13. 03. 02
posted by: Kresowy Serwis Informacyjny
Odsłony: 1709

12. 12. 26
posted by: Bogusław Szarwiło
Odsłony: 1313

Ciemne chmury nadciągnęły nad Jazłowiec po przesunięciu się nawałnicy frontowej, już we wrześniu 1944 roku aż po mobilizacji młodych Polaków, do istniejącej od 1943 roku; polskiej armii utworzonej na terenie Związku Radzieckiego, pod dowództwem gen. Berlinga. Ukraińskie ugrupowania mianujące się Ukraińską Powstańczą Armią, zaczęły grasować i niszczyć wszystko co polskie; Polskie wsie, polskie miasta, polskie pamiątki narodowe i samych Polaków; Zaczęły się dni niepokoju i grozy; Nie było tygodnia, a w końcu dnia, w którym nie słyszałoby się o napadach na Polaków, polskie wsie, o morderstwach indywidualnych, grupowych i zbiorowych, całych polskich rodzin i osiedli. Perfidne i wyuzdane metody mordowania, w których wydłubywano oczy, odcinano języki, przecinano piłą na pół człowieka, łamano ręce i nogi, podpalano żywcem, przypominały średniowieczne, metody stosowania tortur i mordów, stronice sienkiewiczowskiego dzieła o buntach kozackich.

Read More: OBRONA JAZŁOWCA I ZALESZCZYCKA TRAGEDIA
12. 12. 24
posted by: Bogusław Szarwiło
Odsłony: 1359

Pochodzę z Kresów Wschodnich, z Ziemi Nowogródzkiej, z Lidy, z rodziny wojskowej. Pierwszych Sowietów zobaczyłem 24 września 1939 roku w Bieniakoniach, bo tam rzuciły losy wojny moją całą rodzinę. Do Lidy wróciliśmy po paru tygodniach od tego "spotkania" - do nikąd. Nie mieliśmy dachu nad głową. Rodzina nasza liczyła 4 osoby (matka, siostra, brat i ja). Przyjęła nas, a właściwie przygarnęła rodzina podobna do naszej. I tak zaczęła się moja "pielgrzymka wojenna". Zostałem jako najstarszy wiekiem po matce jakby "głową" rodziny. Los ojca jeszcze nieznany - z wojny nie wrócił. Cały ciężar prze­trwania i utrzymania się przy życiu spoczął na matce i na mnie.

Read More: Wigilijny grudniowy wieczór 1939 r.
12. 12. 25
posted by: Bogusław Szarwiło
Odsłony: 1388

Pani Jadwiga wspomina, że kiedy jej ojciec ciężką pracą woźnicy uciułał trochę pieniędzy i dowiedział się z gazety, że jest do sprzedania na działki folwark w Drohobyczu, w r. 1938 pojechał tam, na Kresy Wschodnie, z wieloma innymi gospodarzami z przeludnionej i biednej Małopolski. Kupił z tego folwarku k. Drohobycza 24 morgi pola i postawił skromny domek z oborą a w następnym roku sprowadził całą rodzinę. Pani Jadwiga wspomina, że było ich siedmioro rodzeństwa: trzech braci i cztery siostry. 10-letnia wtedy Jadwiga, była czwartym dzieckiem. Jednak niedługo się cieszyli nowym gospodarstwem. Zaraz po wybuchu wojny, nastały dla nich straszne dni strachu i ukrywania się przed Ukraińcami mordującymi Polaków. Tylko cudem udało im się przeżyć te dni, najczęściej ukrywając się w szczerym polu, lub stogach siana czy słomy. W międzyczasie uciekli furmanką do Drohobycza, gdzie razem z wieloma polskimi rodzinami przebywali w parku przez cały tydzień.

Read More: Boże Narodzenie spędzili w wagonach, a zamiast opłatkiem, dzielili się kruszynami chleba.
12. 12. 24
posted by: Bogusław Szarwiło
Odsłony: 1229

Pod koniec 1945 roku ludność wsi powiatu prudnickiego składała się z trzech zasadniczych grup: - ludności śląskiej, która zadeklarowała się jako Polacy, przeszła lub oczekiwała na weryfikację narodowościową i otrzymała lub oczekiwała na otrzymanie obywatelstwa polskiego. - ludności śląskiej narodowości niemieckiej, która oczekiwała na przesiedlenie do Niemiec. - osadników, którzy mieli objąć gospodarstwa po wysiedlonych Niemcach. Ludzie ci często mówili o sobie, że pochodzą z "centrali", to znaczy z terenów między Wisłą, a Bugiem lub też ze "wschodu" to jest z dawnych kresów wschodnich, które przyznał sobie Związek Radziecki.

Read More: Moc Bożego Narodzenia jeszcze raz zatriumfowała nad złem