„Byłem w Kozielsku” - opowiada Antoni Segit.

„W wojsku służyłem w Równem, w 21 pułku ułanów, jest to dokładnie 306 km od stacji kolejowej w mojej wsi. We wrześniu 39 roku znalazłem się w koszarach w Sarnach jako kapral rezerwy. Miałem 32 lata. Byłem w 1 plutonie 4 kompanii rezerwowej, której dowódcą był kapitan Markiewicz. Obsadziliśmy bunkry nad rzeką Słuczą, nad sowiecką granicą.

Gdzieś 15 września załadowano nas na wagony kolejki wąskotorowej i skierowano do obrony Lwowa. Ale na stacji Niemowicze 17 września z powrotem cofnięto nas do bunkrów nad Słuczą. Podczas naszej nieobecności ktoś w nich buszował, bo były trochę uszkodzone, miały poodrywane wentylatory.

O świcie zobaczyliśmy jakichś żołnierzy rozciągniętych w tyralierę. Niektórzy myśleli, że to Niemcy. Zaczęliśmy strzelać. Ale mieli oni inne mundury. I po tym poznaliśmy, że są to Sowieci.

Bunkry były z żelbetonu, grube na 1 metr, każdy z cekaemem, wyrzutnią granatów, kuchnią, łaźnią, mieszkaniami. Połączenie ze sobą miały podziemną kolejką z wagonikami. Nad ziemię wystawały tylko kopuły.

Byłem w bunkrze nr 7. Za Słuczą znajdował się jeszcze polski folwark Berducha – a do granicy sowieckiej było od nas ze 30 km. Broniliśmy się przez cały dzień i noc. Na drugi dzień 19 września brakło nam amunicji. Ruscy podczołgali się i zatkali nam wentylatory. Nie wiedzieliśmy co robić. Przez drzwi wołali, żebyśmy się poddali. To słowo oficerskie – darują nam życie. Jeśli się nie poddamy, to wysadzą bunkier w powietrze. Wysadzili już bunkier nr 1.

Dowódca wyciągnął visa i chciał się zastrzelić. Podskoczyłem do niego i wyrwałem mu broń – może uda się przeżyć. Otworzyliśmy żelazne drzwi, „ruki w wierch”, i wyszliśmy – a tu cała okolica obstawiona cekaemami. Ruscy wściekli ustawiają nas, chcą wybić co do nogi.

Ale na koniu przypędził jakiś oficer, kabura u pasa mu dynda, i krzyczy: „Nie strieliaj, komandirow wybijom, robotczikow weźniom!” Wtedy wszyscy Sowieci wołają: „Dawaj komandirow, oficerow, puliomiotczikow!” Ale my naszywki wcześniej pozrywaliśmy i nikt się nie zgłasza. Wyciągnęli starszego strzelca Lesicę, sanitariusza z powiatu janowskiego i z brauningiem przy głowie: „pokażi komandirow.”

Czytaj więcej...

UPA powstała na Wołyniu

 

