foto1
Kraków - Sukiennice
foto1
Lwów - Wzgórza Wuleckie
foto1
Kraków - widok Wawelu od strony Wisły
foto1
Lwów - widok z Kopca Unii Lubelskiej
foto1
Lwów - panorama
Aleksander Szumański, rocznik 1931. Urodzony we Lwowie. Ojciec docent medycyny zamordowany przez hitlerowców w akcji Nachtigall we Lwowie, matka filolog polski. Debiut wierszem w 1941 roku w Radiu Lwów. Ukończony Wydział Budownictwa Lądowego Politechniki Krakowskiej. Dyplom mgr inż. budownictwa lądowego. Dziennikarz, publicysta światowej prasy polonijnej, zatrudniony w chicagowskim "Kurierze Codziennym". Czytaj więcej

Aleksander Szumanski

Lwowianin czasowo mieszkający w Krakowie

PAMIĘCI MGR JERZEGO KORZENIA PREZESA TOWARZYSTWA PAMIĘCI NARODOWEJ IMIENIA PIERWSZEGO MARSZALKA POLSKI JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO

 PAMIĘCI MOJEGO OJCA W I-szą ROCZNICĘ JEGO JAKŻE BOLESNEGO DLA NAS WSZYSTKICH ODEJŚCIA.

 Mgr Jerzy Korzeń zmarł 06 lutego 2018 roku w wieku 90 lat wieku 90 lat. Był prezesem Towarzystwa Pamięci Narodowej im. pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego.

Oto wspomnienia o Nim jego Syna Andrzeja Korzenia.

Mój Tata był wielkim Patriotą. Towarzystwo Pamięci Narodowej, które założył pod koniec lat 80-tych ubiegłego stulecia, było dla Niego wszystkim. No może prawie wszystkim. Szczegółowe ewidencje, które prowadził sam z iście aptekarską dokładnością można uznać za wzorcowe. Zawsze punktualny i solidny. Nigdy nie „zawalił”. Wykazywał wiele inwencji w załatwianiu różnych spraw, jak chociażby w staraniach o lokal przeznaczony na siedzibę dla Towarzystwa. Zależało Mu, aby przypomnieć społeczeństwu o ważnych rocznicach i wydarzeniach z nimi związanych, o wybitnych postaciach w naszej historii i dziełach, które im się przypisuje.

Prawdziwą „batalię” stoczył mój Ojciec o postawienie pomnika na cmentarzu Rakowickim, poświęconego ofiarom ludobójstwa ukraińskiego na  Wołyniu i kresach południowo-wschodnich. Na początku był problem, czy w ogóle taki pomnik postawić. Później  były kontrowersje w kwestii  nazwania tych wydarzeń „ludobójstwem”. Byli tacy, którzy nie chcieli się zgodzić na to słowo. Po pomyślnym rozwiązaniu tych sporów, na koniec, pojawił się problem z napisem na cokole pomnika: „pamiętamy”. Ale i tu górę wziął rozsądek i w końcu słowo to pojawiło się na pomniku. Szkoda, że historia się powtarza i właściwie w każdym przypadku dopiero czyjaś śmierć powoduje rozluźnienie sporów i czasami nawet całkowite wyciszenie konfliktów, a osoba, której za życia „rzucano kłody pod nogi” po śmierci jest wspominana nie tylko pozytywnie, ale w wielu przypadkach nawet oficjalnie publicznie chwalona, jak też chwalone są jej dokonania. Na pewno pocieszające  w tym wszystkim jest to, że „wszystko dobre co się dobrze kończy”, ale może by tak wreszcie ludzie byli lepsi dla drugich już za ich życia.

Mam nadzieję Tato, że Twoje patriotyczne wysiłki zostaną należycie docenione zarówno przez współczesnych, jaki i potomnych.

Syn Andrzej

Opracowała Grażyna Krężołek

Jerzy Korzeń był autorem ważnych  historycznych tekstów

 KORPUS OCHRONY POGRANICZA

Jerzy Korzeń - do druku podał Aleksander Szumański Kresowy Serwis Informacyjny specjalnie dla iskry.pl

 Korpus Ochrony Pogranicza, KOP – formacja wojskowa czasu pokoju utworzona w 1924 do ochrony wschodniej granicy II Rzeczypospolitej przed penetracją agentów, terrorystów i zwartych uzbrojonych oddziałów dywersyjnych przerzucanych przez sowieckie służby specjalne z terenu ZSRR na terytorium II Rzeczypospolitej. W czasie stanu wojny funkcja KOP miała dobiec końca, a jego jednostki miały zgodnie z planem mobilizacyjnym zasilić oddziały i pododdziały Wojska Polskiego w linii.

Wkrótce po podpisaniu traktatu ryskiego w marcu 1921 roku po zakończonej zwycięsko wojnie z bolszewikami 1919 – 1920, władze sowieckie rozpoczęły kampanię odrzucania uznania ustalonej traktatem granicy z Polską. W tym celu w pierwszych latach powojennych zaczęto w Związku Sowieckim potajemnie organizować i szkolić terrorystyczne bandy, składające się z Białorusinów i Ukraińców zamieszkałych po obu stronach granicy. Zakrojona na szeroka skalę akcja dywersyjna prowadzona w sposób zorganizowany, oraz grasujący bezkarnie pospolity bandytyzm białoruskich i ukraińskich, a czasem także i litewskich mniejszości narodowych zamieszkujących obszary przygraniczne, stworzyły niezwykle niebezpieczny stan zagrożenia, którego słabe siły policyjne nie mogły opanować.

Po licznych aresztowaniach w latach  1922 – 23 bandytyzm ten nieco przycichł, ale już w roku następnym szczególnie aktywna w terroryzowaniu ludności okazała się tzw. „Ukraińska Organizacja Wojskowa”. Palono polskie domy i całe zagrody, rabowano mienie , grabiono dobytek, mordowano Polaków. Ustawiczne naruszanie granicy, coraz śmielsze głębokie wnikanie zorganizowanych wrogich band z terytorium Rosji i Litwy w tereny już nie tylko pogranicza, ale i przygranicznych powiatów i województw, brak możliwości spokojnej pracy, niepewność życia mieszkańców, oaz bezsilność organów państwowych – spowodowały powszechny ferment i najwyższe zagrożenie na całym obszarze Kresów Południowo – Wschodnich.

 Zagrożenie to doszło do szczytu w roku 1924, kiedy z terytorium Rosji liczący około stu uzbrojonych ludzi oddział pod dowództwem oficera Armii Czerwonej przekroczył granicę i w nocy z ¾ sierpnia 1924 roku zaatakował miejscowość  Stołpce  w województwie nowogródzkim. Bandyci opanowali miasteczko, splądrowali liczne sklepy i domy, a przed wycofaniem zniszczyli posterunek policji i stację kolejową, rabując dobytek i mordując kilkunastu mieszkańców – Polaków.

Po wydarzeniach w Stołpcach, oraz wobec całkowitej bierności władz sowieckich i litewskich, popierających wręcz potajemnie dywersję i terroryzm na wschodnich terenach Rzeczypospolitej, rząd polski postanowił utworzyć specjalną formację wojskową dla opanowania sytuacji. Formacji tej nadano nazwę Korpusu Ochrony Pogranicza – KOP, podporządkowując ją Ministerstwu Spraw Wewnętrznych.

Zadaniem korpusu było spacyfikowanie całej wschodniej granicy państwa, zlikwidowanie wszelkich zagrożeń i wrogich wobec państwa polskiego działań, zapewnienie miejscowej ludności opieki i spokoju, oraz ugruntowanie pełnego stanu bezpieczeństwa publicznego. Obszar przygraniczny został podzielony na trzy strefy:

 

 droga graniczna – do 15 m. szerokości od linii granicznej,

 

strefa nadgraniczna – od 1 do 6 km. szerokości, oraz

 

pas graniczny do 30 km. Szerokości w głąb kraju.

 

Organizację korpusu powierzono gen. dyw. Henrykowi Minkiewiczowi, który był równocześnie pierwszym dowódcą KOP  / 1924 – 1929 /. Kolejno dowódcami byli:

 

 gen. bryg. Stanisław Tassaro / 1929 – 1930 /,

 

gen. bryg. Jan Truszewski / 1930 – VIII. 1939 /, i od 31 sierpnia 1939 roku

 

gen. bryg. Wilhelm Orlik – Rückemann.

 

 Pierwsze trzy brygady KOP już w listopadzie 1924 roku objęły najbardziej zagrożone wojewódzkie odcinki graniczne – wołyński, nowogrodzki i wileński, a w dalszej kolejności -  tarnopolski, całe Polesie, granice z Litwą, Łotwą, Prusami Wschodnimi  w rejonie Suwałk i Rumii. Korpus składał się z wyborowych jednostek o pełnych stanach osobowych. Kontyngent żołnierzy służby czynnej był specjalnie dobierany, głównie z województw zachodnich. Wkrótce też widoczne były wyjątkowo pozytywne rezultaty wytężonej i zarazem niebezpiecznej dla żołnierzy KOP działalności. Nie tylko bowiem uniemożliwione zostały wszelkie dalsze próby naruszania granicy z zewnątrz, nie tylko stłumione i opanowane wrogie dla państwa i groźne dla ludności  wystąpienia ukraińskich, białoruskich i litewskich band dywersyjnych, ale przede wszystkim wprowadzone zostały na całym obszarze – spokój, ład i pełne poszanowanie prawa.

Wojenne działania KOP były zależne od kierunku zagrożenia i rozwoju sytuacji na froncie . W wypadku wojny na wschodzie korpus miał pełnić rolę pierwszego rzutu osłony walczącej armii. Nie przewidywano bowiem użycia korpusu w całości, jako formacji bojowej. W wypadku wojny na zachodzie kraju, KOP miał wystawić pełne wielkie jednostki bojowe, oraz inne oddziały pomocnicze, po czym korpus miał się częściowo odtworzyć  i nadal pełnić służbę na wschodniej granicy.

W 1939 roku KOP zmobilizował trzy pełne brygady górskie, dwie pełne rezerwowe dywizje piechoty  / 35 i 38 /, dalsze dwie / 33 i 36 /, dywizje rezerwowe piechoty o niepełnych stanach osobowych, oraz kilka innych mniejszych oddziałów pomocniczych.

 Wszystkie te siły zostały przerzucone na front zachodni. Na granicy wschodniej pozostały jedynie osłabione i niepełne jednostki Korpusu, odtworzone głównie z rezerwistów i poborowych. Nie dysponowały one dlatego tym samym wysokim poziomem uzbrojenia, wyszkolenia i spoistości, jaki prezentowały jednostki KOP przerzucone do walki z Niemcami.   Rozlokowane w nadgranicznych stanicach  od Dźwiny po Dniestr, na odcinku długiej, liczącej 1412 granicy z sowietami, w sile zaledwie 24 batalionów piechoty, 2 batalionów fortecznych, oraz 7 szwadronów i 1 dywizjonu kawalerii, zaatakowane 17 września 1939 roku przez liczącą blisko milion żołnierzy armię sowiecką – stawiały zacięty opór, broniąc  polskiej granicy państwowej w walkach trwających do 1 października 1939 roku, spotkały się dlatego ze szczególną bezwzględnością sowieckiego agresora. Rannych żołnierzy dobijano, albo umierali oni z zadanych ran bez pomocy lekarskiej, a wziętych do niewoli oficerów i szeregowych mordowano bestialsko na miejscu.. Podobny los spotkał  żołnierzy i oficerów  Korpusu więzionych później w Ostaszkowie. Wiosną 1940 roku wszyscy zostali wymordowani przez NKWD i pochowani w Miednoje.

 Z rąk sowieckich oprawców zginął również w Katyniu Henryk Minkiewicz, generał w stanie spoczynku.

Organizator i pierwszy dowódca Korpusu Ochrony Pogranicza.                                                                                                                                                                                                           

 

                                                                 Jerzy Korzeń - druk "Kurier Codzienny Chicago

 BITWA WARSZAWSKA - STRATEGIA JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO

 CUD NAD WISŁĄ - BITWA WARSZAWSKA

 

25 sierpnia 2018 roku będziemy obchodzić  98 rocznicę zwycięskiej Bitwy Warszawskiej - Cudu nad Wisłą, stoczonej w dniach 12 – 25 sierpnia 1920 roku w czasie wojny polsko-bolszewickiej, uznaną za 18. na liście przełomowych bitew w historii świata.

Autorem i realizatorem planu bitwy był Pierwszy Marszałek Polski Józef Piłsudski.

Decydująca bitwa tej wojny zdecydowała o zachowaniu niepodległości przez Polskę i nie rozprzestrzenieniu się rewolucji komunistycznej na Europę Zachodnią.

Kluczową rolę odegrał manewr Wojska Polskiego oskrzydlający Armię Czerwoną przeprowadzony przez Józefa Piłsudskiego, wyprowadzony znad Wieprza 16 sierpnia, przy jednoczesnym związaniu głównych sił bolszewickich na przedpolach Warszawy.

Armiom sowieckim Naczelne Dowództwo Wojska Polskiego przeciwstawiło siły zgrupowane w sześciu armiach i formacje dozorujące Wisłę od Torunia do Wyszogrodu (20 Dywizja Piechoty - dawna 2 Dywizja Litewsko-Białoruska) oraz bataliony zapasowe i ochotnicze.

Siły polskie podzielone zostały na trzy fronty:

 

  1. Front północny pod wodzą generała Józefa Hallera w składzie:

 

- 5 Armia generała Władysława Sikorskiego broniąca odcinka na północ od Warszawy na rubieży rzeki Wkry,

 

- 1 Armia generała Franciszka Latinika broniąca przedmościa Warszawy na odcinku od Zegrza do Karczewa,

 

- 2 Armia generała Bolesława Roji broniła przepraw na Wiśle po stronie zachodniej na odcinku od Karczewa do Dęblina.

 

  1. Front środkowy dowodzony przez generała Edwarda Rydza - Śmigłego w składzie:

 

- 4 Armia dowodzona przez generała Leonarda Skierskiego skoncentrowała się w rejonie Dęblin – Kock,

 

- 3 Armia generała Zygmunta Zielińskiego rozwinięta została od Kocka w kierunku wschodnim do Brodów.

 

  1. Front południowy pod dowództwem generała Wacława Iwaszkiewicza (obsadził odcinek od Brodów do granicy rumunskiej) w składzie:

 

- 6 Armia gen. Władysława Jędrzejewskiego,

 

- Armia Ukraińskiej Republiki Ludowej gen. Mychajła Omelianowicza - Pawlenki.

 

Strona polska posiadała do dyspozycji 29 dywizji piechoty, w tym jedną ochotniczą i jedną ukraińską oraz trzy dywizje kawalerii. W ostatnich dniach działań odwrotowych w toku walk obronnych na przedpolach Warszawy utworzone zostały w rejonie rzeki Wieprz dwie grupy uderzeniowe podporządkowane osobiście marsz. Józefowi Piłsudskiemu.

 

W ich skład weszły trzy dywizje z 4 Armii:

 

- 4 Dywizja Piechoty generała Daniela Konarzewskiego,

 

- 16 Dywizja Piechoty pułkownika Aleksandra Ładosia,

 

- 21 Dywizja Piechoty Górskiej generała Andrzeja Galicy.

 

  oraz dwie dywizje z 3 Armii:

 

 - 1 Dywizja Piechoty Legionów pułkownika Stefana Dąb-Biernackiego,

 

- 3 Dywizja Piechoty Legionów generała Leona Berbeckiego,

 

- IV Brygada Kawalerii płk. Feliksa Jaworskiego.

 

Pierwsza grupa uderzeniowa ześrodkowała się w rejonie Dęblina, Przy tej grupie (przy 4 Dywizji generała Daniela Konarzewskiego) umieścił swoje stanowisko dowodzenia sam Marszałek. Obok, przy 16 Dywizji, generał Leonard Skierski. Generał Edward Rydz-Śmigły stanął przy 1 Dywizji Piechoty Legionów. Dowódcy najwyższego szczebla znaleźli się przy dywizjach przede wszystkim po to by w ten sposób podnieść morale wojska, ugruntować wiarę w powodzenie operacji. Armia Czerwona, której głównodowodzącym był Sergiej Kamieniew nacierała siłami zgrupowanymi w dwa związki operacyjne:

 

- 1. Front Zachodni Michaiła Tuchaczewskiego

 

- 3 Korpus Kawalerii Gaika Bżyszkjana-Gaja,

 

- 4 Armia Jewgienija Siergiejewa (od 1 sierpnia Dmitrij Szuwajew),

 

- 15 Armia Augusta Korka.

