Do wolonatriuszy

Poszukujemy wolontariuszy do prowadzenia na FB tematycznych fanpage. Zgłoszenia ślijcie na adresy z zakładki "Napisz do nas".

Szlak bojowy 27 WDP AK

 

Dołacz do akcji

Logowanie

Ks. Michał Żukowski, bo o nim będę pisał, urodził się 15 lutego 1899 roku we wsi Dębinka, położonej około 15 kilometrów na północ od Kamieńca Podolskiego. Rodzicami byli Tomasz Żukowski i Maria z domu Próchnicka, którzy oprócz Michała mieli jeszcze siódemkę starszych dzieci i jedno młodsze.  Mimo, że ojciec był ciężko pracującym pracownikiem fizycznym, a matka bogobojną ale zapobiegliwą gospodynią domową, dzieci wychowywali w duchu patriotyzmu i umiłowania ojczyzny. Trudne warunki finansowe nie przeszkodziły rodzicom w edukacji Michała, po ukończeniu  szkoły podstawowej , którą rozpoczął w Jańczyczach, a ukończył ją w Dumanowie, wysłali go do gimnazjum w Kamieńcu Podolskim. To tam młody człowiek zetknął się z powstającym harcerstwem, któremu pozostał wierny do końca życia. Był pod przemożnym wpływem wspaniałego prefekta ks. Jana Borysiuka. Ten opiekun harcerstwa żeńskiego i męskiego organizował nie tylko zbiórki i ogniska harcerskie, ale zbieranie żywności dla sierocińców po okolicznych polskich wioskach i dworach. Wpajał młodzieży 10 punkt prawa harcerskiego: „Harcerz jest czysty w myśli, mowie i uczynkach - nie pali tytoniu i nie pije napojów alkoholowych”. Ks. Michał przejął się tym zaleceniem na całe życie. Został po latach propagatorem abstynencji od alkoholu i nikotyny. W 1918 roku ukończył gimnazjum i wstąpił do seminarium duchownego w Żytomierzu. Jednak toczące się działania wojenne zmusiły go do przeniesienia się do seminarium w Tarnowie, które ukończył 8 lipca 1923 roku. Święcenia kapłańskie  otrzymał w Buczaczu z rąk biskupa Piotra Mańkowskiego - ordynariusza diecezji kamienieckiej, czasowo mającego siedzibę w tym mieście. Niestety ks. Żukowski nie mógł pojechać na jedną z placówek duszpasterskich na rodzinne, ukochane wschodnie Podole. Na Zbruczu przebiegała Granica państwowa.

Pod koniec 1942 r. dowiedzieliśmy się o powstawaniu partyzantki, a nieco wcześniej o małych oddziałach Samoobrony, które już wspólnie wspomagały się organizacyjnie. Dochodziły też coraz częściej wiadomości, że nacjonaliści ukraińscy zamierzają rozprawić się z ludnością polską na Wołyniu. Zaczęto więc budować schrony, ukryte i zamaskowane na wypa­dek zaskoczenia. Prowadzono też szkolenie w obchodzeniu się z bronią i amunicją. Już na początku 1943 roku słyszało się o pojedynczych mordach w róż­nych miejscowościach. Mordy takie występowały w odległych wsiach i w różnych okolicznościach, potwierdzały jednak coraz bardziej zamierzenia nacjonalistów ukraińskich. Strach przed okrutną śmiercią zaczynał narastać wśród miejscowej polskiej ludności. To mobilizowało Polaków i tak w mojej miejscowości, w Katerynówce powstał mały oddział samoobrony. Na komendanta wybrano mojego ojca (dziś już nie żyjącego) Jerzego Wardacha. Żołnierzami byli sąsiedzi: Sakowski z synem Piotrem, Wawrzyniec, Piotr i Roman Mękalowie, Jan i Stefan Kowalczykowie, Jan Walenty i Szachnowski. Każdy z nich budował schron w swoim gospodarstwie, zamaskowane przejścia z domu do schronu. Zaopatrywano się w broń i amunicję, a przez pewien okres wszystkie rodziny zbierały się na noc w jednym miejscu, w schronie. Mężczyźni pełnili warty, a dzieci i kobiety spały w schronie. Ta­kie życie było bardzo uciążliwe, to też z nadejściem wiosny 1943 r. zanie­chano takich praktyk i każda rodzina w Katerynówce miała sama czuwać nad swoim bezpieczeństwem. Było to akurat na kilka dni przed napadem.

