Kilka lat temu Związek Polaków na Białorusi podzielił się na dwie organizacje. Było to zdarzenie bardzo dramatyczne dla naszych rodaków. Nie wiem dlaczego do tego doszło i tutaj nie chcę tego roztrząsać, i opowiadać się za którąś ze stron obecnych dwóch związków. Nie mogę tego zrobić, ponieważ ja, dziesięciomiesięczny ekspatriant z Białorusi z 1958 roku jestem za jednością Polaków, którzy zostali na rodzinnej ziemi.

Uważam, że ten podział bardzo źle służy interesom naszych rodaków. Doszło do tego, że jeden ze związków przeciwstawia się drugiemu, a Polak stanął przeciwko Polakowi i to w kraju, gdzie nie tak łatwo rodziły się i działają różne polskie stowarzyszenia. Białoruskie władze nie uznają Związku Polaków, któremu obecnie przewodzi Andżelika Orechwo, natomiast Związek Polaków na czele ze Stanisławem Siemaszko nasz rząd nazywa reżimowym, chociaż według mnie jest to niesprawiedliwe określenie.

Słowo „reżym”, którym słusznie nazywano rządy Saddama Husajna w Iraku, nie ma takiego samego odniesienia w stosunku do Białorusi, chociaż nie jest to kraj rządzony demokratycznie. Podobnie też rządzona jest Rosja. Dlaczego nie używamy wobec jej rządu określenia „reżim”? Całkiem niedawno, tuż przed rewolucyjnymi zmianami w Egipcie, gdzie tysiące Polaków odpoczywało na wakacjach, ani nasze media, ani władze nie używały wobec rządów Mubaraka słowa reżim. Jak tylko on upadł, to nagle okazało się był przez wiele lat reżimowym i okrutnym wobec swoich krajowych przeciwników. Dlaczego te słowa nie padały wcześniej i do reżimowego kraju wyjeżdżało tylu turystów?

To nie są reżimowi Polacy i w niczym nie są gorsi od tych, których oficjalnie wspiera Polska. Też potrzebują od niej pomocy na prowadzenie swojej działalności, której główny cel jest taki sam jak drugiego związku: kultywowanie polskiej kultury, języka i tradycji wśród różnych pokoleń rodaków i utrzymywania aktywnych związków z Macierzą. W tym związku także znajdują się stowarzyszenia i koła skupiające Sybiraków, byłych żołnierzy Wojska Polskiego i Armii Krajowej, ludzi określonych zawodów, drużyny harcerskie i zuchowe, różne kółka zainteresowań.

Popieranie przez stronę polską tylko jednej organizacji i wysyłanie pomocy tylko pod jeden adres pogłębia stworzony podział, co jest na rękę białoruskim urzędnikom. A już wrzucenie wszystkich działaczy wyższego szczebla ze starego związku do jednego worka, wpisanie ich przez polskie władze na czarną listę osób, które nie mogą przez ileś lat wjechać do Polski było olbrzymim błędem. Wielu ludziom pracującym od lat na rzecz Polaków na Białorusi wyrządzono krzywdę. Była to dla nich i nadal jest działalność społeczna, a nie polityczna. Powstała w ich sercu zadra, która będzie trudna do zagojenia.

Ciekaw jestem, czy zakaz wjazdu do Polski otrzymają Litwini: były dyrektor litewskiego gimnazjum w Ejszyszkach Vytautas Dailydka oraz nauczyciel historii w litewskim gimnazjum w Solecznikach Wielkich Arturas Andriuszaitis, którzy niedawno publicznie stwierdzili, że polskie przedszkola w tym kraju „wychowują Hitlerjugend”, a polskie szkoły są „wylęgarnią piątej kolumny”. Czemu takim zakazem nie obejmiemy znanych nacjonalistów ukraińskich, którzy negatywnie wypowiadają się o Polsce i Polakach i roszczą sobie jakieś pretensje do naszego kraju? Dlaczego swobodnie do Polski może wjechać Erika Steinbach, która niejednokrotnie krytycznie i rewizjonistycznie wypowiadała się o Polsce, i nadal działa w tym kierunku?

