"Po raz pierwszy biblia w języku polskim ukazała się w 1598 roku,  opracowana przez wybitnego  teologa Jakuba Wujka, który przełożył całe Pismo św. z łaciny. Przez kilka wieków była biblią polską i biblią Polaków. Ona ukształtowała naszą duchowość, przechodziła z pokolenia na pokolenie, dlatego że język tej biblii, polszczyzna tej biblii była wspaniała. Była to biblia Mickiewicza, biblia Słowackiego, Krasińskiego, Reymonta, Sienkiewicza. Jedna z nowel Sienkiewicza jest o Polaku rzuconym daleko na emigrację, który znał język polski, pamiętał język polski tylko dlatego, że wziął ze sobą biblię. Po kilku wiekach ta biblia była mniej zrozumiała dla współczesnego Polaka, dlatego że przekazywała język sprzed kilku stuleci. Pomysł by opracować nowy przekład biblii z języków oryginalnych zrodził się w 1937 roku we Lwowie. Bibliści z wydziałów teologicznych z Warszawy, Krakowa, Wilna, Lwowa oraz z KUL-u zajmujący się interpretacją pisma św. zebrali się we Lwowie i poczynili przygotowania do obchodów 1000-lecia Chrztu Polski (proszę popatrzeć jaka dalekowzroczność). Postanowili w ciągu 10 lat przełożyć całe pismo św. na język polski. Nie tylko postanowili, zebrali również sami wśród siebie składkę, finanse na ten cel. Oczywiście projekt został przerwany, Lwów został zajęty przez okupantów, profesorów jednych wywieziono, drugich stracono. Dopiero gdy ks. Prymas Wyszyński wyszedł w 1956 roku z więzienia i gdy pozostało 10 lat do 1000-lecia Chrztu Polski, bibliści podjęli trud przełożenia biblii na język polski i tak powstała Biblia Tysiąclecia” (ks. prof. Waldemar Chrostowski ,,Duchowość dla Warszawy") . Nie dziwi więc stosunek do języka polskiego i polskości w kraju Mickiewicza. „Aż wierzyć się nie chce, że są jeszcze tacy ludzie którzy potrafią poświęcić wszystko co mają, cały swój majątek, i bez reszty jak Tadeusz Romanowski, prezes Wspólnoty Miłosierdzia Bożego  w Solecznikach, poświęcić się służbie dla drugiego człowieka” –Danuta Skalska w radio Katowice relacjonuje odwiedziny u Polaków na Litwie.

Tu zawsze była polska mowa, polskie tradycje i obyczaje, nawet na jeden dzień nie ustąpiliśmy polskości, macie tyle pięknych autostrad ale i tak najpiękniejsza jest u nas, bo prowadzi od Matki Boskiej Ostrobramskiej prosto do nieba”- wyjaśnia Tadeusz Romanowski. A co przygotował episkopat rzymsko - katolicki na obchody 100-lecia odzyskania Niepodległości dla porzuconych na Ukrainie Polaków? „Kochajcie swoją ojczyznę, ziemię, na której Bóg zechciał żeście się urodzili i mieszkali. Kochajcie Ukrainę bez względu jaki jest język i narodowość waszego serca” – Danuta Skalska cytuje list rzymsko-katolickiego episkopatu czytany w polskich kościołach we Lwowie 31 grudnia 2017 r.  Ani jednego słowa o Polsce. A to właśnie dzięki niepokonanej przez 123 lata zaborów miłości do Polski, jej tradycji i kultury, dzięki przetrwaniu języka polskiego wbrew polityce, fizycznego i materialnego wyniszczenia i wynarodowienia, prowadzonej przez odwiecznych wrogów, nasi rodacy z obecnej Litwy, Ukrainy, Białorusi, Łotwy, Rosji i Polski odzyskali dla nas  Niepodległość.
„Jestem Polką, tu się urodziłam, tu mieszkałam, nigdzie się stąd nie ruszałam. Tutaj żyli moi rodzice, moi dziadkowie, za nich tylko przejeżdżała granica. Jestem u siebie. Mam jedną jedyną ojczyznę w sercu , można lubić kraj, w którym się mieszka ale ojczyznę wybiera się raz. Ani razu nie padło słowo Polska mimo, iż jesteśmy we Lwowie a kościół jest obecnie jedyną ostoją polskości. Kościół przetrwał czasy komunizmu dzięki Polakom. Ukraina tak, ale nie chora ideologia, z którą Ukraina się utożsamia. Wchodzimy na kolejną płaszczyznę, którą nam się próbuje narzucić aby tym samym wykorzenić polskość”- wyjaśnia Maria Pyrz, redaktor Polskiego Radia we Lwowie.
