"Ukraińcy są inspiracją dla nas wszystkich. Kiedy potrzeba, są bohaterscy. Kiedy indziej - są pragmatyczni i twardo stąpający po ziemi" – napisał szef Rady Europejskiej Donald Tusk.
Ciekawe, jaką miarę przyłożył Donald Tusk do bohaterstwa Ukraińców, którzy hańbili się mordami na bezbronnych kobietach, niemowlętach, starcach, na sąsiadach, na współobywatelach państwa, które ich utrzymywało, na Żydach, Polakach, Ormianach, Romach, Ukraińcach ? Czy Donald Tusk mierzy bohaterstwo zbrodniarzy  liczbą przybitych do stołu niemowląt, przeciętych piłą mężczyzn, liczbą odciętych nosów, języków, piersi i genitali, wydłubanych oczu Tak, to wielkie liczby. Czy pragmatyzm zbrodniarzy mierzy Donald Tusk liczbą zrabowanych hektarów uprawnej ziemi, liczbą kościołów, szkół, szpitali, klasztorów, pałaców, dworów, majątków chłopskich, skradzionych ubrań, sprzętu, talerzy, dziecinnych łóżeczek?
Nie daj Boże, by zbrodnie te były dla kogokolwiek inspiracją.
Życie polskiego pisarza to nieustająca walka - z przeciwnościami losu, z czytelnikami i krytykami- o Kornelu Makuszyńskim (1884-1953) pisał Janusz Wasylkowski.
Ciężkie to było życie o głodzie i chłodzie. Było jednak coś, co pozwalało przetrwać. To przede wszystkim ambicja, kolosalna ambicja, umiłowanie wiedzy i przekonanie o słuszności wybranej drogi. Pomocna była chyba także atmosfera ówczesnego Lwowa. Roześmiany, rozśpiewany Lwów stanowił wówczas centrum polskiego życia kulturalnego. Od roku 1866 powstało we Lwowie szereg Towarzystw Naukowych /Techniczne -1866, Lekarskie - 1867, Prawnicze - 1868, Przyrodników - 1873, Literackie im. Mickiewicza - 1886 - i inne/, prowadzących ożywioną pracę kulturalną. Cały szereg cenionych pisarzy i malarzy tworzy tu swoje dzieła - m.in. Karol Szajnocha, Artur Grottger, Aleksander Fredro, Oswald Balcer, Jan Kasprowicz, Piotr Chmielowski, Władysław Łoziński. Już w gimnazjum próbował Makuszyński tłumaczyć Horacego, podjął się wygłoszenia odczytu o Wyspiańskim i rozpoczął pierwsze próby poetyckie.

Teatr stał się jego pasją. Tworzy z kolegami w szkole koło amatorskie, wystawiają „Zbójców" Schillera. W pisemku szkolnym zadebiutował 16-letni poeta wierszem na cześć Sienkiewicza. Potem sam Jan Kasprowicz wydrukował dwa sonety w dodatku literackim „Słowa Polskiego". Był to rok 1902. 
Kiedy w 1915 roku armia rosyjska opuszczała Lwów wzięła ze sobą grupę znanych osób jako zakładników. Wśród nich znalazł się Makuszyński. Pod koniec 1918 roku wraca z Kijowa do Lwowa, obejmuje kierownictwo literackie „Rzeczypospolitej" i staje się jej stałym recenzentem teatralnym. Podczas wojny w 1920 r. Makuszyński zgłasza się ochotniczo do wojska i pracuje w Propagandzie Sztabu. Pisze i wydaje koleje tomiki poezji  i opowiadań jak „Radosne i smutne" /1920/. 
Ta pozycja została mocno zaatakowana przez posła ukraińskiego k. Ilkow, który w imieniu ukraińskiego Klubu Włościańskiego złożył interpelację w sejmie domagając się jej konfiskaty za rzekome podburzanie przeciw narodowi ukraińskiemu. 
