównie chodziło o buty, jeśli były możliwe), a następnie położyć się twarzą na ziemi i czekać... kolejki – strzału w tył głowy. Harasowski, Hryb, Wowk, Pokryszka byli najwprawniejsi w technice strzelania do Żydów.”[22]
PRZYSZLI „BOHATEROWIE” UPA – „LEPSI” OD NIEMCÓW W MORDOWANIU
„Były wypadki, że strzelał sam szef policji – Niemiec. Raz niewprawnie z bliska roztrzaskał czaszkę ofierze, a mózg gorący (na oczach gawiedzi) bryznął mu na nowy mundur i broń oficera. „Strzelec” zaklął, strzepnął mundur, a broń otarł o zeschłą trawę cmentarną.”[23]
GDY „BOHATER OUN-UPA” STRZELAŁ DZIECKU W GŁOWĘ, OJCIEC OFIARY MUSIAŁ „NAGIĄĆ JĄ KU ZIEMI”, ABY UKRAIŃSKIEMU LUDOBÓJCY „UŁATWIĆ TRAFIENIE”...
„Były to wstrząsające widowiska. Kobiety na huk strzałów często padały zemdlone, trudno było o apetyt, spokojny sen w nocy. Nad miastem wisiała zmora – czekano, kiedy to się skończy, a Żydów ciągle nie brakowało. Jeszcze ten, jeszcze ów znajomy Żyd poszedł na stracenie. Reich z małym dzieckiem na ręku zawsze budził współczucie. Dziecię nie chciało pochylić główki do przodu, aby ułatwić trafienie. Sam ojciec nagiął ją ku ziemi...”[24]
„LUDZKI ODRUCH” UKRAIŃCA: „STEFEK” SAM NIE ZASTRZELIŁ „BRONKA” – KAZAŁ GO ZASTRZELIĆ INNEMU
„Inna żałosna scena trafiła się kilka dni później: Stefan Harasowski z kolegami wziął Bronka Finkentala – swego kolegę z ławy szkolnej w Jarosławiu. Na miejscu egzekucji zwrócił się Żyd do kolegi i rzekł: „Słuchaj, Stefek, ty mnie strzelaj” – a Stefek rzekł: „Ni, win tebe bude strilaty” i kazał go zastrzelić koledze.”[25]
„PO WYMORDOWANIU ŻYDÓW MORDOWALI POLAKÓW” – FAKT HISTORYCZNY. CZY ZASTĄPIENIE ŻYDÓW W „POWTÓRCE Z LEKCJI HISTORII” OFIARAMI INNEJ NARODOWOŚCI CZYNI POLAKÓW BEZPIECZNYMI ?
„Mord, zbrodnia, współczucie – życie to wszystko zaciera, ale w refleksjach myślących Polaków powstało memento: ci sami, co strzelali Żydów bezkarnie, drżą z niecierpliwości i ochoty, aby z takim samym i gorszym bestialstwem, okrucieństwem porwać się przeciw nam i umoczyć swoje zbrodnicze dłonie we krwi polskiej.”[26]
DEZERCJA UCZESTNIKÓW HOLOKAUSTU DO OUN-UPA – 1.04.1944.
Aby uciec z tonącego nazistowskiego okrętu, a jednocześnie uniknąć represji niemieckich w stosunku do swoich rodzin, banderowskie „szczury Holokaustu” zainscenizowały napad i uprowadzenie do lasu przez „partyzantów”, dokładnie tak samo jak w przypadku (również 1.04.1944) grupy Iwana Szpontaka, przyszłego „Zalizniaka”, opisanym przez banderowców Łwa Krywonisa, Andrija Kordana i Mykołę Kucharczuka.[27]
„[Dnia] 31 marca [1941] […] ważne wydarzenie w Oleszycach. Niemcy polecili, aby ukraińska milicja [policja] zjawiła się 1 kwietnia [1944] w Lubaczowie celem demobilizacji. Wiedzieliśmy naprzód, że policja nie podda się temu zarządzeniu. Cały dzień i wieczór śledziliśmy ruch policjantów, wyciągając różne wnioski. Ruch panował wielki. Ustał on chwilowo o godzinie 9:00 wieczorem, kiedy milicjanci zasiedli do jedzenia i picia. Widzieliśmy potem, jak posłani „strażacy” wpadali do sal urzędów, prowizorycznie niszcząc sprzęt i uszkadzając akta. Miało to imitować napad „leśnych ludzi”, „zniszczenie” urzędów i upozorować uprowadzenie do lasu kilkunastu milicjantów. Pod oknami plebanii urządzono inscenizację napadu i walki.”[28]