 

- 3 Armia Władimira Łazariewicza,

 

- 16 Armia Nikołaja Sołłohuba,

 

- Grupa Mozyrska Tichona Chwiesina.

 

- 2. Front Południowo-Zachodni Aleksandra Jegorowa

 

- 14 Armia Mołkoczanowa,

 

- 1 Armia Konna Siemiona Budionnego,

 

- 12 Armia Woskanowa.

 

Wojska obu frontów początkowo oddzielone były olbrzymim kompleksem bagien poleskich i współdziałały ze sobą nader luźno. W miarę ich postępu luka operacyjna w centrum ugrupowania, wypełniona tylko słabymi formacjami, poszerzała się jeszcze bardziej.

Następowało to wbrew dyspozycjom Naczelnego Dowództwa Armii Czerwonej z 3 i 11 sierpnia, nakazującym przesunięcie znacznych sił Frontu Południowo-Zachodniego (Armii Konnej Budionnego i 12 Armii Woskanowa) z małopolskiego i wołyńskiego obszaru działań wojennych na kierunek warszawski.

Prawe skrzydło wojsk Tuchaczewskiego (4 Armia Siergiejewa (Szuwajewa) i Korpus Gaja) otrzymało zadanie opanowania obszaru Grudziądza i Torunia oraz forsowania Wisły na odcinku od Dobrzynia po Włocławek. Polecenie forsowania Wisły (między Płockiem a Wyszogrodem) otrzymała również 15 Armia Korka. Centrum sił Tuchaczewskiego skierowane zostało na Modlin (3 Armia Łazariewicza) i na Warszawę (16 Armia Sołłohuba).

Osłonę lewego skrzydła 16 Armii powierzono grupie mozyrskiej Tymoteusza Chwiesina, zbliżającej się od Włodawy nad Wisłę na północ od Dęblina.

Główne siły Frontu Południowo-Zachodniego znajdowały się natomiast nad rzeką Strypą (14 Armia Mołkoczanowa) oraz pod Brodami (Armia Konna Budionnego) i parły na Lwów, a 12 Armia Woskanowa forsowała Bug na południe od Włodawy.

Większość sił Frontu Zachodniego posuwała się zatem w kierunku północno-zachodnim - na północ od Warszawy, a gros sił Frontu Południowo-Zachodniego w kierunku południowo-zachodnim - na Lwów.

W nocy z 5 na 6 sierpnia 1920 roku w Belwederze opracowywano ogólną koncepcję rozegrania bitwy. W rozważaniach powrócono do idei, które od końca lipca nurtowały umysły całego polskiego kierownictwa wojskowego. Zamierzano częścią sił zatrzymać uderzenie rosyjskie przed Warszawą, a na prawym skrzydle odtworzyć odwody operacyjne i uderzyć nimi na południową flankę przeciwnika.

6 sierpnia nad ranem marszałek Piłsudski wybrał ostatecznie rejon koncentracji wojsk do przeciwuderzenia. W odróżnieniu od koncepcji szefa Sztabu Generalnego, Tadeusza Rozwadowskiego i przedstawiciela francuskiej misji wojskowej generała Maxima Weyganda (preferowali bliskie Warszawy rejony koncentracji i płytki, mniej ryzykowny manewr oskrzydlający z możliwością pogłębienia obrony na kierunku stolicy), Marszałek zdecydował przesunąć grupę uderzeniową na południe, poza linię rzeki Wieprz i wykonać głęboki manewr nie tylko na skrzydła rosyjskiego Frontu Zachodniego, ale także na jego tyły.

6 sierpnia po południu został wydany rozkaz nr 8358/III, który uruchamiał realizację planu operacji.

12 sierpnia Józef Piłsudski opuścił Warszawę i udał się do Kwatery Głównej w Puławach. Przed wyjazdem złożył na ręce premiera Witosa dymisję z funkcji Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza. W liście do premiera zaznaczał, że jego zdaniem, skoro rozmowy pokojowe z bolszewikami nic nie dały, Polska musi liczyć na pomoc krajów Ententy, a te uzależniają ją od odejścia Marszałka. Witos jednak dymisji nie przyjął.

 

PRZEBIEG BITWY

 

W jej przebiegu zarysowały się wyraźnie trzy kompleksy wydarzeń:

 

  1. bój na przedmościu Warszawskim,

 

  1. walki nad Wkrą,

 

  1. manewr znad Wieprza.

 

13 sierpnia, w pierwszym dniu bitwy, nastąpiło gwałtowne natarcie dwóch radzieckich związków taktycznych, jednej dywizji z 3 Armii Łazarewicza i jednej z 16 Armii Sołłohuba. Nacierały one na Warszawę z kierunku północno-wschodniego. Dwie rosyjskie dywizje, które miały w nogach przeszło 600 kilometrów marszu, uderzyły pod Radzyminem, przełamały obronę 11 Dywizji pułkownika Bolesława Jaźwińskiego i zdobyły Radzymin. Następnie jedna z nich ruszyła na Pragę, a druga skręciła w prawo - na Nieporęt i Jabłonną.

Rozpoczęła się dramatyczna walka pod Radzyminem, która w polskiej legendzie mylnie uznawana jest niekiedy za "bitwę warszawską". Niepowodzenie to skłoniło dowódcę polskiego Frontu Północnego do wydania dyspozycji wcześniejszego rozpoczęcia działań zaczepnych przez 5 Armię generała Sikorskiego z obszaru Modlina, by tym samym odciążyć 1 Armię osłaniającą Warszawę. W dniu następnym, to jest 14 sierpnia, zacięte walki wywiązały się już wzdłuż wschodnich i południowo-wschodnich umocnień przedmościa warszawskiego - na odcinku od Wiązowny po rejon Radzymina. Siły polskie stawiały wszędzie twardy opór i nacierające wojska rosyjskie nie uzyskały poważniejszych sukcesów.

15 sierpnia koncentryczne natarcie odwodowych dywizji polskich (10 Dywizji generała Żeligowskiego i 1 Dywizji Litewsko-Białoruskiej generała Jana Rządkowskiego), po całodziennych zażartych bojach przyniosło duży sukces. Odzyskany został Radzymin i polskie oddziały wróciły na pozycje utracone przed dwoma dniami.

16 sierpnia na liniach bojowych przedmościa warszawskiego toczyły się nadal intensywne walki, ale sytuacja wojsk polskich ulegała częściowej poprawie. W strefie Modlina działania zbrojne początkowa nie dawały również wyraźnego rozstrzygnięcia.

5 Armia generała Sikorskiego, która na rozkaz dowódcy przeszła 14 sierpnia do natarcia w kierunku Nasielska, czyniła postępy. Były to jednak sukcesy o znaczeniu lokalnym.

Dopiero w dwa dni później, czyli 16 sierpnia, koncentryczne uderzenie armii Sikorskiego, wyprowadzone z południowo-wschodnich fortów Modlina i znad Wkry, doprowadziło do opanowania Nasielska. Dało możliwość kontynuowania pomyślnych działań na Serock i Pułtusk. Na lewym skrzydle frontu polskiego natomiast sytuacja układała się niepomyślnie. 4 Armia Szuwajewa i 3 Korpus Kawalerii Gaja, parły na Płock, Włocławek i Brodnicę, a w rejonie Nieszawy rozpoczęły już forsowanie Wisły. Pod wpływem trwożnych wiadomości, które napływały z rejonu Warszawy oraz Włocławka i Brodnicy, naczelny wódz Wojska Polskiego zdecydował się rozpocząć manewr zaczepny znad dolnego Wieprza.

16 sierpnia 1920  r. rozpoczęło się kontruderzenie. Dywizje grupy uderzeniowej, mające ogromną przewagę nad słabą radziecką grupą mozyrską, ruszyły szerokim frontem, by już w drugim dniu natarcia dotrzeć do szosy Warszawa-Brześć. Rokowało to wyjście na tyły wojsk radzieckich pod Warszawą. Prawe skrzydło natarcia osłaniała 3 Dywizja Piechoty Legionów maszerująca na Włodawę i Brześć. Pod Warszawą wojska radzieckie zostały związane energicznym zwrotem zaczepnym sił polskich przedmościa, wspartych czołgami i atakującymi w kierunku na Mińsk Mazowiecki. Postępy uzyskane już w pierwszym dniu natarcia były znaczne. 3 Dywizja Piechoty Legionów zajęła Włodawę. 1 Dywizja Piechoty Legionów odcinek Wisznice-Wohyń, a 21 Dywizja Piechoty Górskiej oraz dywizje wielkopolskie 14 i 16 osiągnęły rubież rzeki Wilgi, zajęły Garwolin i wysunęły patrole pod Wiązowną. 2 Dywizja Piechoty Legionów, przerzucona z zachodniego brzegu Wisły, przejęła rolę odwodu grupy uderzeniowej. 17 sierpnia siły polskie osiągnęły linię Biała Podlaska-Międzyrzec - Siedlce - Kałuszyn - Mińsk Mazowiecki. W tym samym czasie reszta wojsk polskich przeszła do kontrofensywy na całej długości frontu. 5 Armia znad Wkry uderzyła na (XV i III) armie bolszewickie. Wskutek wspomnianego wyżej braku łączności z dowództwem i zmęczenia żołnierzy, większa część wojsk sowieckich przeszła do nieskoordynowanego odwrotu. Część sił sowieckich, 3 korpus kawalerii Gaj-Chana (dwie dywizje) oraz część 4 i 15 armii (6 dywizji) nie mogąc się przebić na wschód 24 sierpnia 1920 roku przekroczyła granicę niemiecką i została internowana na terytorium Prus Wschodnich.

Według odnalezionych w ostatnich latach i ujawnionych w sierpniu 2005 roku dokumentów Centralnego Archiwum Wojskowego już we wrześniu 1919 roku szyfry Armii Czerwonej zostały złamane przez porucznika Jana Kowalewskiego. Manewr polskiej kontrofensywy udał się zatem między innymi dzięki znajomości planów i rozkazów strony rosyjskiej i umiejętności wykorzystania tej wiedzy przez polskie dowództwo. Jak napisał o pracy polskiego radio - wywiadu w okresie omawianego konfliktu Mieczysław Ścieżyński -  "nieprzyjaciel sam informował dokładnie nasze dowództwo o swym stanie moralnym i materialnym, o swych stanach liczebnych i stratach, o swych ruchach, o osiągniętych zwycięstwach i poniesionych klęskach, o swych zamiarach i rozkazach, o miejscu postoju swych dowództw i rejonach dyslokacyjnych swych dywizji, brygad i pułków". Jednym z najważniejszych sukcesów polskiego wywiadu w okresie bitwy warszawskiej było przechwycenie i odszyfrowanie radiodepeszy dowództwa XVI Armii z 13 sierpnia, dotyczącej zajęcia Warszawy:

„Ze sztabu XVI Armii do sztabów podległych dywizji. 13 VIII 1920 r. Rozkaz operacyjny do wojsk XVI Armii. Armie zachodniego frontu po walkach zajęły Mławę – Ciechanów – Pułtusk – Wyszków. 21 dywizji rozkazano dnia 13 VIII uderzyć na nieprzyjaciela działającego naprzeciw prawego skrzydła naszej armii z linii Zegrze – Załubice, w kierunku na Pragę.

Rozkazuję dywizjom kontynuować ofensywę i wieczorem dnia 14 VIII 1920 r. zawładnąć następującymi rejonami: 27 dywizja – Łajsk – Stacja Jabłonna – Nieporęt; 2 dywizja – Radzymin – Stanisławów – Pustelnik – ( wyłącznie) – Helenów; 17 dywizja – Pustelnik – Marki – Turów – Wołomin; 10 dywizja – Mokrołok – Wawer – Jarosław – Okuniew; 8 dywizja – Karczew – Osieck – Kołbiel.

Zwiady dywizyjne do tego czasu powinny dotrzeć aż do linii rzeki Wisły, w granicach dywizyjnych odcinków wyznaczonych w punkcie pierwszym mojej dyrektywy nr 505.

Dowódca 27 dywizji ma współdziałać z 21 dywizją przy jej uderzeniu skierowanym na Pragę.

Dowódca 10 dywizji ma mieć na widoku, że zależnie od okoliczności, jego dywizja może mieć główny kierunek na Pragę w celu sforsowania rzeki Wisły w granicach Warszawy, co wymaga skoncentrowania jednej brygady w rejonie Okuniewa.

O otrzymaniu niniejszego natychmiast zameldować”.

Powodzenie planu operacji polegającej na wykonaniu tak głębokiego manewru w dużej mierze zależy od utrzymania jego treści w głębokiej tajemnicy.

Naczelne Dowództwo Armii Czerwonej już 13 sierpnia zdobyło pod Brześciem plan polskich działań. Zginął tam dowódca pułku ochotniczego im. Stefana Batorego - mjr Wacław Drojowski. Znaleziono przy nim mapnik, a w nim rozkaz bojowy wraz z mapą.

Rosjanie doszli jednak do wniosku, że jest to mistyfikacja polska, która ma w ten sposób zmusić ich do osłony lewego skrzydła zgrupowania uderzeniowego i tym samym powstrzymać natarcie na Warszawę. Jednym z ważniejszych epizodów bitwy warszawskiej było zdobycie przez kaliski 203. Pułk Ułanów sztabu 4. armii sowieckiej w Ciechanowie 15 sierpnia, a wraz z nim - kancelarii armii, magazynów i jednej z dwóch radiostacji, służących Rosjanom do łączności z dowództwem w Mińsku. Polacy wiedzieli, że w tym czasie druga z radiostacji była wyłączona, ponieważ przemieszczała się w inne miejsce. W tym czasie dowódca frontu Michaił Tuchaczewski wydał 4 Armii rozkaz zawrócenia na południowy wschód i uderzenia na armię gen. Sikorskiego, który walczył pod Nasielskiem.

Szybkie i skuteczne rozszyfrowanie tego rozkazu przez Polaków umożliwiło przeanalizowanie sytuacji i doprowadziło do podjęcia błyskawicznej decyzji przestrojenia nadajnika warszawskiego na częstotliwość sowieckiej radiostacji i rozpoczęcie skutecznego zagłuszania znacznie odleglejszych nadajników z Mińska, dzięki czemu druga z sowieckich radiostacji, którą 4 Armia dysponowała, po jej uruchomieniu w nowym miejscu, wciąż nie była w stanie odebrać rozkazów Tuchaczewskiego. Warszawa bowiem na tej samej częstotliwości nadawała przez dwie doby bez przerwy teksty Pisma Świętego - jedyne dostatecznie obszerne teksty, które ad hoc udało się dowództwu Cytadeli, gdzie mieścił się polski nadajnik, dać radiotelegrafistom do nieustannego nadawania. Trzeba zaznaczyć, że                              rozważano również możliwość nadawania błądzącym na Pomorzu oddziałom sowieckim rozkazów fałszywych, ale od pomysłu tego odstąpiono nie chcąc zdemaskować się ze złamaniem sowieckich szyfrów. Doborowa 4 Armia straciwszy swój sztab oraz łączność z dowództwem frontu straciła koordynację działań. Nie otrzymawszy z Mińska rozkazów (ściślej: nie będąc w stanie ich dosłyszeć) zmieniających kierunek jej operowania armia ta ze swoimi sześcioma dywizjami posuwała się nadal wzdłuż linii wyznaczonej ostatnio otrzymanymi rozkazami, co zapędziło ją aż do obecnej wschodniej części Torunia (później niektórzy historycy wojskowi ironizowali, że armia ta w tym czasie walczyła nie z Polską, tylko z Traktatem Wersalskim). W ten sposób została wyeliminowana z bitwy o Warszawę. W wyniku Bitwy Warszawskiej (i następującej po niej niemeńskiej) 15 października delegacje polska i sowiecka zawarły w Rydze zawieszenie broni, a w marcu 1921 roku na jego bazie zawarty został traktat pokojowy, który do agresji ZSRR na Polskę 17 września 1939 roku przez lat dwadzieścia uregulował stosunki polsko-sowieckie i wytyczył polską granicę wschodnią. Straty strony polskiej wyniosły: ok. 4500 zabitych, 22 tys. rannych i 10 tys. zaginionych. Szkody wyrządzone sowietom nie są znane. Przyjmuje się, że ok. 25 tys. bolszewików poległo lub było ciężko rannych, 60 tys. trafiło do polskiej niewoli, zaś 45 tys. zostało internowanych przez Niemców. Za klęskę wojsk rosyjskich w bitwie warszawskiej Tuchaczewski obciążał Józefa Stalina. Twierdził on, że dyrektywa Kamieniewa, dotycząca przekazania z Frontu Południowo-Zachodniego 1 Armii Konnej i 12 Armii pod jego rozkazy zablokowana została właśnie przez Stalina. Inni twierdzili (Szaposznikow, Budionny, Tuleniew, Golikow, Timoszenko, Woroszyłow), że rzeczywista odpowiedzialność spada na Tuchaczewskiego, który źle zorganizował operację zdobycia Warszawy. Znamiennym jest, że wszyscy w/w oficerowie przeżyli rok 1937, dosłużyli się wysokich stopni i dożyli długich lat. Ci zaś, którzy wskazywali, że winien jest Stalin, zakończyli swój żywot wraz z marszałkiem Tuchaczewskim w 1937 roku w ramach tzw. wielkiej czystki. Natomiast w 1920 roku w Polsce rozgorzał spór o autorstwo planu bitwy warszawskiej i miano zwycięzcy. Marszałek Piłsudski uważał siebie za konstruktora warszawskiego zwycięstwa. Na rozkazach operacyjnych od 12 do 16 sierpnia widnieje podpis gen. Rozwadowskiego, który przez część historyków uważany jest za głównego architekta zwycięstwa nad bolszewikami. Dodatkowo kontrowersje wzbudza fakt, ze Piłsudski 12 sierpnia złożył dymisję z piastowanych stanowisk na ręce premiera Witosa i udał się do majątku Bobowa do swoich córek i przyszłej żony Aleksandry. Poza tym opozycja jeszcze bardziej komplikowała sytuację, wysuwając wielu kandydatów, obok Rozwadowskiego m.in. Hallera, Weyganda czy Sikorskiego. Większość przeciwników Marszałka pomija, że J. Piłsudski złożył rezygnację na ręce Witosa z urzędu Naczelnego Wodza z warunkiem, że zostanie ona ogłoszona jeżeli ofensywa znad Wieprza zakończy się porażką.