Kornel Makuszyński pisał o tym, czego był świadkiem, czego była świadkiem i o czym pisała Zofia Kossak w powieści Pożoga czy Maria Dunin - Kozicka w Burzy ze wschodu.
Oszalałe ciemne masy chłopstwa, podjudzane mącącym podszeptem, runęły na dwory…Wobec żywiołowego natarcia uchodzili z gniazd własnych ziemianie, zostawiając za sobą dymy pożarów i zwierzęco pomordowane ofiary. Chłopstwo waliło w gruzy budowle, przypominające mu istnienie „krwiopijców”, młóciło cepami saską porcelanę, wykluwało oczy portretom dziedziców, tarzało się w cukrze wysypywanym z worów na podwórza fabryczne, topiło fortepiany i meble w stawach, szalało z uciechy …„Smerf panam!! Rizaty lachiw! Podpalaj! Bij! Morduj.
Autobiograficzna relacja autorki z wypadków towarzyszących rewolucji bolszewickiej 1917, z tułaczki „polskiego ziemiaństwa i inteligencji pozbawionej nagle dobytku, pracy i wszelkich podstaw życia” i przeżywających „czerwony terror” w Kijowie, dokąd  uciekali ze swoich domostw przed siekierami ukraińskich chłopów, zaliczona została przez  intelektualistów Ligi Narodów w Genewie do najwybitniejszych utworów beletrystycznych. Autorka opisuje przeżycia z Kijowa, gdzie „powtórne rządy Winniczenki, Szewca i Pelury zaznaczyły się nielitościwym rozstrzeliwaniem oficerów hetmańskich, pomimo zastrzeżonej dla nich amnestii, a na prowincji krwawym wyrównaniem rachunków między chłopami a właścicielami ziemskimi i  skonfiskowaniem na rzecz ludu pracującego ziemi, wody i lasów na podstawie deklaracji dyrektoriatu ukraińskiego”.
W Przedmowie do wydania Burzy ze wschodu z lipca 1925 r. profesor Stanisław Estreicher napisał: ..Umiłowanie ludu ukraińskiego, tak barbarzyńsko starającego się zlikwidować polską działalność na Kresach, prowadzi autorkę mimo wszystko do głoszenia haseł sprawiedliwości i przebaczenia wobec niego. Nad rozlaną krwią, nad ruiną dworów, nad poniżeniem i gwałtem matek i córek, narzuconym przez barbarzyństwo wyższej kulturze, unosi się wszędzie szlachetne i miłujące serce kobiece…
Nie ma mowy o narodzie, jest o ludzie i władcach ukraińskich, tak jak w opowiadaniach Kornela Makuszyńskiego.
Już w 1920 roku ukraiński poseł k. Ilkow (poseł mniejszości narodowej w II RP) wpływał na politykę historyczną Polski, lansował  ukraińską wersję historii. Zbrodnicza marksistowsko-leninowska ideologia promowana w Niemczech i ZSRR wywarła swoje piętno na XX i XXI wiek, inspiruje do dzisiaj komunistów i nacjonalistów ukraińskich. Niektórych posłów, senatorów, polityków, dziennikarzy, naukowców  i dzisiaj. 
Maciej Rybiński w 2003 roku pisał:
Wszyscy zastanawiają się, skąd biorą się wysokie notowania SLD w badaniach opinii publicznej. A to całkiem proste. Lewica jest zbiorowiskiem połączonym wspólną ambicją. Ambicją zdobycia władzy. Prawica natomiast to tłum jednostek ambitnych osobiście Gatunkowa różnica między tymi dwoma rodzajami ambicji przekłada się na słupki poparcia wyborczego.
