ALEKSANDER SZUMAŃSKI

KORESPONDENCJA ZE LWOWA

NA UKRAINIE RZĄDZI  NACJONALISTYCZNY  FASZYSTOWSKI "PRAWY SEKTOR"

- Jesteśmy zorganizowaną, rewolucyjną siłą, która rozpocznie nowy etap rewolucji na Ukrainie - mówił zgromadzonym tłumom lider radykalnego Prawego Sektora Dmytro Jarosz. Na placu w Kijowie, zwanym Majdanem Niepodległości, pojawiły się tysiące ludzi o nacjonalistycznych poglądach, którzy protestowali przeciwko prezydentowi Petrowi Poroszence oraz partii rządzącej. Większość z nich stanowili nieuzbrojeni cywile, lecz wielu młodych mężczyzn pojawiło się w charakterystycznych strojach moro - podkreślających bojowe nastroje ukraińskich nacjonalistów.

 

Dmytro Jarosz oświadczył, iż okupantom Ukrainy, psom (sobakom) Polaczkom, zrobimy drugi Katyń i ich powywieszamy.

Tysiące członków i zwolenników nacjonalistycznego ukraińskiego ugrupowania "Prawy Sektor" demonstrowało we wtorek na Placu Niepodległości w Kijowie. Marsze, wymierzone w rząd, odbyły się jedenaście dni od krwawej strzelaniny bojówek "Prawego Sektora" z policją w Mukaczewie.

 

http://get.x-link.pl/0ed21969-5549-2117-4975-626fbd4ec967,2aceb6c8-b446-c0e3-f018-ddb41f47d3db,embed.html

 

Źródło: RUPTLY/x-news

Podczas wtorkowej demonstracji Jarosz nawiązał do wydarzeń z 2014 roku, kiedy były prezydent Wiktor Janukowycz został odsunięty od władzy – decydującą rolę w jego obaleniu miał właśnie "Prawy Sektor". Od czasu rozpoczęcia walk w Donbasie ugrupowanie występowało po stronie władzy, jednak stopniowo przeszło na stronę opozycji. Zdaniem nacjonalistów po obaleniu prorosyjskiego Janukowycza, zmieniły się tylko nazwiska rządzących, ale system pozostał taki sam.

– Administracja Janukowycza została przeobrażona. Ale największe problemy naszego społeczeństwa, takie jak korupcja czy bezprawie prokuratorów oraz policji, nadal są takie same. I dalej przeciwko nim protestujemy. Nowe państwo ukraińskie powinno powstać na innych podstawach – mówił cytowany przez portal Euronews lider "Prawego Sektora", nacjonalista i faszysta Dmytro Jarosz. To on rządził kijowskim Żydom  krwawą jatkę. Patrz

http://niepoprawni.pl/blog/2218/bij-zyda-ze-zbrodnia-ukrainsko-niemiecka-w-tle

Nacjonalista banderowiec Dmytro Jarosz, współpracujący z bandziorami "Swobody", zapowiedział przygotowania do ogólnokrajowego referendum, w którym Ukraińcy mieliby odpowiedzieć na pytania, czy Poroszenko i rząd Arsenija Jaceniuka powinny pozostać u władzy oraz czy w kraju powinny powstać ochotnicze, uzbrojone oddziały. Zdaniem "Prawego Sektora" pomogłyby one pokonać prorosyjskich separatystów w walkach na wschodzie Ukrainy. Przeciwko militarnym bojówkom w ubiegłym tygodniu wystąpił ukraiński prezydent. – Żadna organizacja nie będzie miała zbrojnych oddziałów, koniec z uzbrojonymi szajkami przestępców – mówił Poroszenko w czwartek na posiedzeniu Rady Najwyższej Ukrainy. Obłudnie nazywany antyrosyjskim "Prawy Sektor", który prze do samodzielnej  władzy. podczas wtorkowej demonstracji domagał się również, aby powziąć bardziej zdecydowane środki na wschodniej Ukrainie. Zdaniem Sergia Cantonego, komentatora Euronews z Kijowa, celem referendum jest osłabienie autorytetu administracji Petra Poroszenki. – "Prawy Sektor" chce zorganizować wymierzone w rząd głosowanie powszechne, ponieważ chce pokazać, że jest aktywne politycznie. Ugrupowanie jest już gotowe wyzwać władze, które nie spełniły oczekiwań w obliczu trwających od miesięcy walk na wschodzie – mówił dziennikarz.

 

 

Podobnego zdania są specjaliści z warszawskiego Ośrodka Studiów Wschodnich, którzy zauważają, że ostatnie działania "Prawego Sektora", mogą osłabić ukraiński rząd tuż przez planowanymi na 25 października wyborami samorządowymi. Ukraina może więc pogrążyć się w chaosie, co mógłby jednak wykorzystać Kreml.

Ugrupowanie "Prawy Sektor" notorycznie jest oskarżane przez ukraiński rząd o akty przemocy. Te zarzuty podtrzymuje także Amnesty International – zdaniem organizacji walczącej z naruszeniami praw człowieka, uzbrojone bojówki "Prawego Sektora" przetrzymują cywilów jako więźniów i torturują ich i zabijają. Nie bez winy w tych mordach są członkowie rządowej armii, która podłożyła bomby pod komisariaty policji.

Obecna władza Żyda Walzmana Poroszenki ideologicznie niczym nie różni sie od "Prawego Sektora", gdyż są to również nacjonaliści, banderowcy, faszyści i antysemici.

