Drukuj
Kategoria: Oddziały 27 WDP AK
Odsłony: 13199
autor: Michał Fijałka
Dowódca, kpt. "Bomba" - "Wujek", skoczek spadochronowy, był w "Wachlarzu" - dowódcą patroli dywersyjnych na trasie Kowel-Sarny Korosleń. Po rozwiązaniu "Wachlarza" pełnił krótko funkcję komendanta Obwodu Sarny, a później działał w komendzie Inspektoratu Równe. W maju 1943 r. organizował placówki samoobrony w gminie Stepań. Tam podjął próbę założenia oddziału partyzanckiego, napotkał jednak sprzeciw miejscowych gospodarzy, którzy chcieli bronić każdej polskiej wsi i osady oddzielnie, nie podejmując prób wspólnej samoobrony.
Na obszarze działania kpt. ?Bomby? istniały placówki samoobrony w następujących miejscowościach: - wieś Hały, dowódca - ppor. "Lech" (Marcin Brzozowski), zastępca - Antoni Wiatr
- wieś Wyrka, dowódca - Kazimierz Karpiński, zastępcy - Bronisław Sulikowski i Antoni Skiba
- wieś Siedlisko, dowódca - st. wachm. "Miotełka" (Gracjan Wiatr), zastępca - Jan Onuchowski
- wieś Wilcze, dowódca - ppor. "Kajak" (Alojzy Krupa)
- wieś Zadębrowie, dowódca - Adam Rozkawiński (zginął wraz z dziewięcioosobową załogą w obronie osiedla)
- wieś Huta Stepańska, placówką dowodzili: Władysław Kurkowski - nauczyciel, Józef Sawicki, Jan Szablewski, por. "Rudy Kazik" vel "Kmicic Majewski" (NN).
Pojedyncze polskie punkty samoobrony były kolejno likwidowane. Już w końcu marca zaatakowana została wieś Halówka, 2 maja wieś Wilcze, a nocą z 14 na 15 lipca wieś Hały i wieś Wyrka, której bronił kpt. "Bomba". Ludzie z rozbitych placówek skupili się wokół Huty Stepańskiej. Dołączyło do nich wiele rozproszonych grup z placówek samoobrony, m.in. ze wsi Wilcze przyprowadził ppor. "Kajak", inną "Strzemię" (Zenon Blachowski). Wszyscy zachowali wolę dalszej obrony, ale byli bardzo wyczerpani, nie
(Leon Śpiewak), późniejszy kapelan oddziału, odprawił mszę polową i wygłosił płomienne kazanie, które podniosło na duchu miejscową ludność i żołnierzy. Oddział realizował teraz nowe zadania, ubezpieczał okoliczne wsie przy zbiorach zbóż, pomagał przy zwózce siana, odbywał ćwiczenia polowe i patrolował najbliższe okolice. Szybko powiększał się stan oddziału. Sierż. ?Czarny? skompletował pełny stan plutonu zwiadu. Kpt. ?Bomba? w porozumieniu z miejscową grupą samoobrony wyznaczył dla poszczególnych wsi
placówki ochrony:
- w Nowinach na granicy z Ludwipolem, dowódca placówki - plut. "Król" (Stanisław Witkowski), zastępca - "Wichura" (Józef Wajler)
- w duszkowie, dowódca - plut. "Dołęga" (Jan Szewczyk)
- w Moczulance, dowódca - plut. "Miś" (Wincenty Paczkowski)
- w Zawołoczu, dowódca - sierż. "Miglanc" (Marciniak)
- we Lwie (placówka składała się z dwu plutonów), dowódca - por. "Strzemię" (Zenon Blachowski), dowódcy plutonów - sierż. "Słoń" (NN) i pchor. Tadeusz Kopfel, kwatermistrz oddziału - st. wachm. "Opór"
(Franciszek Pawełczak), oficer gospodarczy - plut. "Boston" (ZygmuntŻołędziowski), dowódca zwiadu - sierż. "Czarny" (Józef Wajdyk), dowódca drużyny sanitarnej - "Drwal" (Helena Sawicka).
Placówki oddziału dobrze spełniały swoją rolę i znacznie poprawiły bezpieczeństwo wsi. Zdarzały się jednak sporadyczne potyczki, byli zabici i ranni.
Przed nadchodzącą jesienią rozpoczęto przygotowania do budowy ziemianek. Oddział liczył wówczas ponad 600 żołnierzy. W pobliżu kwaterował radziecki oddział kpt. Iwana Szytowa. Stosunki między dowódcami układały się bardzo dobrze. Szytow i "Bomba" składali sobie wzajemne wizyty i oddawali różne przysługi. Oddział "Bomby" rozbudował kwatermistrzostwo i oddziały specjalistyczne, rusznikarnię, pracownię szewską, krawiecką, masarnie, piekarnie, przez co stał się całkowicie samowystarczalny. "Bombę" odwiedzi! także znany radziecki dowódca, gen. Kowpak, ze swoim zastępcą, gen, Werszyharą, który powracał z rajdu do Małopolski. Gen. Kowpak zwiedził obóz, długo rozmawiał z żołnierzami i wziął udział w przyjęciu wydanym na jego cześć. Po skończonych odwiedzinach żegnano generała z honorami wojskowymi, obdarowując żywnością i grodzieńską machorką, zdobytą przy likwidacji niemieckiego Liegenschaftu. Od tej pory stosunki z oddziałem kpt. Szytowa zacieśniły się jeszcze bardziej.