A tłem dla tego wszystkiego jest Polska. Dla mnie symboliczny był jeden element prawyborów w Nysie. Maciej Kuroń rozdawał tam zupki. Po 10 latach transformacji jedno się więc tylko zmieniło – na początku zupki rozdawał Jacek Kuroń. Teraz to samo robi jego syn. Jak tak dalej pójdzie, to za następne lat 10 te same zupki będzie nalewał syn Maćka i wnuk Jacka Kuroniów. To trochę mało jak na taki wysiłek polityków.

Mylił się Maciej Rybiński, wysiłek Jacka Kuronia zmierzał do utrwalenia  solidarności z ideologią Marksa i Lenina i płynących z transformacji okrągłostołowych profitów a nie z narodem polskim, razem z  Donaldem  Tuskiem i Bronisławem Geremkiem dał temu wyraźny wyraz w nocy 4 czerwca 1992 roku. 
Przyjaźń z marksistowską ideologią zaczynał z innymi bojówkarzami blokując dostęp do Uniwersytetu profesorowi Władysławowi Tatarkiewiczowi i  sprowadzając na uczelnię w 1956 feministkę zachęcającą studentów do wolnych związków. 
W 2002 r. dziennikarz GW pisząc o przyłączeniu się Jacka Kuronia do protestu Ukraińców w lwowskiej Radzie przeciwko Cmentarzowi Orląt Lwowskich przypomina  wypowiedź  Kuronia z marca 1992r. : "Ja, Polak ze Lwowa, jestem szczęśliwy, że Lwów jest miastem ukraińskim” 
Wspierał nacjonalistów ukraińskich a teraz kontynuuje to jego „towarzysz” z Nocnej Zmiany, Donald Tusk i Grzegorz Schetyna. Obaj działają  już bardzo nowocześnie, nazywa się to też „innowacyjnie”:  marksizm kulturowy. A ponieważ katolicka Polska stawia opór to trzeba Jej „dołożyć”.  
Odpowiedź dana Jackowi Kuroniowi w 2002 roku:
Dlaczego rozmija się Pan z prawdą? Czy nie rozumie Pan napisu na Łuku Chwały, który ostał się sowieckim czołgom usiłującym go zwalić: Mortui sunt ut liberi vivamus - Umarli, abyśmy żyli wolniTen napis to hołd, cześć i chwała poległym, którzy nie wahali się oddać życia, w wielu wypadkach bardzo młodego, aby obronić swe ukochane miasto i ziemię ojczystą. Każdy grób, obojętnie czy z marmuru czy ziemny, to czyjaś tragedia, to smutek tych, co pozostali, za tym, który odszedł. Pisze Pan, że kolumnadę Cmentarza Orląt widać było z różnych punktów miasta, że dominowała nad nim. Proszę Pana! Kolumnada widoczna była tylko z Pohulanki i Cetnerówki, które w okresie międzywojennym były przedmieściami Lwowa. Cmentarza Orląt nie zobaczy Pan nawet z Kopca Unii Lubelskiej. To, co można zewsząd we Lwowie zobaczyć, to maszt telewizyjny, wybudowany przez Sowietów na Wysokim Zamku, u stóp kopca, i szpecący panoramę miasta. Jak na lwowiaka, to kiepsko się Pan orientuje w topografii Lwiego Grodu. Pisze Pan, że Lwów był sercem Ukrainy. Proszę Pana! Historycznie to mianem Ukrainy nazywano w dawnych wiekach ziemie województwa kijowskiego, bracławskiego i czernichowskiego. Lwów był stolicą województwa ruskiego. Te cztery województwa wraz z siedmioma jeszcze, m.in. krakowskim i sandomierskim, tworzyły prowincję małopolską. O polskości Lwowa można pisać wiele i długo. Ja ograniczę się do dwóch faktów. Otóż sejm l Rzeczypospolitej uchwałą powziętą w r. 1658 nadał miastu miano Semper Fidelis Poloniae, przed l wojną światową Polacy