Dokumentem tym Marszałek J. Piłsudski potwierdził swoją wolę wzięcia na swoje barki całej odpowiedzialności za ryzykowny manewr.

Dzisiaj z całą pewnością można potwierdzić geniusz Marszałka Józefa Piłsudskiego w Bitwie Warszawskiej i dzięki niemu Europa została uchroniona przed zalewem bolszewickim. Wszelkie spory historyczne nie zmienią  faktu, że Polska odniosła zwycięstwo dzięki zgodnej współpracy naczelnego dowództwa, które w czasie krytycznym dla kraju potrafiło schować urazy i osobiste niechęci.

W historii sztuki wojennej bitwa warszawska jest jednak przykładem rozstrzygającego manewru, którego efekt końcowy osiągnięty został myślą przewodnią dowódcy, rzetelną pracą sztabu oraz wysokimi umiejętnościami oficerów i żołnierzy na polu walki.

Znaczenie historyczne Bitwy Warszawskiej jest wciąż niedoceniane zarówno w Polsce jak również na zachodzie Europy. Ambasador brytyjski w przedwojennej Polsce - lord Edgar Vincent  D'Abernon nazwał ją już w tytule swej książki "Osiemnastą decydującą bitwą w dziejach świata – Pod Warszawą1920” – wyd. PWN Warszawa 1932 r.

W jednym z artykułów opublikowanych w sierpniu 1930 r. pisał: "Współczesna historia cywilizacji zna mało wydarzeń posiadających znaczenie większe od bitwy pod Warszawą w roku 1920. Nie zna zaś ani jednego, które by było mniej docenione... Gdyby bitwa pod Warszawą zakończyła się była zwycięstwem bolszewików, nastąpiłby punkt zwrotny w dziejach Europy, nie ulega bowiem wątpliwości, iż upadkiem Warszawy Środkowa Europa stanęłaby otworem dla propagandy komunistycznej i dla sowieckiej inwazji (...). Zadaniem pisarzy politycznych... jest wytłumaczenie europejskiej opinii publicznej, że w roku 1920 Europę zbawiła Polska".

22 listopada 1920 roku Lwów jako pierwsze i jedyne w II RP miasto polskie zostało odznaczone Krzyżem Kawalerskim Orderu „Virtuti Militari”.

Uroczystej dekoracji dokonał Naczelnik Państwa Marszałek Józef Piłsudski, który również odbierał defiladę na ul. Legionów we Lwowie. To najwyższe polskie odznaczenie wojskowe nadano bohaterskiemu miastu, które do dziś z dumą nosi dewizę "Semper Fidelis" (Zawsze wierny).

Doceniono zarówno odwagę mieszkańców w czasie walk rozpoczętych w listopadzie 1918 roku o zachowanie polskości miasta, jak i jego późniejszy opór wobec natarcia Armii Czerwonej w 1920 roku.

W całej historii orderu, poza Lwowem, tylko jeszcze dwa inne miasta dostąpiły tego zaszczytu – Warszawa i Verdun. Oprócz tego, odznaczono również indywidualnie 162 lwowian. W tym dniu (22 listopada 1920 r.) Piłsudski powiedział:

"Tu codziennie walczyć trzeba było o nadzieję, codziennie walczyć o siłę wytrwania. Ludność starała się wojskiem, wojsko starało się ludnością. I kiedym ja, jako sędzia wojskowy dający nagrody, odznaczający ludzi, myślał nad kampanią pod Lwowem, to wielkie zasługi waszego miasta oceniłem tak, jak gdybym miał jednego zbiorowego żołnierza i ozdobił Lwów Krzyżem Orderu „Virtuti Militari”, tak, że wy jesteście jedynym miastem w Polsce, które z mojej ręki, jako Naczelnego Wodza, za pracę wojenną, za wytrzymałość otrzymało order".

DZIEŃ 11 LISTOPADA 1918 ROKU

To co stanowiło drogę Marszałka Józefa Piłsudskiego do odzyskania Niepodległości Państwa Polskiego po 123 latach niewoli wpisało się trwale w karty historii naszego Narodu i Państwa. Nie ugasiło to jednak namiętności społecznych i politycznych. Najskrajniejszy radykalizm i najbezwzględniejsza demagogia walczyły ze sobą o palmę pierwszeństwa w wysuwaniu najjaskrawszych haseł i programów odbudowy Polski na nowych podstawach.

Bo znajdowali się i tacy, którzy za najważniejsze zadanie w tej doniosłej chwili dziejowej uważali zawieszenie na Zamku Królewskim czerwonego sztandaru. Byli inni, których główną troską było zdjęcie korony z głowy Orła Białego. Tylko władzy nie było. Urzędowała wprawdzie jeszcze w Warszawie utworzona przez okupantów Rada Regencyjna, złożona z arcybiskupa, księcia i bogatego szlachcica, ale nie miała żadnego znaczenia i wpływu.

Ciążyło na niej jej pochodzenie z nominacji niemieckich i austro - węgierskich władz okupacyjnych, na podstawie nadanego przez te władze patentu w sprawie władzy państwowej w Królestwie Polskim z 12 września 1917 roku. Objęła urząd 27 października tegoż roku. Ciążyła na niej jeszcze silniej własna niemoc i bezradność. Przy tym miała groźną rywalkę w powołanym do życia w dniu 7 listopada 1917 roku przez żywioły radykalne

„Tymczasowym Rządzie Ludowym Republiki Polskiej”, który rezydował w Lublinie i miał charakter skrajnie radykalny. Jednym słowem panował straszliwy chaos; władza, jak słusznie mówiono, „leżała na ulicy”. Gdy działo się to wszystko, pędził do Warszawy pociągiem Józef Piłsudski, jedyny człowiek, który w tym wielkim momencie historycznym miał wszelkie dane ku temu, aby stać się ośrodkiem władzy w panującym ogólnym rozprężeniu i chaosie.

Przybył on do Warszawy mglistym i dżdżystym porankiem 10 listopada 1918 roku – a była to niedziela – w kilka godzin po opuszczeniu stolicy odradzającej się Polski przez generał-gubernatora Hansa Hartwiga von Beselera, który pod osłoną nocy wyjechał ze swoim sztabem do Niemiec. Wiadomość o przyjeździe do Warszawy Wodza Legionów rozeszła się błyskawicznie. Na dworcu i przed dworcem zgromadziły się zastępy ludzi celem powitania Komendanta wracającego z więzienia w Magdeburgu. Przybył również przedstawiciel Rady Regencyjnej, ks. Zdzisław Lubomirski, który odwiózł następnie Piłsudskiego do swojego pałacu, gdzie odbył z nim dłuższą konferencję. Była to pierwsza czynność oficjalna Józefa

Piłsudskiego po przyjeździe do Warszawy. Za nią poszły niezliczone inne. Jakkolwiek zmęczony, Piłsudski nie pomyślał nawet w tym dniu o wypoczynku. Zamieszkawszy chwilowo w pensjonacie przy ul. Moniuszki, do późnej nocy bez przerwy przyjmował najrozmaitsze delegacje i prowadził konferencje. Jednocześnie rozpoczęły się w Warszawie pierwsze starcia z okupantami i pierwsze wypadki rozbrojenia Niemców. Na tych pracach i wydarzeniach zakończył się pierwszy dzień pobytu Piłsudskiego w Warszawie po powrocie z Magdeburga i zaświtał pamiętny na zawsze w dziejach naszej państwowości, Dzień Wyzwolenia 11 listopada 1918 roku. Ów dzień, wielki, promienny, wymarzony w snach czterech pokoleń, wypieszczony gorącą myślą całego narodu i okupiony całym morzem łez i krwi, dzień ostatecznego wyzwolenia Polski z więzów niewoli, dzień, w którym Polska powstała, aby zacząć żyć na nowo życiem własnym, samodzielnym, życiem w słońcu i chwale Wolności i Niepodległości. Ten niezapomniany Dzień 11 listopada 1918 roku, to święto naszego zmartwychwstania, dzień naszego odrodzenia jako Narodu i Państwa, wyniesiony do godności Święta Państwowego. Od tego dnia datuje się bowiem historia

Niepodległego Państwa Polskiego związana nierozłącznie z Pierwszym Marszałkiem Polski Józefem Piłsudskim. W ogóle z chwilą przybycia Piłsudskiego do Warszawy nastąpił zasadniczy zwrot w dotychczasowym groźnym położeniu w którym znajdowała się Polska. Jeżeli władza leżała dotąd „na ulicy”, to teraz pojawił się człowiek, w którego ręce naród mógł ją złożyć z całą wiarą i zaufaniem. Zrozumiała to Rada Regencyjna, przedstawicielka najbardziej zachowawczej części społeczeństwa, która w tym właśnie dniu przekazała Józefowi Piłsudskiemu władzę wojskową i naczelne dowództwo polskich sił zbrojnych, a w trzy dni później, „kierując się dobrem Ojczyzny”, jak zaznaczyła w swoim orędziu, także zwierzchnią władzę państwową, a sama się rozwiązała i ustąpiła. Rozwiązał się również samorzutnie „Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej” w Lublinie i poddał się dobrowolnie władzy Piłsudskiego. Ale nie tylko naród uznał w Piłsudskim swojego zwierzchnika i wodza. Również okupanci, których stanowisko było w najwyższym stopniu niepewne, zorientowali się i zrozumieli, że w Polsce zmieniła się zupełnie sytuacja, że przybył ktoś, za kim stoi cały naród, który ma pełną władzę i siłę do jej wykonywania.

Jeszcze tego samego dnia, w którym Piłsudski przyjechał do Warszawy zgłosili się do niego przedstawiciele Rady Żołnierskiej tzw. „Soldatenratu”, która objęła władzę nad załogami okupacyjnymi, z oświadczeniem, że wojska niemieckie opuszczą Warszawę dobrowolnie, bez walki, o ile Piłsudski zaręczy im spokojny wyjazd do kraju. Ważnym sukcesem było również przyjęcie przez Komendę tzw. „Ober - Ost" (Armii Wschodniej) żądania Piłsudskiego co do ewakuacji Ukrainy z ominięciem Królestwa linią kolejową Kowel – Brześć - Białystok.

Uniknięto w ten sposób dzięki konsekwencji Piłsudskiego nieobliczalnych konsekwencji, które mógł pociągnąć za sobą przemarsz wielkiej, liczącej przeszło 200 tysięcy żołnierzy armii niemieckiej frontu wschodniego. Po ostatecznym uwolnieniu Warszawy, skąd ostatni transport z Niemcami odjechał 19 listopada 1918 roku, a jednocześnie całego kraju od zmory armii okupacyjnej, rozpoczęła się pod kierunkiem Piłsudskiego praca nad wznoszeniem zrębów wskrzeszonej państwowości polskiej. Ale autorytet Piłsudskiego opanował piętrzące się trudności. Trzeba było budować wszystko od samych podstaw – własną administrację, skarb, życie gospodarcze, wojsko; trzeba było jednocześnie zaprowadzić porządek w chaotycznych stosunkach politycznych. Charakteryzują najwymowniej te stosunki słowa Piłsudskiego: „(…)Dziki chaos, w który wpadłem po powrocie z Magdeburga, chaos sądów, myśli, zdań, ugrupowań, dziki chaos, niemożliwy nawet do ułożenia w jakąkolwiek łamigłówkę, dzika rozbieżność – były tak wielkie, tak olbrzymie, że uważam to za jeden z cudów, iż mogłem z tego chaosu wyprowadzić Państwo na jakąś ścieżkę… rozmawiałem z

setkami osób, z przedstawicielami rozmaitych ziem, organizacji, stowarzyszeń, interesów… każdy mówił, że jest całym narodem, każdy chciał swojego rządu, każdy groził, że innego rządu nie słucha(…)”. Istniało zatem niebezpieczeństwo, że wśród tych anarchicznych nastrojów Polska padnie ofiarą tego molocha, który pochłonął już Ukrainę, Białoruś i Gruzję.

A niebezpieczeństwo takie istniało i było bardzo poważne. Że jednak ominęło szczęśliwie Polskę, a pożar rewolucji bolszewickiej osmalił ją tylko, lecz jej nie spalił, jest to jedna z wielkich zasług polityki Józefa Piłsudskiego. Do utworzenia pierwszego rządu polskiego powołał Piłsudski Ignacego Daszyńskiego, po którym w kilka dni później stanowisko premiera objął Jędrzej Moraczewski, pseudonim „E. K. Pomorski”, „Edward” (ur. 13 stycznia 1870 roku w Trzemesznie k. Gniezna w Wielkopolsce, zm. 5 sierpnia 1944 w Sulejówku) – polski inżynier kolejowy, absolwent Politechniki Lwowskiej , kapitan saperów Legionów, działacz związkowy, polityk i publicysta. Następcą Jędrzeja Moraczewskiego został Ignacy Jan Paderewski, pełniący równocześnie funkcję ministra spraw zagranicznych, Kawaler Orderu Orła Białego i francuskiej Legii Honorowej. Tak więc w nieprawdopodobnym, krótkim czasie, w przeciągu zaledwie dwóch tygodni od objęcia władzy przez Piłsudskiego, rzucone zostały podwaliny pod ustrój państwowy wskrzeszonej Polski. Piłsudski jednoczył w swojej osobie obowiązki Naczelnika Państwa, odpowiedzialne obowiązki Wodza Naczelnego, organizatora Armii Polskiej. Tę armię dla obrony kraju od wrogów zewnętrznych i wewnętrznych należało dopiero tworzyć. Zbrojne ręce wrogowie wyciągali po ziemie polskie. Armię polską trzeba było uzbroić i wyposażyć w odpowiednie środki. Na szczęście, podstawa do stworzenia armii istniała gotowa.

Były nią zastępy dawnych żołnierzy legionowych i kadry Polskiej Organizacji Wojskowej (P.O.W). Na nich, wypróbowanych zastępach żołnierzy oparł Józef Piłsudski organizację armii odrodzonego państwa polskiego. I tu znów okazało się czym dla Polski był Czyn 6 sierpnia 1914 roku, czym powstałe z niego Legiony! http://pl.wikipedia.org/wiki/Legiony_Polskie_1914-1918 (link is external)

Dzięki temu, że mieliśmy te gotowe kadry na których oparła się organizacja tworzącej się stopniowo wielkiej armii, można było zorganizować odsiecz dla Lwowa, podjąć skuteczną kampanię na terenie Małopolski Wschodniej; można było wysłać niezbędne siły na Śląsk Cieszyński do walki z najazdem czeskim; można było w niedługi czas później oswobodzić Kresy Południowo – Wschodnie. A w jakich ciężkich i trudnych warunkach dokonywało się tworzenie tej polskiej armii, poucza o tym rozkaz Naczelnego Wodza z dnia 14 lutego 1919 roku:

„(…)Korzystając z popłochu wśród okupantów zdołano zagarnąć dość znaczną ilość broni, amunicji, mundurów i materiału wojennego. Zdobytym materiałem trzeba było z szybkością formować, uzbrajać i ćwiczyć jednostki bojowe, powstające z oficerów i szeregowców z rozmaitych wojsk i ochotników, a więc z pierwiastków niejednolitych. Napad Ukraińców na Lwów, zagrożenie Chełmszczyzny, niejasna sytuacja, a później wojna z Czechami, zbliżanie się bolszewików przez Litwę, konieczność obserwacji wszystkich granic – zmuszały Naczelne Dowództwo do rzucania sił na zagrożone punkty, bez odpowiedniego ekwipunku, którego kraj, zubożały wojną, dostarczyć nie mógł. I bez koniecznych uzupełnień w ludziach. W tych warunkach nie można było sformować wyższych jednostek taktycznych, bo ciągłe naprężenie na froncie bojowym i niedostateczna ilość żołnierzy nie pozwalały tworzyć silniejszych rezerw. Dowództwo było zmuszone naprędce formować jednostki, pomimo braków wyćwiczenia, wyekwipowania, umundurowania, nawet z niedostateczną bielizną, posyłać na front(…)”.

