Nazywał sięIwan Łytwyńczuk, urodził się w 1917 r. w Dermaniu na Wołyniu. Studiował w prawosławnym seminarium duchownym w Krzemieńcu. Bardzo wcześnie został czynnym członkiem OUN, z tego powodu  od 1937 do 1939 przebywał w więzieniu. Bez wątpienia  w 1943 roku był organizatorem oddziałów UPA na terenach północno-wschodniego Wołynia. Przybierając pseudonim" Dubowyj" dowodził okręgiem wojskowym UPA „Zahrawa”, jednym z trzech okręgów wchodzących w skład grupy UPA-Północ podległych Dmitro Kliczkowskiemu ps. "Kłym Sawur".  Łytwyńczuk był jednym z głównych wykonawców "tajnej dyrektywy" "Kłyma Sawura" nakazującej likwidację polskiej ludności Wołynia.  To na jego terenie, w powiatach  Sarny i Kostopol, pojawiły się pierwsze napady na Polaków.  Napady dowodzonego przez niego oddziału cechowały się szczególną brutalnością, systematycznością w fizycznej likwidacji Polaków.. "Dubowyj"  kierował m.in. zbrodnią na ok. 170 Polakach, popełnioną przez UPA w nocy z 26 na 27 marca 1943 roku we wsi Lipniki. Dowodził także krwawą akcją w  Janowej Dolinie 23 kwietnia 1943 r. kiedy w Wielki Piątek  życie straciło ok. 600 Polaków. Miał również swój udział w lipcowym apogeum zbrodni w końcu lipca. Wieczorem 30 lipca 1943 roku oddziały UPA podległe Iwanowi Łytwyńczukowi "Dubowemu" przeprowadziły skoncentrowany atak na polskie miejscowości w gminach Antonówka i Włodzimierzec położone na północ od linii kolejowej Sarny-Kowel. Zaatakowano m.in. Kopaczówkę, Kruszewo, Paroślę I, Perespę, Trebunie, Kowbań i Krasną Górkę. Oddziały polskiej samoobrony stawiły opór. Jedną z pierwszych zaatakowanych miejscowości była Perespa. Napastnicy uzbrojeni w widły, piki, siekiery i niekiedy w broń palną, podpalali budynki i zamordowali około 15-20 Polaków, którzy nie schronili się w bunkrach. Samoobrona ze środka wsi ostrzeliwała napastników. Obrońcy zastosowali fortel podpalając zabudowania w centrum wsi, wobec czego napastnicy uznali, że ta część miejscowości została zaatakowana przez inny oddział UPA i w rezultacie zrezygnowali z dostania się w miejsce, gdzie przebywali polscy cywile. Walki w Perespie trwały do rana. Część Polaków z zaatakowanych miejscowości rzuciła się do ucieczki w stronę stacji kolejowej w Antonówce. Na uciekinierów z Perespy upowcy zastawili zasadzkę w lesie niedaleko od stacji, nad rzeczką Czakwa. Zamordowano 28 osób, głównie kobiet i dzieci.

Ochrona stacji otworzyła ogień ostrzeliwując zarówno upowców, jak i uciekinierów. Następnie upowcy ci zaatakowali zabudowania kolonii Antonówka, w której cywile i samoobrona widząc łuny pożarów i słysząc strzelaninę, byli już w większości przygotowani na napad i znajdowali się w bunkrach. Upowcy przeszli tyralierą przez kolonię całkowicie ją paląc (98 zagród) i mordując napotkane osoby (szacunkowo 5 osób). Samoobrona ostrzeliwała napastników z "bunkrów", ci jednak nie podjęli walki i skierowali się w stronę Piłsudów i Terebuni, gdzie spalili wszystkie zabudowania i zabili tylko kilka osób, ponieważ większość Polaków zdążyła opuścić wsie tuż przed atakiem. Podobnie postąpili mieszkańcy Parośli II i Suni.  Samoobrona Wydymeru przez całą noc skutecznie odpierała ataki UPA, zadając jej w wielogodzinnej walce straty w wysokości 10 zabitych. Nad ranem 31 lipca 1943 r. napastnicy wycofali się, wieś została jednak całkowicie spalona. Szacuje się, że w atakach w dniu 30 lipca 1943 na miejscowości w gminach Antonówka i Włodzimierzec, oddziały UPA zabiły łącznie około 100 osób. Dzięki działaniom ośrodka samoobrony Antonówka udało się ocalić większość polskiej ludności cywilnej skupionej w ośrodku. Jednak w wyniku podpaleń oraz grabieży Polacy zostali pozbawieni domostw i środków utrzymania. Zmusiło to samoobrony wraz z ludnością do wycofania się ku stacjom kolejowym na linii Kowel-Sarny (Antonówka, Grabina), skąd Niemcy natychmiast wywieźli ich na roboty przymusowe. Zapewne wszystkich wyczynów "Dubowego" nigdy do końca nie uda się ustalić, ale warto przypomnieć, że 16 listopada 1943 roku, gdy  "Bomba" (kpt. Władysław Kochański)  wraz z podkomendnymi wybrał się na akcję przeciwko Niemcom. Jego ruchy były obserwowane przez krążących w pobliżu Ukraińców. Tuż po opuszczeniu Huty Starej przez Kochańskiego, rozkaz do ataku wydał sam Iwan Łytwynczuk ". "Dubowyj" nie mógł przeboleć tego, że na podległym mu terenie przez długi czas utrzymywał się duży ośrodek polskiej samoobrony. By położyć kres jego istnieniu, zmobilizował 1200 banderowców, ściągniętych do tego celu nawet z odległych stron Wołynia. Członkowie samoobrony w porę zauważyli zbliżających się do zabudowań wsi Ukraińców. Otworzyli do nich ogień z broni maszynowej, który regularnie utrzymywali przez kilka godzin. Udało im się także zawiadomić Kochańskiego, który po otrzymaniu wiadomości natychmiast zarządził powrót.

Oddział wracał do wsi przez wchodzącą w system samoobrony Huty Starej Moczulankę. Tam właśnie żołnierze zauważyli nacierające kolejne siły UPA. "Bomba" dał sygnał do walki. Rozpoczęły się trwające blisko dobę ciężkie starcia. Z odsieczą pośpieszyły zawiadomione oddziały partyzantki radzieckiej kapitana Szytowa i Kotlarowa. Dzięki zaangażowaniu samoobrony, przez całkowitą zagładą została ocalona Huta Stara. Po stronie ukraińskiej śmierć poniosło ponad 100 osób, a po stronie polskiej - kilkanaście. Był to jeden z największych polskich sukcesów w walkach z banderowcami. UPA już nigdy więcej nie odważyła się zaatakować Huty Starej. "Dubowyj" natomias działał nadal, nawet po przejściu frontu. Ścigany przez NKWD zginął na przełomie 1951 i 1952 r. wysadzając się w bunkrze osaczony i bez szans na ratunek


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp11.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud4.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 371 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
7775511