stanowili zaś 63% mieszkańców Lwowa; drugą pod względem liczebności stanowiła ludność żydowska, a Rusini (Ukraińcy) lokowali się na trzecim miejscu. Oprócz wymienionych wyżej nacji we Lwowie mieszkali Ormianie, Czesi, Niemcy, Węgrzy, w większości zresztą spolonizowani. Pisze Pan, że konflikt polsko-ukraiński, nabrzmiały przed wojną, był bardzo żywy we Lwowie. Wojna go jeszcze zaostrzyła. To są już szczyty przekłamania! To nie wojna zaostrzyła len konflikt. To strzały ukraińskich ekstremistów do żołnierzy armii polskiej, walczącej w Małopolsce Wschodniej z nawałą niemiecką we wrześniu 1939 roku, w której szeregach walczyli dzielnie i ofiarnie również żołnierze narodowości ukraińskiej. To wymordowanie polskich profesorów lwowskich wyższych uczelni przez żołnierzy batalionu "Nachtigall" w lipcu 1941 roku, w którym służyli Ukraińcy, a którego ukraińskim dowódcą był Roman Szuchewycz - późniejszy Taras Czuprynka. To powitanie gubernatora Hansa Franka we Lwowie chlebem i solą przez arcybiskupa greckokatolickiego Andrzeja Szeptyckiego. To masowe mordy Polaków na Wołyniu i Małopolsce, w województwach tarnopolskim, stanisławowskim, lwowskim, dokonywane przez oddziały UPA. To zbrojne działania już po II wojnie światowej na terenach województw lubelskiego, rzeszowskiego i krakowskiego i związane z tym mordy i grabieże ludności polskiej, dokonywane przez upowskie bandy Rena, Hrynia, Hromenki, Burego, Żeleźniaka, Berkuty i wielu innych, pod ogólnym dowództwem Mirosława Onyszkiewicza, pseudonim Orest - wykopały rów nienawiści między Polakami a Ukraińcami. W 1918 roku -jak to Pan pisze ~ Ukraina nie mogła się odrodzić. Nie mogła, bo jej nigdy nie było. Mogła się n a r o d z i ć.Tylko dlaczego miała się rodzić na ziemi, która od połowy XIV wieku należała do Polski, a wcześniej, w X wieku, odebrał ją Lachom Włodzimierz, co zanotował ruski kronikarz Nestor? Z Pańskich wywodów wynika, że Polacy mieli zrzec się Lwowa i Wschodniej Małopolski, żeby mogło powstać państwo ukraińskie. No cóż! Może by to było możliwe, gdyby wszyscy Polacy, a zwłaszcza lwowianie, pochodzili - jak Pański ojciec - z Zagłębia Dąbrowskiego, chociaż bardzo w to wątpię. Polacy we Lwowie pamiętali natomiast, że namiestnik Andrzej Potocki został zastrzelony przez ukraińskiego nacjonalistę, studenta Uniwersytetu Lwowskiego Mirosława Siczyńskiego w 1908 roku. To byt pierwszy akt terroru, sygnał, na jakiej drodze i jakimi środkami będą się posługiwać nacjonaliści ukraińscy w dążeniu do samostijnej Ukrainy. Bo trzeba z całą mocą podkreślić, że nie cała społeczność ruska aprobowała takie metody działania. Drogą Siczyńskiego podążył terrorysta z OUN (Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów), mordując w Truskawcu w sierpniu 1931 r. posła Tadeusza Hołówkę - zwolennika ułożenia zgodnego współżycia Polaków i Ukraińców. Tą samą drogą podążyli Stefan Bandera i Roman Szuchewycz - uczestnicy śmiertelnego zamachu na ministra spraw wewnętrznych Odrodzonej Polski Bronisława Pierackiego w 1934 roku. To ich nazwiskami nazwali radni Lwowa ulice w tym mieście.