POCZĄTEK MORDOWANIA NA WŁASNY RACHUNEK [29]
Praktycznie wszystkie relacje opowiadające historię dezercji ukraińskich sługusów Hitlera do UPA podają fakty mordowania przypadkowo napotkanych Polaków. Nie inaczej było w przypadku dezercji z posterunku w Oleszycach. W odróżnieniu od mordowania „dla Niemców” – teraz mogli się nasycić „rozkoszą mordu” – ciała ofiar były „straszliwie zmasakrowane”.
„Dokładnie o godzinie 12:00 w nocy piekielne wycie i strzały przeraziły mieszkańców. Poczęto bić drągami w drzwi wchodowe [wejściowe] – wydawało się, że wtargną do wnętrza i rozpocznie się rzeź. Osłaniając odwrót kierowaliśmy się na strych, tam rozpoczynając obronę. Na szczęście wszystko skończyło się na hałasach. Przed posterunek zajechały wozy (z Suchej Woli),[30] zabrały „herojów” i zrabowane mienie (aparaty, telefon, magazyny) i powiozły w kierunku Zalesia. W Zalesiu trzymał wartę krawiec Stanisław Kordas; tego ujęli i zabrali ze sobą do lasu.
[Dnia] 3 kwietnia [1944] Znaleziono zwłoki Stanisława Kordasa i drugiego nieznanego mężczyzny, strasznie zmasakrowane – w studni na gajówce obok Suchej Woli.”[31]
TAK ZAKOŃCZYŁA SIĘ SŁUŻBA BANDEROWCÓW DLA HITLERA
Koniec służby nie oznaczał końca współpracy z nazistami. Były porozumienia, akty wzajemnej pomocy, dostawy broni niemieckiej dla UPA, w tym zrzuty z samolotów, inspekcja oficera niemieckiego w oddziałach UPA, w których służyli niemieccy żołnierze... Wszystko to, co się zdarza pomiędzy, nieważne, czy ideowymi, czy sytuacyjnymi, sojusznikami.
Wydaje się, że dane o pochowanych na cmentarzu żydowskim w Oleszycach 115 Żydów zamordowanych przez „bohaterów” OUN-UPA, „obrońców” nacji ukraińskiej, w latach 1941-1945 policjantów Ukrainische Hilfspolizei, są zaniżone.[32] Według źródeł żydowskich banderowcy w nazistowskich mundurach w okresie styczeń – marzec 1943 roku zamordowali w samych tylko Oleszycach nie mniej niż 127 Żydów.[33]
Do liczby ofiar banderowców z posterunku policji ukraińskiej w Oleszycach należałoby doliczyć Żydów rozstrzelanych na cmentarzu katolickim w Oleszycach oraz w okolicznych wioskach i lasach.
Nie pozwólmy zepchnąć w niepamięć, wraz z ukraińskim ludobójstwem OUN-UPA na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, banderowskiego „wkładu” w niemieckie „rozwiązanie kwestii żydowskiej”.
ŹRÓDŁA, CYTATY:
[1] Ivan Katchanovski, „The Politics of World War II in Contemporary Ukraine”. The Journal of Slavic Military Studies. 2004, p. 214.
Grzegorz Rossoliński-Liebe, „Celebrating Fascism and War Criminality in Edmonton. The Political Myth and Cult of Stepan Bandera in Multicultural Canada, in: in Kakanien Revisited 12 (2010): 1-16”.
[2] «OUN, UPA i Zagłada Żydów», red. Andrzej A. Ziemba (Kraków: Księgarnia Akademicka, 2017). Str. 173–201, Grzegorz Rossoliński-Liebe. «Ukraińska Rewolucja Narodowa» 1941 roku. Teoria i praktyka ruchu faszystowskiego.