Jak przewidującym był Piłsudski, dążąc wszelkimi siłami do stworzenia w jak najkrótszym czasie możliwie najsilniejszej armii okazało się wiosną 1919 roku, kiedy nad wskrzeszoną dopiero Polską zawisła groźba bolszewickiego zalewu.

Bowiem za ustępującą z dawnego frontu rosyjskiego armią niemiecką posuwały się ku ziemiom polskim liczne i silne dywizje Czerwonej Armii. Podjęta przez bolszewików akcja wojskowa miała na celu rozpalenie pożogi rewolucyjnej na Zachodzie, a przede wszystkim podanie ręki rewolucji w Niemczech. Droga prowadziła przez Polskę, którą kierownictwo Czerwonej Armii spodziewało się zmiażdżyć jednym uderzeniem. W lutym wojska sowieckie stanęły już nad Szczarą, zajęły Wilno i przez Polesie sięgały linii Bugu.

W kraju nie zdawano sobie sprawy z grożącego niebezpieczeństwa, rozumiał je natomiast i trafnie ocenił Piłsudski. Równocześnie na Zachodzie formowano paragrafy traktatu pokojowego i wrogie Polsce czynniki napierały, aby Polskę zamknąć jedynie w granicach obszaru od Warty do Bugu i Narwi.

Wobec stanu wytworzonego przez akcję sowiecką na wschodzie, łatwo więc mogła zapaść decyzja, przesądzająca granice wschodnie państwa polskiego, według dyktanda przedstawicieli emigracji rosyjskiej, a wówczas olbrzymi szmat ziemi polskiej z Wilnem i Grodnem byłby dla Polski stracony na zawsze.

Do takich możliwości Piłsudski nie chciał dopuścić, wbrew sprzeciwowi z jakim się spotkał w kołach sejmowych, wbrew również koalicji zachodniej, w której imieniu poseł francuski domagał się, aby obszary za Bugiem pozostały przy Rosji. I rozpoczęła się nowa epopeja czynów oręża polskiego pod wodzą Piłsudskiego. Stworzona przez niego i nieustannie się organizująca armia polska, rosnąc z każdym dniem w siły materialne i w siłę duchową dołączyła nowe laury do wieńca polskiej chwały wojennej. Krocząc od zwycięstwa do zwycięstwa armia polska zdobyła 12 kwietnia 1919 roku Lidę, a w tydzień później oswobodziła Wilno, następnie Grodno, aby w dalszych zwycięskich walkach nad Armią Czerwoną zająć Mińsk, sforsować linię Dźwiny i po przeprawieniu się przez Berezynę opanować Bobrujsk i Borysów i zakończyć swą ofensywę wspólnie z wojskami łotewskimi zdobyciem miasta i twierdzy Dyneburga. A jednocześnie z tą ofensywą, w wyniku zwycięskich operacji wojennych na froncie południowym wojska polskie zajęły Wołyń, oraz dokonały oswobodzenia Lwowa i Małopolski Wschodniej od inwazji ukraińskiej, biorąc we władanie odrodzonego państwa polskiego cały obszar po Zbrucz. Nie poprzestał Piłsudski na tych zwycięstwach. Gdy rokowania pokojowe z Sowietami, które chciały tylko w ten sposób zyskać na czasie, a równocześnie umacniały swoją armię i przygotowywały się forsownie do decydującego uderzenia, rozchwiały się, Piłsudski uprzedzając ofensywę bolszewicką i chcąc ją udaremnić, przeprowadził śmiały w założeniu, a głęboko przemyślany politycznie plan uderzenia na Ukrainę i wyzwolenia jej z rosyjskiej niewoli. Jak stwierdza Ignacy Daszyński w swojej pracy „Wielki człowiek w Polsce” poświęconej Piłsudskiemu: „Było to wcielenie ogromnej myśli politycznej, był to, w razie powodzenia, straszny cios w imperializm rosyjski, uważający Ukrainę za swoją zdobycz od trzech wieków, cios w panowanie Rosji nad Morzem Czarnym, cios w cały ekonomiczny ustrój państwa rosyjskiego, białych, czy czerwonych carów”.

Podjęta 25 kwietnia 1920 roku pod osobistym kierunkiem Piłsudskiego ofensywa przysporzyła orężowi polskiemu nowych laurów. W przeciągu zaledwie dwóch tygodni armia polska, liczebnie niewielka, walcząc pod okiem Naczelnego Wodza, przemierzyła ogromną połać kraju od Zbrucza pod Dniepr i rozgromiwszy doszczętnie wojska sowieckie 8 maja zajęła Kijów. Po dniach triumfów przyszły jednak wkrótce dni klęski. Oto po zajęciu przez wojska polskie Kijowa, dywizje sowieckie zgrupowane na froncie północnym, przeszły nagle do ofensywy. Wprawdzie uderzenie to zostało odparowane i nieprzyjaciela zatrzymano na miejscu, ale kosztem osłabienia frontu polskiego na Ukrainie. Skorzystało z tego dowództwo Czerwonej Armii i rzuciło na oddziały polskie znajdujące się na Ukrainie cztery dywizje armii konnej pod wodzą Budionnego, którym udało się przebić tyły polskie. Nieuniknionym następstwem był odwrót wojsk polskich z Ukrainy.

GENEZA BITWY WARSZAWSKIEJ

I nagle 4 lipca zgromadzone na tym froncie w ogromnej liczbie wojska sowieckie podjęły gwałtowną ofensywę pod hasłami: „Na Wilno, Mińsk, Warszawę”, aby, jak głosił rozkaz dowódcy Czerwonej Armii Tuchaczewskiego: „przez trupa do Polski”, zdobyć „drogę do wszechświatowego pożaru rewolucji”.

Czuwał jednak w tych dniach klęski i grozy Wódz Naczelny. W najkrytyczniejszym momencie gdy wróg zbliżał się do bram stolicy, wieczorem 5 sierpnia i w nocy 6 sierpnia jak sam stwierdza, „przepracował siebie samego dla wydobycia decyzji”.

Pisał o tym później w swojej książce „Rok 1920”:

„(…) Nad całą Warszawą wisiała zmora mędrkowania, bezsilności i rozumkowania tchórzy. Jaskrawym tego dowodem była wysłana delegacja z błaganiem o pokój. Warszawę skazywałem z góry na pasywną rolę, na wytrzymanie nacisku, który szedł za nią. Lecz wtedy z pasywną rola nie chciałem wiązać ogromnej większości swoich sił. Gdy znowu myślałem o zmniejszeniu obsady pasywnej, to bać się zaczynałem o to, czy Warszawa wytrzyma i czy sam fakt wymarszu jakiejś części wojska, już do niej wciągniętej, nie wywoła zmniejszenia słabych sił moralnych i braku zaufania do możliwości obrony… Zestawiwszy po kilka razy próby rachunku, zdecydowałem wycofać ku południowi większą część 4-tej armii i zaryzykować osłonę południową, wyciągając z niej dwie dywizje, które uważałem za najlepsze – 1 i 3 legionową. Jako miejsce koncentracji zostały wybrane „okolice, przykryte względnie szeroką rzeką Wieprz, z oparciem lewego skrzydła o Dęblin i przykryciem w ten sposób mostów zarówno przez Wisłę, jak i przez Wieprz. Uśmiecha mi się zresztą ta myśl skądinąd, by w czasie decydującej operacji nie być stałym obiektem nacisku mędrkującej trwogi i rozumkującej bezsilności(…)”.

Wspaniały w swej koncepcji plan Bitwy Warszawskiej został uwieńczony sukcesem, który wywołał zdumienie i podziw w całym świecie. Tak oto Polska ocaliła siebie i Europę przed klęską "Widma krążącego po Europie, widma komunizmu", deklaracji programowej Związku Komunistów (niemieckiej partii komunistycznej) napisanej przez Karola Marksa i Fryderyka Engelsa na przełomie lat 1847 i 1848 i ogłoszona w lutym 1848 r. w Londynie. A szef francuskiej misji dyplomatycznej Jusserand, który również w 1920 roku przebywał w Warszawie jako obserwator z ramienia swojego rządu powiedział:

„ Wróg Polski był wrogiem wszystkich krajów cywilizowanych. Zagrożony był ład społeczny, a niebezpieczeństwo zawisło nad porządkiem politycznym, ustalonym przez Traktat Wersalski”. Tylko pewne czynniki polityczne w Polsce, te same, które stale podkopywały ruch niepodległościowy, wskrzeszony i kierowany przez Piłsudskiego nie chciały uznać jego zasług. Żywiołowa nienawiść partyjna do Wodza wyzwolonej z niewoli Polski podyktowała im pomysł wypaczenia prawdy, sfałszowania wyroku historii. Zbawcą Polski chcieli uczynić Francuza, generała Weyganda, pomimo, że obrona Warszawy została przeprowadzona wbrew planowi i radom tego, dobrego zresztą, przyjaciela Polski, który sam stwierdził publicznie jak było naprawdę. Generał Weygand doradzał zrezygnować z obrony Lwowa i użyć ściągnięte stamtąd siły do obrony Warszawy".

 USIŁOWANIA UPOKORZENIA JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO

W ATAKU NA MARSZAŁKA - ZAPLUTY, POTWORNY KARZEŁ NA KRZYWYCH NÓŻKACH

Wrogowie osobiści i polityczni Józefa Piłsudskiego urządzili manifestację na dziedzińcu pałacu Krasińskich w Warszawie na którym ustawiono parę tuzinów kobiet z arystokracji, a gdy pojawił się generał Weygand, na dany znak przez reżyserów smutnej komedii zgromadzone kobiety padły na kolana i całowały ręce „zwycięzcy Bitwy Warszawskiej.”.

Równocześnie na zebraniu politycznym przemawiał jeden z dygnitarzy kościelnych, piętnując Piłsudskiego jako „podłego tchórza i zdrajcę”.

Posunięto się nawet do kolportowania wiadomości, iż adiutant Piłsudskiego z jego polecenia porozumiał się z bolszewikami po drucie przeciągniętym z Belwederu do podziemi soboru na placu Saskim. Wrogowie jawni i ukryci czynili co mogli i jak mogli, aby utrudnić mu pracę.

 Mówił Piłsudski:

„(…)Był cień, który biegł koło mnie. Czy na polu bitwy, czy w spokojnej pracy, cień ten ścigał mnie i prześladował. Zapluty, potworny karzeł na krzywych nóżkach, wypluwający swoją brudną duszę, opluwający mnie zewsząd, nie szczędzący niczego, co szczędzić trzeba: rodziny, stosunków, bliskich mi ludzi, śledzący moje kroki, przekształcający moją myśl – ten potworny karzeł pełzał za mną, ubrany w chorągiewki różnych kolorów, to obcego, to swojego państwa, krzyczący frazesy, wymyślające jakieś historie – ten karzeł był moim nieodstępnym towarzyszem doli i niedoli, szczęścia i nieszczęścia, zwycięstwa i klęski. A plucie to chrzczono wysokimi słowami, wysokimi hasłami. Była to praca tzw. narodowa – patriotyczna(…)”.

A tymczasem cień biegł koło niego, to wyprzedzał go, to zostawał w tyle. Zaczęły się piekielne harce „zaplutego potwornego karła na krzywych nóżkach, wypluwającego swoją brudną duszę”, a wraz z nią „jakieś niesłychane historie”. „W przeciągu pięciu lat prawie – mówił Piłsudski- musiałem żyć w otoczeniu najrozmaitszych potwornych baśni, najrozmaitszych legend, najrozmaitszych, śmiesznych nieraz opowiadań, które mnie się tyczyły”. Bo czego to o nim nie opowiadano?

„Reprezentant narodu, wybrany przez wszystkich, reprezentujący wszystkich – kradnie!

Reprezentant zdradza kraj, w czasie wojny umawia się z nieprzyjacielem! Naczelny Wódz, prowadzący wojnę jest zdrajcą! Gdzie na niego kara? Czy jest próba usunięcia go? Czy jest próba zrobienia go odpowiedzialnym za te wszystkie zbrodnie? Nie ma!

Idzie tylko o plucie, idzie tylko o kał wewnętrzny, którego pełna musiała być dusza, jeżeli na te rzeczy się zdobyła".

Potworny karzeł, wylęgły z bagien rodzinnych. Gdzie indziej w stosunku do reprezentantów państwa, nawet gdy są nieuczciwi, ukrywa się to, czyni się wysiłki, by na reprezentancie plamy nie było, by błyszczał jak tarcza. Gdzie indziej wódz naczelny, który zwyciężył jest czczony, spotykają go honory i zaszczyty, bo przecież on państwo wyratował, przecież on ocalił od nieszczęścia wszystkich. U nas inaczej. Wódz ma iść w błoto i tylko, gdy dostatecznie błota się napije, ma być godnym Polski.

PIŁSUDSKI:

„(…)Szanuję swoją historię, szanują ją dla siebie, szanuję ją dla dzieci, szanuję dla przyszłych historyków, którzy bytakże mi w twarz napluli, gdybym razem z potwornymi karłami, którzy mnie obniżyć chcieli, pracował. Jeżeli Polska w pierwszym okresie zdobyła się na naprawę Rzeczypospolitej, to potem powoli od naprawy do starych narowów powrót się zaczął. Wielkich wysiłków pracy trzeba, aby Polskę na drogę naprawy wypchnąć(…)”.

Historyczne to przemówienie wygłosił Piłsudski w kilka dni po uchwale Sejmu z 28 czerwca 1923 roku która brzmiała: „Józef Piłsudski jako Naczelnik Państwa i Naczelny Wódz zasłużył się Narodowi”.

Na wiadomość o śmierci Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego prezydent RP Ignacy Mościcki wydał Orędzie do Narodu. Tuż przed 1 w nocy 13 maja 1935 roku udał się do Belwederu by oddać cześć zmarłemu Marszałkowi.

PREZYDENT IGNACY MOŚCICKI POWIEDZIAŁ WÓWCZAS:

„[…] Przedmiotem kultu narodowego nie może być tylko samo cierpienie. W drodze swej instynkt twórczy narodu znajduje ujście w apoteozie czynu i wielkości. Bez czci dla wielkości nie ma potęgi Państwa… Dzień 12 maja 1935 roku tragiczny dla Narodu i Państwa Polskiego okrył wszystkie serca polskie ciężką, nieutuloną żałobą. Odszedł od nas na zawsze, odszedł w chwili, kiedy najbardziej potrzebujemy Jego mądrej, troskliwej i wszystko przewidującej opieki. Największy na przełomie całej naszej historii człowiek, który z głębi dziejów minionych moc swego ducha czerpał i nadludzkim wytężeniem myśli i drogi przyszłość odgadywał[…]”.

Polskie Legiony – I Kadrowa pod Jego dowództwem śpiewały hymn:

 

Legiony to – żołnierska buta

Legiony to – ofiarny stos

Legiony to – rycerska nuta

Legiony to – straceńców los!

 

Refren

 

My Pierwsza Brygada

Strzelecka gromada

Na stos rzuciliśmy swój życia los

Na stos – na stos!

 

Nie chcemy już od was uznania

Ni waszych mów ni waszych łez

Skończyły się dni kołatania

Do waszych dusz do waszych serc

 

Refren

 

My Pierwsza Brygada...

 

Umieliśmy w ogień zapału

Młodzieńczych wiar rozniecić skry

Niech życie swe dla ideału

I swoją krew i marzeń sny

 

Refren

 

My Pierwsza Brygada...

 

Potrafim dziś dla potomności

Ostatki swych poświęcić dni

Wśród fałszów siać siew szlachetności

Miazgą swych ciał żarem swej krwi

 

Refren

 

My Pierwsza Brygada...

