List otwarty do Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

12. 03. 27
Odsłony: 2512

Poniższy pomnik postawiony jest ku czci: „Pamięci mieszkańców Ostrówek i Woli Ostrowieckiej, którzy zginęli 30 sierpnia 1943 roku. Wieczna im Pamięć. Rząd Rzeczypospolitej Polskiej i Rodziny 2011”

Antoni Mariański                                                                                                                                    Dąbrowa, 21.03.2012 r.

Ul.xxxxxxxx

49-120 Dąbrowa Op.

 

Pan

Bronisław Komorowski

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

 

List otwarty

Ekscelencjo! Szanowny Panie Prezydencie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.

 

Poniższy pomnik postawiony jest ku czci: „Pamięci mieszkańców Ostrówek i Woli Ostrowieckiej, którzy zginęli 30 sierpnia 1943 roku. Wieczna im Pamięć. Rząd Rzeczypospolitej Polskiej i Rodziny 2011”

 


Nie wiem kto ustalał treść napisu i czy w ogóle znany jest Szanownemu Panu Prezydentowi ten napis. Być może zatwierdzony został na tej samej zasadzie jaką był Pan uprzejmy zastosować przy nominacjach generalskich po tragedii Smleńskiej. „Takie były wnioski ministrów i takie podpisałem”.

Nie mogę zrozumieć dlaczego tak boimy się prawdy? Przecież prawda nikomu nie ubliża, lecz nawet odwrotnie, dodaje powagi, autorytetu. Doświadczyłem to na własnej skórze. Wszędzie niedomówienia, brak jasnych końcówek. O ile mi wiadomo w Pawłokomie mniejszość ukraińska na pomniku wypisała: zginęli z rąk polskiej AK, chociaż w tym czasie AK była już rozwiązana. Ale to nie wszystko. Nie mogę sobie wyobrazić co by się działo w Polsce i nawet w świecie gdyby na przykład na Pomniku Bohaterów Getta Warszawskiego pojawiła się tablica z napisem:

„Pamięci mieszkańców Warszawy, którzy zginęli w kwietniu 1943 roku. Wieczna im Pamięć Rząd Rzeczypospolitej Polskiej i Rodziny 2011”.

Ani w Ostrówkach, ani w mojej propozycji teksty nie są sfałszowane, zawierają tylko prawdę, a jak brzmią? Żydzi, którzy zginęli w Getcie Warszawskim byli przecież mieszkańcami Warszawy. Ludzie, którzy zginęli w Ostrówkach i Woli Ostrowieckie, mieszkali w tych miejscowościach.

Czy nie lepiej byłoby zamieścić tekst ukraiński, oryginalny, jeszcze z czasów wojny? Po prostu meldunek złożony po „zginięciu” tych 1080 osób? Treść bardzo krótka i autentyczna. Jest to po prostu meldunek z wykonania zadania.

Zlikwidowałem wszystkich Polaków

od małego do starego.

Wszystkie budynki spaliłem,

mienie i chudobę zabrałem

dla potrzeb kurenia

Podpisał „Łysy”

 

Są to słowa sprawcy. Krótkie, zwięzłe, jednoznaczne. Można śmiało zaryzykować twierdzenie, że ktokolwiek będzie czytał, zostanie dogłębnie poruszony. I ten za, i ten przeciw. I każdy będzie komentował i przekazywał innym.

Spotykałem się z wieloma ludźmi. Historykami, nauczycielami szkół średnich i szkół wyższych. Znajomość tego, niewygodnego, tematu prawie żadna. Nawet niektórzy wnukowie zamordowanych dziadków, ode mnie dowiadywali się prawdy. Wybudowany pomnik ma mówić historię tego co się stało. A co mówi już zamieszczony tekst na postumencie? Nic. Każdy czytający powie nie wiem co to ma znaczyć? I w czasie odsłonięcia i poświęcenia postumentu, mało kto będzie mógł cokolwiek powiedzieć o historii i tych spoczywających pod postumentem i samego postumentu.

W ubiegłym roku ukazało się pełne opracowanie „zginięcia” mieszkańców Ostrówek. Tytuł książki: „Ostrówki Wołyńskie Ludobójstwo”. Pozycja ta zdobyła nagrodę roku książki historycznej. Nic w niej nie ma do ukrycia. Opisana jest szczegółowo prawda o ludobójstwie w Ostrówkach. Opowieści świadków mrożące krew w żyłach. Tragedia trudna do wyobrażenia. Przeczytałem ją. Nie znalazłem w niej cienia nienawiści, nie znalazłem i chęci odwetu. We wszystkich wypowiedziach wyczuwa się powagę, nawet przebaczenie. Natomiast informacja na postumencie powoduje natychmiastową emocję, zdolną do wszczęcia najgorszych poczynań. Niedomówienie. Osłanianie czegoś. Czy wreszcie potworne kłamstwo. Tylko w imię czego to kłamstwo jest podane?

Teraz sprawa projektu postumentu. Wiem, że jest to sprawa artystyczna jako taka. Każdy z oglądających ma prawo mieć odmienne zdanie. Jedni – artystyczne, drudzy – emocjonalne. Po głębszym zastanowieniu się można dojść do wniosku, że projektantem pomnika była pani, której symbol krzyża posłużył jako wieszak do zawieszenia czegoś, lub napisania czegoś. Po prostu posłużył jako tablica informacyjna. Takie coś, do powieszenia, jeden z posłów przynosi na sesje sejmowe i publicznie pokazuje co ma w ręku. Szanujemy Godło Państwowe. Szanujemy Hymn Narodowy. Uszanujmy i Krzyż jako symbol wiary większości Polaków. Jako pielgrzym, chciałbym uklęknąć pod krzyżem i w ten sposób złożyć hołd „zginionym”. Tymczasem okazuje się, że krzyża nie ma, jest tylko słup ogłoszeniowy. Krzyż powinien być krzyżem – symbolem wiary, czy to katolickiej, czy innej, nie tablicą ogłoszeń, nawet - tych bardzo kulturalnych. Tutaj jest pokazaniem miejsca półprawdy, a wiadomo, półprawda, to tak jak kłamstwo. Dalej. Krzyż stanowi symbol prawdy. A tu? Zostawiam to bez komentarza.

Po co to piszę? Po prostu, by uprzedzić tą informacją i własnym odczuciem, przyszłego turystę czy pielgrzyma o tym, co zastanie na miejscu zbrodni - ludobójstwa, popełnionego na skalę światową.

Z szacunkiem i poważaniem

 

Antoni Mariański

 

/ Otrzymują: Media