Członkowie ukraińskiego ugrupowania twierdzą jednak, że walczą z korupcją i chcą zaprowadzić ład w pogrążonym w chaosie państwie. – Nasi ludzie przelewają krew na wschodzie, a teraz są karani – mówił we wtorek Jarosz, zwracając uwagę, że rząd powinien bardziej skupić się na walce z rebeliantami w Donbasie, niż na agresji wymierzonej w "Prawy Sektor".

Bojówki nacjonalistycznego ugrupowania "Prawy Sektor" oraz nielegalne formacje zbrojne stają się coraz większym zagrożeniem w osłabionej konfliktem z Rosją Ukrainie, co pokazały ostatnie wydarzenia w Mukaczewie. Do strzelaniny w drugim największym mieście w obwodzie zakarpackim na zachodzie Ukrainy, doszło 11 lipca. Grupa około dwudziestu uzbrojonych członków Ochotniczego Korpusu Ukraińskiego, związanego z "Prawym Sektorem", zaatakowała kompleks sportowy należący do niezależnego posła Mychajła Łania.

Ukraiński polityk, który wcześniej należał do Partii Regionów Wiktora Janukowycza, jest oskarżany o kierowanie przemytem tytoniowym. Na skutek strzelaniny pomiędzy nacjonalistycznymi bojówkami oraz ochroniarzami Łania i policją, zginęły co najmniej dwie osoby, a kilkanaście zostało rannych.

Według warszawskiego Ośrodka Studiów Wschodnich, motywem strzelaniny były najprawdopodobniej porachunki związane z konkurencyjnym przemytem dokonywanym przez obydwie oskarżające się strony. W obwodzie zakarpackim, który znajduje się niedaleko granic z Polską, Słowacją, Węgrami i Rumunią, powstaje coraz więcej grup przestępczych zajmujących się właśnie kontrabandą. Ich działalność zaostrzyła się od czasu rozpoczęcia konfliktu na wschodniej Ukrainie, który skupia większość uwagi ukraińskich władz.

Prawdopodobnie bojówki "Prawego Sektora" chciały więc wyeliminować konkurencyjną grupę przestępczą i zniszczyć papierosowy biznes Łani. Sama nacjonalistyczna organizacja twierdzi jednak, że celem ataku była walka z przemytem i zaprowadzenie ładu w regionie zakarpackim.

Podczas wtorkowej demonstracji Jarosz nawiązał do wydarzeń z 2014 roku, kiedy były prezydent Wiktor Janukowycz został odsunięty od władzy - decydującą rolę w jego obaleniu miał właśnie "Prawy Sektor". Od czasu rozpoczęcia walk w Donbasie ugrupowanie występowało po stronie władzy, jednak stopniowo przeszło na stronę opozycji. Zdaniem nacjonalistów po obaleniu prorosyjskiego Janukowycza, zmieniły się tylko nazwiska rządzących, ale system pozostał taki sam.

- Administracja Janukowycza została przeobrażona. Ale największe problemy naszego społeczeństwa, takie jak korupcja czy bezprawie prokuratorów oraz policji, nadal są takie same. I dalej przeciwko nim protestujemy. Nowe państwo ukraińskie powinno powstać na innych podstawach - mówił cytowany przez portal Euronews lider "Prawego Sektora".

Jarosz zapowiedział przygotowania do ogólnokrajowego referendum, w którym Ukraińcy mieliby odpowiedzieć na pytania, czy Poroszenko i rząd Arsenija Jaceniuka powinny pozostać u władzy oraz czy w kraju powinny powstać ochotnicze, uzbrojone oddziały. Zdaniem "Prawego Sektora" pomogłyby one pokonać prorosyjskich separatystów w walkach na wschodzie Ukrainy. Przeciwko militarnym bojówkom w ubiegłym tygodniu wystąpił ukraiński prezydent. - Żadna organizacja nie będzie miała zbrojnych oddziałów, koniec z uzbrojonymi szajkami przestępców - mówił Poroszenko w czwartek na posiedzeniu Rady Najwyższej Ukrainy.

 

Zdaniem Sergia Cantonego, komentatora Euronews z Kijowa, celem referendum jest osłabienie autorytetu administracji Petra Poroszenki. - "Prawy Sektor" chce zorganizować wymierzone w rząd głosowanie powszechne, ponieważ chce pokazać, że jest aktywne politycznie. Ugrupowanie jest już gotowe wyzwać władze, które nie spełniły oczekiwań w obliczu trwających od miesięcy walk na wschodzie - mówił dziennikarz. Podobnego zdania są specjaliści z warszawskiego Ośrodka Studiów Wschodnich, którzy zauważają, że ostatnie działania faszystowskiego "Prawego Sektora", mogą osłabić nacjonalistyczny i faszystowski ukraiński rząd tuż przez planowanymi na 25 października wyborami samorządowymi. Ukraina może więc pogrążyć się w chaosie, co mógłby jednak wykorzystać Kreml.

Na Ukrainie trwa wewnętrzna wojna neohitlerowskich, nacjonalistycznych, banderowskich, faszystowskich gangów, co oczywiście sprzyja imperialistycznej Rosji i jest przedmiotem haniebnego zachowania się polskich władz w stosunku do banderowskiej Ukrainy na czele z zachowaniem się Komorowskiego w czasie jego ostatniej wizyty w Kijowie.

Aleksander Szumański "Głos Polski" Toronto 24. 07. 2015 r.

 

 

 


enfrdeitptrues

75. rocznica ludobójstwa

Reklama

 

Szukaj w serwisie

Statystyki

Odsłon artykułów:
2660279

Odwiedza nas 64 gości oraz 0 użytkowników.

cpr certification online
cpr certification onlinecpr certification onlinecpr certification online