W nocy z 11 na 12 lutego transport ruszył

Urodziłem się 06.06.1902 roku w Sędziszowie, powiat Jędrzejów, województwo Kielce. Ojciec Bolesław, matka Katarzyna z domu Kołkowska. Szkołę podstawową ukończyłem w Sędziszowie , tam też w 16-tym roku życia rozpocząłem pracę w tartaku. Pracowałem do 1922 roku. W 1923 roku zostałem powołany do wojska. Służyłem w 50. pułku piechoty w Kowlu do 1926 roku. 25 kwietnia 1927 roku wyjechałem na Kresy i podjąłem pracę w Nadleśnictwie Czartorysk, Leśnictwo Stepań, województwo Łuck, na Wołyniu - jako gajowy. Zamieszkałem w gajówce Uroczysko Jasionek koło wsi Butejki gmina Stepań, powiat Kostopol. 25 listopada 1928 roku w parafii Huta Stepańska zawarłem związek małżeński z WiktoriąAndrzejewską, córką Józefa i Apolonii. 29 września 1929 roku urodził się syn Ryszard, 19 grudnia 1934 roku urodził się syn Romuald, 15 listopada 1938 roku urodził się syn Feliks. Z chwilą wybuchu II wojny światowej (1 września 1939 roku) straciłem pracę, skończyło się spokojne życie rodzinne, a zaczęła się udręka i tułaczka. Armia niemiecka z jednej strony, a armia sowiecka z drugiej, niszczą ziemie na Kresach. Palą wsie, zabierają ludzi do obozów, morduj~ Ukraińcy występują przeciwko Polakom, sąsiadom żyjącym przez wieki w przyjaźni. Byliśmy zagrożeni. Zabrałem broń i poszedłem do Huty Stepańskiej gdzie organizowała się polska obrona. W Hucie Stepańskiej, na Słonym Błocie, gdzie było uzdrowisko z kąpielami borowinowymi miałem willę-pensjonat. Wydzierżawiłem go pani Liwickiej, która opiekowała się moim domem. Kiedy Niemcy zajęli Polskę, uciekinierzy z Warszawy pojawili się też w Hucie Stepańskiej. Przyjechała grupa urzędników Banku Polskiego z Warszawy. Zostali zakwaterowani w moim pensjonacie. Pani Liwicka wspominała, że mieli ze sobą dużo złota, zaszywali je w ubrania. Bandy Ukraińców napadały na Słone Błota. Polska policja i strzelcy pod dowództwem Korzwickiego oraz wszyscy posiadający broń, obstawiliśmy Słone Błota czujkami - baliśmy się, że obrabują naszych uciekinierów z Warszawy ze złota, a to były zasoby Banku Polskiego. W dogodnej chwili personel Banku Polskiego opuścił mój dom i uciekł - prawdopodobnie do Rumunii. Będąc na Słonym Błocie martwiłem się o rodzinę. Nie mogłem z nnm przebywać. Ukraińcy szukali pracowników leśnych, zabierali broń, mordowali. Bałem się o żonę i dzieci. Postanowiłem sprowadzić je na Słone Błota, do 1 naszego domu. Posłałem wozy konne, ale żona nie zgodziła się opuścić gajówkę - czuła się tam bezpiecznie.

Czytaj więcej...