 

 

 

Krzyczeli żeśmy stumanieni

Nie wierząc nam że chcieć to móc

Laliśmy krew osamotnieni

A z nami był nasz drogi wódz

 

Refren.

 

My Pierwsza Brygada...

Autorami hymnu Legionów są Tadeusz „Kostek” Biernacki, lub Andrzej Hałaciński. Jak twierdził Biernacki ułożył tekst wspólnie z kolegami w nocy z 16 na 17 lipca 1917 roku, gdy przewożeni byli jako internowani przez Niemców do Szczypiorna w związku z kryzysem przysięgowym. Hałaciński także przyznawał się do pieśni i podawał, że powstała w Tyrolu w tym samym 1917 roku. Józef Piłsudski nazwał ją „najdumniejszą pieśnią jaką kiedykolwiek Polska stworzyła”. Wraz z nadaniem Piłsudskiemu na kilka tygodni przedtem, 14 maja 1923 roku, Krzyża Wielkiego Orderu Virtuti Militari za zwycięską wojnę z bolszewikami, był to pierwszy oficjalny wyraz publicznego uznania jego zasług przez najwyższe władze niepodległego Państwa Polskiego. Simon Goodough znany popularyzator historii wojen i wojskowości w wydanej w 1979 r. książce "Tactical Genius in Battle" w uznaniu talentów dowódczych Józefa Piłsudskiego postawił go w kręgu zwycięzców 27 największych bitew w dziejach świata. Wymienił go w szeregu takich strategów jak Temistokles, Aleksander Wielki, Cezar, Gustaw Adolf czy Kondeusz. Francuski generał Louis A. Faury w jednym z artykułów w 1928 r. porównał Bitwę Warszawską do Bitwy pod Wiedniem:

 "Przed dwustu laty Polska pod murami Wiednia uratowała świat chrześcijański od niebezpieczeństwa tureckiego; nad Wisłą i nad Niemnem szlachetny ten naród oddał ponownie światu cywilizowanemu usługę, którą nie dość oceniono".

Z kolei brytyjski historyk J.F.C. Fuller napisał w książce "Bitwa pod Warszawą 1920": "Osłaniając centralną Europę od zarazy marksistowskiej, Bitwa Warszawska cofnęła wskazówki bolszewickiego zegara (...), zatamowała potencjalny wybuch niezadowolenia społecznego na Zachodzie, niwecząc prawie eksperyment bolszewików".

PRZEŁOMOWA BITWA W HISTORII

Przełomowe bitwy w historii świata - lista bitew, które zaważyły na losie ludzkości. Można zatem zaliczyć do niej dane starcie, jeśli odwrotny jego przebieg dokonałby gruntownego przewrotu w dziejach świata. Listę 15 przełomowych bitew stworzył Edward Shepard Creasy, a o 3 kolejne uzupełnił ją brytyjski polityk, dyplomata i pisarz, Edgar Vincent D'Abernon.

Można dodać do niej walki z okresu II Wojny Światowej.18. przełomową bitwą z kolei jest Bitwa Warszawska, podczas której polskie wojska zatrzymały ofensywę Armii Czerwonej i zmusiły ją do odwrotu. Dzięki zwycięstwu Polaków rewolucja komunistyczna nie rozprzestrzeniła się na południową i zachodnią Europę.

Podane przez Edwarda Sheparda Creasy'ego:

 

1 bitwa pod Maratonem - 12 września 490 p.n.e.

 2, porażka Aten w wojnie z Syrakuzami (wyprawa sycylijska) - 413 p.n.e.

 

  1. bitwa pod Arbelą - 331 p.n.e.

 

  1. bitwa nad Metaurusem - 207 p.n.e.

 

  1. bitwa w Lesie Teutoburskim - 9

 

  1. bitwa na Polach Katalaunijskich (obecnie Chalons-sur-Marne) - 7 września 451

 

  1. bitwa pod Tours - 25 października 732

 

  1. bitwa pod Hastings - 14 października 1066

 

  1. oblężenie Orleanu - 1429

 

  1. klęska hiszpańskiej armady - 1588

 

  1. bitwa pod Blenheim - 13 sierpnia 1704

 

  1. bitwa pod Połtawą - 8 lipca 1709

 

  1. kapitulacja armii angielskiej pod Saratogą - 1777

 

  1. bitwa pod Valmy - 1792

 

  1. bitwa pod Waterloo - 18 czerwca 1815

 

  Dodane przez Edgara Vincentego D'Abernona:

 

 

  1. bitwa pod Sedanem

 

  1. bitwa nad Marną - 5 - 9 września 1914

 

  1. bitwa warszawska 15 sierpnia 1920

 

Wojna trzydziestoletnia

 

- bitwa pod Tannenbergiem

 

II Wojna Światowa

 

- bitwa pod Stalingradem 1942-1943

 

- bitwa pod El - Alamein 1942

 

- bitwa pod Kurskiem 1943

 

- walki o Guadalcanal 1942-1943

 

 Edgar Vincent,  wicehrabia D'Abernon (ur. 19 sierpnia 1857, zm. 1 listopada 1941) – brytyjski polityk, dyplomata, pisarz. W Polsce jego nazwisko znane jest dzięki temu, że rozszerzył listę

Edwarda Sheparda Creasy'ego 15 przełomowych bitew w historii świata, włączając wymienioną wyżej książką 3 kolejne bitwy, w tym Bitwę Warszawską.

 CUD NAD WISŁĄ

 Przy tym wszystkim sformułowanie „Cudu nad Wisłą” nabrało konotacji religijnej, ponieważ wojska polskie pokonały bolszewików w Bitwie Warszawskiej 15 sierpnia, w dniu

Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, Królowej Korony Polskiej.

Dzisiaj w 2015 roku wrogowie Polski siejący zamęt w polskich młodzieńczych umysłach podają „prawdę” historyczną m.in. o rzekomej „okupacji” Kresów II RP przez Polskę.

 W 94 rocznicę „Bitwy Warszawskiej” opracowali Jerzy Korzeń i Aleksander Szumański - członek Związku Piłsudczyków, uhonorowany Medalem „W Hołdzie Komendantowi”.

 Źródła:

 http://www.blogpress.pl/node/19166

 http://www.bitwawarszawska.pl/index.php?cmd=zawartosc&opt=pokaz&id=3

http://3obieg.pl/adam-michnik-patriotyzm-rasizm

 https://www.youtube.com/watch?v=QlSsg7QkjrY

http://pl.wikipedia.org/wiki/Legiony_Polskie_1914-1918

 prof.  Edgar Vincent d'Abernon „Osiemnasta decydująca bitwa w dziejach świata" Pod Warszawą 1920 r. PWN Warszawa 1932 rok,

 Henryk Cepnik "Józef Piłsudski Twórca Niepodległego Państwa Polskiego zarys życia i działalności (5.XII. 1867  -  12. V. 1935)"  Warszawa 1935

 

  1. Bitwa Warszawska 13-28 VIII 1920. Dokumenty operacyjne. Część II (17-28 VIII), praca zbiorowa, ISBN 83-86678-37-2.

 

  1. Edgar Vincent D'Abernon: The Eighteenth Decisive Battle of the World, Warsaw 1920. Hyperion Press, Westport Conn 1977. ISBN 0-88355-429-1.

 

Norman Davies, God’s Playground. A History of Poland. Bd 1. The Origins to 1795; Bd 2. 1795 to the Present. Oxford University Press, Oxford 2005. ISBN 0-19-925339-0, ISBN 0-19-925340-4

Norman Davies, White Eagle, Red Star, the Polish-Soviet War, 1919-20. Pimlico, London 2003. ISBN 0-7126-0694-7.

John Frederick Charles Fuller, The Decisive Battles of the Western World. Eyre & Spottiswoode, London 1954, Cassell, London 2001. ISBN 0-304-35868-1.

Jeremy Keenan, The Pole: the Heroic Life of Józef Piłsudski. Duckworth, London 2004. ISBN 0-7156-3210-8

Marian Kukiel, Bitwa Warszawska, Polski Instytut Wydawniczy, 2005, ISBN 83-89700-36-Richard Pipes: Russia under the Bolshevik Regime. Random House, New York 1994. ISBN 0-394-502

Józef Piłsudski: Pisma zbiorowe. Warszawa 1937, Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1991, ISBN83-03-03059-0

Marek Tarczyński, Bitwa Warszawska 1920, Wyd. Rytm, 1996, ISBN 83-86678-37-2.

Richard M. Watt, Bitter Glory, Poland and Its Fate, 1918-1939. Hippocrene Books, New York 1998. ISBN 0-7818-0673-9

 

Opracowali Jerzy Korzeń i Aleksander Szumański - druk ""Lwowskie Spotkania"

 

 

               TOWARZYSTWO PAMIĘCI NARODOWEJ

  1.             PIERWSZEGO MARSZAŁKA POLSKI

                           JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO

 

Dzień 11 listopada 1918 roku w pamięci Polaków łączy się nierozerwalnie z Józefem Piłsudskim, który zawsze dążąc do niepodległości Państwa Polskiego stworzył Legiony jako zalążek przyszłego wojska polskiego. Przecierpiał wiele, ale też i cel osiągnął. Bez cierpienia nie ma nagrody, zapewne taka dewiza przyświecała Komendantowi. Na dworcu w Warszawie w dniu 10 listopada 1918 roku o godz. 7 rano nie było tłumów, bo przyjazd Piłsudskiego nie był upubliczniony. Naczelnika witali regent, książę Zdzisław Lubomirski - herbu Szreniawa bez Krzyża -  komendant naczelny POW -  Polska Organizacja Wojskowa , płk. Adam Koc – działacz niepodległościowy, odznaczony Orderem Srebrnym Virtuti Militari i kilka innych osobistości. Według wspomnień księżny Marii Lubomirskiej jej mąż przekonywał Piłsudskiego, że  „on jeden Polskę zbawić potrafi w tym historycznym momencie.”Nazajutrz 11 listopada Rada Regencyjna przekazała Piłsudskiemu dowództwo nad wojskiem polskim i tegoż dnia Warszawa była wolna. Jakim dniem był ten 11 listopada 1918 roku w Warszawie? Księżna Maria Lubomirska wielka dama polskiej arystokracji pod tą datą pisze: „ Dzień dzisiejszy należy do historycznych, do niezapomnianych, do weselszych, do triumfalnych! Jesteśmy wolni! Jesteśmy panami u siebie! Stało się i to w tak nieoczekiwanych warunkach… Od wczesnego ranka odbywa się przejmowanie urzędów niemieckich przez władze polskie. Już przekazano w nasze ręce Cytadelę, którą zajął batalion wojska polskiego z majorem Szyndlerem na czele… Niemcy zbaranieli, gdzie niegdzie się bronią, zresztą dają się rozbrajać nie tylko przez wojskowych, ale przez lada chłystków cywilnych… Dziwy, dziwy w naszej stolicy! Idą Niemcy rozbrojeni w czerwonych przepaskach – idą żołnierze w niemieckich mundurach z polskim orłem na czapce: to wyswobodzeni Polacy z Księstwa Poznańskiego. Idą żołnierze w niemieckich mundurach z francuską kokardą; to dzieci Alzacji i Lotaryngii – śpiewają pieśni francuskie i bratają się z Polakami. Zbratanie zdaje się być ogólne – pękł przymus dyscypliny, runęły przegrody – ludzie są tylko ludźmi.”

Tak dnia 11 listopada 1918 roku Polska weszła na wyboistą drogę swojej najnowszej historii.

 Towarzystwo Pamięci Narodowej im. Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego dalej – Towarzystwo - organizacja patriotyczno –niepodległościowa, wybrało za swojego patrona Józefa Piłsudskiego, wierne wskazaniu Cypriana Kamila Norwida: „Ojczyzna to ziemia i groby. Narody tracąc pamięć tracą życie”. To wskazanie jest również fragmentem inskrypcji widniejącej na pomniku wzniesionym na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie, upamiętniającym ludobójstwo nacjonalistów ukraińskich na Wołyniu. Pomnik ów powstał z inicjatywy Towarzystwa, o czym jeszcze wspomnę.

Poczucie odrębności wobec innych narodów kształtowane przez czynniki narodowotwórcze takie jak: symbole narodowe, język, barwy narodowe, świadomość pochodzenia, historia narodu, świadomość narodowa, więzy krwi, stosunek do dziedzictwa kulturowego, kultura, terytorium, charakter narodowy -  to poczucie tożsamości narodowej, szczególnie ujawniające się w sytuacjach kryzysowych, gdy potrzebne jest wspólne działanie na rzecz ogólnie pojętego dobra narodu. W tym właśnie celu kształtowania tożsamości narodowej powołane zostało Towarzystwo. W nazwie pokrewne jest z Instytutem Pamięci Narodowej, posiadającym te same cele, lecz powołanym przez Sejm Ustawodawczy  jako Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu / IPN / - będący instytucją naukową o uprawnieniach śledczych w celu gromadzenia dokumentów organów bezpieczeństwa państwa, prowadzenia śledztw w sprawie zbrodni nazistowskich i komunistycznych, oraz prowadzenia działalności edukacyjnej. Inicjatywa powołania Towarzystwa   zrodziła się z potrzeby serca,   z patriotycznej postawy  założycieli. Postawa ta wyraziła się przede wszystkim w dążeniu do wydobycia z wieloletniego milczenia, zapomnienia i zakłamania, a tym samym do ukazania społeczeństwu, zwłaszcza młodemu pokoleniu Polaków – tej części współczesnej historii narodu polskiego, która przez prawie pół wieku była przez reżim komunistyczny z premedytacją i konsekwentnym uporem przemilczana, wypaczana i fałszowana. Ta antypolska działalność, niszcząca narodową historię szczególnie ostatnich dziesiątków lat, oraz skazująca na całkowite zapomnienie wielu twórców tej historii, jej bohaterów, ich dokonań i czynów – legła u podstaw politycznego systemu, wyrosłego z mongolskiego despotyzmu władzy i pogardy dla praw i godności człowieka,

systemu narzuconego narodowi siłą i fałszem w wyniku II wojny światowej, systemu, który mógł tak długo w Polsce funkcjonować dzięki wsparciu obcą i rodzimą przemocą i gwałtem, morderstwem i zbrodnią, oraz zakłamaniem i fałszowaniem historii. Towarzystwo powołano z inicjatywy Jerzego Korzenia w listopadzie 1988 roku z udziałem 15 osobowej grupy założycielskiej, jako organizacja o charakterze patriotyczno – niepodległościowym i przyjęło za patrona Józefa Piłsudskiego, widząc w nim wielkiego bojownika o niepodległość Polski i jej suwerenność, twórcę państwa i jego armii, oraz nie kwestionowanego zwycięskiego wodza, polityka i męża stanu. Na swoim pierwszym zebraniu zarząd Towarzystwa ukonstytuował się następująco : prezes Jerzy Korzeń, oraz piastujący różne funkcje: Włodzimierz Pagacz, Andrzej Mikosz, Halina Dura, Adam Szczawiński. Ostatecznie Towarzystwo posiada Zarząd Główny w Krakowie z prezesem Jerzym Korzeniem, wpisane do rejestru sądowego prawomocnym postanowieniem Sądu Wojewódzkiego w Krakowie z dnia 30 maja 1989 roku. Towarzystwo nie posiada żadnych stałych źródeł finansowania, ani dotacji budżetowych, opierając swoją działalność wyłącznie na wpływach ze składek członkowskich, oraz na darowiznach, dotacjach i jednorazowych wpłatach osób prywatnych, przedsiębiorstw i instytucji, oraz władz miejskich i wojewódzkich, pozyskiwanych dla finansowego wsparcia konkretnych przedsięwzięć i zadań rzeczowych realizowanych przez Towarzystwo w ramach celów i zadań określonych statutem. Dzięki takim działaniom, przy pełnym zaangażowaniu wszystkich członków Zarządu Głównego i wielu szeregowych członków Towarzystwa, osiągnięto znaczące efekty, wyrażające się bogatym i trwałym dorobkiem w postaci odlanych w brązie, lub kutych w kamieniu tablic, rzeźb, epitafiów, pomników, oraz pamiątkowych medalionów i okolicznościowych jubileuszowych medali. Wszystkie one, utrwalające i przypominające historyczne wydarzenia i wielkich Polaków z nimi związanych, zostały przekazane w służbę Krakowowi – Miastu i Społeczeństwu.

Należy podkreślić owocną działalność Towarzystwa w upamiętnianiu różnych wydarzeń historycznych związanych z walką o wolną Polskę i narodowych rocznic. Uroczystości owe odbywają się w różnych miejscach pamięci narodowej, niejednokrotnie u stóp pomników, z udziałem zawsze licznej młodzieży, co godne jest szczególnego przekazu.

