Było to miejsce z jednej strony otoczone bukowo-dębowym lasem(50 letnim), oddzielającym posiadłość od Borszczówki, z drugiej- granicą ze Związkiem Radzieckim. Pradziadek, senior Władysław Sikorski syn Michała, mieszczanin przybył na tą ziemię ok. 1890 roku w z Mazowsza.Pracował jako zarządca majątku bogatego Czecha o nazwisku Martinek syna Iwana . Jak wynika z relacji mojej babci Heleny Sikorskiej (z d. Srokosz), która uratowała się z zagłady Borszczówki, pradziadek zakupił w 1909 roku ten majątek nieruchomy położony w guberni wołyńskiej, powiat ostrogski, gmina Annopol, w pobliżu wsi Narajew w uroczyskach ,,Mokrzec”, ,,Osiczak” i ,,Berezina” . Czech Martinek sprzedał pradziadkowi Sikorskiemu działkę gruntu o powierzchni czterdzieści jeden dziesięcin , w tym ornej – dwadzieścia dziewięć dziesięcin i osiemset trzydzieści pięć sążni, leśnej jedenaście dziesięcin, sianokośnej tysiąc osiemdziesiąt pięć sążni i pod rzeczką dwieście trzydzieści sążni, położonej w uroczysku ,,Mokrzec”, graniczącą z gruntami:  we wsi Narajewka  należącymi do chłopów i sprzedającego. Sprzedażą objęte również były wszystkie znajdujące się na sprzedawanym gruncie zabudowania. Akt notarialny sporządził Notariusz Rówieński Michał Jarocki syn Bazylego w kancelarii mieszczącej się przy ul. Aptekarskiej 8 w Równem, w obecności świadków mieszczan Haima-SzmuliIcko Gibiera, syna Jankiela, Duwida Johwolda, syna Szlimy, Jośa Furmana, syna Szmuli zamieszkałych w Równem. Akt ten został zatwierdzony przez Starszego Notariusza w dn. 3 czerwca 1910 roku.  Całkowita powierzchnia majątku obejmowała  i 41 hektarów.  W tym właśnie majątku moja rodzina mieszkała do 1943 roku. Pradziadek ożenił się z Dionizą z domu Krasińską mieszkającym w Tesowie. Majątek Krasińskich rozciągał się na powierzchniokoło 270 hektarów i był jednym z większych w tamtym rejonie. Co ciekawe, pradziadek był częstym gościem w domu Krasińskich, przychodząc w konkury do starszej siostry Dionizy, która siadała mu wtedy na kolana a jednak właśnie Dioniza została jego wybranką.

Ze związku pradziadka i prababci urodziły się dzieci –Janina, Władysław, Witold i Stanisław. Moja babcia Helena Sikorska, żona Władysława opowiadała mi, że nasza rodzina ukrywała partyzantów. Sikorscy mieszkali za lasem, trochę na uboczu - bezpośrednio przy granicy z ZSRR. Były to oddziały około 40 osób. Opowiadała o mordach i spaleniu domów w Borszczówce. Nie jest łatwo, a może nie jest celowe dokładnie przytaczać w jaki sposób mordowano. Nasz dom, mimo wszechobecnego zniszczenia i zbrodni wojennych został jednak w stanie nienaruszonym. Do pewnego momentu. Nie wiemy kiedy i jak został zniszczony.  Babcia w ciąży z ciociąWandą Sikorską i z moją półtoraroczną wtedy mamą Krysią Sikorską (obecnie Rutczyńską) została ukryta razem z innymi kobietami, żonami braci dziadka i dziećmi w leśniczówce  (Iwanówce) w Narajówce. Babcia opowiadała mi, że będąc w Narajówce przeżyła noc, podczas której odczuła wizyjny sygnał, dający znać o tragicznych wydarzeniach.   Wkrótce wróciła do Borszczówki. Pochowała rodzinęodnalezioną w lesie nieopodal domu. Męża, a raczej część jego spalonego  ciała  odnalazła na posesji sąsiadów Morawskich poznając go po ubraniu oraz guzikach munduru. Większa jednak część rodziny zginęła w lesie, ich życie zostało strasznie nagle przerwanei nadal nie wiadomo do końca przez kogo. Siostra dziadka Janina zginęła wraz z dwójką dzieci u Skałeckiego, gdzie mieszkała. Troccy, to też moja rodzina, zginęli u siebie.Nie wiadome jest jednak do końca co stało się podczas tych dni. Podobno w lesie wraz z moimi pradziadkami zginęło łącznie kilkanaście osób. Te osoby  tam pogrzebano, później odkopano i przeniesiono zwłoki do zbiorowej mogiły. Kto to jeszczebył? Nie wiem. Moja babcia wraz z moją półtoraroczną mamą w domu mieszkała jeszcze około dwóch miesięcy - ukrywając się nocami w stodole,stajni, w nocy w polu, uciekła, będąc w ciąży. Wywalczyła życie, dzięki temu o tym piszę. W roku 2011, w wieku czterdziestu lat zdecydowałem się pojechać w te miejsca – w miejsce ówczesnej  Borszczówki, której już dziś nie ma. Wyjechaliśmy autobusem z dworca Zachodniego do Lwowa, później pociągiem do Równego, dalej marszrutką, potem pieszo. Dotarliśmy na grób mojej rodziny. Sikorskich, Trockich oraz Skałeckich. Teren wokół jest pusty. Pola i kawałki lasów

Nadesłane wspomnienia wstawił: B. Szarwił


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp1.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud18.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 331 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
6273618