11 listopada 1943 r. w Zasmykach

Utrzymując tradycje z okresu przedwojennego, świętowano w oddziale „Jastrzębia” dzień 11 listopada 1943 r. jako rocznicę uzyskania niepodległości Polski. Po mszy polowej odprawionej przez ks. Michała Żukowskiego, po jego porywającym kazaniu, przed frontem oddziału został odczytany okolicznościowy rozkaz, a następnie oddział defilował przed trybuną z oficerami oraz przedstawicielami społeczności cywilnej. Ledwie skończyła się defilada, dotarł do oddziału „Jastrzębia” w Stefanówce wysłannik ludności z Kupiczowa donosząc, że Niemcy opuścili Kupiczów, a na ich miejsce przybył zaraz oddział UPA, zagrażający ludności czeskiej sympatyzującej z Polakami. Miasteczko czy też osada Kupiczów liczyła niecałe 2 tysiące ludności, położona była 12 km na południe od Zasmyk. Była ona dobrze zagospodarowana przez Czechów, leżała na skrzyżowaniu wielu lokalnych dróg, a jednocześnie odległa od głównych szlaków komunikacyjnych, położona na wzgórzu, a w dodatku ufortyfikowana przez Niemców i Litwinów, doskonale nadawała się na bazę partyzancką.  11 listopada do osady wjechał wóz z uzbrojonymi upowcami, aresztowano czterech członków Aktywu, w tym pastora Jelinka, zakładnikom grożono śmiercią, jeśli nie podporządkują się UPA i nie oddadzą broni. Przed plebanią zebrał się tłum mieszkańców, bojówkarze wycofali się. Nocą 12 listopada bojówki UPA rozłożyły się obozem z dwóch stron Kupiczowa. Z prośbą o pomoc przybył do Zasmyk łącznik Wacław Zapotocki

Czytaj więcej...

Na początku marca 1943 r. obudziły nas nocą strzały

Początek października 1939 r., ojciec wraca z kampanii wrześniowej. Mieszkamy w miejscowości Derażne pow. Kostopol. (...) Rodzina nasza składała się z 5 osób : ojciec Ludomir, rocznik 1900, mama Stanisława z 1904 r., brat Romuald ur. w 1932 r., siostra Wanda urodzona przed wybuchem wojny 20 kwietnia 1939 r. i ja ur. w roku 1930 w Mikuticzach koto Włodzimierza Wołyńskiego Rozpoczął  się rok 1943. Rodzice byli coraz bardziej niespokojni. W nocy 22 lutego 1943 r. przyszło do naszego mieszkania trzech uzbrojonych mężczyzn, mówiących po rosyjsku. Kazali ojcu się ubrać i około 1-szej w nocy zabrali go ze sobą. Od tego dnia ojca naszego więcej już nie widzieliśmy. (...) Na początku marca 1943 r. obudziły nas nocą strzały. (...)  Po północy do naszego mieszkania podjechał wóz ciągnięty przez siwego konia i zatrzymał się przed bramą. (...)  mama kazała nam się położyć  pod łóżka rodziców. ( ...) Siostra Wandzia miała wtedy niecałe cztery latka. Mama trzymała cały czas palec na ustach i powtarzała cichutko : „cicho, cicho, nie wolno nic mówić, nie wolno płakać, jak chcesz siusiu, to rób na podłogę”.  (...)   Przeleżeliśmy  pod łóżkami do  świtu. (...) Po kilku dniach nastąpił napad na Pendyki z dwóch kierunków: od strony Pieniek i od północnej – lasu. W Pieńkach nikogo już nie było, bowiem duża część ludności, mając własne przygotowane konie i wozy, uciekła w kierunku zachodnim do lasu. Część schowała się w piwnicach domów, dużo ludności zginęło i leżało pomordowanych we wsi. Obie wsie płonęły.

Czytaj więcej...

