UPA nie mogła bronić nikogo przed Polakami

Na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1943-45 zostało zamordowanych, zazwyczaj w strasznie brutalny – iście barbarzyński-sadystyczny sposób, przez bandy nacjonalistów ukraińskich wiele tysięcy Polaków. Liczba ofiar nie jest jeszcze dokładnie zbadana, waha się od 100 do 120 tysięcy Polaków, które to liczby przyjmują za wiarygodne prawie wszyscy historycy badający tę sprawę. W świetle definicji ludobójstwa Organizacji Narodów Zjednoczonych zbrodnia nacjonalistów ukraińskich była właśnie ludobójstwem. W szeregu publikacjach i gazetach ukraińskich na emigracji do niedawna w ogóle zaprzeczano rzeziom. Np. paryskie „Ukraińskie Słowo” z 2-9 stycznia 1977 roku pisało: „Polacy powinni wreszcie zaprzestać nagabywać o rzezi UPA na Wołyniu”. Inne pisma ukraińskie pomniejszały skalę zbrodni i obwiniały za nią Polaków. Np w londyńskiej „Ukraińskiej Dumce” z 21 kwietnia 1977 roku nijaki J. Rubiżnyj pisze: „To Polacy zapoczątkowali palenie wsi ukraińskich i mordowanie ludności. Ukraińcy bronili się!...”.
Odpowiedział Ukraińcom na podobnie kłamliwe twierdzenia Władysław E. Szkoda w londyńskiej „Gazecie Niedzielnej” z 14 sierpnia 1988 roku pisząc: „Panowie Ukraińcy, czy Wy naprawdę chcecie zgody?! Jeśli tak, to przestańcie tworzyć mity... zawierzmy raczej faktom i zdrowemu rozsądkowi. Przed wojną w Polsce najwięcej Ukraińców mieszkało na Wołyniu i w (województwie) stanisławoskiem (około 68% ogółu ludności w obu przypadkach). Natomiast w (województwie) tarnopolskim 45% (podobnie w województwie lwowskim)...

Czytaj więcej...

Polskie oddziały partyzanckie AK na Wołyniu

Wołyń bardzo długo był pozbawiony konspiracyjnych oddziałów partyzanckich Armii Krajowej. Do  ich organizacji przystąpiono dopiero w drugiej połowie 1943 r., wtedy, gdy przez cały Wołyń, z wyjątkiem jednego powiatu, lubomelskiego, przetoczyły się masowe mordy, pochłaniając co najmniej 20 tys. ofiar.  Wcześniej, latem 1942 r. w rejonach północno-wschodniego Polesia i Wołynia, pojawiły się  pierwsze większe oddziały partyzantki sowieckiej . Na początku dowódcy sowieccy starali się utrzymywać dobre stosunki z oddziałami UPA. W lutym 1943 r. doszło jednak między nimi do pierwszych starć. Podejmując walkę z Sowietami, zbrojne podziemie ukraińskie przystąpiło równolegle do zwalczania osób sprzyjających „czerwonej partyzantce”. Mimo że stosunek ludności polskiej do partyzantów sowieckich nie był wszędzie jednakowy, to w oczach kierownictwa OUN najbardziej sprzyjali im Polacy. W wielu miejscowościach, szczególnie na obszarze wołyńskiego Polesia, ludność polska rzeczywiście sympatyzowała z sowieckimi partyzantami, udzielając im pomocy. Szukając ochrony przed atakami oddziałów UPA, zasiliła także szeregi oddziałów partyzanckich, tworząc nawet kilka czysto polskich oddziałów. . Ich dowódcy (Józef Sobiesiak, Robert Satanowski i Mikołaj Kunicki) byli ubrani w polskie mundury wojskowe , ale podlegali rozkazom z Moskwy i Kijowa. Sytuacja ta zaistniała głównie z przyczyn trudności w funkcjonowaniu konspiracji polskiej na tym obszarze.

Czytaj więcej...