„Stefan Bandera to biblijny Mojżesz Ukrainy” – to skandaliczne porównanie padło w Stanisławowie z ust biskupa Bazylego Iwasiuka podczas obchodów 109 rocznicy urodzin ludobójcy Stefana Bandery. Wielu działaczy, przedstawicieli władz lokalnych, młodzieży i organizacji patriotycznych, w tym neobanderowskich, uczestniczyło w tej uroczystości.  "Największy, skoordynowany i zaplanowany napad odbył się w nocy z 6 na 7 grudnia 1943 r. Bandy UPA wspierane przez lokalnych Ukraińców uderzyły jednocześnie w trzy polskie wsie: Dołhan, Okopy i Budki Borowskie. Namawiany do ucieczki przez brata zakonnego Karola Dziembę ks. Włodarczyk postanowił nie opuszczać parafii i znajdującego się w kościele Najświętszego Sakramentu. O 22.00 płonęły już zabudowania a uciekająca do lasu ludność była obiektem łapanki ze strony ukraińskich oprawców. Grabieżą zajmowały się głównie kobiety, splądrowana została również zakrystia, z której oprawcy wynieśli szaty liturgiczne, monstrancję i kielichy. Sprofanowano ołtarz i tabernakulum, zaś samego modlącego się w kościele ks. Włodarczyka oprawcy wywlekli i wywieźli do sztabu UPA, do Karpiłówki. Napastnicy obnażyli go, pastwili się nad nim po czym zamordowali. Według zeznań świadków po nieludzkich torturach (nakłuwany, przysmażany)  przywiązano go do drzewa po czym przecięto na pół piłą stolarską. Następnie jego ciało służyło za tarczę strzelniczą dla ukraińskich kobiet "(Michał Siekierka Na Rubieży). Prof. dr hab. Leszek Jankiewicz przygotował w 2016 r. uzupełnienie do listy duchownych katolickich i prawosławnych zamordowanych przez nacjonalistów ukraińskich lub przy ich współudziale, liście powstałej dzięki wysiłkom Szczepana Siekierki, H. Komańskiego, L. Popka, M. Dębowskiej. Śmierć z  rąk zbrodniarzy UPA poniosło 208 księży. 
A jeśli chodzi o propagowanie w Polsce kultury ukraińskiej zwłaszcza muzycznej oczekiwałabym większej wrażliwości. Ocaleli świadkowie do dzisiaj mają w uszach mowę i śpiew ukraiński bo wspólne były zabawy, wieczorne śpiewy w domach, chóry i teatry a przede wszystkim rozmowy obywateli polskich różnych grup etnicznych. I przy dźwiękach tej mowy i muzyki byli okrutnie mordowani. Niejeden świadek zbrodni słysząc śpiew ukraińskich „sąsiadów” usłyszy jęki matki, ojca i brata mordowanych z ukraińskim okrzykiem na ustach „Smert Lachom”. Niejeden potomek czy świadek  przypomni sobie, iż ¾ jego rodziny nie śpiewa już w tym chórze, bo ich ciała zostały porąbane a  szczątki rozrzucone w nieznanych miejscach wtedy polskiej a obecnie ukraińskiej ziemi. „Bandyci ukraińscy otoczyli polskie zagrody i zaczęli podpalać domy. Uciekających Polaków chwytali i mordowali. Po okaleczeniu ciała, żywcem wrzucali do ognia płonących budynków. Ceremoniał mordu odbywał się przy akompaniamencie bębnów, piszczałek i skrzypiec” – wspomina Danuta Chiniewicz zagładę w Zboczówce na Wołyniu. 
Wczoraj minęła pierwsza rocznica śmierci komandora Wiktora Węgrzyna. Po uroczystej Mszy św. w Świątyni Opatrzności Bożej córka Komandora podziękowała za obecność licznie zebranym przyjaciołom Komandora i poprosiła by kontynuowali dzieło Komandora. „Kochajcie Polskę by trwała”. 
Chicago, 23 maja 2016 roku 
Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński 
Komunikat 4/16. 
(…)„Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński od 15 lat jeździ na Kresy Rzeczypospolitej. Dotykamy tego co po nas tam pozostało. Spotykamy Polaków - opuszczeni przez wszystkie kolejne rządy III RP, trwają na swojej ojcowiźnie. Jedziemy do nich. Wozimy książki, zakładamy biblioteki, stawiamy pomniki JPII. Odwiedzamy nasze pola bitewne, cmentarze. Odwiedzamy miejsca które są szczególnie zakłamane, o których polska młodzież na lekcjach historii się nie dowie. 70 lat kłamstwa spowodowało spustoszenia w umysłach Polaków. Staramy się przypomnieć Polakom że jesteśmy wielkim narodem, o pięknej historii.(…)
Paniom rączki całuję a Panom mocno prawicę ściskam. Wiktor Węgrzyn


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp8.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud9.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 368 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
6238023