OBRONA JAZŁOWCA I ZALESZCZYCKA TRAGEDIA

12. 12. 26
posted by: Bogusław Szarwiło
Odsłony: 1314

Ciemne chmury nadciągnęły nad Jazłowiec po przesunięciu się nawałnicy frontowej, już we wrześniu 1944 roku aż po mobilizacji młodych Polaków, do istniejącej od 1943 roku; polskiej armii utworzonej na terenie Związku Radzieckiego, pod dowództwem gen. Berlinga. Ukraińskie ugrupowania mianujące się Ukraińską Powstańczą Armią, zaczęły grasować i niszczyć wszystko co polskie; Polskie wsie, polskie miasta, polskie pamiątki narodowe i samych Polaków; Zaczęły się dni niepokoju i grozy; Nie było tygodnia, a w końcu dnia, w którym nie słyszałoby się o napadach na Polaków, polskie wsie, o morderstwach indywidualnych, grupowych i zbiorowych, całych polskich rodzin i osiedli. Perfidne i wyuzdane metody mordowania, w których wydłubywano oczy, odcinano języki, przecinano piłą na pół człowieka, łamano ręce i nogi, podpalano żywcem, przypominały średniowieczne, metody stosowania tortur i mordów, stronice sienkiewiczowskiego dzieła o buntach kozackich.

; Nie zmienione hajdamackie metody od trzech wieków, tak jak mordowali kiedyś, tak mordowali w połowie dwudziestego wieku, znajdując upust w swoim sadyzmie i nie­nawiści do wszystkiego co z Polski i co polskie; W tej sytuacji nie pozostało Polakom nic innego jak stworzenie samoobrony. Na początku września 1944 roku Komitet Samoobrony składający się. z doświadczonych i przeszkolonych w wojsku przedwojennym mężczyzn postanowił uchronić miasto od najazdu ukraińskich band. Utworzono dookoła Jazłowca placówki, w domach wysuniętych na krańcach mias­teczka. W każdym domu wydzielono izbę, przeznaczoną tylko dla war­towników; Na każdej placówce trzymało wartę codziennie i każdej nocy około 15 mężczyzn; Wartownicy uzbrojeni byli w karabiny, automaty i granaty ręczne. Codziennie z zapadnięciem zmroku, odbywały się w centrum miasta w centralnej wartowni apele - zbiórki, na których odczytywano roz­kaz dnia; Informowano w tym rozkazie o zaszłościach, które ewentu­alnie nastąpiły w dniu bieżącym, o rozmieszczeniu wart i ich odcinków, które zobowiązane były nadzorować, oraz podawano obowią­zujące danej nocy hasło. Uroczystość apelu była pełna napięcia i uwagi. Nikt poza wartownikami, hasła nie znał, a tym samym od zmroku do godzin porannych po miasteczku mogli poruszać się tylko wartownicy; Pamiętam takie zdarzenie. Któregoś jesiennego wieczoru lał duży deszcz, było zimno. Stałem na posterunku koło wrót domu Gienka Kuliczkowskiego, znajdującego się w Jazłowcu obok dużego mostu, Gienek Kuliczkowski był naszą daleką rodziną. Nagle w ciemności dały się słyszeć kroki od strony drożyny, która prowadziła pod mostem w kierunku wsi Browarów, Zamieniłem się cały w słuch. Kiedy odgłos kroków zbliżył się. do około 3o-4o m od mojego stanowiska, dałem ..komendę "stój! ", Idący nie zatrzymał się .Powtórzyłem -"stój, bo strzelam " i równocześnie odbezpieczyłem karabin. Postaci w dalszym ciągu nie widzę z powodu deszczu i ciemności, ale kroki ucichły. Wołam : "hasło ! ". Ten ktoś nie odzywa sią. "Hasło!" - wołam , "bo strzelam!" - " Ne znaju niczoho" - słyszę po ukraińsku. Rozkazuję - "Padnij !" i słyszę plusk błota i wody. Podszedł do mnie z odległości kilkunastu metrów drugi wartownik. Pyta się, co zaszło. Mówię « że kazałem leżeć jakiemuś nieznanemu osobnikowi, znajdującemu się około 3o m od nas. "Dobrze żeś przyszedł"- powiedziałem, "pójdziemy sprawdzić. kto to jest " Masz latarkę? " - zapytałem. "Nie" -odpowiedział. "Ustawmy się więc w szyku i ostrożnie poruszajmy się do przodu"-powiedziałem. Z odległości kilku metrów zauważyliśmy leżący w błocie cień człowieka. Z odbezpieczonym karabinem kazałem mu wstać i podnieść ręce do góry. Z -podniesionymi rękami całego ociekającego wodą i "błotem wprowadziliśmy na placówkę. Jak się. okazało, był to ukraiński chłop . Z Przedmieścia, który szedł do Jazłowca do rodziny i trochę się spóźnił, chwyciła go w drodze noc, a skutki były wiadome. Dając mu wartownika, odprowadziliśmy go do domu, do którego zmierzał.