Od początku powstania rozłamu w Związku Polaków na Białorusi nasz rząd i Wspólnota Polska powinny dążyć za wszelką cenę do powrotu do jednej organizacji. Tylko w jedności tego związku tkwi jego siła, a co za tym idzie możliwość najpełniejszego realizowania założeń statutowo-programowych, które nie mają nic wspólnego z polityką.

Niestety od samego początku polskie władze zdecydowanie stanęły po jednej stronie – nowego Związku Polaków kierowanego wtedy przez Andżelikę Borys. Ten drugi związek, wówczas pod przewodnictwem Józefa Łucznika, który w latach dziewięćdziesiątych aktywnie działał na rzecz Polaków na Białorusi, za co został odznaczony medalem Ministerstwa Edukacji Narodowej RP, został całkowicie pominięty.

W Polsce każdy ma prawo do swoich poglądów politycznych, ale my nie mamy prawa wymagać, jakie to postawy w odniesieniu do panującej na Białorusi polityki powinni mieć nasi rodacy. To jest ich osobista sprawa. Możemy jedynie żałować, że ktoś wybrał taką a nie inna opcję. Ale niech to dzieje się poza związkiem. Działacze polscy na Białorusi muszą się określić, czy chcą być osobami związkowymi, czy chcą się angażować w politykę. Jeżeli w politykę, to niech będą szeregowymi członkami związku i zapiszą się do jakiejś partii.

Kiedy w naszych mediach wymieniany jest Stanisław Siemaszko, to zawsze się podkreśla, ze nie mówi on po polsku. Zapomina się, że na Białorusi o poczuciu narodowym Polaków nie stanowi wyłącznie język. Wielu go nie zna, ponieważ nie miało możliwości się go dobrze nauczyć. Od 17 września 1939 roku nastąpiła białorutenizacja szkolnictwa, a później jego rusyfikacja, która przeniosła się wszystkie dziedziny życia w tym kraju. Pod koniec lat czterdziestych zamknięto ostatnią polska szkołę na Białorusi. Takiej sytuacji nie było w sąsiedniej Litwie. Podobnie jak z Polakami jest z wieloma Białorusinami, którzy też nie znają swojego ojczystego języka, ale w swojej świadomości i sercu czują się przedstawicielami tego narodu.

Podział w największej polskiej organizacji na Białorusi nadal się rozszerza. Doszło do tego, że Polski Dom w Baranowiczach nie chce mieć nic wspólnego z żadnym ze związków i postanowił się przekształcić w autonomiczną jednostkę. To dobrze, bo może dzięki temu nadal będzie mógł prowadzić dotychczasową działalność.

Nie można jednak dopuścić do tego, aby podziały, które nastąpiły wśród dorosłych przeniosły się na młodzież i dzieci, gdyż będzie to strata nie do odwrócenia. Być może przy obecnych wiodących działaczach polskich na Białorusi nie jest możliwe zjednoczenie obu organizacji. Ale przecież z czasem zostaną oni zastąpieni przez młode pokolenie, które nie jest obciążone żadnym balastem różnych spraw i jest realna szansa na to, że wyciągną się ręce do zgody w imię jednego Związku Polaków na Białorusi.

 

 

 

Kazimierz Niechwiadowicz

http://pawet.net/niechwiadowicz

 

Poznań, 02.06.2011


enfrdeitptrues

75. rocznica ludobójstwa

Reklama

 

Szukaj w serwisie

Statystyki

Odsłon artykułów:
2578852

Odwiedza nas 33 gości oraz 0 użytkowników.

cpr certification online
cpr certification onlinecpr certification onlinecpr certification online