A oto najważniejsze dokonania Towarzystwa:

  - Tablica upamiętniająca Adama Chmielowskiego – św. Brata Alberta. To pierwsza tablica powstała staraniem i środkami Towarzystwa przekazana Izbie Pamięci Powstania Styczniowego 1863, mieszczącej się w dawnym Schronisku dla Weteranów Powstania, a obecnie siedzibie Związku Inwalidów Wojennych Rzeczypospolitej Polskiej przy ul. Biskupiej 18 w Krakowie.

  - Tablica upamiętniająca 70 rocznicę Bitwy Warszawskiej w 1920 roku o treści następującej: „Na chwałę Wojska Polskiego i jego Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego pierwszego Marszałka Polski w 70 rocznicę Bitwy Warszawskiej w zwycięskiej wojnie polsko – sowieckiej 1919 – 1920.”Autor tekstu Jerzy Korzeń. Tablicę tę położyło Towarzystwo w Krakowie – 1990. Tablicę wmurowano na fasadzie budynku Liceum XX Pijarów im. Stanisława Konarskiego przy ul. Czapskich 5 w Krakowie od strony ul. Józefa Piłsudskiego. W ramach obchodów rocznicowych Towarzystwo zorganizowało w dniu 12 czerwca 1990 roku w auli PAN w Krakowie przy ul. Sławkowskiej 17 sympozjum naukowe poświęcone wojnie polsko – sowieckiej 1919 – 1920.

  - Pomnik generała Władysława Sikorskiego zlokalizowany na dziedzińcu przylegającym do kościoła garnizonowego pw. św. Agnieszki w Krakowie przy ul. Dietla 30. Pomnik składa się z cokołu i trzech płyt cementowo – mozaikowych, z których dwie skośnie ustawione na cokole z ażurowym prześwitem, posiadają dwie tablice z białego marmuru w metalowych obramowaniach. Trzecia górna płyta oparta na pozostałych dwóch, zwieńczona metalowym krzyżem, posiada płaskorzeźbę popiersia w generalskim mundurze i czapce, także na białym marmurze. Tekst na tablicach identyczny: w języku polskim z godłem Polski, w języku angielskim z godłem Wielkiej Brytanii, stanowi zwięzłą biografię Generała. Na cokole tabliczka informacyjna z brązu: „Odnowiono i ponownie posadowiono staraniem Towarzystwa Pamięci Narodowej im. Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego w Krakowie – VIII 1990”. Wysokość pomnika 3,0 m.Pomnik według projektu i fundacji Pawła Świstaka żołnierza AK

  1. Kazimierz został wykonany przez art. rzeźb. Eugeniusza Gutkowskiego z Lublina i w lipcu 1973 roku postawiony na prywatnej posesji fundatora w Zakopanem przy ul. Sienkiewicza. Po kilku dniach został zburzony, wywieziony w nieznanym kierunku i przeznaczony do zniszczenia. Równocześnie komunistyczne władze Zakopanego aresztowały właściciela pomnika konfiskując jego dom i parcelę. W roku 1974 elementy pomnika odnaleźli pracownicy krakowskiego Oddziału PKS, przechowując je przy ul. Fredry, a od roku 1980 przy ul. Pachońskiego w Krakowie. W czerwcu 1989 roku wszystkie zachowane elementy zabezpieczono i poddano gruntownym pracom renowacyjnym środkami Towarzystwa. Odszukana w międzyczasie rodzina fundatora i właściciela pomnika, upoważniła Towarzystwo do decydowania o dalszym losie monumentu, przenosząc prawo własności na Towarzystwo. Pomnik odsłonięto i poświęcono po uroczystej mszy św. z pełnym ceremoniałem wojskowym 30 września 1990 roku. Historyczne przemówienie wygłosił wówczas prezes Towarzystwa Jerzy Korzeń. Pomnik Generała Władysława Sikorskiego został przez Towarzystwo przekazany po wieczne czasy, z nieograniczonym prawem własności probostwu Garnizonu Kraków przy kościele garnizonowym pod wezwaniem św. Agnieszki w Krakowie przy ul. Józefa Dietla 30.

  - Pomnik martyrologii 33 Polaków zamordowanych przez Niemców                                                                                                                                                    

 1 listopada 1944 roku. Pomnik ów znajduje się w Gruszowcu na terenie gminy Dobra w powiecie limanowskim. Został postawiony staraniem i środkami Towarzystwa, obok istniejącego kamiennego głazu, upamiętniającego martyrologię mieszkańców Gruszowca. Napis pod głazem głosi, że… „na tym miejscu wierni synowie ojczyzny w liczbie 33 osób z Gruszowca zostali zamordowani i spaleni żywcem przez zbrodniarzy niemieckich dnia 1. XI. 1941 r.                                         25.XI. 1948” r.

Pomnik składa się z różnej wielkości kamieni ułożonych w formie muru, złączonych wspólnym fundamentem z cokołem, na którym znajduje się głaz i napis przypominający zbrodnię, która się tutaj dokonała. Autorem i wykonawcą monumentu jest ludowy artysta – rzeźbiarz Stanisław Dobrowolski z Kasiny Wielkiej, członek Towarzystwa.

  - Medaliony i płaskorzeźby  popiersia Józefa Piłsudskiego z okazji 125 rocznicy urodzin Marszałka z okolicznościowym tekstem: „ Józefowi Piłsudskiemu w 125 rocznicę urodzin 5. XII. 1867 – 5. XII. 1992 Towarzystwo Pamięci Narodowej im. Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego w Krakowie”.

Medaliony wraz z tabliczkami zostały trwale umieszczone w krypcie Marszałka pod Wieżą Srebrnych Dzwonów na Wawelu, oraz w Ołtarzu Pamięci Narodowej bazyliki oo. Cystersów w Mogile – Nowej Hucie. Natomiast płaskorzeźby popiersia, będące kopiami rzeźby Konstantego Laszczki, do której Piłsudski pozował artyście w 1922 roku, umieszczono w Izbie Pamięci i Tradycji Korpusu Kadetów im. Józefa Piłsudskiego w kościele garnizonowym pw. św. Agnieszki przy ul. Józefa Dietla 30 w Krakowie, oraz w holu Szkoły Podstawowej im. Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego w Ulinie Wielkiej w gm. Gołcza.

  Towarzystwo wydało również okolicznościowy medal w 75 rocznicę odzyskania niepodległości – 11 listopada 1993 roku w „Hołdzie Komendantowi”, upamiętniający tę rocznicę, odlany z brązu w 1993 roku w ilości 130 egzemplarzy, ponumerowanych na obrzeżu i objętych ewidencją Towarzystwa, autorstwa artysty rzeźbiarza profesora krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych Czesława Dźwigaja. Medal ów ma 7,5 cm średnicy i 3 mm grubości. Awers przedstawia podobiznę Józefa Piłsudskiego na tle zrywającego się do lotu orła i napis 75 ROCZNICA ODZYSKANIA NIEPODLEGŁOŚCI – 1918 – 11 LISTOPAD – 1933. Na rewersie dwa poziome teksty: „W HOŁDZIE KOMENDANTOWI i pod spodem: TOWARZYSTWO PAMIĘCI NARODOWEJ IM. PIERWSZEGO MARSZAŁKA POLSKI JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO W KRAKOWIE.           

 Medal przyznaje

  Zarząd Główny Towarzystwa, będący Kapitułą Medalu. Medal przyznawany jest osobom prywatnym, oraz instytucjom, związkom i organizacjom patriotyczno – niepodległościowym i kombatanckim, które kultywują pamięć Józefa Piłsudskiego i utożsamiają się z ideą niepodległościową Komendanta. Wraz z medalem wręczany jest również akt nadania. Dotychczas otrzymały go m. in. córki Józefa Piłsudskiego -

Wanda Piłsudska i Jadwiga Piłsudska – Jaraczewska, Prezydent Rzeczypospolitej Na Uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, Jan Nowak Jeziorański, pułk. Ryszard Kukliński, Krzysztof Munich – syn płka dypl. Tadeusza Municha adiutanta głównego naczelnego Wodza Marszałka Edwarda Rydza Śmigłego, , Andrzej Kostrzewski – Prezes Krakowskiego Oddziału Związku Legionistów Polskich, Konrad Strzelewicz – Prezes Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich, Instytut Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku i Londynie, Stowarzyszenie Rodzin Ofiar Katynia Polski Południowej, Związek Piłsudczyków w Małopolsce, Związek Sybiraków. Napisy na medalionach są autorstwa Jerzego Korzenia.

  - Epitafium Cypriana Kamila Norwida. 23 maja 1993 roku w 110 rocznicę śmierci Poety w Wawelskiej Katedrze, w krypcie Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego odsłonięto i poświęcono epitafium. Powstało ono z inicjatywy i staraniem Towarzystwa. Swą formą i treścią nawiązuje do dawnych tablic nagrobkowych. Odlane w brązie posiada wymiary 180 x 90 x 46 cm i waży 230 kg. Twarz Poety wzorowana jest na jednym z jego rysunkowych autoportretów. Autorem i wykonawcą epitafium jest artysta rzeźbiarz profesor krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych Czesław Dźwigaj. Podniosłe uroczystości norwidowskie w Katedrze rozpoczęła msza św. celebrowana przez ks. kardynała Franciszka Macharskiego. W krypcie ks. kardynał dokonał także odsłonięcia i poświecenia epitafium. Krótkie przemówienie wygłosił prezes Towarzystwa Jerzy Korzeń. W uroczystościach uczestniczyło liczne duchowieństwo, władze miejskie i wojewódzkie Krakowa, oraz rzesze wiernych. Towarzystwo otrzymało podziękowania od Ojca Świętego  za starania w położeniu w Katedrze Wawelskiej epitafium upamiętniające postać Cypriana Kamila Norwida. Poezja Norwida – tak bliska Ojcu Świętemu – nie przestaje być natchnieniem i drogowskazem na szlakach odnowy moralnej polskiego społeczeństwa także i dzisiaj. Ojciec Święty w swych modlitwach poleca Bogu wszelkie dobre inicjatywy Towarzystwa, które zmierzają do utrwalenia pamięci historii Narodu Polskiego, zwłaszcza wśród młodego pokolenie Polaków – podkreśla pismo Sekretariatu Stanu.

  - Tablica upamiętniająca 130 rocznicę stracenia członków Rządu Narodowego i przywódców Powstania Styczniowego 1863 – 1864. Tablica została wmurowana na elewacji budynku Zakonu Pijarów przy ul. Pijarskiej 2 w Krakowie, odsłonięta i wmurowana 5 sierpnia 1994 roku dokładnie w 130 rocznicę stracenia.

  - Pomnik Jana Matejki postawiony w podkrakowskich Krzesławicach przed jego dworkiem. Pomnik w formie popiersia z brązu na polerowanym granitowym cokole i betonowym fundamencie ma 2,7 m wysokości. Autorem i wykonawcą pomnika jest prof. Czesław Dźwigaj.

  - Tablica upamiętniająca 55 rocznicę powołania w Krakowie podziemnych struktur ZHP – późniejszych Szarych Szeregów. Tablica z brązu została wmurowana na elewacji budynku przy ul. Szlak 21 w Krakowie, odsłonięta i poświęcona 19 listopada 1994 roku. Autorem i wykonawcą tablicy jest prof. Czesław Dźwigaj. Na tablicy napis: „Wszystko co nasze Polsce oddamy” z nałożonym Krzyżem Harcerskim. W części środkowej tekst: „W domu tym 15 listopada 1939 roku powołali do życia podziemne struktury ZHP – podwaliny szarych szeregów – hm. Józef Kret - hm. Tadeusz Mitera – hm. Władysław Muż – hm. Jan Ryblewski – hm. – Stanisława Rączkowski – hm. Władysław Szczygieł – hm. Seweryn Udziela – hm. Tadeusz Wasowicz – hm. Marian Wierzbiański - tym, którzy w czyn wcielili słowa”.

  - Pamięć Narodowa – historia Polski w obrazach Polskich artystów – malarzy, w formie wydanych barwnych kartek pocztowych:   „O wolność, niepodległość i suwerenność Polski”, motto stanowi: „…narody tracąc pamięć tracą życie…” Wydano kartki pocztowe:  „Odsiecz wiedeńska”, „Kościuszko pod Racławicami”, „Zaślubiny Polski z morzem”, „Marszałek Józef Piłsudski na kasztance” , „Bitwa Warszawska 15. VIII. 1920”, „My Pierwsza Brygada”, „Wizja żołnierska”, „Orlęta Lwowskie”.

  - Tablica – płaskorzeźba z brązu upamiętniająca 80 rocznicę odzyskania niepodległości 11 listopada 1918 roku – w hołdzie Józefowi Piłsudskiemu, Romanowi Dmowskiemu i Ignacemu Paderewskiemu z wyrytymi popiersiami i ze stylizowanym napisem: „Polska była dla nich wartością najwyższą – w 80 rocznicę odzyskania niepodległości”. Tablica została wmurowana w Panteonie Narodowym Żołnierzy Armii Krajowej Polskich Kresów Wschodnich, w Kościele Patronalno – Garnizonowym Ogólnopolskiego Okręgu Żołnierzy AK Obszaru Lwowskiego im. „Orląt Lwowskich” pw. św. Jadwigi w Krakowie. Tekst na tablicy – Jerzy Korzeń, projekt i realizacja prof. Czesław Dźwigaj.

  - Tablica kamienna / czarny marmur /upamiętniająca 55 rocznicę bitew 2 Korpusu Polskiego o Monte Cassino, Anconę i Bolonię – 1944 – 1945 wmurowana w maju 1999 roku  w sąsiedztwie tablicy upamiętniającej 80 rocznicę odzyskania niepodległości.

  Pieta Katyńska – figura – posąg Matki Bożej Katyńskiej odlana w spiżowym brązie przedstawiająca Zasmuconą Matkę Bożą przytulającą do siebie ofiarę zbrodni katyńskiej z widocznym otworem w czaszce. Posąg został wzniesiony w kościele Św. Krzyża w Krakowie w kaplicy św. Zofii w jubileuszowym roku 2000, w którym przypadała 60 rocznica mordu oficerów Wojska Polskiego dokonanego przez Związek Sowiecki w Katyniu wiosną 1940 roku. Pieta mierząca 1,7 m wysokości autorstwa artysty rzeźbiarza prof. Czesława Dźwigaja powstała z inicjatywy i kosztem Towarzystwa. Akt erekcyjny został podpisany przez ks. dr. Jana Abrahamowicza proboszcza parafii Świętego Krzyża w Krakowie, oraz mgr. Jerzego Korzenia prezesa Towarzystwa. 

  - Protesty Towarzystwa przedstawione m.in. najwyższym władzom Państwa dotyczą usiłowania przejazdu ukraińskiego rajdu kolarskiego im. Stepana Bandery przez terytorium RP.

 - W okresie II Wojny Światowej Polacy stali się ofiarami trzech ludobójstw – ze strony faszystowskich Niemiec, komunistycznego Związku Sowieckiego, oraz Ukraińców: Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów – OUN i Ukraińskiej Powstańczej Armii – UPA.

Dla upamiętnienia 60 rocznicy masowej rzezi - ludobójstwa Polaków zamieszkujących kresowe województwa Rzeczypospolitej Polskiej, z inicjatywy Towarzystwa, przy osobistym zaangażowania prezesa Jerzego Korzenia, posadowiono na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie pomnik ofiar. W dniu 17 września 2004 roku po pokonaniu wielu przeszkód administracyjnych i politycznych pomnik został odsłonięty i poświęcony podczas podniosłych uroczystości patriotyczno – religijnych, dokładnie w 65 rocznicę sowieckiej agresji na Polskę w tragicznym 17 września 1939 roku.