 

ZALESZCZYCKA TRAGEDIA

Zaczęto mówić o ewakuacji Polaków z ziem wschodnich do Polski Centralnej. Jako 16-to letni chłopiec nie bardzo orientowałem się, co to jest ewakuacja? Dlaczego mamy opuszczać rodzinne strony ? Z jednej strony strach przed ukraińskimi bandami i ucieczka choćby na kraj świata, z drugiej strony pytanie, dlaczego mamy pozostawić nasze domy? Z biegiem miesięcy zacząłem coś niecoś rozumieć. A więc chodzi o to, że ziemie dotychczas należące do Polski nie będą do niej należały i zostaną włączone do ZSRR; Na nasze ziemie mają przyjechać Ukraińcy z Polski, my natomiast mamy wyjechać na Zachód; Trochę ciekawy był ten " Zachód ". Było to coś nieznanego, daleko od Jazłowca - dużo dalej aniżeli Lwów; Jaka jest ta nasza Polska ? Pewnie zobaczę Kraków, Warszawę - ciekaw jestem gdzie będziemy mieszkali ? Dni toczyły się jednak swoim trybem, a szara rzeczywistość otacza­jąca nas dokoła chmarami band ukraińskich nie opuszczała ani na chwilę. Co drugą noc brałem karabin  na plecy i pomimo tego, że w dzień uczęszczałem do siódmej klasy, chodziłem na "placówkę", gdzie trzy­małem wartę razem z innymi Polakami, chroniąc się w ten sposób przed napadem band ukraińskich. Pewnej nocy, stojąc na swojej zmianie, usłyszałem jak gdyby strzały karabinowe; Wydawało mi się, że pochodzą one z kierunku Małych Zaleszczyk, wioski położonej około 1,5 km od Jazłowca, w której za­mieszkiwało kilkanaście rodzin polskich; Podskoczyłem na placówkę i zawiadomiłem o tym zebranych tam Polaków. Wszyscy zaczęliśmy nadsłuchiwać. Jedni mówili, że to strzały, inni że to wiatr stuka, blachą na kaplicy cmentarnej . Oczekiwaliśmy do rana. Rano ktoś przyniósł hiobową wieść. Wszyscy Polacy w Zaleszczykach; pomordowani. Około południa przy­wieźli zmasakrowane zwłoki, leżące rzędem na kilku furmankach. Widok był przerażający. To nie były trupy ludzkie, to były szczątki rozszarpanych kawałów mięsa. Odbył się uroczysty, ale w grobowym nastroju pogrzeb na Jazłowieckim cmentarzu; Za tę masakrę Polacy podjęli odwet; Jeszcze tego samego dnia wyjechano całą grupą do Zaleszczyk; Zastano tam jednak tylko kobiety, dzieci i starców; Nie uczyniono nikomu żadnej krzywdy. Zwyciężył rozsądek, zachowano godność i szlachetność Polaka. Analiza tych faktów z perspektywy lat daje pogląd na dużą skutecz­ność polityki niemieckiej w stosunku do narodu ukraińskiego, który uwierzył, że przez całkowite unicestwienie narodu polskiego na ziemiach wschodnich, zdobędzie, w ten sposób to, niezależne państwo ukraińskie; Kilka rodzin polskich, które cudem uszły masakrze tej nocy, uciekły do Jazłowca.

Fragment „ Wspomnienia z Jazłowca”  autor; Apolinary Kuliczkowski   Wrocław 1981 r

Więcej http://brozbar.cieplowizja.pl/jazlowiec/strona/jazlowiec-kuliczkowski.html