... Absurdem jest twierdzenie, że wojna polsko-ukraińska zapowiedziała to, co się stało w 1939 roku. Dla wszystkich Polaków, a sądzę, że też dla Niemców, Francuzów, Anglików i pozostałych narodów europejskich z wyjątkiem Rosjan - 1939 rok to początek II wojny światowej, Jaki jest związek przyczynowo-skutkowy wojny polsko-ukraińskiej w latach 1918-19 z wybuchem II wojny światowej -dalibóg nie wiem. Dla średnio wykształconego Polaka, zwłaszcza mojego i Pańskiego rówieśnika, przyczyny wybuchu II wojny to: powstanie ruchów faszystowskich we Włoszech i w Niemczech, kryzys ekonomiczny przełomu lat 20/30., który umożliwił dojście do władzy Hitlerowi, izolacjonizm Stanów Zjednoczonych, tolerowanie przez mocarstwa zachodnie łamania postanowień traktatu wersalskiego przez hitlerowskie Niemcy (zajęcie zagłębia Saary, wprowadzenie w Niemczech obowiązkowej służby wojskowej, rozbudowa sił zbrojnych, w tym morskiej floty wojennej itd.), milcząca zgoda na zajęcie Austrii, wreszcie haniebny traktat monachijski- Tyle sprostowań, choć mógłbym jeszcze kilka wymienić. Zapewniam, że milion lwowian nie myśli tak jak radni (w sprawie Cmentarza Orląt). Ubolewa Pan, że wiele mogił żołnierzy ukraińskich na terenie Polski jest w opłakanym stanie i nikt o nie nie dba - co mija się z prawdą. Bo urządzono i odnowiono wiele mogił nawet żołnierzy z UPA w licznych miejscowościach. Natomiast żadne żołnierskie groby Polaków na terenie państwa ukraińskiego nie zostały odrestaurowane za pieniądze ukraińskie. Wylewa Pan łzy żalu, że więziono w obozie w Jaworznie prawie 4 tysiące Ukraińców podejrzanych o współpracę z UPA i że 161 tam zmarło. Walczy Pan razem ze Związkiem Ukraińców w Polsce o odszkodowania dla więźniów tego obozu. A jakie starania Pan czyni, by dostały odszkodowanie dzieci pomordowanych Polaków na Kresach przez wojaków z UPA za to tylko, że byli Polakami? A co Pan uczynił jako dwukrotny minister rządu III Rzeczypospolitej, by ekspatriowani z Kresów dostali odszkodowanie za mienie nieruchome, które tam musieli zostawić? Czy kiwnął Pan przysłowiowym palcem w bucie, by zadość uczynić krzywdom tych Polaków? Ostatnie pytanie skierowane do Pana brzmi: czy solidaryzuje się Pan również z bezczelną wypowiedzią jednego radnego o pomnikach UPA na terenach rdzennie ukraińskich tymczasowo administrowanych przez państwo polskie? 
Lwów był sercem Ukrainy  - pisał wtedy Jacek  Kuroń w gazecie, dzisiaj  piszą to Ukraińcy lub Polscy z ukraińskim korzeniami na murze straszliwego dla polskiej elity więzienia we Lwowie, w wikipedii, w przewodnikach, podręcznikach, literaturze, pracach naukowych, na ścianach kamienic, teatrów, sanatoriów, murach zamków, pałaców. Gdzie było i gdzie jest MEN, MNiSW, resort kultury MKiDN, MSZ, MSWiA, samorządy, media. To wina braku lustracji, to nie tylko wina obecnego rządu otoczonego wewnątrz i zewnątrz "towarzyszami"  Jacka Kuronia. 
Czy obecnie stanowisko niektórych profesorów z Instytutów Naukowych, PAN, Rzeszowa, Warszawy.. nie jest kopią tekstu Jacka Kuronia sprzed 17 lat?
Czy obecnie stanowisko stowarzyszeń, fundacji nie jest kopią tekstu Jacka Kuronia sprzed 17 lat?


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp12.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud1.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 648 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
8007737