" 14 października 1942 roku przyjęto jako datę utworzenia przez OUN ludobójczej formacji nacjonalistów ukraińskich – Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Dzień 14 października jest prawosławnym świętem Pokrowy, czyli Opieki Najświętszej Bogarodzicy. W rzeczywistości pod koniec 1942 roku OUN-B dopiero podjęła decyzję o tworzeniu oddziałów partyzanckich - i to pod nazwą Wojskowe Oddziały OUN-SD (Samostijnikiw Derżawnikiw). Wówczas istniała Ukraińska Powstańcza Armia zorganizowana przez Tarasa Borowcia „Tarasa Bulbę” (stąd nazywano ich „bulbowcami”). OUN Bandery „ukradł” im tę nazwę w marcu 1943 roku , a oddziały „bulbowców” przemocą wcielił do swojej formacji. Akcja „scaleniowa” trwała do sierpnia 1943 roku, podczas której banderowska Służba Bezpeky zamordowała kilkuset członków organizacji Borowcia oraz jego żonę. Datę 14 października 1942 roku ustaliła sobie działająca w Kanadzie Ukraińska Główna Rada Wyzwoleńcza na posiedzeniu 30 maja 1947 roku. Nacjonaliści ukraińscy z frakcji banderowskiej fałszowanie historii dotyczącej UPA zaczęli więc już od daty jej rzekomego utworzenia i kontynuują do dnia dzisiejszego. W 2014 roku prezydent Ukrainy Petro Poroszenko ustanowił dekretem 14 października jako Dzień Obrońcy Ukrainy, czyli dzień wojska ukraińskiego. Dekret wspomina „męstwo i heroizm obrońców niepodległości i integralności Ukrainy”, podkreśla „wojskowe tradycje i zwycięstwa ukraińskiego narodu” oraz wzywa do „budowy mocnego patriotycznego ducha w społeczeństwie”. Cerkiew nie tylko nie protestuje przeciwko temu świętokradztwu ale w tej manipulacji dotyczącej ludobójczej formacji uczestniczy. Pod koniec 1942 w pobliżu Lwowa odbyła się konferencja referentów wojskowych obwodowych prowidów OUN-B, która przedyskutowała istniejące koncepcje walki, i opowiedziała się za tworzeniem struktur partyzanckich pod nazwą Wojskowe Oddziały OUN-SD (Samostijnikiw Derżawnikiw). Pierwszym oddziałem WO OUN-SD była sotnia Hryhorija Perehijniaka „Dowbeszki-Korobki” utworzona na polecenie Iwana Łytwynczuka ps. „Dubowyj”, zapewne w pierwszych dniach lutego 1943 roku. Sotnia ta  (...) 9 lutego 1943 roku dokonała rzezi całej ludności polskiej wsi Parośla(...). Prawdopodobnie jeszcze w marcu 1943 roku żadna bojówka banderowska nie występowała jeszcze jako Ukraińska Powstańcza Armia. Do czerwca 1943 roku ówczesne relacje świadków mówią o atakach „bulbowców” a nie „upowców”, ich relacje o „banderowcach”  pochodzą z lat późniejszych, gdy już utrwaliła się nazwa UPA.

Czytaj więcej...

„Walka UPA z Niemcami” w dokumentach z 1944 roku.

 Poniżej przytoczone są dokumenty ukraińskie i niemieckie dotyczące zawieranych porozumień OUN-UPA z Niemcami w 1944 roku. Jednoznacznie obalają one lansowany mit o walkach UPA z Niemcami. W toczonych negocjacjach sporna była sprawa... zamieszkującej Kresy ludności polskiej.„Podczas przeprowadzenia operacji na terenie Brodzkiego, „GONTA” zaczął porozumiewać się z pododdziałami niemieckich sił zbrojnych, które wykorzystywał w akcjach antypolskich. /.../ Następnego dnia niemiecki major przysłał po „GONTĘ” samochód z prośbą o jego przyjazd do Pomorzan. „GONTA” pojechał i omówiono tam szereg kwestii oraz ułożono plan napadu na polskie getto w Licynie. Major obiecał, że da kilka ciężkich dział do przeprowadzenia tej operacji. Kilka dni temu dwie nasze i jedna sotnia niemiecka urządziły w lesie obławę, podczas której wzięły do niewoli wielu Żydów i polskiego kuriera. Oddziały, które prowadzą rozmowy z „GONTĄ”, mają nazwę „I-c” (eins-z: oddział wywiadu wojskowego wojsk niemieckich). W całym Pomorzańskiem nasi strzelcy przemieszczają się z bronią zupełnie

swobodnie. Hasło jest aktualne. Taki był charakter rozmów „GONTY” z dowództwem wojsk niemieckich.

S[ława] U[krainie!]. 5 [?] marca 1944”. (Fragment protokołu rozmów dowódcy pododdziału UPA „Gonty” z dowództwem niemieckim z marca 1944 r. W: PA SBU, F. 65, spr. S-9079, t. 1 /załącznik/, k. 72–74. Za: Polska i Ukraina w latach trzydziestych–czterdziestych XX wieku. Tom 4. Część druga. Warszawa – Kijów 2005). 