Marco Carynnyk, Foes of our rebirth: Ukrainian nationalists discussions about Jews, 1927-1947, Nationalities Papers:
„Kiedy kongres krakowski [OUN] dobiegł końca [kwiecień 1941], Stepan Bandera poprosił [maj 1941] trzech swoich najbliższych towarzyszy – Stepana Łenkawskiego, Romana Szuchewycza i Jarosława Stećkę – o pomoc w przygotowaniu planu generalnego na tę chwilę, kiedy Niemcy zaatakują Związek Sowiecki. [...] Nowa wersja planu, zatytułowana „Walka i działalność OUN w czasie wojny”, była długa – 74 ciasno zadrukowane strony maszynopisu – i szczegółowa. Najeżona była odniesieniami do „obcych” w ogóle, a do Rosjan, Polaków i Żydów – w szczególności. Weterani OUN wspominali plan w swoich pamiętnikach, uczeni cytowali go w swoich badaniach, fragmenty ukazały się w druku. Jednak ciągle nie wykorzystano tego dokumentu w całości do interpretacji tego, co OUN(b) myślała i robiła w lecie 1941 r.”
„Nasza władza musi być straszna dla naszych przeciwników. […] Żadnych kryteriów społecznych i klasowych, tylko narodowe”; CDAWOW, f. 3833, op. 2, spr. 1, ark. 31.
Aleksander Djukow, „Kwestia żydowska w OUN – UPA” http://www.nawolyniu.pl/artykuly/zydzioun.htm
Punkt 17. instrukcji „Walka i działalność OUN w czasie wojny” wyjaśniał: „Nasza władza powinna być straszna dla jej przeciwników. Terror dla obcych – wrogów i własnych sprzedawczyków.”
[3] „11. Gromadzić dane personalne dotyczące wszystkich wybitnych Polaków, członków organizacji konspiracyjnych, którzy mogą spróbować zorganizować powstanie w odpowiednim czasie. Zastosować ofensywną taktykę w zakresie, w jakim jest to konieczne i możliwe. […] 14. Tworzyć „czarne listy” Polaków zgodnie z instrukcjami w p. nr 11.”; „W czasie chaosu i zamieszania możliwa jest likwidacja niepożądanych aktywistów polskich, rosyjskich i żydowskich”; CDAWOW, f. 3833, op. 2, spr. 1, ark. 32.; „zgnieść w zarodku wszelkie próby zorganizowania się obcego elementu”; CDAWOW, f. 3833, op. 2, spr. 1, ark. 73. CDAWOW, f. 3833, op. 2, spr. 1, ark. 58. [w:] Marco Carynnyk, Foes of our rebirth: Ukrainian nationalists discussions about Jews, 1927-1947, Nationalities Papers:
[4] IPN Rz 191/357, k. 96-97. Aresztowania inteligencji polskiej w Lubaczowie, Oleszycach i okolicznych wioskach milicja ukraińska przeprowadzała według sporządzonych „czarnych list” najpóźniej od początku lipca 1941 r. W dokumentach tutaj opublikowanych mowa o aresztowaniu w Oleszycach w końcu czerwca lub na początku lipca nauczycielki Bronisławy Michalik, matki 5-letniego dziecka;
IPN Rz 191/357, k. 106. Milicja ukraińska aresztowała także i rozstrzelała w Niwkach polskich mieszkańców Oleszyc o nazwiskach Kaptyra (imię nieznane) i Wawreńczuk Tadeusz.
[5] „Ukraińska rewolucja narodowa” 1941 w powiecie Lubaczowskim
[6] O 30 Żydach rozstrzelanych w lecie 1941 w lesie Niwki: IPN Rz 191/357, k. 51.
[7] Ks. Józef Mroczkowski, „Obserwator, Pogranicze polsko-ukraińskie w krwawych latach 1939-1947. Pożogi, ucieczki, przesiedlenia, echa Wołynia”, Literatura Faktu PWN, Karta, Warszawa 2013, s. 34-35.
[8] Relacja świadka potwierdzająca treść notatek księdza. Świadectwo nr 394, uzyskane w Oleszycach 7.12.2014: https://yahadmap.org/...
