Drukuj
Kategoria: 27WDP AK
Odsłony: 6246

Pisząc ten tekst muszę zacząć od zacytowania Polaka z pierwszego rzędu naszej historii.

.Kto nie szanuje i nie ceni swojej przeszłości,  ten nie jest godzien szacunku teraźniejszości, ani nie ma prawa do przyszłości...


20 lutego 1920   Marszałek Józef Piłsudski

Bardzo mądre i ponad czasowe słowa , to  właśnie  z taka myślą postanowiłem opisać przeszłość mojej rodziny związanej z Wołyniem. Szukając informacji o żołnierzach 27 WDP AK i samoobrony trafiłem na stronę tej formacji. Byłem miło zaskoczony, że taka istnieje, ba nawet podane są adresy środowisk z innych miast w Polsce. Nim jednak rozwinę ten wątek, nie mogę pozostawić bez komentarza "Listu otwartego" Żołnierzy z Lubelskiego Środowiska 27 WDP AK.  Zaszokowało mnie to co przeczytałem, dlatego muszę tu przytoczyć kilka fragmentów.

My, niżej podpisani członkowie z Lubelskiego Środowiska Żołnierzy 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK, zwracamy się do Koleżanek i Kolegów  Waszego Środowiska o podjęcie zdecydowanych działań mających na celu oczyszczenie naszych szeregów z kolegów którzy sprzeniewierzyli się ideom dla których cześć z nas poświęciła życie, zdrowie i młodość.

Przecież to poważna sprawa i poważne zarzuty, a od dnia opublikowania tego listu t.j. od 26.11.2009.r. do dziś nie ma żadnej reakcji , a mija rok? Idźmy dalej;


*Nie chcemy i nie wolno nam dopuścić do tego, by historia naszej dywizji była kreowana od nowa, by była kreowana przez ludzi  którzy członkowstwo w naszej  "żołnierskiej rodzinie" zdobyli podstępem, kłamstwem albo poprzez  fałszowanie lub kupowanie niezbędnych dokumentów i kombatanckich zaświadczeń. Ze wstydem i zażenowaniem czytamy i słuchamy o "wyczynach wołyniaków", które są zwykłymi plagiatami lub bajkami nie mającymi pokrycia z rzeczywistością i historią naszej Dywizji. Niestety, takich publikacji pojawia się coraz więcej i czas by przerwać to nieuprawnione pozowanie na bohatera.

Tu również brak reakcji i stanowiska, pytanie jakie zadaje sobie każdy zaglądający na tą stronę-co tu się dzieję? Tekst listu jest czytelny i konkretny;

To my, my terenowe środowiska stanowimy o losie naszego związku a nie "centrala". Od centrali w Warszawie żądamy jednak konkretnych i merytorycznych działań mających OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA szlak bojowy, tradycje i historie 27WDP AK.

Przecież tu ręce opadają na takie traktowanie lokalnych środowisk. Wstyd i hańba, a czytając skład zarządu w Warszawie można by powiedzieć, że jest tam kilka znanych nazwisk, osób światłych. Czyżby zaistniał tam paraliż w działaniu? Teraz wrócę do wątku informacyjnego o  innych środowiskach niż wymienione. Dla przykładu wiem, że istnieje takie we Wrocławiu , może jeszcze w innych miastach ale tego nie mogę się niestety dowiedzieć na portalu 27 dywizji.
Dlaczego? Bo nie ma żadnej informacji na ten temat, ba dowiedziałem się pocztą pantoflową, że istnieje zakaz udzielania informacji na temat środowisk w ogóle! Zresztą analogicznie wygląda sprawa ostatniego zjazdu, poza wtajemniczonymi nikt , nic nie wie! Nie ma też odpowiedzi kim jest pan Wolak, a może tu tkwi tajemnica i stąd taka konspiracja, jeszcze pamiętam czasy PRL-u, kiedy decydentów przynoszono w "teczkach"! Reasumując mamy tu więc do czynienia z informacjami "pod specjalnym nadzorem", nasuwa się pytanie, dlaczego i kto jest nadzorcą? Dlaczego w dobie internetu jeden Wołyniak ma problemy z kontaktem z drugim ziomkiem? Może tak jak w w/w liście czytamy mamy do czynienia z "fałszywymi bohaterami" co boją się krzyżowej weryfikacji przez żyjących jeszcze świadków!