 W "Nadzwyczajnym meldunku" z 14.03.1944 r. stwierdzono: "Kureń UPA stacjonował we wsi Czernicja (Bridszczina). Negocjacje rozpoczęły się... że Niemcy nie będą strzelać do UPA, ani UPA do Niemców. „Niemaki" natychmiast wydali 200 karabinów, 2 moździerze, 6 maksymów, 20 taśm z nabojami, 2 lekkie karabiny maszynowe, 12 dysków z nabojami, 32000 sztuk amunicji, mapy. Niemcy w dwóch powiatach: Brody i Złoczów zabronili policji ukraińskiej oraz wszystkim swoim oddziałom zaczepiać nasze oddziały i strzelać do nich, gdy będą przechodzić.(Arch. spr. №376, t. 66, ark. 244. INFORMACJA SBU o działalności OUN-UPA №113 z dnia 30.07.1993 r.)

Czytaj więcej...

Dubowyj- dowódca OW UPA "Zahrawa" na Wołyniu

 Nazywał sięIwan Łytwyńczuk, urodził się w 1917 r. w Dermaniu na Wołyniu. Studiował w prawosławnym seminarium duchownym w Krzemieńcu. Bardzo wcześnie został czynnym członkiem OUN, z tego powodu  od 1937 do 1939 przebywał w więzieniu. Bez wątpienia  w 1943 roku był organizatorem oddziałów UPA na terenach północno-wschodniego Wołynia. Przybierając pseudonim" Dubowyj" dowodził okręgiem wojskowym UPA „Zahrawa”, jednym z trzech okręgów wchodzących w skład grupy UPA-Północ podległych Dmitro Kliczkowskiemu ps. "Kłym Sawur".  Łytwyńczuk był jednym z głównych wykonawców "tajnej dyrektywy" "Kłyma Sawura" nakazującej likwidację polskiej ludności Wołynia.  To na jego terenie, w powiatach  Sarny i Kostopol, pojawiły się pierwsze napady na Polaków.  Napady dowodzonego przez niego oddziału cechowały się szczególną brutalnością, systematycznością w fizycznej likwidacji Polaków.. "Dubowyj"  kierował m.in. zbrodnią na ok. 170 Polakach, popełnioną przez UPA w nocy z 26 na 27 marca 1943 roku we wsi Lipniki. Dowodził także krwawą akcją w  Janowej Dolinie 23 kwietnia 1943 r. kiedy w Wielki Piątek  życie straciło ok. 600 Polaków. Miał również swój udział w lipcowym apogeum zbrodni w końcu lipca. Wieczorem 30 lipca 1943 roku oddziały UPA podległe Iwanowi Łytwyńczukowi "Dubowemu" przeprowadziły skoncentrowany atak na polskie miejscowości w gminach Antonówka i Włodzimierzec położone na północ od linii kolejowej Sarny-Kowel. Zaatakowano m.in. Kopaczówkę, Kruszewo, Paroślę I, Perespę, Trebunie, Kowbań i Krasną Górkę. Oddziały polskiej samoobrony stawiły opór. Jedną z pierwszych zaatakowanych miejscowości była Perespa. Napastnicy uzbrojeni w widły, piki, siekiery i niekiedy w broń palną, podpalali budynki i zamordowali około 15-20 Polaków, którzy nie schronili się w bunkrach. Samoobrona ze środka wsi ostrzeliwała napastników. Obrońcy zastosowali fortel podpalając zabudowania w centrum wsi, wobec czego napastnicy uznali, że ta część miejscowości została zaatakowana przez inny oddział UPA i w rezultacie zrezygnowali z dostania się w miejsce, gdzie przebywali polscy cywile. Walki w Perespie trwały do rana. Część Polaków z zaatakowanych miejscowości rzuciła się do ucieczki w stronę stacji kolejowej w Antonówce. Na uciekinierów z Perespy upowcy zastawili zasadzkę w lesie niedaleko od stacji, nad rzeczką Czakwa. Zamordowano 28 osób, głównie kobiet i dzieci.

Czytaj więcej...

GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp3.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud15.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 502 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
8156685