Naga prawda o bohaterach Ukrainy

Wreszcie po wielu perypetiach pojawiła się na półkach księgarskich 2 tomowa praca Mieczysława Samborskiego; "Sprawcy ludobójstwa Polaków na Wołyniu w czasie II wojny światowej. Historia Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii", Wydawnictwo Polityka Polska, t. 1, ss. 562, tom 2, ss. 720, oprawa twarda, Warszawa 2018. Szkoda, że dopiero w końcówce roku 75 rocznicy "Rzezi Wołyńskiej", ale nie ma tego złego co na dobre nie wyjdzie, bo  pojawiła się w przeddzień : 110. rocznicy urodzin Bandery , jednego z przywódców ukraińskich nacjonalistów i 90. rocznicy pierwszego zjazdu OUN. Trafnie zauważają internetowe serwisy, że "Ukraina idzie w zaparte" ogłaszając upamiętnienia na szczeblu państwowym. Uparcie stawiają w panteonie chwały zbrodniarzy i  nazistowskich kolaborantów z okresu II wojny światowej. Nastroje banderowskie stają się coraz bardziej widoczne na Ukrainie. Portal Zaxid.net przypomniał, że trwający rok jest w obwodzie lwowskim Rokiem Towarzystwa "Proswita". Poprzedni natomiast był Rokiem Wjaczesława Czornowoła i Josifa Slipego, a lwowska rada obwodowa ogłosiła go Rokiem UPA i Romana Szuchewycza. Radni chcieli bowiem uczcić w ten sposób 75. rocznicę powstania UPA i 110. rocznicę urodzin jej dowódcy. Wracając do w/w książki należy wyraźnie podkreślić, że   głównymi postaciami książki są m.in.: Jewhen Konowaleć, Andrij Melnyk, Mykoła Łebedź, Roman Suszko, Alfred Bisanz, Hans Koch, Teodor Oberländer, Roman Szuchewicz, Ołeksandr Łucki, Dmytro Klaczkiwski, Iwan Łytwynczuk, Jurij Stelmaszczuk i Petro Olijnyk

Czytaj więcej...

Zapach tamtych świąt

Wspomnienia dotyczące tamtych lat byłyby niepełne, gdybym nie opisała krótko (chociaż dla mnie "krótko" to prawie "niemożliwie") rodzinnych tradycji. One także związane są z osobą mojej babci. Babcia żarliwie i z troską zachowywała świąteczne tradycje. Dzięki niej wszystkie wielkie święta naprawdę napełnione były "świątecznym duchem", każde święto duchem sobie właściwym. W ten sposób w mojej pamięci na zawsze pozostała nie tylko pamięć o danym święcie, ale także jego zapach.

Zapach Bożego Narodzenia to był zapach choinki i siana. Razem z mamą szukałyśmy w lesie choinki. Gdy znalazłyśmy odpowiednią, wnosiłyśmy ją do chaty obsypaną śniegiem. Jakże ona pachniała! Same robiłyśmy także ozdoby choinkowe: czapeczki i koszyczki z papieru, do których sypało się orzeszki i drobne cukierki. Wieszałyśmy na choince jabłka, orzechy i pierniki, które piekłyśmy same w piecu. Wykonywałyśmy zabawne ludziki ze skorupek od jajek. Naprawdę, nigdy później nie widziałam tak pięknych i tak uroczych zabawek choinkowych.

W Wigilię Bożego Narodzenia najpierw pokrywało się stół sianem, a na nim kładło się obrus z surowego lnianego płótna. Na środku stołu stała makutra z kutią, a dookoła wszelkie postne dania, których według tradycji miało być dokładnie dwanaście i które jadło się tylko drewnianymi łyżkami. Cała podłoga w chacie zasłana była sianem. W wieczór wigilijny rozpalało się także bardzo mocno w piecu, ponieważ w Boże Narodzenie nie wolno było w nim palić. W tym dniu, tak samo jak i w Wielkanoc, chleba nie kroiło się nożem. Babcia łamała go rękami, po czym rozdawała nam.

Czytaj więcej...

GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp6.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud17.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 210 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
7881234