Radni krakowscy nie chcieli dopuścić, aby w inskrypcji napisu na pomniku znalazło się słowo „ludobójstwo”. Prasa, szczególnie krakowska odnotowała obszernie przebieg dyskusji podczas obrad Komisji, której przysłuchiwał się przedstawiciel mniejszości ukraińskiej w Krakowie Włodzimierz Mokry, który powiedział m.in. : „… słyszę, że Ukraińcy byli gorsi od Niemców… można postawić ten pomnik, pytanie tylko jak to zostanie wykorzystane przez tę trzecią siłę, która trzyma w garści kurek…” / „Gazeta Krakowska” – 12.III. 2004 /.Wg. komentarzy i opinii  tej wypowiedzi – „zabrzmiało to jak groźba i szantaż”. Prezydent Miasta Krakowa skierował stosowny projekt uchwały pod obrady Rady Miasta. W międzyczasie ukazało się wiele artykułów w prasie krakowskiej i ogólnopolskiej na temat pomnika. Szczególnie krytyczne i negatywne stanowisko prezentowała jedynie „Gazeta Wyborcza” – jedyna w Krakowie, której napastliwe teksty i tendencyjne „wywiady” negujące prawdę o ludobójstwie wzywały do zaniechania budowy monumentu na Cmentarzu Rakowickim, a redaktor naczelny krakowskiego wydania „Gazety Wyborczej” Seweryn Blumsztajn wprost apelował do radnych, by głosowali przeciwko budowie pomnika. Budowę pomnika z treścią inskrypcji „ludobójstwo” przegłosowano 1 głosem / 19 głosów „za” - 18 głosów „przeciw”/ . Pełny tekst inskrypcji brzmi: „ Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary”. „Ojczyzna to ziemia i groby – narody tracąc pamięć, tracą życie.” Dla narodowej pamięci, oraz w hołdzie ofiarom ludobójstwa, którego dopuściły się w latach drugiej wojny światowej na Polakach – mieszkańcach południowo – wschodnich województw Rzeczypospolitej Polskiej – Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińska Powstańcza Armia. W 61 rocznicę tej tragedii – Kraków 2004”. Ten przerażający w swoim wyrazie pomnik ma kształt otwartej księgi, której dwie strony tworzą granitowe płyty z tekstami inskrypcji i zarysem granic południowo – wschodnich Kresów Rzeczypospolitej, gdzie w latach II wojny światowej miały miejsce mordy i rzezie ludności.

Autor pomnika – prof. Czesław Dźwigaj

Autor inskrypcji - Jerzy Korzeń z wykorzystaniem we fragmencie posłania Cypriana Kamila Norwida.

  Każdego roku w dniu 17 września u stóp pomnika ludobójstwa na Wołyniu odbywają się podniosłe uroczystości patriotyczno – religijne. Tak było i 17 września 2009 roku. Uroczystość otworzyła msza św. w kaplicy cmentarnej, następnie oddano hołd pomordowanym i prześladowanym pod krzyżem zbrodni komunistycznych dokonanych na narodzie polskim, wzniesionym przy kaplicy. Uroczystość przy pomniku ofiar ludobójstwa rozpoczął hejnał krakowski odegrany przez strażaka. Poczty sztandarowe, honorowa kompania wojska polskiego z komendami – „prezentuj broń – na prawo patrz” , licznie zebrana młodzież szkolna, harcerze drużyn krakowskich, uhonorowania osób prywatnych i instytucji medalem „W Hołdzie Komendantowi” uświetniły uroczystość.

„To dzisiaj mija 70 rocznica zbrodniczego zaatakowania Polski przez Związek Sowiecki na całej, długiej liczącej 1412 km granicy od Dźwiny, aż po Dniestr.- Polskiej granicy państwowej broniły zaledwie 24 bataliony piechoty 2 bataliony forteczne, oraz 7 szwadronów i 1 dywizjon kawalerii Korpusu Ochrony Pogranicza. …Bezwzględny opór Polaków spotkał się ze szczególną bezwzględnością i okrucieństwem sowieckiego agresora… Rannych żołnierzy i oficerów zabijano natychmiast, lub umierali z ran bez medycznej pomocy… Sowiecka propaganda głosiła, że celem ataku na Polskę we wrześniu 1939 roku było wzięcie w opiekę i ochronę zagrożonych przez Polaków obywateli sowieckich, zamieszkujących po obu stronach ówczesnej granicy. Na Polskę uderzyła milionowa armia sowiecka.  Od 17 września 1939 roku rozpoczęła się gehenna mieszkańców tych ziem, której symbolem jest Katyń, Charków, Miednoje”– powiedział m. in. prezes Towarzystwa Jerzy Korzeń.  Medalem

„W Hołdzie Komendantowi” uhonorowani m. in. zostali ks. Tadeusz Isakowicz – Zaleski – duszpasterz Ormian w Polsce, O. Jerzy Pająk – kapelan Sybiraków, piłsudczyków i AK, Małopolski Komendant Wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie, prof. Jan Majda, red. Aleksander Szumański / niżej podpisany /, Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo – Wschodnich Oddział w Krakowie, Związek Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego,  Komitet Opieki Nad Miejscami Zbrodni Komunizmu.  

 

                                               Opracował Aleksander Szumański "Głos Polski" Toronto

 

WPIS "ZGROMADZENIE TEKSTÓW" TOWARZYSTWO PAMIĘCI NARODOWEJ

  1. PIERWSZEGO MARSZAŁKA POLSKI JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO

 

 Dzień 11 listopada 1918 roku w pamięci Polaków łączy się nierozerwalnie z Józefem Piłsudskim, który zawsze dążąc do niepodległości Państwa Polskiego stworzył Legiony jako zalążek przyszłego wojska polskiego. Przecierpiał wiele, ale też i cel osiągnął. Bez cierpienia nie ma nagrody, zapewne taka dewiza przyświecała Komendantowi. Na dworcu w Warszawie w dniu 10 listopada 1918 roku o godz. 7 rano nie było tłumów, bo przyjazd Piłsudskiego nie był upubliczniony. Naczelnika witali regent, książę Zdzisław Lubomirski - herbu Szreniawa bez Krzyża -  komendant naczelny POW -  Polska Organizacja Wojskowa , płk. Adam Koc – działacz niepodległościowy, odznaczony Orderem Srebrnym Virtuti Militari i kilka innych osobistości. Według wspomnień księżny Marii Lubomirskiej jej mąż przekonywał Piłsudskiego, że  „on jeden Polskę zbawić potrafi w tym historycznym momencie.”Nazajutrz 11 listopada Rada Regencyjna przekazała Piłsudskiemu dowództwo nad wojskiem polskim i tegoż dnia Warszawa była wolna. Jakim dniem był ten 11 listopada 1918 roku w Warszawie? Księżna Maria Lubomirska wielka dama polskiej arystokracji pod tą datą pisze: „ Dzień dzisiejszy należy do historycznych, do niezapomnianych, do weselszych, do triumfalnych! Jesteśmy wolni! Jesteśmy panami u siebie! Stało się i to w tak nieoczekiwanych warunkach… Od wczesnego ranka odbywa się przejmowanie urzędów niemieckich przez władze polskie. Już przekazano w nasze ręce Cytadelę, którą zajął batalion wojska polskiego z majorem Szyndlerem na czele… Niemcy zbaranieli, gdzie niegdzie się bronią, zresztą dają się rozbrajać nie tylko przez wojskowych, ale przez lada chłystków cywilnych… Dziwy, dziwy w naszej stolicy! Idą Niemcy rozbrojeni w czerwonych przepaskach – idą żołnierze w niemieckich mundurach z polskim orłem na czapce: to wyswobodzeni Polacy z Księstwa Poznańskiego. Idą żołnierze w niemieckich mundurach z francuską kokardą; to dzieci Alzacji i Lotaryngii – śpiewają pieśni francuskie i bratają się z Polakami. Zbratanie zdaje się być ogólne – pękł przymus dyscypliny, runęły przegrody – ludzie są tylko ludźmi.”

Tak dnia 11 listopada 1918 roku Polska weszła na wyboistą drogę swojej najnowszej historii.

Towarzystwo Pamięci Narodowej im. Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego dalej – Towarzystwo - organizacja patriotyczno –niepodległościowa, wybrało za swojego patrona Józefa Piłsudskiego, wierne wskazaniu Cypriana Kamila Norwida: „Ojczyzna to ziemia i groby. Narody tracąc pamięć tracą życie”. To wskazanie jest również fragmentem inskrypcji widniejącej na pomniku wzniesionym na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie, upamiętniającym ludobójstwo nacjonalistów ukraińskich na Wołyniu. Pomnik ów powstał z inicjatywy Towarzystwa, o czym jeszcze wspomnę.

Poczucie odrębności wobec innych narodów kształtowane przez czynniki narodowotwórcze takie jak: symbole narodowe, język, barwy narodowe, świadomość pochodzenia, historia narodu, świadomość narodowa, więzy krwi, stosunek do dziedzictwa kulturowego, kultura, terytorium, charakter narodowy -  to poczucie tożsamości narodowej, szczególnie ujawniające się w sytuacjach kryzysowych, gdy potrzebne jest wspólne działanie na rzecz ogólnie pojętego dobra narodu. W tym właśnie celu kształtowania tożsamości narodowej powołane zostało Towarzystwo. W nazwie pokrewne jest z Instytutem Pamięci Narodowej, posiadającym te same cele, lecz powołanym przez Sejm Ustawodawczy  jako Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu / IPN / - będący instytucją naukową o uprawnieniach śledczych w celu gromadzenia dokumentów organów bezpieczeństwa państwa, prowadzenia śledztw w sprawie zbrodni nazistowskich i komunistycznych, oraz prowadzenia działalności edukacyjnej. Inicjatywa powołania Towarzystwa   zrodziła się z potrzeby serca,   z patriotycznej postawy  założycieli. Postawa ta wyraziła się przede wszystkim w dążeniu do wydobycia z wieloletniego milczenia, zapomnienia i zakłamania, a tym samym do ukazania społeczeństwu, zwłaszcza młodemu pokoleniu Polaków – tej części współczesnej historii narodu polskiego, która przez prawie pół wieku była przez reżim komunistyczny z premedytacją i konsekwentnym uporem przemilczana, wypaczana i fałszowana. Ta antypolska działalność, niszcząca narodową historię szczególnie ostatnich dziesiątków lat, oraz skazująca na całkowite zapomnienie wielu twórców tej historii, jej bohaterów, ich dokonań i czynów – legła u podstaw politycznego systemu, wyrosłego z mongolskiego despotyzmu władzy i pogardy dla praw i godności człowieka,  systemu narzuconego narodowi siłą i fałszem w wyniku II wojny światowej, systemu, który mógł tak długo w Polsce funkcjonować dzięki wsparciu obcą i rodzimą przemocą i gwałtem, morderstwem i zbrodnią, oraz zakłamaniem i fałszowaniem historii. Towarzystwo powołano z inicjatywy Jerzego Korzenia w listopadzie 1988 roku z udziałem 15 osobowej grupy założycielskiej, jako organizacja o charakterze patriotyczno – niepodległościowym i przyjęło za patrona Józefa Piłsudskiego, widząc w nim wielkiego bojownika o niepodległość Polski i jej suwerenność, twórcę państwa i jego armii, oraz nie kwestionowanego zwycięskiego wodza, polityka i męża stanu. Na swoim pierwszym zebraniu zarząd Towarzystwa ukonstytuował się następująco : prezes Jerzy Korzeń, oraz piastujący różne funkcje: Włodzimierz Pagacz, Andrzej Mikosz, Halina Dura, Adam Szczawiński. Ostatecznie Towarzystwo posiada Zarząd Główny w Krakowie z prezesem Jerzym Korzeniem, wpisane do rejestru sądowego prawomocnym postanowieniem Sądu Wojewódzkiego w Krakowie z dnia 30 maja 1989 roku. Towarzystwo nie posiada żadnych stałych źródeł finansowania, ani dotacji budżetowych, opierając swoją działalność wyłącznie na wpływach ze składek członkowskich, oraz na darowiznach, dotacjach i jednorazowych wpłatach osób prywatnych, przedsiębiorstw i instytucji, oraz władz miejskich i wojewódzkich, pozyskiwanych dla finansowego wsparcia konkretnych przedsięwzięć i zadań rzeczowych realizowanych przez Towarzystwo w ramach celów i zadań określonych statutem. Dzięki takim działaniom, przy pełnym zaangażowaniu wszystkich członków Zarządu Głównego i wielu szeregowych członków Towarzystwa, osiągnięto znaczące efekty, wyrażające się bogatym i trwałym dorobkiem w postaci odlanych w brązie, lub kutych w kamieniu tablic, rzeźb, epitafiów, pomników, oraz pamiątkowych medalionów i okolicznościowych jubileuszowych medali. Wszystkie one, utrwalające i przypominające historyczne wydarzenia i wielkich Polaków z nimi związanych, zostały przekazane w służbę Krakowowi – Miastu i Społeczeństwu.

Należy podkreślić owocną działalność Towarzystwa w upamiętnianiu różnych wydarzeń historycznych związanych z walką o wolną Polskę i narodowych rocznic. Uroczystości owe odbywają się w różnych miejscach pamięci narodowej, niejednokrotnie u stóp pomników, z udziałem zawsze licznej młodzieży, co godne jest szczególnego przekazu.

 

A oto najważniejsze dokonania Towarzystwa:

 

  - Tablica upamiętniająca Adama Chmielowskiego – św. Brata Alberta. To pierwsza tablica powstała staraniem i środkami Towarzystwa przekazana Izbie Pamięci Powstania Styczniowego 1863, mieszczącej się w dawnym Schronisku dla Weteranów Powstania, a obecnie siedzibie Związku Inwalidów Wojennych Rzeczypospolitej Polskiej przy ul. Biskupiej 18 w Krakowie.

 

  - Tablica upamiętniająca 70 rocznicę Bitwy Warszawskiej w 1920 roku o treści następującej: „Na chwałę Wojska Polskiego i jego Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego pierwszego Marszałka Polski w 70 rocznicę Bitwy Warszawskiej w zwycięskiej wojnie polsko – sowieckiej 1919 – 1920.”Autor tekstu Jerzy Korzeń. Tablicę tę położyło Towarzystwo w Krakowie – 1990. Tablicę wmurowano na fasadzie budynku Liceum XX Pijarów im. Stanisława Konarskiego przy ul. Czapskich 5 w Krakowie od strony ul. Józefa Piłsudskiego. W ramach obchodów rocznicowych Towarzystwo zorganizowało w dniu 12 czerwca 1990 roku w auli PAN w Krakowie przy ul. Sławkowskiej 17 sympozjum naukowe poświęcone wojnie polsko – sowieckiej 1919 – 1920.

 

  - Pomnik generała Władysława Sikorskiego zlokalizowany na dziedzińcu przylegającym do kościoła garnizonowego pw. św. Agnieszki w Krakowie przy ul. Dietla 30. Pomnik składa się z cokołu i trzech płyt cementowo – mozaikowych, z których dwie skośnie ustawione na cokole z ażurowym prześwitem, posiadają dwie tablice z białego marmuru w metalowych obramowaniach. Trzecia górna płyta oparta na pozostałych dwóch, zwieńczona metalowym krzyżem, posiada płaskorzeźbę popiersia w generalskim mundurze i czapce, także na białym marmurze. Tekst na tablicach identyczny: w języku polskim z godłem Polski, w języku angielskim z godłem Wielkiej Brytanii, stanowi zwięzłą biografię Generała. Na cokole tabliczka informacyjna z brązu: „Odnowiono i ponownie posadowiono staraniem Towarzystwa Pamięci Narodowej im. Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego w Krakowie – VIII 1990”. Wysokość pomnika 3,0 m. Pomnik według projektu i fundacji Pawła Świstaka żołnierza AK. "Kazimierz" został wykonany przez art. rzeźb. Eugeniusza Gutkowskiego z Lublina i w lipcu 1973 roku postawiony na prywatnej posesji fundatora w Zakopanem przy ul. Sienkiewicza. Po kilku dniach został zburzony, wywieziony w nieznanym kierunku i przeznaczony do zniszczenia. Równocześnie komunistyczne władze Zakopanego aresztowały właściciela pomnika konfiskując jego dom i parcelę. W roku 1974 elementy pomnika odnaleźli pracownicy krakowskiego Oddziału PKS, przechowując je przy ul. Fredry, a od roku 1980 przy ul. Pachońskiego w Krakowie. W czerwcu 1989 roku wszystkie zachowane elementy zabezpieczono i poddano gruntownym pracom renowacyjnym środkami Towarzystwa. Odszukana w międzyczasie rodzina fundatora i właściciela pomnika, upoważniła Towarzystwo do decydowania o dalszym losie monumentu, przenosząc prawo własności na Towarzystwo. Pomnik odsłonięto i poświęcono po uroczystej mszy św. z pełnym ceremoniałem wojskowym 30 września 1990 roku. Historyczne przemówienie wygłosił wówczas prezes Towarzystwa Jerzy Korzeń. Pomnik Generała Władysława Sikorskiego został przez Towarzystwo przekazany po wieczne czasy, z nieograniczonym prawem własności probostwu Garnizonu Kraków przy kościele garnizonowym pod wezwaniem św. Agnieszki w Krakowie przy ul. Józefa Dietla 30.

 

- Pomnik martyrologii 33 Polaków zamordowanych przez Niemców.                                                                                                                                                   

 

 1 listopada 1944 roku. Pomnik ów znajduje się w Gruszowcu na terenie gminy Dobra w powiecie limanowskim. Został postawiony staraniem i środkami Towarzystwa, obok istniejącego kamiennego głazu, upamiętniającego martyrologię mieszkańców Gruszowca. Napis pod głazem głosi, że… „na tym miejscu wierni synowie ojczyzny w liczbie 33 osób z Gruszowca zostali zamordowani i spaleni żywcem przez zbrodniarzy niemieckich dnia 1. XI. 1941 r.                                       

25.XI. 1948” r.

