W wyniku ustaleń traktatu brzeskiego (delegacja Królestwa Polskiego, w przeciwieństwie do delegacji świeżo proklamowanej Ukraińskiej Republiki Ludowej, w ogóle nie została dopuszczona do rozmów) Wołyń wraz z Chełmsz-czyzną i Podlasiem przypadł Ukrainie. Wyjątek stanowiła część zachodniego Wołynia, gdzie działający od 1915 roku Komitet Obywatelski przejął od Austriaków zarząd nad obszarami późniejszych powiatów: lubomelskiego, włodzi-mierskiego, części powiatów horochowskiego i kowelskiego. Resztę zajęły wojska niemieckie i ukraińskie, które okupowały Wołyń niemalże do końca 1918 roku. Łuck pozostawał pod okupacją niemiecką od 7 lutego 1918 roku. Sytuacja w mieście uspokoiła się. Zapanował względny porządek, zatem działacze oświatowi z Polskiej Macierzy Szkolnej mogli kontynuować pracę nad wskrzeszeniem polskiej o-światy w mieście. Podjęli próbę zorganizowania w Łucku polskiego gimnazjum. Już w lecie na dyrektora i organizatora placówki został wybrany Aleksander Ostromecki, który urzędując w małym pokoiku budynku katedralnego, od lipca 1918 roku rozpoczął przyjmowanie zapisów do pierwszej po okresie zaborów polskiej szkoły średniej w mieście. Mieściła się ona w poklasztornym gmachu na rogu ulic Dominikańskiej i Katedralnej. Z trudem skompletowano grono nauczycielskie, gdyż na Wołyniu przez lata zaborów nie mogło być zawodowych nauczycieli Polaków.

Polskie gimnazjum rozpoczęło pracę we wrześniu 1918 roku. Mimo wojennej biedy, mimo głodu, mimo nękających ludność epidemii, szkoła była dumą i troską Polaków, wszak kształciła przyszłe kadry dla niepodległej Polski.

W grudniu 1918 roku, po wycofaniu się Niemców, wschodni i środkowy Wołyń znalazł się pod władzą Ukraińców. Niemieckie wojsko opuściło stolicę Wołynia w okresie świąt Bożego Narodzenia. W mieście zaczęło narastać napięcie. Ukraińskie oddziały były niezdyscyplinowane, co rusz wybuchała jakaś strzelanina, zaczęło brakować podstawowych produktów żywnościowych, jak pisze Adam Peretiatkowicz: „gdzieś zanikły porządek i prawo”. Rozpoczęły się aresztowania i rewizje wśród Polaków. Do więzienia trafił dr Adam Wojnicz, tak zasłużony dla miasta i miejscowej ludności. Aresztowanie powszechnie szanowanego i lubianego doktora wzburzyło łuckie społeczeństwo. W dniu jego procesu sala w Sądzie Okręgowym dosłownie pękała w szwach. Doktor został uniewinniony. Ciężkie chwile przeżywało też polskie szkolnictwo. Powody rewizji były absurdalne, na przykład w klasie występniej gimnazjum wojsko ukraińskie napędziło uczniom strachu szukając ukrytej tu rzekomo armaty. Choć nie znaleziono żadnych dowodów winy i tak w końcu polską szkołę wyrzucono z zajmowanego przez nią gmachu. Po kilku tygodniach wojsko ukraińskie opuściło Łuck, a uczniowie powrócili do swojej szkoły.

W tym okresie Wołyń był terenem intensywnych zmagań polsko-ukraińskich. Opanowanie Lwowa przez Ukraińców w listopadzie 1918 roku rozpoczęło wojnę polsko-ukraińską, która trwała prawie rok. Ciężkie walki toczyły się również na Wołyniu. W marcu 1919 roku pod Torczynem zginął słynny pułkownik Leopold Lis-Kula. Wiosną 1919 roku, w wyniku ofensywy regularnych oddziałów Wojska Polskiego, została zajęta dalsza część Wołynia. Dnia 16 maja 1919 roku Wojsko Polskie pod dowództwem generała Aleksandra Karnickiego zdobyło Łuck i przywróciło mu status miasta wojewódzkiego. Łucczanie powitali wkraczające wojsko chlebem i solą. Zapewnili mu kwaterunek i troskliwie zajęli się rannymi. Moment pojawienia się w Łucku polskiego wojska ze wzruszeniem wspomina dawna uczennica polskiego gimnazjum Sława Studzińska: „Całe miasto wyszło na ulice. (...) Żołnierzom rzucano kwiaty, wznoszono okrzyki: „Niech żyją!”. Wojsko wchodziło od strony Krasnego. (...) Prezentowali się wspaniale – Błękitna Armia Hallera i szare mundury Legionów Piłsudskiego. Radość, z jaką wchodzili do miasta i to powitanie przez jego mieszkańców...”.