[9] O dwóch Żydach rozstrzelanych w 1941 roku: IPN Rz 191/357, k. 105.
[10] Ks. Józef Mroczkowski, „Obserwator, Pogranicze polsko-ukraińskie w krwawych latach 1939-1947. Pożogi, ucieczki, przesiedlenia, echa Wołynia”, Literatura Faktu PWN, Karta, Warszawa 2013, s. 35.
[11] Podoficerem policji ukraińskiej na posterunku w Oleszycach był Niemiec. Ks. Józef Mroczkowski, „Obserwator, Pogranicze polsko-ukraińskie w krwawych latach 1939-1947. Pożogi, ucieczki, przesiedlenia, echa Wołynia”, Literatura Faktu PWN, Karta, Warszawa 2013, s. 39.Strona 46.
[12] „[Dnia] 19 września [1941]. Ukraińska milicja [policja], z szefem Władziem Gontarskim, poszukuje „tajnego radioodbiornika”, cytat z ” Ks. Józef Mroczkowski, „Obserwator, Pogranicze polsko-ukraińskie w krwawych latach 1939-1947. Pożogi, ucieczki, przesiedlenia, echa Wołynia”, Literatura Faktu PWN, Karta, Warszawa 2013, s. 36.
[13] „Bohaterowie” Ukrainy okradają Żydów: ” Ks. Józef Mroczkowski, „Obserwator, Pogranicze polsko-ukraińskie w krwawych latach 1939-1947. Pożogi, ucieczki, przesiedlenia, echa Wołynia”, Literatura Faktu PWN, Karta, Warszawa 2013, s. 39.
[14] „[Dnia] 7 czerwca [1942]. Postrzelił się przypadkowo sam nowy komendant policji ukraińskiej. Był w Lubaczowie szefem oddziału rolnego niejaki Schram, były ekonom folwarku Rudy Różanieckiej. Ten okropnie dał się we znaki ludności powiatu. Kogo dopadł, to bił, aż mu maska opadła i pokazało się, że to był Żyd z pochodzenia. I Żydów tępił, a udawał, że języka polskiego nie rozumie.”
Ks. Józef Mroczkowski, „Obserwator, Pogranicze polsko-ukraińskie w krwawych latach 1939-1947. Pożogi, ucieczki, przesiedlenia, echa Wołynia”, Literatura Faktu PWN, Karta, Warszawa 2013, s. 41.
[15] Ukraińscy policjanci rozstrzeliwują Żydów w Lubaczowie: Ks. Józef Mroczkowski, „Obserwator, Pogranicze polsko-ukraińskie w krwawych latach 1939-1947. Pożogi, ucieczki, przesiedlenia, echa Wołynia”, Literatura Faktu PWN, Karta, Warszawa 2013, s. 49-50.
[16] „Z ochotą celowali do żywych ludzi”: Ks. Józef Mroczkowski, „Obserwator, Pogranicze polsko-ukraińskie w krwawych latach 1939-1947. Pożogi, ucieczki, przesiedlenia, echa Wołynia”, Literatura Faktu PWN, Karta, Warszawa 2013, s. 50-51.
[17] O obdzieraniu Żydów z kosztowności i ubrań: IPN Rz 191/357, k. 106.
[18] O rozstrzelaniu 5 Żydów w Borchowie: IPN Rz 191/357, k. 5.
[19] O rozstrzelaniu 2 Żydów i 1 Żydówki w Hamerni: IPN Rz 191/357, k. 23-24.
[20] O rozstrzelaniu 55 – 58 Żydów w Oleszycach: IPN Rz 191/357, k. 86-89.
[21] O rozstrzelaniu 2 Żydów przez komendanta Harasowskiego na cmentarzu katolickim w Oleszycach: IPN Rz 191/357, k. 94-95.
[22] Nazwiska ukraińskich uczestników Holokaustu: Ks. Józef Mroczkowski, „Obserwator, Pogranicze polsko-ukraińskie w krwawych latach 1939-1947. Pożogi, ucieczki, przesiedlenia, echa Wołynia”, Literatura Faktu PWN, Karta, Warszawa 2013, s. 50-51.
[23] Banderowcy sprawniejsi w mordowaniu od Niemców: Ks. Józef Mroczkowski, „Obserwator, Pogranicze polsko-ukraińskie w krwawych latach 1939-1947. Pożogi, ucieczki, przesiedlenia, echa Wołynia”, Literatura Faktu PWN, Karta, Warszawa 2013, s. 51.