 

Pomnik składa się z różnej wielkości kamieni ułożonych w formie muru, złączonych wspólnym fundamentem z cokołem, na którym znajduje się głaz i napis przypominający zbrodnię, która się tutaj dokonała. Autorem i wykonawcą monumentu jest ludowy artysta – rzeźbiarz Stanisław Dobrowolski z Kasiny Wielkiej, członek Towarzystwa.

 - Medaliony i płaskorzeźby  popiersia Józefa Piłsudskiego z okazji 125 rocznicy urodzin Marszałka z okolicznościowym tekstem: „ Józefowi Piłsudskiemu w 125 rocznicę urodzin 5. XII. 1867 – 5. XII. 1992 Towarzystwo Pamięci Narodowej im. Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego w Krakowie”.

Medaliony wraz z tabliczkami zostały trwale umieszczone w krypcie Marszałka pod Wieżą Srebrnych Dzwonów na Wawelu, oraz w Ołtarzu Pamięci Narodowej bazyliki oo. Cystersów w Mogile – Nowej Hucie. Natomiast płaskorzeźby popiersia, będące kopiami rzeźby Konstantego Laszczki, do której Piłsudski pozował artyście w 1922 roku, umieszczono w Izbie Pamięci i Tradycji Korpusu Kadetów im. Józefa Piłsudskiego w kościele garnizonowym pw. św. Agnieszki przy ul. Józefa Dietla 30 w Krakowie, oraz w holu Szkoły Podstawowej im. Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego w Ulinie Wielkiej w gm. Gołcza.

Towarzystwo wydało również okolicznościowy medal w 75 rocznicę odzyskania niepodległości – 11 listopada 1993 roku w „Hołdzie Komendantowi”, upamiętniający tę rocznicę, odlany z brązu w 1993 roku w ilości 130 egzemplarzy, ponumerowanych na obrzeżu i objętych ewidencją Towarzystwa, autorstwa artysty rzeźbiarza profesora krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych Czesława Dźwigaja. Medal ów ma 7,5 cm średnicy i 3 mm grubości. Awers przedstawia podobiznę Józefa Piłsudskiego na tle zrywającego się do lotu orła i napis 75 ROCZNICA ODZYSKANIA NIEPODLEGŁOŚCI – 1918 – 11 LISTOPAD – 1933. Na rewersie dwa poziome teksty: „W HOŁDZIE KOMENDANTOWI i pod spodem: TOWARZYSTWO PAMIĘCI NARODOWEJ IM. PIERWSZEGO MARSZAŁKA POLSKI JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO W KRAKOWIE.          

 

 Medal przyznaje

 

 Zarząd Główny Towarzystwa, będący Kapitułą Medalu. Medal przyznawany jest osobom prywatnym, oraz instytucjom, związkom i organizacjom patriotyczno – niepodległościowym i kombatanckim, które kultywują pamięć Józefa Piłsudskiego i utożsamiają się z ideą niepodległościową Komendanta. Wraz z medalem wręczany jest również akt nadania. Dotychczas otrzymały go m. in. córki Józefa Piłsudskiego -

Wanda Piłsudska i Jadwiga Piłsudska – Jaraczewska, Prezydent Rzeczypospolitej Na Uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, Jan Nowak Jeziorański, pułk. Ryszard Kukliński, Krzysztof Munich – syn płka dypl. Tadeusza Municha adiutanta głównego naczelnego Wodza Marszałka Edwarda Rydza Śmigłego, , Andrzej Kostrzewski – Prezes Krakowskiego Oddziału Związku Legionistów Polskich, Konrad Strzelewicz – Prezes Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich, Instytut Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku i Londynie, Stowarzyszenie Rodzin Ofiar Katynia Polski Południowej, Związek Piłsudczyków w Małopolsce, Związek Sybiraków. Napisy na medalionach są autorstwa Jerzego Korzenia.

- Epitafium Cypriana Kamila Norwida. 23 maja 1993 roku w 110 rocznicę śmierci Poety w Wawelskiej Katedrze, w krypcie Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego odsłonięto i poświęcono epitafium. Powstało ono z inicjatywy i staraniem Towarzystwa. Swą formą i treścią nawiązuje do dawnych tablic nagrobkowych. Odlane w brązie posiada wymiary 180 x 90 x 46 cm i waży 230 kg. Twarz Poety wzorowana jest na jednym z jego rysunkowych autoportretów. Autorem i wykonawcą epitafium jest artysta rzeźbiarz profesor krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych Czesław Dźwigaj. Podniosłe uroczystości norwidowskie w Katedrze rozpoczęła msza św. celebrowana przez ks. kardynała Franciszka Macharskiego. W krypcie ks. kardynał dokonał także odsłonięcia i poświecenia epitafium. Krótkie przemówienie wygłosił prezes Towarzystwa Jerzy Korzeń. W uroczystościach uczestniczyło liczne duchowieństwo, władze miejskie i wojewódzkie Krakowa, oraz rzesze wiernych. Towarzystwo otrzymało podziękowania od Ojca Świętego  za starania w położeniu w Katedrze Wawelskiej epitafium upamiętniające postać Cypriana Kamila Norwida. Poezja Norwida – tak bliska Ojcu Świętemu – nie przestaje być natchnieniem i drogowskazem na szlakach odnowy moralnej polskiego społeczeństwa także i dzisiaj. Ojciec Święty w swych modlitwach poleca Bogu wszelkie dobre inicjatywy Towarzystwa, które zmierzają do utrwalenia pamięci historii Narodu Polskiego, zwłaszcza wśród młodego pokolenie Polaków – podkreśla pismo Sekretariatu Stanu.

 

- Tablica upamiętniająca 130 rocznicę stracenia członków Rządu Narodowego i przywódców Powstania Styczniowego 1863 – 1864. Tablica została wmurowana na elewacji budynku Zakonu Pijarów przy ul. Pijarskiej 2 w Krakowie, odsłonięta i wmurowana 5 sierpnia 1994 roku dokładnie w 130 rocznicę stracenia.

 

- Pomnik Jana Matejki postawiony w podkrakowskich Krzesławicach przed jego dworkiem. Pomnik w formie popiersia z brązu na polerowanym granitowym cokole i betonowym fundamencie ma 2,7 m wysokości. Autorem i wykonawcą pomnika jest prof. Czesław Dźwigaj.

 

- Tablica upamiętniająca 55 rocznicę powołania w Krakowie podziemnych struktur ZHP – późniejszych Szarych Szeregów. Tablica z brązu została wmurowana na elewacji budynku przy ul. Szlak 21 w Krakowie, odsłonięta i poświęcona 19 listopada 1994 roku. Autorem i wykonawcą tablicy jest prof. Czesław Dźwigaj. Na tablicy napis: „Wszystko co nasze Polsce oddamy” z nałożonym Krzyżem Harcerskim. W części środkowej tekst: „W domu tym 15 listopada 1939 roku powołali do życia podziemne struktury ZHP – podwaliny szarych szeregów – hm. Józef Kret - hm. Tadeusz Mitera – hm. Władysław Muż – hm. Jan Ryblewski – hm. – Stanisława Rączkowski – hm. Władysław Szczygieł – hm. Seweryn Udziela – hm. Tadeusz Wasowicz – hm. Marian Wierzbiański - tym, którzy w czyn wcielili słowa”.

 

- Pamięć Narodowa – historia Polski w obrazach Polskich artystów – malarzy, w formie wydanych barwnych kartek pocztowych:   „O wolność, niepodległość i suwerenność Polski”, motto stanowi: „…narody tracąc pamięć tracą życie…” Wydano kartki pocztowe:  „Odsiecz wiedeńska”, „Kościuszko pod Racławicami”, „Zaślubiny Polski z morzem”, „Marszałek Józef Piłsudski na kasztance” , „Bitwa Warszawska 15. VIII. 1920”, „My Pierwsza Brygada”, „Wizja żołnierska”, „Orlęta Lwowskie”.

 

- Tablica – płaskorzeźba z brązu upamiętniająca 80 rocznicę odzyskania niepodległości 11 listopada 1918 roku – w hołdzie Józefowi Piłsudskiemu, Romanowi Dmowskiemu i Ignacemu Paderewskiemu z wyrytymi popiersiami i ze stylizowanym napisem: „Polska była dla nich wartością najwyższą – w 80 rocznicę odzyskania niepodległości”. Tablica została wmurowana w Panteonie Narodowym Żołnierzy Armii Krajowej Polskich Kresów Wschodnich, w Kościele Patronalno – Garnizonowym Ogólnopolskiego Okręgu Żołnierzy AK Obszaru Lwowskiego im. „Orląt Lwowskich” pw. św. Jadwigi w Krakowie. Tekst na tablicy – Jerzy Korzeń, projekt i realizacja prof. Czesław Dźwigaj.

 

  - Tablica kamienna / czarny marmur /upamiętniająca 55 rocznicę bitew 2 Korpusu Polskiego o Monte Cassino, Anconę i Bolonię – 1944 – 1945 wmurowana w maju 1999 roku  w sąsiedztwie tablicy upamiętniającej 80 rocznicę odzyskania niepodległości.

 

- Pieta Katyńska – figura – posąg Matki Bożej Katyńskiej odlana w spiżowym brązie przedstawiająca Zasmuconą Matkę Bożą przytulającą do siebie ofiarę zbrodni katyńskiej z widocznym otworem w czaszce. Posąg został wzniesiony w kościele Św. Krzyża w Krakowie w kaplicy św. Zofii w jubileuszowym roku 2000, w którym przypadała 60 rocznica mordu oficerów Wojska Polskiego dokonanego przez Związek Sowiecki w Katyniu wiosną 1940 roku. Pieta mierząca 1,7 m wysokości autorstwa artysty rzeźbiarza prof. Czesława Dźwigaja powstała z inicjatywy i kosztem Towarzystwa. Akt erekcyjny został podpisany przez ks. dr. Jana Abrahamowicza proboszcza parafii Świętego Krzyża w Krakowie, oraz mgr. Jerzego Korzenia prezesa Towarzystwa.

 

- Protesty Towarzystwa przedstawione m.in. najwyższym władzom Państwa dotyczą usiłowania przejazdu ukraińskiego rajdu kolarskiego im. Stepana Bandery przez terytorium RP.

 

- W okresie II Wojny Światowej Polacy stali się ofiarami trzech ludobójstw – ze strony faszystowskich Niemiec, komunistycznego Związku Sowieckiego, oraz Ukraińców: Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów – OUN i Ukraińskiej Powstańczej Armii – UPA.

Dla upamiętnienia 60 rocznicy masowej rzezi - ludobójstwa Polaków zamieszkujących kresowe województwa Rzeczypospolitej Polskiej, z inicjatywy Towarzystwa, przy osobistym zaangażowania prezesa Jerzego Korzenia, posadowiono na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie pomnik ofiar. W dniu 17 września 2004 roku po pokonaniu wielu przeszkód administracyjnych i politycznych pomnik został odsłonięty i poświęcony podczas podniosłych uroczystości patriotyczno – religijnych, dokładnie w 65 rocznicę sowieckiej agresji na Polskę w tragicznym 17 września 1939 roku.

Radni krakowscy nie chcieli dopuścić, aby w inskrypcji napisu na pomniku znalazło się słowo „ludobójstwo”. Prasa, szczególnie krakowska odnotowała obszernie przebieg dyskusji podczas obrad Komisji, której przysłuchiwał się przedstawiciel mniejszości ukraińskiej w Krakowie Włodzimierz Mokry, który powiedział m.in. : „… słyszę, że Ukraińcy byli gorsi od Niemców… można postawić ten pomnik, pytanie tylko jak to zostanie wykorzystane przez tę trzecią siłę, która trzyma w garści kurek…” / „Gazeta Krakowska” – 12.III. 2004 /.Wg. komentarzy i opinii  tej wypowiedzi – „zabrzmiało to jak groźba i szantaż”. Prezydent Miasta Krakowa skierował stosowny projekt uchwały pod obrady Rady Miasta. W międzyczasie ukazało się wiele artykułów w prasie krakowskiej i ogólnopolskiej na temat pomnika. Szczególnie krytyczne i negatywne stanowisko prezentowała jedynie „Gazeta Wyborcza” – jedyna w Krakowie, której napastliwe teksty i tendencyjne „wywiady” negujące prawdę o ludobójstwie wzywały do zaniechania budowy monumentu na Cmentarzu Rakowickim, a redaktor naczelny krakowskiego wydania „Gazety Wyborczej” Seweryn Blumsztajn wprost apelował do radnych, by głosowali przeciwko budowie pomnika. Budowę pomnika z treścią inskrypcji „ludobójstwo” przegłosowano 1 głosem / 19 głosów „za” - 18 głosów „przeciw”/ . Pełny tekst inskrypcji brzmi: „ Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary”. „Ojczyzna to ziemia i groby – narody tracąc pamięć, tracą życie.” Dla narodowej pamięci, oraz w hołdzie ofiarom ludobójstwa, którego dopuściły się w latach drugiej wojny światowej na Polakach – mieszkańcach południowo – wschodnich województw Rzeczypospolitej Polskiej – Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińska Powstańcza Armia. W 61 rocznicę tej tragedii – Kraków 2004”. Ten przerażający w swoim wyrazie pomnik ma kształt otwartej księgi, której dwie strony tworzą granitowe płyty z tekstami inskrypcji i zarysem granic południowo – wschodnich Kresów Rzeczypospolitej, gdzie w latach II wojny światowej miały miejsce mordy i rzezie ludności.

 

Autor pomnika – prof. Czesław Dźwigaj

 

Autor inskrypcji - Jerzy Korzeń z wykorzystaniem we fragmencie posłania Cypriana Kamila Norwida.

 

Każdego roku w dniu 17 września u stóp pomnika ludobójstwa na Wołyniu odbywają się podniosłe uroczystości patriotyczno – religijne. Tak było i 17 września 2009 roku. Uroczystość otworzyła msza św. w kaplicy cmentarnej, następnie oddano hołd pomordowanym i prześladowanym pod krzyżem zbrodni komunistycznych dokonanych na narodzie polskim, wzniesionym przy kaplicy. Uroczystość przy pomniku ofiar ludobójstwa rozpoczął hejnał krakowski odegrany przez strażaka. Poczty sztandarowe, honorowa kompania wojska polskiego z komendami – „prezentuj broń – na prawo patrz” , licznie zebrana młodzież szkolna, harcerze drużyn krakowskich, uhonorowania osób prywatnych i instytucji medalem „W Hołdzie Komendantowi” uświetniły uroczystość.

„To dzisiaj mija 70 rocznica zbrodniczego zaatakowania Polski przez Związek Sowiecki na całej, długiej liczącej 1412 km granicy od Dźwiny, aż po Dniestr.- Polskiej granicy państwowej broniły zaledwie 24 bataliony piechoty 2 bataliony forteczne, oraz 7 szwadronów i 1 dywizjon kawalerii Korpusu Ochrony Pogranicza. …Bezwzględny opór Polaków spotkał się ze szczególną bezwzględnością i okrucieństwem sowieckiego agresora… Rannych żołnierzy i oficerów zabijano natychmiast, lub umierali z ran bez medycznej pomocy… Sowiecka propaganda głosiła, że celem ataku na Polskę we wrześniu 1939 roku było wzięcie w opiekę i ochronę zagrożonych przez Polaków obywateli sowieckich, zamieszkujących po obu stronach ówczesnej granicy. Na Polskę uderzyła milionowa armia sowiecka.  Od 17 września 1939 roku rozpoczęła się gehenna mieszkańców tych ziem, której symbolem jest Katyń, Charków, Miednoje”– powiedział m. in. prezes Towarzystwa Jerzy Korzeń.  Medalem

„W Hołdzie Komendantowi” uhonorowani m. in. zostali corki Marszała Jozefa Pilsudskiego Jadwiga i Aleksandraks. św. Jan Pawel II Tadeusz Isakowicz – Zaleski – duszpasterz Ormian w Polsce, O. Jerzy Pająk – kapelan Sybiraków, piłsudczyków i AK, Małopolski Komendant Wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie, prof. Jan Majda, red. Aleksander Szumański / niżej podpisany /, Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo – Wschodnich Oddział w Krakowie, Związek Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego,  Komitet Opieki Nad Miejscami Zbrodni Komunizmu. 

 

                                   Całość  opracował Aleksander Szumański - dziennikarz niezależny