Mało kto pamięta, bo mało o tym się mówi i pisze, o Samoobronie Polskiej która w 1943 r. odegrała niebagatelną rolę  w obronie życia ludności cywilnej zamieszkałej w jednym z największych województw kresowych.   W tym miejscu należy powiedzieć, że  po zajęciu Wołynia przez Niemców w 1941 r. nie u od razu dało się dobrze zorganizować konspiracji i tym  samym  stworzyć oddziałów  partyzanckich. Dopiero  sierpniu 1942 r. , kiedy Komenda Główna AK wydzieliła okręg wołyński z Obszaru nr 3 (Lwów) i podporządkowała go bezpośrednio sobie  pojawiła się szansa na odbudowę siatki konspiracyjnej zlikwidowanej podczas okupacji sowieckiej 1939-1941.. We wrześniu 1942 r. komendantem okręgu mianowano płk Kazimierza Bąbińskiego ps. „Luboń”. Okręgowym Delegatem Rządu został Kazimierz Banach ps. „Jan Linowski”, który przybył na Wołyń 21 listopada 1942 r. Wołyń i Polacy tam mieszkający nie byli przygotowani do tego co im przyniesie 1943 r. 17 - 21 lutego 1943 r. na III zjeździe OUN    ( w wiosce Tereberze  lub Wałujky koło Olecka w obwodzie lwowskim)  zapadła  decyzja  o "etnicznym czyszczeniu " Wołynia ( rzezi wołyńskiej).

W tym roku przypada 75 rocznica "Rzezi Wołyńskiej",. Tego określenia używano   w  sierpniowych raportach do Polskiego Rządu w Londynie, przedstawiając sytuację na Wołyniu 1943r. Nie wykluczone, że jakieś tam obchody tej rocznicy odbędą się w okolicach 11 lipca,  zarówno w Warszawie jak i innych miastach naszego kraju. Upamiętnienie wymordowania 60 tys. naszych rodaków ( są tacy co twierdzą, że ta liczba jest znacznie zaniżona) na Wołyniu, mimo wielu przeszkód trafia jednak na stałe do kalendarza historycznej pamięci narodu. Warto jednak przypomnieć, że liczba wymordowanych byłaby znacznie większa i pozbawiona świadków, gdyby nie Samoobrona Polska powstała wśród mieszkańców tamtej ziemi. Samoobrona, słowo oddające całą prawdę o tej organizacji i tragicznej sytuacji w jakiej powstawała . W dużym uproszczeniu można by powiedzieć, że polscy mieszkańcy Wołynia wobec zbliżającej się nieuchronnie "fali zbrodni OUN- UPA", zostali sami bez żadnej pomocy, sami się organizowali, sami zbroili i sami rozpoczęli walkę w obronie wszystkiego co polskie. Na pierwsze masowe zbrodnie, Polskie Państwo Podziemne, mimo depesz nie zareagowało, a nawet zbagatelizowało prezentowane fakty.

    Mój Ojciec, Stanisław Bednarek, ps. „Król” urodził się  30.04.1918 w Kumowie,pow. Chełm jako syn Piotra (1890) i Weroniki (zd. Leśniewska) w rodzinie rolniczej. Rodzina była dość liczna, składała się z 7 rodzeństwa : Adam (1912 Byteń), Jan (1915 Nowa Dąbrowa), Stanisław (1918 Kumów), Józef, Maria, Mieczysław (1925), Henryk (1932 Radowicze). Dziadek Piotr był niespokojną naturą i zmieniał dość często miejsce zamieszkania. Jeszcze przed I Wojną Światową wyjechał na jakiś czas do pracy w Ameryce. Podczas I Wojny walczył jakiś czas w Legionach Piłsudskiego. Jakiś czas przebywał w rejonie Hołub, Dąbrowy aby ostatecznie wylądować w Radowiczach, pow. Kowel. W Radowiczach należy Tato do STRZELCA, którego placówkę prowadził Adolf Bartoszewski. Strzelcy mieli mundury wojskowe a broń była zmagazynowana w gospodarstwie Nadratowskich. Z okazji świąt państwowych czy kościelnych strzelcy występowali w pełnym umundurowaniu jako asysta wojskowa np. w kościele w Turzysku.

Kresowy Serwis Informacyjny

Serwis o Wołyniu

Serwis o Kresach

Polecane filmy

Wieczna Chwała Bohaterom

PAMIĘTAJ PAMIETAĆ

Zostań sponsorem serwisu

poprzez zamieszczenie w TYM miejscu swojej reklamy.

Zamówienie banneru reklamowego kliknij TU

Statystyki

Użytkowników:
6
Artykułów:
499
Odsłon artykułów:
3371631

Odwiedza nas 303 gości oraz 0 użytkowników.

 
Copyright © 2004 r. 27 WDP AK
Wykonano w Agencji Reklamowej Bartexpo