16 listopada 1943 r. oddział ?Bomby? został zaatakowany przez 2 bataliony UPA, które skierowały się wprost na obozowisko. ?Bomba? dopuścił nieprzyjaciela blisko obozu, dopiero wówczas rozkazał otworzyć ogień. Akcja całkowicie udała się, a wezwany na pomoc kpt. Szytow dopomógł w rozgromieniu upowców. Zdobyto 200 karabinów, 2 ckm i wiele amunicji. Nieprzyjaciel miał 106 zabitych i wielu rannych. Oddział "Bomby" stracił 2 zabitych i kilku rannych. Wiele późniejszych potyczek, zakończyło się również pomyślnie, a kpt. "Bomba" cieszył się dużym zaufaniem ludności i swoich żołnierzy. Był przykładnym, i dobrym organizatorem.
Jego zasłużonymi współpracownikami byli m.in.: "Boston", "Słoń", "Czarny", "Migłanc", "Grabek" (Antoni Grodowicz), "Wichura", "Król", "Dołęga" "Niemiec" (Fryderyk Żak), "Drwal", "Finkarz" (Lucjan Paczewski), Zygmunt Kopij, "Burza" (Kazimierz Burzyński) i wielu innych.
Jesienią wzmogły się walki w poszczególnych rejonach zbiorowej samo?obrony, która obejmowała łącznie kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Prace polowe dobiegały końca, zbliżał się front radziecki. Oddział stanowił już wielką siłę, bo liczył blisko 700 dobrze uzbrojonych żołnierzy i nie czuł się zagrożony z zewnątrz. Odbywał długie rajdy dla zapewnienia bezpieczeństwa Polakom, a także dla demonstracji siły.
Podczas jednego z rajdów oddział zatrzymał się 22 grudnia 1943 r. we wsi Peresieki, gdzie zakwaterował. Żołnierze wiedzieli już, że w obliczu zbliżania się frontu oddział będzie musiał opuścić Starą Hutę i przejdzie na zachód do walk dywersyjnych z Niemcami. Tego dnia kpt. "Bomba" wraz z całym swoim sztabem, kapelanem i ochroną został internowany przez oddziały radzieckie, uważające się za gospodarzy tych terenów. W oddziale pozostał tylko oficer służbowy, por. "Słucki" (Feliks Szczepaniak). W czasie nieobecności dowództwa i sztabu, dwóch nieznanych osobników podeszło w nocy do wartownika pełniącego straż przed pomieszczeniem sztabu, Jana Barabasza, i chciało go udusić, ale ten ostatnim wysiłkiem wystrzelił z karabinu i napastnicy uciekli. Zarządzono ostre pogotowie. Rano 23 grudnia wysłano kilkunastoosobowy patrol do Zawołocza z nadzieją, że przyniesie jakieś wieści o kpt. "Bombie". Nikogo jednak w Zawołoczu nie zastali. Zaistniałej sytuacji nikt nie mógł zrozumieć. Ostatni stan oddziału wynosił 680 dobrze uzbrojonych żołnierzy. Por. "Słucki", z zawodu nauczyciel, który pozostał jako jedyny oficer oddziału, zarządził odprawę wszystkich podoficerów. Ustalono na niej, że kto ma w okolicy rodziny, może pozostać, reszta zaś pomaszeruje na zachód w kierunku Przebraża. Wieczorem tego dnia por. "Słucki" wyprowadził do dalszej walki 220 żołnierzy-ochotników z 3 działkami ppanc. Trasa wiodła z Peresieki przez wieś Rudnia Łączycka, Kamionkę, w której rozbito oddział banderowców. W Niemowiczach musiano obejść oddziały niemieckie i węgierskie. Dzień spędzono w lesie, bo w pobliskiej, wyludnionej i nie spalonej wsi, jednostki węgierskie przeszukiwały stogi siana. W nocy zmarznięci i głodni żołnierze poszli do opuszczonych i zimnych chat. Do jedzenia znaleziono tylko brukiew. Niektórzy ludzie udali się do Sarn, aby u znajomych poszukać żywności. Po dwóch dniach odpoczynku oddział przekroczył linię rzeki Słucz. Ten niebezpieczny odcinek oddział przeszedł marszem ubezpieczonym. Dalsza trasa prowadziła pomiędzy Maszkowym a Oraelanką, przez wieś Ozgów, Kolonię Mielniki, Wilcze, Nieruczc, Halinówkę i Zaułek. W gajówce Borczyjów nastąpił postój nocny. 29 grudnia 1943 r. zatrzymano się w Horoczyjowie i następnego dnia wymaszerowano przez Łopateń, Klobuszyn do Zofiówki. 30 grudnia oddział dobrnął do Przebraża. Żołnierze byli mocno wyczerpani, głodni, część z nich chorowała. Ludność Przebraża i jego dowództwo nie mogło wyjść z podziwu, że żołnierze w tak ciężkich warunkach przeszli szybko przez niebezpieczny teren, nie porzucając posiadanych 3 działek. Oddział ulokowano w Kolonii Józefin, gdzie ludzie odpoczywali i leczyli się z tyfusu. Tam też stoczyli zwycięską potyczkę z "bulbowcami". Po 20 dniach odpoczynku i leczenia, Inspektorat AK w Łucku skierował ich do zgrupowania dywizyjnego w Jezioranach na południe od Kowla