Moje wspomnienia z Huty Stepańskiej

Miałem zaledwie 9 lat, gdy dochodziły mnie słuchy wśród sąsiadów, a także w mojej rodzinie, mówiło się głośno i z niepokojem o mordach dokonywanych przez banderowców z okrucieństwem po za obszarem Huty Stepańskiej. Najpierw mścili się na pojedynczych osobach, a później wymordowane zostały całe rodziny zamieszkałe z dala od wiosek. Mało im tego było, na pojedyncze rodziny, dokonywano zbrodni na całe wsie i osiedla. Łupem zbrodni padła wioska Parośle, Janowa Dolina i wiele innych miejscowości doszczętnie spalone i bestialsko wymordowane, nie oszczędzając nikogo, dzieci, kobiet, starców. Nie mogło nam się poświęcić w głowie, że nasi sąsiedzi Ukraińcy, którzy różnili się tylko językiem i wyznaniem, mogli dopuścić się takiego okrucieństwa. Żyliśmy obok siebie w przyjaźni, nawet małżeństwa były mieszane, wśród Polaków i Ukraińców byli ludzie biedni i bogaci tak jak wszędzie na całym świecie bywa. Na początku lutego 1943 r. do Huty wpadli banderowcy o nocnej porze, najpierw skierowali się do domu gospodarza Piotrowskiego, wyłamując drzwi i po rozpaczliwej obronie został zamordowany. W czasie obrony zabijając jednego i kilku kalecząc. Natomiast u drugiego gospodarza Hipolita Sawickiego, na oczach całej rodziny rozstrzelali 4-ch młodych chłopców a także syna Sawickiego, a także syna Piotrowskiego, którego przedtem pojmano. Tragedia ta wstrząsnęła Huciańców, ponieważ był to w środku wioski bezbronnej. Podczas ceremonii pogrzebowej ja wraz z mamusią byłem mocno poruszony i bardzo przeżywałem wraz z całym otoczeniem mieszkańców Huty Stepańskiej.

Czytaj więcej...

Sierpień 1943, uzupełnienie: Kolonia Krymno powiat Kamień Koszyrski

W kol. Krymno pow. Kamień Koszyrski w dwóch napadach w sierpniu /około 11 i 25/ 1943 roku upowcy zamordowali 45 Polaków. Lucjan Kuśmierczyk pisze: „Po około dwóch tygodniach od tego zdarzenia (pierwszy napad na Kolonię Krymno), gdy ludzie oswoili się z nową sytuacją, część mieszkańców Kolonii powróciła do swych domostw, aby zebrać trochę plonów i zrobić zapasy na zimę. Część mieszkańców nadal pozostawała, wierząc, że nic im nie grozi. Tymczasem około 25 sierpnia tuż po zachodzie słońca oddział banderowców okrążył Kolonię i dokonał typowej dla nich rzezi wszystkich schwytanych mieszkańców. W tym dniu ofiarą napadu była moja siostra Ewa (33 lata), jej czworo dzieci, teściowie, Franciszek i Aniela Żebrowscy. Siostrę, teściów, najstarszego syna Stacha (12 lat) zarąbano siekierą. Córkę Natalię (10 lat) przebili żelaznym prętem przez policzki i pozostawili z tym prętem żywą. Syna Kazimierza (5 lat) zabili kijami. Trzytygodniową Anielę powiesili żywą przez włożenie główki między sztachetami płotu.” Piotr Januszewski, wnuk Antoniego Kuśmierczyka: „W tym samym czasie nasz ojciec również przebywał w swoim domu. Gdy usłyszał jakieś poruszenie w sąsiedzkich zabudowaniach, schował się na strych obory i przez szparę między deskami szczytu obserwował swoje podwórko. Jeszcze było widno, kiedy na podwórze weszło dwóch uzbrojonych ludzi. Ponieważ mieszkanie było zamknięte zaczęli nawoływać ojca po nazwisku.

Czytaj więcej...

GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp9.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud2.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 401 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
6606607