W partyzantce

        Opuszczenie Włodzimierza odbyło się nocą. Tu działał mój Wujek, Lucjan Wiśniewski, który zorganizował nasz przerzut prze linie straży wartowniczej. Było nas pięcioro. W niewielkiej odległości od naszego przejścia czekał wóz, którym zawieziono nas do zabudowań rodziny Wyszomirskich we wsi Spaszczyzna. Tam nas nakarmiono i przenocowano. Za dnia dotarliśmy do chutoru Klin. Dwa dni później ja i inni nowoprzybyli ,a była nas spora grupka, w obecności księdza Kobyłeckiego i dowódców, zostaliśmy zaprzysiężeni i ochrzczeni pseudonimami, jakie sami wybraliśmy. Każdy z nas pod rotą przysięgi złożył swój podpis w pseudonimie. Ja zostałem zaprzysiężony jako ”Szpak”. Moją funkcją w oddziale była nadal funkcja łącznika (kuriera). W ciągu dwóch miesięcy czterokrotnie docierałem do Wujka Wiśniewskiego, dostarczając mu meldunki i informacje, jak również odbierając od niego meldunki, a dwukrotnie broń krótką, kupioną od żołnierzy węgierskich, przychylnych Polakom. Przez posterunki przechodziłem jako syn przekupki, idącej na targ. Za przepustkę ofiarowano wartownikom datki w postaci słoniny, kiełbasy lub samogonu. U Wujka zawsze nakarmiono mnie do syta. Tam też się kąpałem, a Ciocia prała moją bieliznę. Tylko raz dotarłem do domu, gdzie w tajemnicy przed obcymi spotkałem się z rodziną.  W oddziale w początkowym okresie czas spędzaliśmy na ćwiczeniach, musztra i obchodzenie się z bronią. Takich wojaków jak ja, mających poniżej 17 lat, było sześciu. Ja byłem najmłodszy, miałem wtedy niecałe 14 lat. Kolegowałem się ze starszym ode mnie Józkiem Czerwińskim, późniejszym autorem książki „Z Wołyńskich lasów na Berliński Szlak ”. Obaj zostaliśmy po wojnie uznani za Synów Pułku. Spotykaliśmy się na zjazdach naszej Dywizji i zlotach Synów Pułku. Józef zmarł w 1998 roku. Zostałem partyzantem w pierwszym plutonie. Ponieważ oddział szybko się rozrastał, przenieśliśmy się do Kolonii Liski. Tam otrzymałem karabin Mauzer. Zadaniem oddziału była ochrona polskich wsi przed napadami band UPA, jak również zdobywanie broni dla rozrastającego się oddziału. Podjęto decyzję zdobycia jej na Niemcach. W nocy na drodze Uściług - Włodzimierz zorganizowaliśmy zasadzkę. Rozłożyliśmy się po obu stronach drogi i zaatakowaliśmy samochód z żołnierzami niemieckimi, żołnierzy rozbroiliśmy. Uradowani nie zwróciliśmy uwagi na nadjeżdżający po ciemku drugi samochód niemiecki, który otworzył do nas ogień. Zginął wtedy bliski kolega mojej siostry Wacek Zieliński „ Sokół”. Po otworzeniu przez nas ognia udało się nam wycofać bez dalszych ofiar. Była to pierwsza ofiara w naszym oddziale.” Sokół” został pośmiertnie awansowany do stopnia kaprala.

Czytaj więcej...

16 lipca 1943r.: napad przez Bandę UPA na kolonie Adamówka.

 Już po napadzie na kościół w Kisielinie, nie spaliśmy w domu, a w polu i w stodole. 15 lipca w nocy ojciec zauważył, że pali się Kolonia Aleksandrówka, więc kazał nam się ciepło ubrać, zabrać ciepłe płaszcze, bo trzeba uciekać. Było widać pożar i słychać strzały. Rodzice swój dobytek np.:pościel, naczynia kuchenne, maszynę do szycia (ojciec miał warsztat szewski) schowali w wykopanym dole i część w ogrodzie. Odzież matka chowała do worków i zanieśli do sąsiada Ukraińca. Szybko poszliśmy spać w zboża ukraińskie nie daleko góry Kuczmiennej , ich pola ciągły się blisko naszych zabudowań, to były duże żyta i pszenice. Siedzieliśmy w zbożu całą noc . Rozwidniało, się a na Aleksandrówce bardzo wyły psy i w dalszym ciągu słychać było strzały. Było nas 6 osób, rodzice , siostry i babcia ( Maria Szydłowska z Kryniczek, pow. Krasntystaw). 16 lipca było bardzo gorąco. Rodzice postanowili iść do domu sami i przynieść coś do jedzenia i picia, gdyż mógł być napad w każdej chwili i na naszą kolonie. Zostałyśmy same w zbożu, cichutko siedziałyśmy wystraszone. Matka zaczęła wołać ojca, zauważyła że z Twerdyń na góre Kuczmienną wjechał patrol konny. Ponaglała go żeby uciekać do dzieci bo zaraz napadną na naszą kolonie. Ojciec powiedział że do nas wróci, że wojskowy da sobie radę, a matce kazał już uciekać. Zaczął wynosić meble z domu żeby się nie spaliły. Spostrzegł że z góry Kuczmiennej już okrążają naszą kolonię, wozy pełne Banderowców rozjechały się na wszystkie strony. Ojciec dopiero postanowił uciekać czołgając się zbożami w stronę Twerdyń do swojej rodziny, ale stało się inaczej. Matka zdążyła się do nas doczołgać, nad nami świstały kule. Wóz jadący po zbożach w koło krążąc najechał wprost na ojca . Zabrano go na wóz, było już na nim wielu sąsiadów. Jechali prosto na wieś , nie szukając drogi dojechali do gospodarstwa Aleksandra Rabczyńskiego. On też widząc co się dzieje wraz z żoną i synkiem Stasiem uciekli w zboże. Ich starsza córka Teresa w tym czasie pogoniła krowę na łąki i powinna już wracać. Żona Aleksandra (Aleksandra Rabczyńska) zdecydowała wbrew woli męża wrócić się po córkę, choć on tłumaczył że na pewno uciekający ludzie zabiorą ją ze sobą. I tak było że zabrali ją uciekający mieszkańcy. Aleksandra nie posłuchała i spiesznie się udała do domu, a on został z synkiem każąc mu się czołgać śladem za tatusiem.