[24] Przygiął główkę dziecku, aby ułatwić trafienie: Ks. Józef Mroczkowski, „Obserwator, Pogranicze polsko-ukraińskie w krwawych latach 1939-1947. Pożogi, ucieczki, przesiedlenia, echa Wołynia”, Literatura Faktu PWN, Karta, Warszawa 2013, s. 51.
[25] Gest Ukraińca wobec żydowskiego kolegi z ławy szkolnej: Ks. Józef Mroczkowski, „Obserwator, Pogranicze polsko-ukraińskie w krwawych latach 1939-1947. Pożogi, ucieczki, przesiedlenia, echa Wołynia”, Literatura Faktu PWN, Karta, Warszawa 2013, s. 51
[26] Gdy Ukraińcy mordują Żydów, Polacy powinni oczekiwać tego samego losu: Ks. Józef Mroczkowski, „Obserwator, Pogranicze polsko-ukraińskie w krwawych latach 1939-1947. Pożogi, ucieczki, przesiedlenia, echa Wołynia”, Literatura Faktu PWN, Karta, Warszawa 2013, s. 51.
[27] Bohdan Huk, Wspomnienie Łew Krywonis, „Kruk”. Zakerzonnja, Wspomnienia wojaków UPA, tom 5, s. 77,79. „Kruk” pod tym pseudonimem był w podziemiu OUN od 1943 roku i służył w BSB „Borysa” (I. Pohoryśkiego), a od 1946 r. jako „Hajworon” w SKW w Dzikowie Starym. W 1993 roku dostarczył autoryzowany rękopis dla Bohdana Huka, który ten rękopis przeredagował i opublikował;
Nasze Słowo nr 40 (2097) 1997.10.05, s. 3;
Andrij Kordan, Андрій Кордан „Козак” ОДИН НАБІЙ З НАБІЙНИЦІ Спомини вояка УПА з куреня „Залізняка”, Toronto-Lwów, 2006. s. 62-63.
[28] John-Paul Himka, Northwestern University Press, 2017, Byli ukraińscy policjanci w ukraińskim powstaniu narodowym: kontynuowanie Holokaustu poza służbą niemiecką http://suozun.org/.../i_byli-ukrainscy-policjanci-w.../
[29] Koniec mordowania dla Niemców – początek mordowania na własny rachunek: Ks. Józef Mroczkowski, „Obserwator, Pogranicze polsko-ukraińskie w krwawych latach 1939-1947. Pożogi, ucieczki, przesiedlenia, echa Wołynia”, Literatura Faktu PWN, Karta, Warszawa 2013, s. 58-59.
[30] „Partyzanckimi drogami z komandyrem Zalizniakiem”: Ze wsi Sucha Wola, z przysiółka Onyszki, pochodził policjant Teodor Onyszko ps. „Toczyło”, ur. 25.02.1917, absolwent 4 klas szkoły powszechnej, z zawodu krawiec. Służył w policji ukraińskiej od 1941 do 1944 r., między innymi w Lubyczy Królewskiej. Po dezercji wstąpił do UPA. Miał stopień wistuna w sotni M-1. Zabity przez Wojsko Polskie 22.11.1946 we wsi Mołodycz w powiecie Jarosław.
[31] Dezerterując z Ukrainische Hilfspolizei „bohaterowie” UPA „tradycyjnie” mordowali Polaków: Ks. Józef Mroczkowski, „Obserwator, Pogranicze polsko-ukraińskie w krwawych latach 1939-1947. Pożogi, ucieczki, przesiedlenia, echa Wołynia”, Literatura Faktu PWN, Karta, Warszawa 2013, s. 59.
[32] O 115 żydowskich ofiarach ukraińskich policjantów w Oleszycach:
[33] O co najmniej 127 żydowskich ofiarach ukraińskich policjantów w Oleszycach:

enfrdeitptrues

78. rocznica ludobójstwa

Reklama

 

Szukaj w serwisie

Statystyki

Odsłon artykułów:
2850545

Odwiedza nas 157 gości oraz 0 użytkowników.

cpr certification online
cpr certification onlinecpr certification onlinecpr certification online