Następnego dnia ksiądz kanonik Leopold Szuman odprawił pierwszą mszę polową na placu Katedralnym. W karnym szeregu, półkolem, stanęli na placu polscy żołnierze. Dla generała Aleksandra Karnickiego na dywanie przy ołtarzu czekał specjalnie przygotowany klęcznik. Za dowódcą stanęli oficerowie sztabu, po lewej stronie burmistrz Łucka Konstanty Teleżyński. Na prawo, przy murach katedry, zgromadzili się mieszkańcy miasta. Byli wśród nich ci najbardziej zasłużeni w walce o polskość Wołynia, których nazwiska, dzisiaj już zapomniane, może właśnie przy okazji setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, wypada przypomnieć. A zatem ci, którzy pod zaborami, w najtrudniejszym dla Polaków okresie, dążyli do scalenia i umocnienia polskiej społeczności Łucka, członkowie Łuckiego Towarzystwa Dobroczynności przy kościele katedralno-parafialnym: Wardeńscy, Starczewscy, Felińscy, Rzążewscy, Pomianowscy, Miłaszewscy. Rodzina mecenasa Witolda Kuczyńskiego, inicjatora powstania Łuckiego Towarzystwa Rolniczego oraz Łuckiego Towarzystwa Wzajemnego Kredytu oraz rodzina Mariana Kabzińskiego, dyrektora ŁTWK. Wiele z tych osób pod patronatem księdza kanonika L. Stańkowskiego w 1906 roku zaangażowało się w tworzenie łuckiego oddziału Towarzystwa „Oświata”, za sprawą którego w Łucku pojawiły się pierwsze polskie szkółki.

Byli też ci, którzy w czasie wojennej zawieruchy mieli odwagę sformować pierwszy po ponad stu latach polski magistrat: rodzina pierwszego burmistrza miasta Ignacego Rzążewskiego i rodzina jego następcy Konstantego Teleżyńskiego. Rodzina pierwszego polskiego komendanta miasta Edmunda Martynowicza. Byli też ci, którzy w trakcie wojennego chaosu zakładali w Łucku sekcję kulturalno-oświatową Polskiego Komitetu Wykonawczego na Rusi, czyli Balińscy, Zaykowscy i Peretiatkowiczowie, a także inni zasłużeni obywatele miasta, wśród których nie zabrakło rodzin moich dziadków i krewnych: Mar-tyńskich, Kazimierskich czy Kernów. Przy ołtarzu pod sztandarem z Matką Boską stanęli weterani powstania styczniowego: Stanisław Grabowski i Edward Rottermund oraz dopiero co uwolniony z ukraińskiego więzienia dr Adam Wojnicz. Ksiądz kanonik Leopold Szuman powitał w Lubartowym grodzie dzielnych polskich żołnierzy pamiętnymi słowami: „Ani oko ojców naszych nie widziało, ani ucho dziadów naszych nie słyszało tego, co Bóg miłosierny, a sprawiedliwy nam oglądać i słyszeć dozwolił. Z nami razem jakże się radują i te mury stare: Zamku, Katedry, klasztorów i szkół starodawnych, że się doczekały swoich prawdziwych gospodarzy i opiekunów. Przez wiek cały każdy kamień tutaj wzdychał do ciebie, polski żołnierzu!”.

Fragment artykułu : z „Wołyńskiej kolekcji Tadeusza Marcinkowskiego” napisany przez Jego córkę Małgorzatę Ziemską, zatytułowany:  "Wołyńska droga do niepodległości. Czas nadziei, czas próby"

Wyszukał i wstawił: B. Szarwiło za https://plus.gazetalubuska.pl/wolynska-droga-do-niepodleglosci-czas-nadziei-czas-proby/ar/13771259?fbclid=IwAR2XRVunGnLj9pBJ5_WwCOCYjxrJcHih7KcFTCCkp-0qxXiUhnJoG_CgnRw:


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp12.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud9.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 651 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
7864976