Czytaj więcej...

Młode lata spędziłem na Wołyniu

Urodziłem się we wsi Miłostów pod Równem na Wołyniu. Metryka urodzenia wypisana była w kościele parafialnym w Płonce pow. Krasnystaw,  wsi rodzinnej rodu Domańskich. Wszystkie moje młode lata spędziłem na Wołyniu w Miłostowie, Bogdaszewie pod Zdołbunowem w Międzyrzeczu koło Korca i w Kowlu. We wrześniu 1939 roku mieszkałem w Kowlu na Wołyniu przy ul. Łuckiej. Ósmego września o świcie nadleciały bombowce niemieckie zrzuciły bomby na przedmieścia  Kowla wzdłuż torów kolejowych a jedna bomba trafiła w dom mieszkalny, w którym zginęła matka z córką. Pogrzeb tych ofiar odbył się  z udziałem setek mieszkańców Kowla. Po kilku dniach ponownie nastąpił nalot bombowców, które dokonały ogromnych szkód.  Jedna z bomb eksplodowała przed wejściem do tunelu, który prowadził do budynku dworcowego. Wybuch miał miejsce przy masywnych dwuskrzydłowych drzwiach. Podmuch wybuchu był tak silny, że wyrwane drzwi  tunelu zabijały ludzi  o ściany tunelu. Zginęło wówczas ponad stu uciekinierów z zachodniej Polski, którzy pochowani zostali na cmentarzu kowelskim. Rannych zawieziono do szpitala powiatowego w Kowlu. Wojska niemieckie znajdowały się po zachodniej stronie Bugu.17 września pojawiły się eskadry samolotów sowieckich a 18-stego września o świcie na przedmieście Kowla wkroczyły wojska sowieckie, przy wsparciu wozów pancernych i czołgów. Po drugiej stronie ulicy, obo mego domu na rozległym trawniku obozowała kompania wojska polskiego. Oficerowie tej kompanii widząc zbliżających się żołnierzy sowieckich uciekli przez drogę do naszego domu. Ojciec mój co miał z odzieży cywilnej dał czterem oficerom do przebrania. Ja z moim bratem Mieczysławem znosiłem porzuconą broń przez polskich żołnierzy, i chowaliśmy ją  na strychu. Z ciekawości wyjrzałem przez  balkon i zobaczyłem ruskich żołnierzy przyczajonych pod murkiem wjazdu do szpitala, którzy krzyczeli do polskich żołnierzy żeby rzucali broń. Wtedy postanowiłem z bratem strzelać do nich. Wyjęliśmy ze strychu karabiny, które położyliśmy na stół. Otworzyłem drzwi od balkonu i w tym momencie wszedł do pokoju przebierający się oficer,  gdy zobaczył co my robimy-  krzyknął "gówniarze co wy robicie chcecie żeby nas wszystkich ruscy wybili" i odebrał nam broń, dzięki czemu wszyscy domownicy uniknęli śmierci. Całe miasto zostało opanowane przez wojsko sowieckie.

Czytaj więcej...

GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp11.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud18.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 372 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
7888377